„Ekstradycja” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Ekstradycja (Joanna Chyłka #11) / Kasacja (#1) / Zaginięcie (#2) / Rewizja (#3) / Immunitet (#4) / Inwigilacja (#5) / Oskarżenie (#6) / Testament (#7) / Kontratyp (#8) / Umorzenie (#9) / Wyrok (#10)

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 512

Rok pierwszego wydania: 2020

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdzieś w okolicach ósmego tomu nabrałam pewności, że cykl o Chyłce zamknie się w dziesięciu częściach, jednak Remigiusz Mróz ponownie udowodnił, że nie sposób przewidzieć jego ruchów. Jedyne, co wydaje się obecnie przesądzone to fakt, że co około trzy miesiące dostajemy kolejną jego książkę, jednak cała reszta jest zagadką. Do „Ekstradycji” miałam na wstępie ambiwalentny stosunek: z jednej strony nie wyobrażam sobie, żeby łatwo mi było rozstać się z wyszczekaną prawniczką z Warszawy, a z drugiej od jakichś dwóch tomów odczuwam lekkie zmęczenie materiału. Co sądzę o najnowszym tomie przygód Chyłki i Zordona?

Z powodu wydarzeń wieńczących poprzedni tom, „Wyrok”, Chyłka musiała zniknąć z kraju. Nikt nie wie, gdzie kobieta się znajduje – nawet Kordian Oryński, który dosłownie odchodzi od zmysłów i nie jest w stanie normalnie funkcjonować nie wiedząc, co się z nią dzieje. Świeżo upieczony mecenas robi co w jego mocy, ale skoro nawet Kormak nie jest w stanie wpaść na trop Chyłki, to znaczy, że ta zrobiła wszystko, by ślad po niej zaginął. Zordon próbuje się jakoś pogodzić z tym, że prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczy prawniczki. Tymczasem musi się skupić na pracy, bo Żelazny już i tak zbyt długo patrzył przez palce na jego absolutnie minimalną aktywność zawodową. Oryński przyjmuje więc sprawę człowieka, który wybudził się po półtorarocznej śpiączce w klinice. Ukrainiec, Witalij Demczenko, jest oskarżony o to, że wtargnął do jednej z restauracji na Powiślu i zastrzelił trzy osoby. Motywu nigdy nie ustalono, nie udało się też odnaleźć narzędzia zbrodni ani świadków. W dodatku Witalij nie pamięta niczego, co wydarzyło się przed tym, zanim znalazł się w stanie wegetatywnym. Okazuje się jednak, że Demczenko ma dla niego wiadomość od Chyłki.

– Skoro to już mamy załatwione, to przejdźmy do Chyłki – rzuciła.
– Nie ma sprawy – odparł szybko. – Lubi jeździć tak, jakby grała w Carmageddon, jeść, jakby sama upolowała swoje danie, pić, jakby chciała zapełnić jakiś alkoholowy zbiornik retencyjny w swoim organizmie, i traktować ludzi, jakby byli kośćmi do obgryzienia.

W tym momencie Oryński jest już zmotywowany do maksimum, by dociągnąć sprawę do końca i dowiedzieć się, co łączy Ukraińca i jego partnerkę. Młody prawnik jak zwykle jest zdecydowany postawić wszystko na jedną kartę: swoją karierę, zdrowie, a nawet życie. Rusza tropem, który podsunęli mu Demczenko i jego żona. Tylko czy to może być prawda? Czy po kilku miesiącach milczenia Joanna Chyłka wreszcie umożliwiła mu odnalezienie jej i czy na pewno dojdzie do tego spotkania? Jak łączą się te dwie sprawy? Jaki interes ma jego klient, by mu pomagać?

Seria z Chyłką zawsze jechała po bandzie, ale od paru tomów naprawdę niebezpiecznie balansuje już na granicy prawdopodobieństwa. Będąc całkiem szczerą, nie jestem tak właściwie pewna, czy już jej nie przekroczyła. Pyskata prawniczka, której zdecydowanie zbyt wiele uchodzi na sucho ze strony jej pracodawców i współpracowników, jakimś cudem wciąż utrzymuje się na powierzchni w myśl zasady: „Kiedy życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody”. Efekt jest taki, że schodów jest już tyle, że można by je zamontować przy budowli wysokości Wieży Eiffela, nie wiadomo tylko, jaki widok roztaczałby się z tej wysokości i co właściwie mieliby robić bohaterowie, gdy już dotrą na szczyt. Fortunne okoliczności, ponadprzeciętna determinacja głównych postaci oraz ich wyraziste charaktery to główne elementy, które trzymają jeszcze jako tako tę fabułę i nie pozwalają jej rozleźć się w szwach. I gdyby nie to, że po prostu bardzo lubię duet Chyłka-Zordon, to chyba po prostu odpuściłabym śledzenie ich kolejnych przygód.

A jednak… nie potrafię. Zżymam się czasem na dziwne rozwiązania, unoszę brew w niedowierzaniu, gdy spada na mnie kolejna zaserwowana przez autora bomba, a równocześnie wiem, że gdy na rynku pojawi się dwunasty, trzynasty… dwudziesty tom, mimo pewnych obiekcji będę czytać dalej. Prawda jest bowiem taka, że choć są w tej serii widoczne pewne uchybienia, jedna rzecz udała się Mrozowi mistrzowsko: przywiązał mnie do swoich bohaterów na dobre i na złe. Kibicuję im, drżę o ich losy, cieszę się, gdy im się układa i smucę, gdy ktoś znowu próbuje im zaszkodzić. Emocjonalny rollercoaster nadal mknie po szynach, a najpopularniejszy obecnie polski autor wciąż nie ma zamiaru go zatrzymywać.

Przyjemnością jest obserwować jego drogę na szczyt. Jako czytelniczka życzyłabym sobie jedynie większej ilości powieści na wyśmienitym poziomie – bo ostatnio jest z tym różnie, a przecież wiem, na co stać Remigiusza Mroza.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:


Tytuł w formie e-booka możesz kupić w serwisie LitRes:

13 myśli w temacie “„Ekstradycja” R. Mróz

  1. Pingback: „Kasacja” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: „Zaginięcie” R. Mróz [PREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Pingback: „Rewizja” R. Mróz [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  4. Pingback: „Immunitet” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  5. Pingback: „Inwigilacja” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  6. Pingback: „Oskarżenie” R. Mróz [PREMIERA] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  7. Pingback: „Testament” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  8. Pingback: „Kontratyp” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  9. Pingback: „Umorzenie” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  10. Pingback: „Wyrok” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  11. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  12. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s