Podsumowanie września

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie września 🙂 Nie ma co: jesień już się rozgościła na dobre. We wrześniu opatulałam się często kocem podczas czytania, zapalałam w domu świeczki, bo wieczory były coraz dłuższe, zbierałam kasztany, a także po raz pierwszy wyszłam z domu w kurtce. Czas płynie bezlitośnie i nadchodzą chłody i ciemność, ale jedno jest niezmienne: szalone zaczytanie 😀 W notce znajdziecie więc jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Skoruń” M. Płaza (8/10),
  • „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski, J. Grcevich (8/10),
  • „Mądrość i cuda świata roślin” J. Goodall (7/10): Książki z marginesowej serii EKO to dla mnie gwarancja dobrej lektury. Odkąd w 2016 roku przeczytałam rewelacyjny tytuł „Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach” Mikołaja Golachowskiego, co pewien czas sięgam po kolejne. Tym razem padło na Jane Goodall, znaną przede wszystkim jako badaczka szympansów. Tu jednak pochyla się nad roślinami, bez których przecież nie byłoby zwierząt: opowiada o swojej miłości i pasji do roślin, która zaczęła się już we wczesnym dzieciństwie i trwa do dziś. Najdziwniejsze okazy, wielkie ogrody botaniczne, akcje ratunkowe ginących gatunków, ale także jej ogród z dzieciństwa – książka Goodall to fascynująca opowieść o świecie flory.
  • „Ciszej niż śmierć” S. Hilary (7/10),
  • „Kroniki portowe” A. Proulx (7/10),
  • „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” M. A. Shaffer, A. Barrows (7/10): O książce było ostatnio głośno za sprawą jej ekranizacji. Jednak ja, jak zwykle, zamiast obejrzeć film, sięgnęłam po książkowy pierwowzór. I nie żałuję, bowiem powieść o tym dziwacznym i lekko zabawnym tytule okazała się właśnie taka: zupełnie inaczej opowiada o czasach wojny (bo i na Wyspach Brytyjskich przebiegała ona odmiennie niż chociażby w naszym kraju), mieszając garść cierpienia, śmierci i smutku z radością, nadzieją i wielką przyjaźnią. No i nie zapominajmy o literaturze! Ta niepozorna książeczka da Wam trochę wzruszeń, trochę śmiechu i to tak potrzebne czasem przekonanie, że gdy ma się przyjaciół to można przeżyć wszystko, nawet największe zło.
  • „Skaza” R. Małecki (6/10): Recenzja niebawem!
  • „Jak zatrzymać czas” M. Haig (8/10),
  • „Na pastwiska zielone” A. B. Ragde (6/10): To trzeci, i do tej pory najsłabszy tom Sagi Rodziny Neshov. Nie chcę pisać zbyt wiele o treści, by nie spojlerować tym, którzy są jeszcze przed lekturą, dodam więc tylko, że ten tom mocno skupia się na Torunn i jej problemach, co na dłuższą metę jest nużące. Zamiast współczuć młodej kobiecie, miałam nią ochotę potrząsnąć i spytać: Co robisz, głupia?! Ogarnij się! Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo ciekawa dalszych losów rodziny, i już ostrzę sobie zęby na tom czwarty, czyli „Zawsze jest przebaczenie” 😉
  • „Świecie, oto jestem. Wywiady i spotkania, 1963—1993” Ch. Bukowski (7/10),
  • „Chodziło o miłość” R. Rient (6/10),
  • „Tajemniczy czarny kot” N. Semenuik (5/10): Recenzja niebawem!
  • „Zbrodnia niedoskonała” K. Bonda, B. Lach (7/10).

teraz czytam

  • „Dziwna pogoda” J. Hill (427/512 stron),
  • „Beatlesi. Powieść” L. S. Christensen (442/732 strony),
  • „Utopce” K. Puzyńska (187/600 stron).

Czytaj dalej

Reklamy

Podsumowanie sierpnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie sierpnia 🙂 I jak miesiąc temu lato było w pełni, tak teraz czuję już powoli nadciągającą jesienność… Wy też? Na razie się tym jeszcze nie przejmuję, bo słońce lekko przygrzewa, sympatyczne deszczyki od czasu do czasu moczą glebę, a dni są wciąż w miarę długie. Wizja wskoczenia pod kocyk z herbatą z miodem lub kubkiem kakao też nie brzmi tak źle! A Wy, lubicie jesień? W dzisiejszej notce cofnę się jeszcze do upalnego sierpnia i napiszę Wam, co działo się u mnie w kończącym się miesiącu. Gotowi? W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Kamieniarz” C. Läckberg (7/10): Tak, wciąż jestem na samym początku Sagi o Fjällbace! To jest właśnie dobra strona mojego wyzwania Ciąg dalszy nastąpi – bardzo mnie motywuje do wyczytywania kolejnych tomów rozpoczętych serii! Powieści kryminalno-obyczajowe o Fjällbace to dla mnie jedne z tych książek, które czytają się niemal „same”, a ja się przy nich świetnie relaksuję. Bo nie wiem, czy wiecie, że czytanie kryminałów (o ile nie są bardzo mroczne i krwawe) mnie relaksuje 😉
  • „Przemytnicy książek z Timbuktu” Ch. English (6/10),
  • „Outsider” S. King (7/10),
  • „Miłość made in China” D. Malovic (7/10),
  • „Piknik pod Wiszącą Skałą” J. Lindsay (6/10): Podczas gdy spora część blogerskiego światka czytała nowe wydanie, zaproponowane przez wydawnictwo Replika, ja sięgnęłam na biblioteczną półkę po wydanie Książnicy sprzed 14 lat. Dobrze pracować w bibliotece 😉 Senna, upalna, oniryczna: tak w skrócie opisałabym tę historię. Mamy 1900 rok, Australię. Uczennice elitarnej pensji dla panienek wraz z nauczycielkami udają się z okazji imienin świętego Walentego na piknik pod tajemniczą Wiszącą Skałę. Kilka uczennic i jedna nauczycielka zaginą… Asia z kanału Tu Czytam powiedziała, że to taka powieść, której akcenty różnie się rozkładają ze względu na czytającego. Ja odebrałam ją jako powieść obyczajową, ale jest tu i trochę thrillera, i grozy.
  • „Zwrotnik Węży” M. Brennan (6/10),
  • „Twarz Grety di Biase” M. Knedler (7/10),
  • „Sycylijczyk” M. Puzo (6/10): Przeczytałam tę powieść głównie dlatego, że niektóre listy książek twierdzą, że to kolejna część „Ojca Chrzestnego”. Ostrzegam od razu, ze swoją poprzedniczką związana jest bardzo luźno. Obie powieści łączy postać Michaela Corleone, syna słynnego Ojca Chrzestnego. Michael musiał na pewien czas ukryć się na Sycylii, jednak i tak dopadną go gangsterskie sprawy. Jego ojciec zleca mu delikatną misję: przeszmuglowanie do Ameryki Turiego Guiliano, legendarnego sycylijskiego banity. Obserwujemy więc tutaj bardziej historię Turiego niż młodego Corleone, a wraz z biegiem stron dowiadujemy się, jak skomplikowane relacje panują w miasteczku Turiego i w okolicy. Powieść dobra, ale porównania z „Ojcem Chrzestnym” nie wytrzymuje.
  • „Farma lalek” W. Chmielarz (7/10): Czytałam już w swoim życiu tyle kryminałów i thrillerów, że właściwie trudno mnie zachwycić. A jednak Wojciechowi Chmielarzowi i jego policjantowi, Jakubowi Mortce, się to udało – kompletnie mnie kupili! Po lipcowej lekturze „Podpalacza” bardzo szybko zabrałam się za tom drugi, który podobał mi się chyba jeszcze bardziej. Autor rzuca komisarza w nowe środowisko w ramach tak zwanego programu Most. Mortka trafia do wioski Krotowice gdzieś w Karkonoszach, w nieznane sobie środowisko, społeczeństwo i układy. Nie będzie dane mu odpocząć… Naprawdę się cieszę, że tak wciągające serie kryminalne są jeszcze przede mną. Przypuszczam, że lada moment wezmę na tapet tom trzeci.
  • „Inwazja porywaczy ciał” J. Finney (6/10),
  • „Pył Ziemi” R. Cichowski (7/10): Znacie to uczucie, gdy w domu macie setki nieprzeczytanych książek, ale nagle nie macie co czytać? No właśnie. To spotkało mnie któregoś sierpniowego dnia, gdy nerwowo przerzucałam książki na regale, odrzucając kolejne tytuły. Wreszcie padło na fantastykę, której ostatnio czytam chyba za mało. Książka Cichowskiego jest tak dziwaczna, że cieszę się, że nie piszę Wam o niej regularnej notki, bo nie wiem, jak miałabym streścić jej fabułę 😉 Jednak w tym szaleństwie jest metoda, i ani się obejrzałam, a autor niesamowicie mnie wciągnął swoją opowieścią. Gdzieś w środku książka wytraciła trochę rozpęd, ale na końcu wszystko dość zgrabnie się poskładało. To był ciekawy eksperyment, panie Cichowski.
  • „Seans w Domu Egipskim” M. Szymiczkowa (7/10),
  • „Łańcuch Proroka” L. Montero Manglano (7/10): A miesiąc skończyłam ze świetną powieścią przygodową. Poszukiwacze to rewelacyjna seria na wakacje, choć pewna jestem, że równie dobrze sprawdzi się i na coraz dłuższe, jesienne wieczory. Ja w każdym razie mam zamiar skończyć ją we wrześniu (ostatni tom przede mną), bo po prostu muszę wiedzieć, co będzie dalej! Jeśli lubicie akcję, intrygujące zagadki, skarby kultury i tajemnice przeszłości to z całego serducha polecam Wam cykl Montero. Uwaga, wciąga!

teraz czytam

  • „Skoruń” M. Płaza (224/352 strony),
  • „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski,  J. Grcevich (134/330 stron),
  • „Mądrość i cuda świata roślin” J. Goodall (256/499 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie lipca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie lipca 🙂 Ach, lato w pełni! Mój wakacyjny wyjazd do Ustronia udał się niesamowicie – wróciłam zrelaksowana i pełna sił 😀 Został mi ostatni tydzień wolnego, a potem powrót do pracy… Póki co jednak napiszę Wam, co działo się w lipcu. Gotowi? Sprawdźcie! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” S. Kean (8/10): Są takie książki, po które pewnie nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie Diana z bloga Bardziej lubię książki – i to jest super, bo lubię poszerzać swoje czytelnicze horyzonty! Okazało się, że książka o neurochirurgii i różnych zaburzeniach pracy mózgu może być mega ciekawa i napisana w niezwykle przystępny sposób. I zapewniam, że nieźle się zdziwicie, jak dziwaczne przypadki medyczne zostały tu opisane.
  • „Świadectwo prawdy” J. Picoult (8/10): A to znów książka polecona przez koleżankę z pracy, i kolejny strzał w dziesiątkę! Zdecydowanie „Świadectwo prawdy” trafia do mojej topki powieści Picoult. Ta autorka zawsze gwarantuje opisy naprawdę trudnych dylematów moralnych. Tu nie ma prostych odpowiedzi, zupełnie jak w życiu. Tym razem wchodzimy w zamkniętą społeczność amiszów…
  • „Toń” M. Kisiel (7/10): Kiśl, jaki jest, każdy widzi. Zwykle humorystyczny, charakteryzujący się lekkim piórem i małym pierdolcem (to ostatnie to słowa samej autorki, tfu! Ałtorki), lubiący sięgać do historii i dodawać do swoich fabuł trochę magii. Albo i trochę więcej niż trochę. „Toń” to ta nieco poważniejsza wersja Kisiel, ale wciąż z typowymi dla niej tropami i lejtmotywami. Nie ma co zwlekać, warto przeczytać.
  • „Płomienna korona” E. Cherezińska (7/10): Ostatni tom trylogii Odrodzone królestwo. Muszę przyznać, że mam wrażenie, że Cherezińska z tomu na tom nabiera rozpędu – i nie chodzi mi tu tylko o coraz większe gabarytowo książki, ale o rozmach, rzekłabym, fabularny. Wiele tu postaci, które autorka zgrabnie trzyma na postronku, nie pozwalając historii rozejść się w szwach. No i czyż jest przyjemniejszy sposób na uczenie się o przeszłości naszego kraju niż takie powieści? To ja Wam od razu odpowiem: nie ma.
  • „Listonosz” Ch. Bukowski (7/10): To nie jest moja pierwsza książka Bukowskiego, ale w końcu czuję, że odnalazłam drogę do jego twórczości. Absolutnie niepoprawny pisarz, kobieciarz i pijus: taki sam jest jego bohater, Henry Chinansky. W „Listonoszu” Bukowski opisuje swoje doświadczenia z czasów, gdy pracował jako listonosz właśnie. Nienawidził tej pracy, ale nienawidził jej z prawdziwym wdziękiem. Kupuję ten bezpretensjonalny urok.
  • „Gorączka” M. B. Keane (7/10),
  • „Szkarłatny kwiat kamelii” A. F. Ossendowski (6/10),
  • „Przepaść” M. Paver (7/10),
  • „Zło czai się na szczycie” M. Matyszczak (6/10),
  • „O drzewach, które wybrały Tatry” T. Skrzydłowski, B. Słama (7/10),
  • „Stół króla Salomona” L. Montero Manglano (8/10): Moje odkrycie lata! Idealna lektura na upalny dzień: pełna akcji, tajemnic, dawnych skarbów i niebezpiecznych momentów. Napisane to jest tak, że nie sposób się oderwać, więc najlepiej nie bierzcie się do lektury, jeśli nie macie kilku wolnych dni. Niebawem biorę się za dwa kolejne tomy, bo nie mogę się doczekać następnej porcji przygód Narodowego Korpusu Poszukiwaczy!
  • „Vernon Subutex. Tom 3” V. Despentes (7/10),
  • „Chłopak czy dziewczyna?” L. Papademetriou, Ch. Tebbetts (7/10): Lekka, zabawna, ale niegłupia książka komediowa. Marcus i Frannie to przyjaciele, którzy mówią na siebie „rodzeństwo jednomózgowe”, ponieważ są do siebie tak podobni, że zdarza im się mówić to samo w jednym czasie lub kończyć za tego drugiego zdanie. Oboje szukają też chłopaka… Co się stanie, gdy zakochają się w tej samej osobie? Świetna lektura na lato.
  • „Hashtag” R. Mróz (6/10),
  • „Podpalacz” W. Chmielarz (7/10): Lepiej późno niż później! Nie pamiętam już od jak dawna Lolanta z bloga Lolanta czyta polecała mi ten cykl Chmielarza, ale minęło naprawdę sporo czasu. W końcu odgrzebałam tom pierwszy na czytniku podczas wyjazdu do Ustronia. Było warto! Już wiem, że polubiłam się z Jakubem Mortką i że muszę przeczytać kolejne części. Nawet Wam nie polecam, bo mam wrażenie, że jestem ostatnią wielbicielką kryminałów, która dopiero teraz sięgnęła po tę serię 😉
  • „Twarde światło” M. Crummey (6/10).

teraz czytam

  • „Piknik pod Wiszącą Skałą” J. Lindsay (74/197 stron),
  • „Przemytnicy książek z Timbuktu” Ch. English (334/495 stron),
  • „Kamieniarz” C. Läckberg (297/536 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie czerwca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie czerwca 🙂 Lato, nowalijki (pozdrawiam Tomka :D), dla niektórych to już wakacje! Ja co prawda muszę jeszcze trochę poczekać na mój urlop, ale już czuję tę atmosferę relaksu i powoli szykuję sobie wakacyjne lektury… No dobrze, a co działo się w czerwcu? Sprawdźcie! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Niebo nad Brukselą” Bernard Yslaire (6/10): Przyznam, że rzadko sięgam po komiksy, jednak nie z powodu jakiejś szczególniej niechęci, a braku dostępu do nich i dość wysokich cen powieści graficznych. W czerwcu sięgnęłam jednak po dwie takie historie, a jedna z nich to właśnie „Niebo nad Brukselą”. Powiem szczerze, że dość spodobał mi się pomysł na fabułę (chwila przed wybuchem wojny w Izraelu, dwoje ludzi, on Chazar, ona muzułmańska terrorystka i niezwykła więź, jaka się między nimi rodzi) i kreska, natomiast mniej to, jak rozwinęła się ta historia. Wydawała mi się jednak dość naiwna i nadmiernie epatująca seksem.
  • „Następne życie” A. Lish (6/10),
  • „Kopia doskonała” M. Rogala (6/10),
  • „Dam ci to wszystko” D. Redondo (7/10),
  • „Pasztety, do boju!” C. Beauvais (7/10): Rzadko czytam książki dla młodzieży, ale jak już czytam to niech to będą właśnie takie książki – mądre, zabawne, podnoszące na duchu i lansujące przekaz, że swoje słabości można przekuć w siłę, a przyjaźń ma ogromną moc. Cudowna, ciepła historia o Mireille, Astrid i Hakimie, dziewczynkach, które „wygrały” konkurs na Paszteta Roku. Dziewczyny postanawiają pokazać co potrafią i wybierają się na rowerach do Paryża. Nieoczekiwanej wyprawie kibicuje cała Francja.
  • „Zakładnik” P. Borkowski (7/10): Nie powiem, żebym się nie spodziewała, że ta książka będzie dobra, bo słyszałam z wielu stron pochwały, ale to jednak ciut zaskakujące, że znany komik z Kabaretu Moralnego Niepokoju ma także, niczym księżyc, drugą, mroczną stronę i świetnie sobie radzi z wyrazistym kryminałem. Nie ma tu może typowej, krwawej fabuły, bo głównym bohaterem zamiast policjanta są psycholog i dziennikarka, ale to nic nie ujmuje powieści, którą czyta się z prawdziwym napięciem i ciekawością.
  • „Dwie siostry” Å. Seierstad (7/10),
  • „Błękit” M. Lunde (7/10),
  • „Smocze kły” M. Crichton (6/10),
  • „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” S. Jackson (6/10),
  • „Szczurołap” J. Asher, J. Freeburg (7/10): I oto drugi komiks czerwca, który przeczytałam dzięki prezentowi od Domu Wydawniczego Rebis. Opowiedziana na nowo historia Szczurołapa z Hameln zdecydowanie się broni: i naprawdę ładną kreską, i lekką modyfikacją dobrze znanej historii. Dzięki temu nawet ci, którzy dobrze kojarzą jak potoczyły się losy Szczurołapa i mieszkańców miasteczka, które miał oczyścić ze szczurów, będą mogli poczuć lekkie zaskoczenie. To była naprawdę przyjemna lektura.
  • „Jasnowidz na policyjnym etacie. Krzysztof Jackowski” K. Janoszka, K. Jackowski (3/10): Czerwcowa lektura DKK. Jestem bardzo, bardzo zawiedziona tą książką. Postać Jasnowidza z Człuchowa jest niewątpliwie ciekawa, a opis z okładki sugerował, że w trakcie lektury dowiem się więcej na temat tego jak przebiega współpraca jasnowidza z polską policją i jak pomaga on w wielu głośnych sprawach. To tam, owszem, było, ale ograniczało się do krótkich jedno-, dwustronicowych tekstów. Większość to wywiady z policjantami (przy których ma się wrażenie, że czyta się jedną i tę samą rozmowę, bo bardzo się powtarzają) oraz wywiad z samym Jackowskim, w którym jasnowidz mówi o wszystkim (o polityce, o poglądach na współczesny świat, o „promocji homoseksualizmu i aborcji” – serio), a najmniej o swoim darze. Szkoda czasu na lekturę, mimo że czyta się szybko.
  • „Ziemna burza” M. Kallentoft (7/10),
  • „Córka” E. Ferrante (7/10),
  • „Jedwabnik” R. Galbraith (7/10): W końcu wzięłam na tapet drugi tom przygód Cormorana Strike’a. Już w „Wołaniu kukułki” zapałałam sympatią do byłego wojskowego i jego rezolutnej pomocnicy Robin, a tom drugi tylko mnie utwierdził w tych odczuciach. Wiem, że niektórzy narzekają na zbyt duże nagromadzenie wątków obyczajowych i powoli posuwające się śledztwo, ale mi to kompletnie nie przeszkadza. Lubię jak Rowling buduje swoich bohaterów: są tak prawdziwi, że ma się wrażenie, że istnieją naprawdę.

teraz czytam

  • „Świadectwo prawdy” J. Picoult (240/440 stron),
  • „Płomienna korona” E. Cherezińska (56%),
  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” (404/480 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie maja

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie maja 🙂 Maj to oczywiście miesiąc targów książki w Warszawie. Zawsze z niecierpliwością czekam na to święto książkoholików, a potem czas mija tak szybko! Mimo to najważniejsze są wspomnienia, które zostaną w głowie 🙂 No i autografy… Autografy też są spoko 😀 (pokażę Wam je w dalszej części notki). A co poza tym? Oczywiście moc zaczytania! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Gdy mrok zapada” J. L. Horst (7/10): Moje pierwsze spotkanie z komisarzem Wistingiem było bardzo udane! Specjalnie sięgnęłam po króciutki tom 0.5, żeby sprawdzić, czy styl autora przypadnie mi do gustu. Wiem, że nie każdy jest fanem niespiesznie się toczących kryminałów, ale między mną i Horstem literacko zaiskrzyło. No i mam kolejną serię do czytania 😉
  • „Zadra” K. Piskorski (7/10),
  • „Koszmary zasną ostatnie” R. Małecki (8/10),
  • „Atlas lądów niebyłych. Największe mity, zmyślenia i pomyłki kartografów” E. Brooke-Hitching (8/10),
  • „Zdrajca tronu” A. Hamilton (6/10): Około rok temu czytałam pierwszy tom tej historii, czyli „Buntowniczkę z pustyni”, i byłam zaskoczona, bo historie young adult już do mnie nie trafiają, a tu zaklikało. To przyjemna książka, która kusi połączeniem magii i klimatu rodem z opowieści z Tysiąca i jednej nocy. Dżiny, wszechobecny piasek, bunt i walka o władzę… Czego chcieć więcej? Miłości? Spokojnie, jest i miłość, na szczęście w wydaniu nieprzesłodzonym. I choć drugi tom podobał mi się ciut mniej to wciąż jestem ciekawa, jak to się skończy. Tom trzeci, czyli „Duchy rebelii” ma premierę już niebawem!
  • „Zostań, a potem walcz” J. Boyne (7/10),
  • „Zerwa” R. Mróz (7/10),
  • „Z jednym wyjątkiem” K. Puzyńska (6/10): Wkręciłam się w czytanie serii o Lipowie (i dobrze, w końcu obiecałam sobie, że będę nadrabiać książkowe serie…), jednak ta część podobała mi się ciut mniej. Śledztwo było jakieś rozmemłane, policjanci wyjątkowo długo kręcili się w kółko, i aż miałam ochotę nimi potrząsnąć, gdy raz po raz nie dotrzymywali któregoś ze swoich obowiązków, bo tak im się widziało. Mimo wszystko książki Puzyńskiej czyta się płynnie i z ciekawością czeka się na rozwiązanie zagadki. Ponoć zresztą im dalej w las, tym mroczniej – i bardzo jestem ciekawa tej ciemnej strony Lipowa.
  • „Tak będzie prościej” P. Semczuk (7/10),
  • „Czarny dom” P. May (7/10): Tak się składa, że maj był mocno kryminalny, i nawet na DKK czytaliśmy przedstawiciela tego gatunku. Dotarły do mnie dobre opinie o pisarstwie Maya i teraz mogę je potwierdzić. Niby sięganie do przeszłości głównego bohatera i granie na traumie to nic nowego, ale jak to „nic nowego” jest napisane! Bardzo to wszystko wiarygodne psychologicznie, a i sprawa, i śledztwo trzymają w napięciu. Cóż, Wyspa Lewis to kolejny cykl, który będę czytać.
  • „Biuro M” M. Witkiewicz, A. Rogoziński (6/10),
  • „Sztuka obsługi penisa” A. Gryżewski, P. Pilarski (8/10): Zabawny, przykuwający uwagę tytuł, takaż okładka, a wszystko to zwraca uwagę czytelnika na naprawdę ważną i mądrą książkę! To publikacja o męskiej seksualności podana w przystępnej formie rozmowy dwóch mężczyzn. Pilarski, dramatopisarz, scenarzysta, dziennikarz zadaje pytania Gryżewskiemu, seksuologowi, psychoterapeucie poznawczo-behawioralnemu (CBT), psychologowi. Właściwie przede wszystkim powinni „Sztukę obsługi penisa” przeczytać panowie, bo to ich członki są tu poddawane analizie, ale to również wartościowa lektura dla kobiet, która pozwoli im lepiej zrozumieć seksualność ich partnera.
  • „Język Trolli” M. Musierowicz (5/10): Wiele osób ostrzegało, że „nowa” Jeżycjada to już nie jest ta Jeżycjada… Obawiam się, że coś może w tym być, bowiem „Język Trolli”, mimo że jak zwykle uroczy, momentami również mnie jakoś męczył. Może to dlatego, że denerwował mnie Józinek, główny bohater tego tomu. Za to starsze pokolenia Borejków (tj. Mila i Ignacy, a także Gaba, Natalia, Ida i Patrycja) są ciągle wspaniałe!

teraz czytam

  • „Następne życie” A. Lish (366/510 stron),
  • „Dam ci to wszystko” D. Redondo (226/624 strony),
  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” S. Kean (86/480 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie kwietnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie kwietnia 🙂 Co działo się w kwietniu? Byłam na wyjazdowym spotkaniu autorskim w Krakowie, a było to spotkanie z Alkiem Rogozińskim 🙂 Jakoś tak mi się użaliło, że kiedy autor był w moich stronach (tj. w Katowicach) nie mogłam wpaść, więc wsiadłam w busa i pojechałam. W bonusie miałam bajeczny dzień w pięknym Krakowie ❤ A co poza tym? Oczywiście moc zaczytania! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Mgnienie” M. Woźniak (6/10): „Mgnienie” miałam przeczytać już jakiś czas temu, ale… włożyłam książkę gdzieś w drugi rząd na regale i nie umiałam jej znaleźć (typowo). Gdy więc, przekładając coś na półce, odkryłam niespodziewanie drugi tom przygód Brodzkiego niezwłocznie zaczęłam lekturę, żeby znowu go nie zgubić. Cóż mogę powiedzieć: to dobry kryminał z ciekawą postacią policjanta (to typ „rozkminiacza”, nie „rozwalacza”, choć jak trzeba…), któremu ciut jeszcze brakuje do bycia świetnym. Część trzecia już niedługo, mam nadzieję, że będę pod dużym wrażeniem!
  • „Hex” T. O. Heuvelt (7/10): Z ręką na sercu – to jeden z lepszych horrorów, jakie czytałam od dawna. A gdyby wyłączyć z zestawienia Stephena Kinga to w ogóle najlepszy. Niby zwyczajne miasteczko, a w nim… widmo dawno uśmierconej wiedźmy. I mieszkańcy, którzy musieli nauczyć się żyć z czarownicą, a jednocześnie ukrywać ją przed całym światem. Ktokolwiek jest spoza miasta nie może odkryć strasznego sekretu. Co jednak zrobić, gdy nowa rodzina chce się wprowadzić do  Black Spring?
  • „Koreańczycy. W pułapce doskonałości” F. Ahrens (6/10),
  • „Nieznana terrorystka” R. Flanagan (7/10),
  • „Kąpiąc lwa” J. Carroll (6/10): Cóż mogę rzec… To typowy Carroll. Albo się go lubi, albo nie i kompletnie nie rozumie czym zachwycają się rzesze jego czytelników. Ja lubię te jego dziwaczne opowieści, fascynuje mnie jego wyjątkowa wyobraźnia i skojarzenia łączące rzeczy nieraz tak dalekie, że w ogóle nie przyszłoby mi do głowy postawić ich obok siebie. A on to robi. I robi to dobrze.
  • „Dół” P. Hye-Young (6/10),
  • „Na południe od Brazos” L. McMurtry (8/10),
  • „Gniazdo” T. Goodkind (6/10),
  • „Haftowane gałgany” K. Sienkiewicz (6/10),
  • „Przesunąć horyzont” M. Wojciechowska (7/10): Martyna to kobieta, którą podziwiam. Wiem, że nigdy nie zrobię choć 1/10 tego, co ona, bo po prostu nie jestem taka odważna. Mimo wszystko jest dla mnie inspiracją i we wspaniały sposób pokazuje, że siła jest kobietą. Ta książka to oczywiście historia jej wejścia na Mount Everest. Do bólu prawdziwa, a do tego napisana przystępnym językiem, jaki cechuje wszystkie książki Wojciechowskiej. Polecam.
  • „Księżniczka z lodu” C. Läckberg (7/10): Powrót po latach do Fjällbaki, i od razu powiem, że to powrót bardzo udany. Jakoś tak się złożyło, że ostatnio moją przygodę z tą serią skończyłam na drugim tomie – tym razem chcę przeczytać całość, choć słyszałam, że w ostatnich tomach Läckberg zaczyna zjadać własny ogon. Powiedzcie mi: czy to prawda?
  • „Grzech zaniechania” M. Rogala (7/10),
  • „I odpuść nam nasze…” J. L. Wiśniewski (5/10): Szczerze mówiąc jestem zawiedziona. Nigdy nie było nam po drodze z panem Wiśniewskim, natomiast skoro jestem wielką fanką serii na F/Aktach to pomyślałam sobie, że w końcu się dogadamy. Ale nie… To miała być książka tłumacząca dlaczego został zamordowany Andrzej Zaucha. Co zaś otrzymałam? Rozwlekłą (choć książka ma około 200 stron!) historię o Francuzie, który zachwycił się Polską, długie passusy o Solidarności i życiu za komuny, o wielkich kolejkach w sklepach i o polskim systemie więziennictwa. Za mało morderstwa w morderstwie: i choć seria na F/Aktach jest oczywiście obyczajowa, nie kryminalna to jednak zabrakło mi mocniejszego skupienia się na powodach zbrodni.
  • „Pracownia dobrych myśli” M. Witkiewicz (6/10): Postanowiłam się w końcu przekonać o co chodzi z tą Witkiewicz, którą uwielbiają rzesze pań. No i, cóż, było… Miło. Błyskawiczna lektura o pewnym Miasteczku, w którym zostaje reaktywowana (w innej roli niż w przeszłości) Pracownia Dobrych Myśli. Mam wrażenie, że Magdalena Witkiewicz opisała Polskę taką, jaką chciałaby, żeby była. Magdo, też bym chciała. Niestety rzeczywistość za oknem jest zgoła odmienna. „Pracownia dobrych myśli” była więc dla mnie książką otulającą. Czasem taka historia jest bardzo potrzebna.
  • „Wrota Obelisków” N. K. Jemisin (8/10): Drugi tom cyklu Pękniętej Ziemi to właśnie jedna z tych książek, która sprawia, że ogromnie się cieszę, że stworzyłam wyzwanie Ciąg dalszy nastąpi, dzięki któremu motywuję się do kończenia rozpoczętych cykli. Szkoda byłoby zostawić Essun i resztę! Podziwiam Jemisin za genialnie wykreowany świat i ciekawe stwory go zaludniające, a także za oryginalną narrację w drugiej osobie liczby pojedynczej (słyszysz, mówisz, tworzysz itd.). Do tego historia jest po prostu wciągająca, ale uwaga: tom drugi jest jeszcze mroczniejszy niż pierwszy, i wydaje mi się, że trzeci będzie jeszcze mocniejszy.

Czytaj dalej

Podsumowanie marca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie marca 🙂 Mamy święta! Korzystając z okazji chciałam Wam życzyć, byście radośnie spędzili ten czas w gronie najbliższych. A może uda się też chwilę poczytać? Jeśli w szale przedświątecznych przygotowań znajdziecie moment na moje podsumowanie to zapraszam dalej 🙂 W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Gejsza: świat japońskiej tradycji, elegancji i sztuki” J. Gallagher (7/10): To taki album z podstawowymi informacjami na temat gejsz. Jego atutem są oczywiście przepiękne zdjęcia, często na całą stronę, oraz pomysłowe, rozmieszczone na kolejnych kartach z półprzezroczystej bibuły schematy ubioru gejsz (kolejne warstwy na kolejnych kartach nakładają się na siebie). Sporo tu historii i kultury, czyli coś w sam raz dla takiej fanki Japonii jak ja!
  • „Ogród letni” P. Simons (6/10): Trzecia i niestety najsłabsza część trylogii o Tatianie i Aleksandrze. O ile „Jeździec miedziany” był powieścią historyczną z mocnym wątkiem romansowym, o tyle „Ogród letni” to już romansidło z historią w tle. Jest jednak w tej opowieści coś takiego, że chce się poznać jej zakończenie, niezależnie od tego, ile razy się fuka pod nosem na kolejne kłótnie i godzenie się w łóżku oraz na powtarzane co chwilę „Tatiasza” i „Szura”.
  • „Wyspa”  S. H. Björnsdóttir (6/10),
  • „Kiedyś cię odnajdę” M. Rogala (7/10),
  • „Nawiedzony Dom na Wzgórzu” S. Jackson (7/10),
  • „Kalamburka” M. Musierowicz (7/10): Cóż mogę rzec… Musierowicz to mój plasterek na serce. Gdy jest mi źle i smutno, gdy potrzebuję, żeby życie mnie przytuliło to czytam kolejny tom Jeżycjady. Działa niezawodnie. Ten pozwolił mi się cofnąć w czasie i poznać młodość Mili.
  • „Testament” R. Mróz (7/10),
  • „Kto zabił Kopciuszka?” A. Rogoziński (7/10),
  • „Pobojowisko” M. Crummey (7/10): Marcowa lektura DKK. Zwlekałam z czytaniem tej książki naprawdę długo, bowiem to ostatnia powieść autora, która na mnie czekała. Teraz czuję pewną pustkę. Crummey ponownie wciągnął mnie w wir opowiadanej historii, gdzie miłość jest trudna jak w życiu, a wojna tak brutalna jak miało to miejsce naprawdę. Losy Sadie i Wisha mistrzowsko opowiedziane na czterystu stronach są gorzkie i bardzo prawdziwe. Moją ulubioną powieścią Crummeya wciąż pozostaje „Dostatek”, ale pozostałe są również wspaniałe – każda jest warta przeczytania.
  • „Miejsce i imię” M. Siembieda (7/10),
  • „Istota ryżu. O duszy japońskiego jedzenia” M. Booth (7/10),
  • „Katedra w Barcelonie” I. Falcones (7/10): Monumentalna powieść historyczna o Barcelonie. Nie wiem, dlaczego zwlekałam z lekturą tak długo! To była cudowna, oszałamiająca swym rozmachem lektura. I czegóż w niej nie było! Miłość, nienawiść, narodziny i śmierć, zazdrość i podłość, wielkość i małość, bitwy i śluby… Warto przeczytać, gorąco polecam.

Czytaj dalej