Podsumowanie marca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie marca 🙂 Mamy święta! Korzystając z okazji chciałam Wam życzyć, byście radośnie spędzili ten czas w gronie najbliższych. A może uda się też chwilę poczytać? Jeśli w szale przedświątecznych przygotowań znajdziecie moment na moje podsumowanie to zapraszam dalej 🙂 W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Gejsza: świat japońskiej tradycji, elegancji i sztuki” J. Gallagher (7/10): To taki album z podstawowymi informacjami na temat gejsz. Jego atutem są oczywiście przepiękne zdjęcia, często na całą stronę, oraz pomysłowe, rozmieszczone na kolejnych kartach z półprzezroczystej bibuły schematy ubioru gejsz (kolejne warstwy na kolejnych kartach nakładają się na siebie). Sporo tu historii i kultury, czyli coś w sam raz dla takiej fanki Japonii jak ja!
  • „Ogród letni” P. Simons (6/10): Trzecia i niestety najsłabsza część trylogii o Tatianie i Aleksandrze. O ile „Jeździec miedziany” był powieścią historyczną z mocnym wątkiem romansowym, o tyle „Ogród letni” to już romansidło z historią w tle. Jest jednak w tej opowieści coś takiego, że chce się poznać jej zakończenie, niezależnie od tego, ile razy się fuka pod nosem na kolejne kłótnie i godzenie się w łóżku oraz na powtarzane co chwilę „Tatiasza” i „Szura”.
  • „Wyspa”  S. H. Björnsdóttir (6/10),
  • „Kiedyś cię odnajdę” M. Rogala (7/10),
  • „Nawiedzony Dom na Wzgórzu” S. Jackson (7/10),
  • „Kalamburka” M. Musierowicz (7/10): Cóż mogę rzec… Musierowicz to mój plasterek na serce. Gdy jest mi źle i smutno, gdy potrzebuję, żeby życie mnie przytuliło to czytam kolejny tom Jeżycjady. Działa niezawodnie. Ten pozwolił mi się cofnąć w czasie i poznać młodość Mili.
  • „Testament” R. Mróz (7/10),
  • „Kto zabił Kopciuszka?” A. Rogoziński (7/10),
  • „Pobojowisko” M. Crummey (7/10): Marcowa lektura DKK. Zwlekałam z czytaniem tej książki naprawdę długo, bowiem to ostatnia powieść autora, która na mnie czekała. Teraz czuję pewną pustkę. Crummey ponownie wciągnął mnie w wir opowiadanej historii, gdzie miłość jest trudna jak w życiu, a wojna tak brutalna jak miało to miejsce naprawdę. Losy Sadie i Wisha mistrzowsko opowiedziane na czterystu stronach są gorzkie i bardzo prawdziwe. Moją ulubioną powieścią Crummeya wciąż pozostaje „Dostatek”, ale pozostałe są również wspaniałe – każda jest warta przeczytania.
  • „Miejsce i imię” M. Siembieda (7/10),
  • „Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia” M. Booth (7/10),
  • „Katedra w Barcelonie” I. Falcones (7/10): Monumentalna powieść historyczna o Barcelonie. Nie wiem, dlaczego zwlekałam z lekturą tak długo! To była cudowna, oszałamiająca swym rozmachem lektura. I czegóż w niej nie było! Miłość, nienawiść, narodziny i śmierć, zazdrość i podłość, wielkość i małość, bitwy i śluby… Warto przeczytać, gorąco polecam.

Czytaj dalej

Reklamy

Podsumowanie lutego

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie lutego 🙂 Już drugi miesiąc roku za nami – czas jak zwykle pędzi jak szalony (też macie takie wrażenie?). W lutym byłam na spotkaniu z Anetą Jadowską, która promowała swoją nową książkę „Trup na plaży”. Jestem też już po lekturze (to moje pierwsze spotkanie z autorką) i powiem Wam, że zostałam pozytywnie zaskoczona! Ale o tym dokładnie opowiem Wam już w marcu… Póki co daję znać co działo się na blogu w lutym. Zapraszam więc do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Noc” B. Minier (7/10),
  • „Geniusz ptaków” J. Ackerman (7/10),
  • „Strzały nad jeziorem” M. Matyszczak (7/10),
  • „Śpiące królewny” S. King, O. King (6/10),
  • „Człowiek tygrys” E. Kurniawan (7/10),
  • „Arystokratka na koniu” E. Boček (7/10): Arystokratka powraca! Czeski humor, problemy finansowe Kostków, trumna dla Marii i życie, które czasem jest różowe… beżowe… a czasem super psycho – to mieszanka, która zawsze zapewnia mi przednią rozrywkę. Jedyny minus: książki Bočka są za krótkie. Chcę więcej!
  • „Motyl” L. Genova (8/10): Lutowa lektura DKK – i jedna z najlepszych książek, które czytaliśmy z „Trzynastką”. Alice jest przed pięćdziesiątką, gdy zaczyna tracić pamięć. Szybko okazuje się, że to Alzheimer o wczesnym przebiegu. Rzutka profesor Harvardu, matka i żona, kobieta pełna pasji próbuje walczyć z bezlitosną chorobą, na którą nie znaleziono jeszcze lekarstwa. Czy Alice, która nie pamięta imion swoich dzieci i nie poznaje swojego męża to wciąż Alice? Poruszająca, dająca do myślenia powieść.
  • „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” A. Jadowska (7/10),
  • „Zdrada scenarzystów” W. Nerkowski (6/10),
  • „Listy niezapomniane. Tom 2” S. Usher (7/10): Drugi tom świetnie zredagowanych i starannie wybranych listów z różnych czasów i różnych stron świata. W pięknie wydanym tomie można znaleźć m.in. przejmujący list matki do nienarodzonej córki, odpowiedź Davida Bowiego na pierwszy list od fanki z Ameryki, list Marge Simpson do pierwszej damy Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie to „najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziała” czy odpowiedź Albusa Dumbledore’a na podanie o pracę na stanowisku profesora Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie. Świetna publikacja!
  • „Trzydziesta pierwsza” K. Puzyńska (6/10): Postanowiłam w końcu nadrobić zaległości w szybko się rozrastającej serii o Lipowie. Tom trzeci podobno jest najsłabszy, i zgadzam się, że to czuć. Dwie poprzednie historie wydawały mi się ciekawsze pod względem kryminalnym i lepiej dopracowane. Ten tom punktuje historią ojca Daniela Podgórskiego, jednak irytuje językowymi potknięciami i tak lubianymi przez autorkę nienaturalnymi określeniami bohaterów w narracji (przyzwyczaiłam się już do „młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego”, ale nijak nie mogłam przełknąć powtarzanego ciągle w stosunku do niedorozwiniętego Albina „chłopca w ciele mężczyzny”). Podobno dalsze tomy są o wiele lepsze, więc już się cieszę na myśl o następnych przygodach o policjantach z Lipowa, bo naprawdę ich polubiłam.
  • „Na skraju załamania” B.A. Paris (6/10),
  • „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” M. Wicha (7/10): Cóż, musiałam w końcu poznać laureata Paszportu Polityki. Mocna, emocjonalna proza, trochę powieść, a trochę wspomnienia o matce, które snuje syn po jej śmierci. Przy okazji przeglądania pozostawionych przez nią rzeczy, opowiada o matce poprzez przedmioty. Historia o miłości syna do matki, matki do syna i obojga do książek. Piękna.

teraz czytam

  • „Ogród letni” P. Simons (122/816 stron),
  • „Gejsza: świat japońskiej tradycji, elegancji i sztuki” J. Gallagher (211/256 stron),
  • „Na południe od Brazos” L. McMurtry (409/840 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie stycznia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie stycznia 🙂 Początek roku to zwykle czas zmian, nowych nadziei i postanowień. Ja sama również trochę ich poczyniłam. Jeśli chodzi o postanowienia czytelnicze to są one raczej nieformalne (po raz pierwszy od kilku lat nie biorę udziału w żadnych książkowych wyzwaniach! No… Poza własnym, ale o tym za chwilę). W 2018 obiecałam sobie czytać więcej polskich autorów (choć ich czytuję, to podsumowanie roku pokazało, że wciąż liczba ich książek jest o wiele mniejsza niż pisarzy zagranicznych), czytać więcej klasyki oraz literatury faktu/reportaży. No i oczywiście kończyć serie… Tymczasem daję znać co działo się na blogu w styczniu! Zapraszam więc do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Jak zawsze” Z. Miłoszewski (7/10): Nie wiedziałam, czego się spodziewać po Zygmuncie Miłoszewskim w wydaniu obyczajowym, okazało się jednak, że jest naprawdę dobrze! Oto alternatywna historia Polski i alternatywna historia Grażyny i Ludwika – zarówno nasz kraj, jak i to małżeństwo dostali drugą szansę… Jednak czy nie skończy się jak zawsze? To zgrabna opowieść, w której początkową słodycz zastępuje w drugiej części książki coraz wyraźniejsza gorycz. Trochę studium narodu, trochę fantazja autora, a trochę nieco zawoalowana analiza naszej obecnej sytuacji gospodarczej. A to wszystko napisane lekkim stylem i dopełnione wyrazistymi bohaterami.
  • „Trzy dni i jedno życie” P. Lemaitre (6/10): Moje pierwsze podejście do francuskiego autora. Gdy ginie sześcioletni chłopiec, żyje tym cała społeczność miasteczka. To wielka tragedia zarówno dla ofiary, jak i dla mordercy. Bo co, jeśli śmierć została zadana nieumyślnie, a sprawca sam jest bardzo młody? Jedynie czytelnik wie, kto zabił Rémiego Desmedta – autor prowadzi więc z nim psychologiczną grę, w której skupia się na emocjach młodocianego „mordercy mimo woli”. Powinno elektryzować, a jednak momentami byłam znużona. Thriller tylko (lub aż) dobry.
  • „Czarne” A. Kańtoch (7/10): Po świetnej „Niepełni” sięgnęłam po wcześniejszą książkę autorki, wydaną w Powergraphowej serii Kontrapunkty. Główna bohaterka jest postacią, której nie do końca możemy ufać. Poznajemy ją w zakładzie dla obłąkanych, a chociaż kobieta szybko go opuszcza z etykietką wyleczonej, zachowuje się wciąż dość dziwacznie. Po powrocie do Czarnego, miejscowości letniskowej, w której jako dziecko spędzała z rodziną wakacje, wszystko staje się jeszcze bardziej niejednoznaczne… Kańtoch jest świetna w takich nieokreślonych, rozmytych narracjach. Wiem, że nie każdy lubi książki, w których nie do końca wiadomo, co się dzieje i komu wierzyć, ale ja akurat jestem wielką fanką tego, jak autorka buduje swoje historie. Tu również się nie zawiodłam.
  • „Nina” N. Majewska-Brown (6/10): Czwarta i (póki co?) ostatnia część przygód Niny Braun. Jak zwykle na barki kobiety spada wiele nieprzewidzianych zdarzeń, z którymi ta nie radzi sobie ot tak, tylko raz upada, a raz się podnosi – zupełnie tak, jak ma to miejsce w prawdziwym życiu. Co prawda ta część wydawała mi się miejscami ciut niedopracowana, ale w przypadku literatury rozrywkowej jestem w stanie przymknąć na to oko, jeśli lektura jest satysfakcjonująca. A była! Mimo to najbardziej podobały mi się część pierwsza („Wakacje” i trzecia „Jak się nie zakochać?”): może kolejna, piąta część, znowu będzie świetna? Mam nadzieję!
  • „Strach” J. Karika (6/10),
  • „Lektor” B. Schlink (8/10): Jedna z książek, której lekturę obiecywałam sobie od lat. Nazywana nie bez powodu arcydziełem historia miłości pewnego piętnastoletniego chłopaka i dojrzałej kobiety. Łączy ich nie tylko namiętność, ale też niezwykła bliskość, która uwidacznia się, gdy Michael czyta Hannie książki. Jeśli jeszcze nie znacie „Lektora” ani filmu z Kate Winslet to nie chcę Wam zdradzać, jaka jest tajemnica Hanny. Zdecydowanie warto poznać tę historię samemu. Dla mnie to odkrycie miesiąca.
  • „Krąg” B. Minier (8/10),
  • „Kobieta na krańcu świata” M. Wojciechowska (7/10): Martyna Wojciechowska to jedna z tych osób publicznych, które bardzo szanuję. Podróżniczka, pisarka, dziennikarka i prezenterka telewizyjna – po prostu kobieta z pasją. Martyna przygląda się uważnie miejscu i roli kobiet we współczesnym świecie, i właśnie tego dotyczy jej program (oraz wydawane na jego podstawie książki) Kobieta na krańcu świata. To niezwykle barwna, często inspirująca, a czasami zasmucająca opowieść o kobietach i o tym, że niesłusznie są wciąż nazywane słabą płcią. To taki feminizm codzienny, który jest bardzo ważny! W publikacji jest mnóstwo kolorowych zdjęć kobiet z całego świata.
  • „Plaża za szafą. Polska kryminalnie” M. Kącki (6/10): Seria reportaży, będąca pierwotnie drukowana w Gazecie Wyborczej. Tematy są niezwykle ciekawe i bulwersujące, jednak ze względu na pierwotne przeznaczenie, widać w nich pewną skrótowość. Szkoda, bo o pewnych sprawach chętnie poczytałabym więcej! Jak tytuł wskazuje, jest kryminalnie: znajdziemy tu więc między innymi historię dwóch przyjaciół, którzy zaplanowali terrorystyczny atak na międzynarodowy koncern czy złodzieja, który za szafą urządził sobie muzeum jednego, za to wybitnego obrazu. Ciekawe, ale zostawia niedosyt.
  • „Osaczenie” C. F. Tiller (7/10): Thriller? Dość nietypowy. Powiedziałabym jednak, że to mroczna powieść obyczajowa z elementami thrilleru. Czy książce to przekwalifikowanie zaszkodziło? Wręcz przeciwnie! Carl Frode Tiller, nazywany „anty-Knausgårdem” napisał szalenie ciekawy i głęboki epos o współczesnej Norwegii. Gdy do gazet trafia ogłoszenie o mężczyźnie, który utracił pamięć i w związku z tym prosi o zgłoszenie się osób, które go znają, by pomogły mu przywrócić jego wspomnienia, reagują na nie trzy osoby: Jon, wrażliwy i niespełniony muzyk, przeżywająca małżeński kryzys Silje oraz ojczym pacjenta, Arvid – były pastor, borykający się z problemem utraty wiary i nieuleczalną chorobą. Każde pokaże mu inny wycinek jego życia i inny obraz tego, co się w nim zdarzyło. Emocjonalna jazda bez trzymanki.
  • „Życie w zachwycie. Bez wzroku i słuchu” A. Majnusz, K. Wostal (6/10): Recenzja niebawem!
  • „Nie gaś światła” B. Minier (7/10),
  • „Cacko” K. Sienkiewicz (6/10): Opowieść o życiu znanej i lubianej aktorki teatralnej, filmowej i telewizyjnej. Nie zawaham się nazwać jej osobowością. Jej urok, wdzięk i dobroć zjednywały jej ludzi… i zwierzęta. Stworzyła dom dla przybranej córki i dla wielu psów i kotów. „Cacko” to jej zaproszenie „na piękne podwórko, do pięknego domu, w piękną podróż po jej własnym świecie”. Warto skorzystać, bo choć chwilami miałam wrażenie lekkiego chaosu (autorka próbuje początkowo opowiadać o swoim życiu chronologicznie, ale szybko się okazuje, że woli pozwolić płynąć historii swobodnie; mówi więc o teatrze, później o przyjaźni z Agnieszką Osiecką, następnie o swoim ślubie, a na koniec wrzuci przepis na zupę czy śledzie) to jest to niezwykle ciepła i radosna lektura. Znając nie zawsze kolorowe życie Krystyny Sienkiewicz, tym bardziej chylę czoła.
  • „Eleonora i Park” R. Rowell (7/10): Rzadko sięgam po historie dla młodzieży, ale przykład „Eleonory i Parka” pokazuje, że czasem warto zaryzykować. Ona – duża, rudowłosa dziewczyna w dziwnych ciuchach i on – trochę wyalienowany Azjata, który zawsze ubiera się na czarno. I historia stara jak świat, a jednak fascynująca. Słodko-gorzka opowieść o szkolnej miłości, której głębi dodaje poruszony problem przemocy w rodzinie. Można się zakochać w takiej książce,
  • „Nieodnaleziona” R. Mróz (7/10).

Czytaj dalej

Podsumowanie grudnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie grudnia 🙂 W porównaniu z listopadem grudzień był dość spokojny. Nie odbywały się żadne ciekawe spotkania autorskie w mojej okolicy, a wszelkie znaczniejsze wydarzenia kulturalne będą chyba miały miejsce już w nowym, 2018 roku 😉 W związku z tym zagrzebałam się pod kocykiem ze stosem dobrych książek obok, a co z tego wynikło, tego dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam więc do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂 A już jutro wielkie czytelnicze podsumowanie 2017 roku 😀

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Drwale” A. Proulx (7/10),
  • „Efekty uboczne” M. Palmer (6/10),
  • „Warkocz” L. Colombani (6/10),
  • „Wszelki wypadek” J. Chmielewska (6/10): Ostatnia książka z kryminalnej serii dla dzieci, której bohaterami są Janeczka, Pawełek i ich niezwykle mądry pies Chaber. Muszę z żalem przyznać, że jest to część najsłabsza i tym razem nie śmiałam się w głos, tak jak to było przy „Nawiedzonym domu” czy „Skarbach”, z których to teksty są ze mną do dziś (typu: Nie jeść, nie pić, nie oddychać…). Jednakże jest to wciąż lekka, zabawna książka, z którą można miło spędzić czas. Tajemnicza samochodowa szajka? To coś dla Janeczki, Pawełka i Chabra!
  • „Pudełko z guzikami Gwendy” S. King, R. Chizmar (7/10),
  • „Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie” J. Cham, D. Whiteson (7/10),
  • „Frida Kahlo prywatnie” S. Barbezat (8/10),
  • „Jak się nie zakochać?” N. Majewska-Brown (7/10): Po ciut dla mnie słabszej części drugiej, czyli „Zwyczajnym dniu”, autorka znowu wraca do formy i raczy nas po trosze zabawnymi, a po trosze gorzkimi losami Niny. Gdyby nie filmiki Jerzego (1 i 2) to pewnie bym po nie nie sięgnęła, bo słodkie, cukierkowe okładki sugerują, że to nie lektura w moim stylu, a tu proszę 😉 Napisane lekkim stylem, do połknięcia w jeden dzień, nie są jednak infantylne ani głupie. Przede mną ostatnia część, „Nina”, która już czeka na stosiku.
  • „Duchy wiatru” M. Kallentoft – pod linkiem ogólna notka o całości cyklu (7/10),
  • „Artemis” A. Weir (5/10),
  • „Duchy Jeremiego” R. Rient (8/10): Absolutnie wspaniała, wzruszająca i smutna opowieść – a jeśli dodam, że o rzeczach najważniejszych to może to zabrzmieć trywialnie, ale o tym właśnie jest. Nastoletni narrator i jego bunt i niezgoda na przemijanie, na ból, strach i chorobę. Autor mistrzowsko wczuł się w emocje dziecka. Jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku.
  • „O kotach” Ch. Bukowski (6/10),
  • „Pudełko z marzeniami” M. Witkiewicz, A. Rogoziński (6/10): Nie czytałam jeszcze żadnej książki Magdy Witkiewicz, a że boję się, że przy całej sympatii dla autorki mogłyby mi się nie spodobać (patrz punkt: Nina Majewska-Brown; może i tu warto się przełamać?) to postawiłam na delikatny wieczorek zapoznawczy w duecie ze znanym mi już i lubianym Alkiem Rogozińskim. Było miło i zabawnie, czyli jak zawsze, gdy spotka się ta para przyjaciół 🙂 To przyjemna, nieprzesłodzona książka, którą wchłonęłam na poprawienie humoru przed świętami. Zadziałało!
  • „Kryptonim <<Frankenstein>>” P. Semczuk (7/10): A tu dla odmiany całkiem nieświąteczna i niezbyt komfortowa lektura… Ale moi Drodzy, jakie to było dobre! Fabularyzowana historia Joachima Knychały, wampira z Bytomia, interesowała mnie z dwóch przyczyn: po pierwsze i ja nie jestem wolna od dziwnej fascynacji (przemieszanej z obrzydzeniem i lękiem) seryjnymi mordercami, a po drugie Knychała działał w moich rodzinnych stronach! Urodzony w Bytomiu, mordował kobiety w moim mieście, a także w Piekarach Śląskich, Siemianowicach Śląskich i Chorzowie. Ciarki chodzą po plecach… Przemek Semczuk odwalił kawał dobrej roboty przy tej książce!
  • „Długa Ziemia” T. Pratchett, S. Baxter (7/10): Fajne, ciekawie przemyślane (choć nie odkrywcze) sci-fi. Każdy, kto zna Terry’ego Pratchetta jako autora serii Świat Dysku może się zdziwić, że tak mało tu humoru, ale przypuszczam, że to miała być właśnie odskocznia i „poważniejszy” cykl sir Terry’ego. Jak wyszło? Naprawdę dobrze! Okej, były czasem dłużyzny, ale przymykam na to oko, bo tak często bywa w pierwszych tomach serii, gdy autor stara się wprowadzić czytelnika w nowy świat. A co dopiero w wiele światów na wielu różnych Ziemiach?
  • „Exodus” Ł. Orbitowski (5/10),
  • „Miłość” I. Karpowicz (7/10): Dziwna książka, piękna książka, niejednorodna książka. „Miłość” jest mocno nierówna: część pierwsza, opowiadająca o Annie i Jarosławie Iwaszkiewiczach, jest w moim odczuciu najgorsza. Silnie stylizowana, zmanierowana, razi sztucznym językiem. Część druga, opowiadająca o przyszłości (która wydaje się złowieszczo prawdopodobna) jest naprawdę dobra. A część trzecia, swoista baśń, jest ciekawa i wzruszająca. Jednak najbardziej na mnie zadziałały te momenty, w których narrator opowiadał własną historię dochodzenia do prawdy o sobie samym i stopniowego znajdowania odwagi, by żyć w zgodzie ze swoim sercem. Można chyba nazwać go (narratora) porte-parole samego Karpowicza, któremu gratuluję i z daleka, z sympatią mu kibicuję 🙂
  • „Bielszy odcień śmierci” B. Minier (8/10): Recenzja po przeczytaniu całości cyklu.
  • „Etykieta japońska” B. L. de Mente, G. Botting (6/10),
  • „Pax” S. Pennypacker, J. Klassen (7/10): Mądra książka dla młodszej młodzieży. O przyjaźni, o stracie, o wojnie i o tym, że czasem trzeba pozwolić odejść tym, których kochamy. Do tego jest tu pewien lisek i pewien chłopiec, przez co skojarzenia szybują od razu do „Małego Księcia”. To inna książka, ale równie piękna 🙂
  • „Zastrzyk śmierci” M. Rogala (7/10).

Jak widać znów się nie wyrobiłam z recenzjami na czas, więc aż 7 książek czeka jeszcze na notkę. Postaram się to wszystko ogarnąć w styczniu 🙂

Teraz czytam:

  • „Jak zawsze” Z. Miłoszewski (210/480 stron),
  • „Na południe od Brazos” L. McMurtry (154/840 strony),
  • „Czarne” A. Kańtoch (124/272 strony).

Czytaj dalej

Podsumowanie listopada

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie listopada 🙂 W listopadzie na Górnym Śląsku się działo! Po pierwsze w dniach 10-12.11 odbywały się w Katowicach Śląskie Targi Książki – mniejsze niż te warszawskie czy krakowskie, ale również oferujące wiele atrakcji. Sama miałam okazję być na paru spotkaniach i zdobyć autografy na książkach od takich osób jak: Michał Rusinek, prof. Ryszard Koziołek, prof. Jerzy Bralczyk, Zygmunt Miłoszewski, Katarzyna Bonda, Witold Vargas (rysownik), Jakub Małecki i Bernadeta Prandzioch. Ponadto pod koniec miesiąca katowickie Empiki rozpieściły nas dwoma spotkaniami: najpierw z Dmitrym Glukhovskym, który promował swoją nową książkę „Tekst”, a potem z Łukaszem Orbitowskim, reklamującym najnowszą powieść „Exodus”. Byłam także w Poznaniu na wystawie prac Fridy Kahlo i Diega Rivery! W tym wszystkim znalazłam jeszcze trochę czasu na czytanie 🙂 Opowiem Wam więc o przeczytanych książkach, nowych zdobyczach na półkach, podzielę się garścią statystyk i polecajkami blogowo-vlogowymi 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie” L. Thomsen Brits (5/10): Bardzo poniewczasie postanowiłam sprawdzić, o co chodzi w tym całym hygge i czy warto robić wokół tego tyle hałasu. Otóż moim zdaniem: niespecjalnie. Introwertycy i książkoholicy praktykują to chyba nieświadomie na co dzień, a w każdym razie ja od dawna lubuję się w spokojnych wieczorach pod kocem, z książką i zapaloną świecą. W moim odczuciu w „Księdze hygge” (która powinna raczej się nazywać „książeczką hygge”, nie dość bowiem, że ma niecałe 200 stron, to jeszcze zapisanych dość rozstrzelonym fontem, a tekst przeplatany jest wieloma zdjęciami na całą stronę) mało było odkrywczych idei, a dużo lania wody. Nie polecam.
  • „Dziewczyna, która kochała Toma Gordona” S. King (6/10): Na Halloween postanowiłam sięgnąć po coś strasznego, i padło na thriller Króla. Historia dziesięcioletniej dziewczynki, która gubi się w lesie może nie zmroziła mi krwi w żyłach, ale zapewniła całkiem przyzwoitą lekturę z dreszczykiem. Jeśli chodzi o Kinga to raczej średnia półka – można przeczytać, ale nie trzeba.
  • „Nocny stalker” R. Bryndza (7/10): Drugi tom przygód policjantki Eriki Foster. Wyszczekana policjantka ma tym razem za zadanie schwytać seryjnego mordercę, który poluje na samotnych mężczyzn. Dobry kryminał, lepszy niż poprzednia część, czyli „Dziewczyna w lodzie”. Czekam na to, co jeszcze nam szykuje Robert Bryndza.
  • „Pachinko” M. Jin Lee (8/10),
  • „Gra o wszystko” J. Opiat-Bojarska (7/10),
  • „Sekretne życie drzew” P. Wohlleben (7/10): Najpierw czytałam „Duchowe życie zwierząt” i tamta książka zaciekawiła mnie bardziej niż ta. Nie znaczy to, że historie o drzewach są nudne! Przeciwnie, każdego, kto interesuje się przyrodą, zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł: gwarantuję, że od tej pory inaczej będziecie patrzeć na drzewa. Uczy szacunku do natury.
  • „Ciemna strona” T. Fisher (7/10),
  • „Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni” A. Bradley (6/10),
  • „Większość bezwzględna” R. Mróz (6/10),
  • „Całe życie” R. Seethaler (7/10): Malutka książeczka, a tak pełna emocji. Jak głosi tytuł, powieść ta opowiada o całym życiu Andreasa Eggera, prostego człowieka mieszkającego w austriackich Alpach. Ja czytałam ją z olbrzymią ciekawością, ale wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli lubicie kameralne historie to „Całe życie” jest dla Was.
  • „Winladia” G. Mackay Brown (6/10),
  • „Tekst” D. Glukhovsky (6/10): Tę książkę zaczęłam czytać będąc na spotkaniu autorskim z Dmitrym i stojąc w długaśnej kolejce po podpis. Udało mi się na stojąco poznać około 60 stron, resztę doczytałam w domu. Pierwsza powieść realistyczna autora opowiada o tym, co może się stać, gdy nasz smartfon (w którym mamy obecnie wszystko, jak mówi sam Glukhovsky – naszą duszę) wpadnie w niepowołane ręce. Trochę jest w tym również (naprawdę!) ze „Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Czytałam zarzut, że w tej książce mało się dzieje. To prawda, tylko że to nie jest książka do „dziania”. To jest książka o mocowaniu się z własnym jestestwem. Ładnie pisze o tym Diana z bloga Bardziej lubię książki niż ludzi.

+

  • „Szaławiła” M. Kisiel (7/10): Opowiadanie, więc nie liczę go razem z resztą książek. Tom 2.5 cyklu Dożywocie, który rozbudza tylko apetyt na więcej. Pisz, Ałtorko, pisz!

A poza tym na tanayah czyta…

Moi Drodzy, zagapienie kompletne! 11 listopada blogowi stuknęły 4 lata! Tak, tak, cztery lata pisania o książkach, a tu ani notki, ani wzmianki, nic! Byłam wtedy na Śląskich Targach Książki i tak jakoś mi to umknęło… Postanowiłam jednak przynajmniej poratować moje gapiostwo zmianą banerka na blogu (dziękuję Oldze z Wielkiego Buka! <3) 😉 Od teraz chwalę się troszkę, że piszę o książkach od 2011 roku. To co, spóźnione Sto lat? 😉

Teraz czytam:

  • „Drwale” A. Proulx (596/898 stron),
  • „Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie” J. Cham, D. Whiteson (210/384 strony),
  • „Efekty uboczne” M. Palmer (131/384 strony),
  • „Wszelki wypadek” J. Chmielewska (148/297).

Czytaj dalej

Podsumowanie października + mini relacja z Międzynarodowych Krakowskich Targów Książki 2017

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie października🙂 Październik zaskoczył nas najpierw orkanem Grzegorzem i zimnym, tnącym deszczem, a potem deszczem ze śniegiem. Niefajnie, ale my się nie poddajemy! Zaopatrzeni w książkę lub dwie (ewentualnie siedem) zakopujemy się pod kocem i oddajemy jesiennej lekturze. Październik to oczywiście Krakowskie Targi Książki, o których także opowiem w tej notce. A poza tym jak zwykle zapraszam do zapoznania się z przeczytanymi książkami, nowymi zdobyczami na półkach, garścią statystyk i polecajkami blogowo-vlogowymi 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Gra Anioła” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Niepełnia” A. Kańtoch (8/10),
  • „Więzień nieba” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Kocia książka” J. Iwaszkiewicz (7/10): Spore zaskoczenie i jedyna książka tego autora kierowana do dzieci. Napisana dla jego własnych pociech, inspirowana ich rezolutną kotką, absolutnie unikatowa, zabawna, pięknie wydana i wzbogacona rysunkami książka o życiu z kotem. Jako że czytałam egzemplarz z biblioteki: muszę ją mieć na swojej półce! 🙂
  • „Księga nocnych kobiet” M. James (7/10),
  • „Moja kochana, dumna prowincja” K. Filipowicz (7/10),
  • „Labirynt duchów” C. Ruiz Zafón (7/10) – recenzja zbiorcza całego cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek,
  • „Lustereczko, powiedz przecie” A. Rogoziński (7/10): Moje drugie, i jeszcze bardziej udane niż pierwsze, spotkanie z twórczością autora. Po spotkaniu autorskim w Katowicach po prostu przepadłam! Musiałam przeczytać tę książkę od razu. Dawno się tyle nie uśmiałam, tak podczas spotkania, jak i lektury. Z tego wszystkiego przed Targami Książki w Krakowie kupiłam również tom pierwszy przygód Róży Krull…
  • „Siostrzyczki” M. Palmer (6/10),
  • „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” J. Chang (7/10),
  • „Lolek” A. Wajrak (7/10): Absolutnie wajrakowata, czyli napisana z miłością i zrozumieniem książka o pewnym psie, który po okrutnym początku życia poznał Swoich Ludzi Na Zawsze. Ciepła, mądra i wzruszająca książeczka dla dzieci.
  • „Rdza” J. Małecki (7/10),
  • „Tysiąc drzewek pomarańczowych” K. Harrison (6/10): Och, w pewnym sensie to najgorszy typ książki! Momentami mnie nużyła, jednak nie na tyle, żeby ją odłożyć, brnęłam więc przez nią dość powoli. I zachwyciła, i znudziła. Sięgnęłam z polecenia Mality i mimo obiekcji – dziękuję!
  • „444” M. Siembieda (7/10): Przyjemna książka w klimacie sensacyjnym. Jan Matejko, zaginiony obraz i przepowiednia sprzed wielu lat – to przepis na udaną lekturę! To taka powieść, w której kartki przewracają się same, a my doświadczamy tego najprostszego, ale jakże miłego stanu permanentnego zaczytania. Polecam!
  • „Dziewczyny” E. Cline (6/10): Nasza październikowa lektura DKK. Z jednej strony hipnotyzująca i przerażająca, z drugiej czasami mnie nużyła i odrzucała. Sama nie byłam do końca pewna, co o niej myśleć, ale był to świetny tytuł, wprost stworzony na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki! Dyskusja była gorąca, a odczucia na temat prozy Cline zróżnicowane. Nie zostałam wielką fanką „Dziewczyn”, ale dostrzegam jej plusy (i minusy też).
  • „Do trzech razy śmierć” A. Rogoziński (7/10): No i siłą rozpędu i nowej fascynacji przeczytałam szybko również pierwszy tom przygód Róży Krull. Równie zabawny, przyjemny, a do tego uwzględniający i czyniący bohaterkami (drugoplanowymi, ale zawsze) blogerki książkowe! Zdaje się, że książki Alka to gwarancja dobrej zabawy 🙂
  • „Uczniowie Cobaina” M. Pech (6/10),
  • „Malarz świata ułudy” K. Ishiguro (7/10): Książka tegorocznego Noblisty w dziedzinie literatury – musiałam to sprawdzić! To powieść, dla której krzywdzące byłyby skrótowe omówienia. Kontemplacyjna, niespieszna, intrygująca… Polecam sięgnięcie po nią samemu i przekonanie się, jak Wam się spodoba.
  • „Zombie” W. Chmielarz (7/10): Kontynuacja dziejącego się w Gliwicach „Wampira”, moim zdaniem o wiele lepsza od poprzedniczki. Gęsta, mroczna, krwista, a do tego napisana tak, że po prostu nie można się od niej oderwać. Czekam na więcej!
  • „Opowieści makabryczne” S. King (7/10).

A poza tym na tanayah czyta…

Teraz czytam:

  • „Ballada o pewnej panience” Sz. Twardoch (278/320 stron),
  • „Drwale” A. Proulx (226/858 stron),
  • „Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie” L. Thomsen Brits (143/193 strony).

Czytaj dalej

Podsumowanie września

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie września 🙂Zdecydowanie nadeszła już jesień. Na siebie wkładam grube swetry, a do czytania powoli szykuję obszerne lektury na długie wieczory. We wrześniu udało mi się zaliczyć jedno spotkanie autorskie – z Anną Kańtoch. Przeczytałam także trochę interesujących książek. Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Wodne anioły” M. Kallentoft (7/10): Recenzja po przeczytaniu całości cyklu.
  • „Dzikie królestwo” G. Phillips (6/10),
  • „Zbrodnia nad urwiskiem” M. Matyszczak (6/10),
  • „Królowa zdrajców” T. Canavan (7/10): Canavan nadal w formie. Zamknięcie Trylogii Zdrajcy było równie dobre, co dwa pierwsze tomy. Ponownie zachwyciłam się mnogością postaci, różnorodnością ludów i wielowątkową akcją. To tylko kwestia czasu, gdy sięgnę po kolejne książki autorki.
  • „Śmierć przewodnika rzecznego” R. Flanagan (6/10),
  • „Mężczyźni z różowym trójkątem” J. Kohout, H. Heger (8/10): Zdecydowanie najważniejsza i najboleśniejsza lektura tego miesiąca. Świadectwo homoseksualnego więźnia nazistowskiego obozu. Czy wiedzieliście, że homoseksualiści byli prześladowani i więżeni na mocy Paragrafu 175 za orientację homoseksualną? Przerażająca, ale potrzebna książka.
  • „Spisek scenarzystów” W. Nerkowski (7/10),
  • „Historia zaginionej dziewczynki” E. Ferrante (7/10): „O nie, to już ostatnia część!” – krzyknęłam z żalem, zamykając książkę. I niech to będzie najlepsza rekomendacja prozy Ferrante. Gorąco polecam!
  • „Oskarżenie” R. Mróz (8/10),
  • „Zakazane wrota” T. Terzani (7/10): Wrześniowa lektura DKK. Reportaże włoskiego dziennikarza, który w latach ’80 mieszkał w Chinach. Terzani usiłował zajrzeć tam, gdzie cudzoziemca nie wpuszczali i poznać prawdziwego ducha Chin. Teksty, opisujące ogrom zniszczeń tak w budynkach, jak i w ludziach, są porażające. I choć niektóre kwestie, zwłaszcza polityczne, się zdezaktualizowały, to wciąż warto sięgnąć po ten tytuł.
  • „Lata powyżej zera” A. Cieplak (6/10),
  • „To” S. King (8/10),
  • „Cień wiatru” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Stancje” W. Grzegorzewska (6/10).

Teraz czytam:

  • „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” J. Chang (388/640 stron),
  • „Tysiąc drzewek pomarańczowych” K. Harrison (121/396 stron),
  • „Gra anioła” C. Ruiz Zafón (210/608 stron).

Czytaj dalej