„Władza absolutna” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Władza absolutna (W kręgach władzy #3) / Wotum nieufności (#1) / Większość bezwzględna (#2)

Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona

Liczba stron: 416

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Z każdym kolejnym tomem książki z serii W kręgach władzy chudną (416 stron to niewiele w porównaniu do otwierającego cykl tytułu, który liczył sobie ich ponad 600). Można powiedzieć, że naturalnym jest, że pierwszy tom jest dłuższy od reszty, bo trzeba w nim dokładnie nakreślić bohaterów i książkową rzeczywistość. Myślę jednak, że dowodzi to jeszcze jednego: Remigiusz Mróz pilnuje się, by w jego powieściach nie było zbyt wielu zbędnych słów. Trzeba przyznać, że we „Władzy absolutnej” się to sprawdziło: zostało tu samo mięcho. Trudno zresztą, żeby w ostatnim tomie Mroźnej wersji fikcji politycznej się nie działo: po chaosie, jaki zapanował za sprawą wydarzeń opisanych w „Większości bezwzględnej”, Polska jest w rozsypce. Albo, jak by to powiedział inny bohater Mroza, trwa pożar, wyjątkowo rozległy. I trzeba go ugasić. Czytaj dalej

Reklamy

„Poste restante” W. Brydak

Autor: Wojsław Brydak

Tytuł: Poste restante

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jeśli przyjrzeliście się mottu mojego bloga to zapewne nie zdziwi Was, gdy napiszę, że lubię prozę kontemplacyjną, niespieszną, z narratorem z gawędziarskim zacięciem. Moim ulubionym pisarzem-gawędziarzem jest Wiesław Myśliwski, autor słów, które widnieją u góry strony: „Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi”. Nie opowiadałam Wam tu nigdy o książkach pana Myśliwskiego, nie wiem, czy bym umiała – ale jeśli się wahacie, czy po nie sięgnąć to bardzo, bardzo je polecam! Ten cały wstęp jest po to, by jasno Wam pokazać, czemu nie mogłam się oprzeć powieści „Poste restante” Wojsława Brydaka. Wcale co prawda nie wierzyłam, że Brydak to drugi Myśliwski czy Pilch, jak głosi okładka (zresztą: cóż za konglomerat!), ale po prostu musiałam to sprawdzić. Siła wyższa. No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Czytaj dalej

„Denar dla szczurołapa” A. Michalak

Autor: Aleksander R. Michalak

Tytuł: Denar dla szczurołapa

Wydawnictwo: Replika

Liczba stron: 432

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jako że skrajnie rzadko sięgam po tak zwane bestsellery, w najlepszym razie czekając, aż zainteresowanie danym tytułem nieco ucichnie, a w najgorszym nie przejawiając nigdy chęci przeczytania go, złożyło się tak, że nadal nie zapoznałam się z żadną powieścią spod znaku przygody, religii i sztuki autorstwa Dana Browna. Nie mam więc porównania ani kontekstu potrzebnego, by ocenić oryginalność historii Aleksandra R. Michalaka i jej wyższości bądź niższości względem „Kodu Leonarda da Vinci” czy „Aniołów i demonów”. Za to sięgnęłam po „Denar dla szczurołapa” bez specjalnego nastawienia, spodziewając się po prostu dobrego czytadła, którego nie będzie się dało odłożyć. Czy miałam rację? Połowicznie.

Czytaj dalej

„Zaniemówienie” J. Wydra

Autor: Justyna Wydra

Tytuł: Zaniemówienie

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Tychy leżą jakieś 30 km od mojego rodzinnego miasta, a historie dziejące się zaraz przed i w czasach II wojny światowej mocno mnie poruszają. Te dwa powody wystarczyły, bym nie mogła się oprzeć powieści Justyny Wydry „Zaniemówienie”. Górny Śląsk był w latach ’20. i ’30. XX wieku w bardzo skomplikowanej sytuacji. W plebiscycie roku 1921 czterech na pięciu mieszkańców Tychów zagłosowało za przyłączeniem regionu do Polski. Dwie dekady później niemal wszystkich obywateli wciągnięto na volkslistę. Kim więc byli ówcześni tyszanie? Polakami, Niemcami? Nie, byli Ślązakami. Ślązakami są więc bohaterowie książki Justyny Wydry, czyli rodzina Widerów: Achim, Waleska i ich dzieci: bliźniacze siostry Hilda i Rosa, oraz Trudka i Jasiek. Jak odnajdą się w trudnej rzeczywistości?

Czytaj dalej

„Tylko oddech” M. Knedler

Autor: Magdalena Knedler

Tytuł: Tylko oddech

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 280

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Dzięki wydawnictwu Novae Res mogłam spełnić daną samej sobie obietnicę, że będę czytać więcej powieści Magdaleny Knedler, nawet mimo tego, że zwykle obyczajowe historie mnie odstraszają. Po naprawdę świetnej „Twarzy Grety di Biase”, historii o miłości, sztuce i miłości do sztuki przyszła więc pora na „Tylko oddech”. Ta powieść jest „bliżej tkanki”, to znaczy tym razem nie przeżywamy razem z bohaterami uniesień nad pięknem obrazów i rzeźb, a skupiamy się typowo na emocjach związanych z życiem codziennym, rodzinnym. „Pięć dni, trzy kobiety, dwóch mężczyzn, jedno spojrzenie i kilka sekund decydujących o śmierci”: ten krótki tekst z okładki dość dobrze oddaje, o czym jest ostatnia powieść Knedler.

Czytaj dalej

„Kontratyp” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Kontratyp (Joanna Chyłka #8) / Kasacja (#1) / Zaginięcie (#2) / Rewizja (#3) / Immunitet (#4) / Inwigilacja (#5) / Oskarżenie (#6) / Testament (#7)

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 532

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Remigiusz Mróz niewątpliwie jest pisarzem XXI wieku: poprzez liczne interakcje z czytelnikami trzyma rękę na pulsie i jest w stanie na bieżąco wyłapywać, jakie rozwiązania fabularne przypadły do gustu jego odbiorcom, a jakie zostały skrytykowane. Nie jestem pewna, jak wiele osób podnosiło w swoich opiniach kwestię napiętych relacji osobistych Chyłki i Zordona, jednak sama byłam jedną z nich. Pisałam, że pora najwyższa, by coś się w końcu zadziało, że czas na przełamanie ich relacji. No i w „Kontratypie” takie przełamanie nastąpiło. A co się dzieje na sali sądowej? Nie możemy przecież zapominać, że seria prawnicza sprawami kryminalnymi stoi.

Czytaj dalej

„Nikt nie idzie” J. Małecki

Autor: Jakub Małecki

Tytuł: Nikt nie idzie

Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 264

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


„Liczę na to, że za około rok będę trzymać w ręku kolejny tytuł Małeckiego i że znów dostanę nim obuchem w łeb”, pisałam niemal dokładnie (bez dnia) rok temu. I proszę! Pomyśleć by można, że urodzony w Kole autor spełnia moje życzenia. Oto bowiem mamy początek listopada 2018, a kilka dni temu na polskim rynku ukazała się najnowsza książka pisarza, „Nikt nie idzie”. Czekałam na nią z niecierpliwością, ale i z lekką obawą: nie wiedziałam, czy Jakub Małecki czymś mnie jeszcze zaskoczy. Czytałam trzy poprzednie powieści, a o „Nikt nie idzie” trochę się już nasłuchałam podczas spotkania z pisarzem. Wiedziałam tyle, że będzie tam pewien chłopiec w ciele mężczyzny oraz czerwone balony. Z tą wiedzą zasiadłam do lektury.

Czytaj dalej