Podsumowanie czerwca

Lato nadeszło niepostrzeżenie: zwłaszcza, że wiosnę spędziliśmy w większości zamknięci w domach. Powoli, ostrożnie wychylamy nosy na zewnątrz, by dać się ogrzać słoneczku, które piecze już prawdziwie wakacyjnie. Jeśli chodzi o czytanie, to wracam do normy, co bardzo mnie cieszy, bo przecież jest „tak dużo książek, a tak mało czasu”! Najwyższa pora na comiesięczne podsumowanie, a w nim opowiem Wam co przeczytałam i obejrzałam w czerwcu, a także jakie książki do mnie przybyły. Na końcu jak zwykle garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Muszę przyznać, że po obfitującym w wydarzenia on-line maju, w czerwcu nie udało mi się uczestniczyć w żadnym. Mam jednak pewną wiadomość: nawiązałam niedawno współpracę z serwisem Litres.pl. Co to jest? LitRes to wygodny serwis, który pozwala odkrywać nowe książki i czytać je na dowolnej platformie, a gdy zmienisz urządzenie do czytania, książka otworzy się na tej samej stronie. Możecie za jego pośrednictwem kupować e-booki i audiobooki. Uwaga! Mam kod zniżkowy specjalnie dla Was, byście mogli rozpocząć swoją przygodę z LitRes:

TANAYAH10 

Dzięki niemu, gdy kupicie coś za 20 złotych lub więcej, dostaniecie 10 złotych na swoje konto w LitRes.

  • „FEJM. Poradnik początkującego celebryty” P. Chilewicz (5/10): Nie ukrywam, że byłam mocno ciekawa jak wypadnie ta książka. Nigdy nie aspirowałam do bycia celebrytką, niezbyt interesuje mnie ten świat, ale jeśli już o ploteczki z show-biznesu chodzi, to nie znam specjalistów lepszych od Vogule Poland, czyli Madama i Patryka Chilewicza. Gdy ten drugi napisał przekorny antyporadnik o fejmie, postanowiłam powiedzieć: sprawdzam! Wypadło jednak… słabo. Książka Chilewicza pełna jest oczywistości i nawet ja, jako osoba praktycznie nieinteresująca się omawianym zagadnieniem, nie dowiedziałam się z niej nic nowego. Plusem jest niewątpliwie ironia i humor, jednak dowcipy były momentami przyciężkie. Najwyraźniej to, co sprawdza się na YouTube, niekoniecznie sprawdza się w książce.
  • „Dwoje ludzi” I. Chmielewska (8/10): Jak mam w ogóle opisać tę książkę? To przepiękny picturebook, który w niewielu słowach zawiera głębię emocji i przekazuje czytelnikowi cudowną opowieść o uczuciach. Dwoje ludzi może być jak dwa okna pokoju wychodzące na tę samą stronę świata lub jak naczynia w klepsydrze. Czym jeszcze mogą dla siebie być? Musicie sprawdzić sami. Dawno nie czytałam tak poetyckiej i wspaniałej książki, a ma tylko 32 strony!
  • „Ostatni seans filmowy” L. McMurtry (7/10),
  • „Gdzie jesteś, Leno?” J. Opiat-Bojarska (7/10): Nie pomylę się chyba, jeśli powiem, że była to pierwsza kryminalna historia Opiat-Bojarskiej, i choć oczywiście pisarka nie ustrzegła się od pewnych uproszczeń, to naprawdę udany debiut gatunkowy. Powieść jest mocno angażująca, a zakończenie zaskakujące. Cieszę się, że w końcu udało mi się dorwać pierwszy tom przygód Burzy i Majewskiego.
  • „Motyw ukryty. Z archiwum profilera” K. Bonda, B. Lach (8/10),
  • „Niedobry pasterz” P. Borkowski (6/10): Drugą część przygód o psychologu Zygmuncie Rozłuckim wysłuchałam, zamiast przeczytać, i może stąd wrażenie, że była ciut gorsza od pierwszej. Maniera lektora, przez innych chwalonego Mariusza Bonaszewskiego, nie do końca przypadła mi do gustu, w dodatku główny bohater momentami niezwykle mnie irytował. Jednakże najważniejsze chyba, że Rozłucki wywoływał silne emocje, a książka mnie nie nużyła. Na plus zapisuję także mocne zakończenie tej historii – i chętnie poznam kolejne przygody psychologa z Warszawy.
  • „Przez” Z. Papużanka (8/10): To moje pierwsze spotkanie z prozą Zośki Papużanki, ale wiem już, że z pewnością nie ostatnie! Muszę przyznać, że trochę bałam się jej twórczości, nie byłam pewna, czy mnie nie zmęczy, czy nie jest wydumana. Nic z tych rzeczy! Zaklikało od razu, a ja wiem już, że muszę sięgnąć po jej poprzednie tytuły.
  • „Ekstradycja” R. Mróz (6/10),
  • „Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy” W. Szymborska, J. Kulmowa (7/10): Kiedyś zachwyciły mnie listy Szymborskiej i Filipowicza zawarte w zbiorze „Najlepiej w życiu ma Twój kot”, a w tym miesiącu miałam okazję poznać równie urocze i skrzące się dowcipem wiadomości wymieniane przez Noblistkę z poetką Joanną Kulmową, dziś już właściwie zapomnianą. Listy, z początku pełne rezerwy, stają się coraz cieplejsze, podczas gdy obie panie się zaprzyjaźniają. Kulmowa pisze często, a jej listy są długie, Szymborska – rzadko, a każde jej słowo jest wyczekiwane. Czytanie tego zbioru listów dało mi wielką przyjemność obcowania z epistolografią na najwyższym poziomie.
  • „Dom czwarty” K. Puzyńska (7/10): To chyba najlepsza do tej pory część cyklu o Lipowie. Miło widzieć, jak rozwinęła się Katarzyna Puzyńska jako pisarka. Jej pierwsze książki pełne „starszych aspirantów”, sielskiej atmosfery wsi (którą to czasem psuł trupi odór) i dobrodusznych policjantów dawno odeszła już w zapomnienie. Lipowo i jego bohaterowie zdecydowanie stali się mroczni i groźni. Jestem naprawdę zadowolona z lektury i ciekawa, jakie pomysły autorka ma jeszcze w zanadrzu.
  • „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Choroba” J. Gardell (8/10): Chciałam przeczytać choć jedną książkę spod znaku LGBT+ w czerwcu, Miesiącu Dumy, i mój wybór padł na „Chorobę”. Zrobiłam sobie roczną przerwę między tomem pierwszym a drugim – nawet nie miałam świadomości, że minęło już tyle czasu! Już „Miłość” mnie emocjonalnie sponiewierała, a dobrze wiedziałam, że dalej będzie tylko trudniej. Rzeczywiście „Choroba” ma ogromny emocjonalny ciężar, jednak nie może być inaczej w opowieści o gejowskim środowisku w dobie szalejącej epidemii AIDS. Młodzi ludzie mierzą się z odrzuceniem, niezrozumieniem, obrzydzeniem oraz dodatkowo z wyniszczającą chorobą. Wspaniała, poruszająca proza.
  • „Szepty z wyspy samotności” M. Knedler (7/10): Po raz kolejny wrocławska pisarka splotła wątek współczesny i historyczny, dając nam poruszającą opowieść inspirowaną rzeczywistością. Spinalonga w Grecji była jednym z ostatnich leprozoriów, czyli domów dla chorych na trąd. Trędowaci przebywali tam w latach 1903-1957, a dla większości z nich wyspa była ostatnią przystanią. Musieli porzucić swe dotychczasowe życie, rodzinę, bliskich i pracę, a Spinalonga stawała się ich domem i więzieniem. Magda Knedler przywraca pamięć o tych ludziach, ale też daje nam współczesną historię Agi i Mirka, historię pełną uczuć, bólu i nigdy niewypowiedzianych słów. Jak zwykle w przypadku tej autorki, to pięknie napisana, wciągająca powieść.
  • „Blizna” A. A. Ólafsdóttir (7/10),
  • „Czarne Miasto” M. Knopik (7/10): Intrygująca ni to saga, ni to baśń, której akcja toczy się w bliżej nieokreślonym mieście na Górnym Śląsku. To na poły magiczna opowieść o rodzinie Bobrów, która zaskoczyła mnie kierunkiem, jaki nadała jej autorka. Było to jednak zaskoczenie jak najbardziej pozytywne, a ja pozostaję pod urokiem „Czarnego Miasta”. Również interpretacja Leny Schimscheiner była bardzo udana i dodawała smaczku tej historii.
  • „Kontra” W. Miłoszewski (109/400 stron),
  • „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” E. Eddo-Lodge (52/288 stron),
  • „Martwy sezon” A. Jadowska (pozostało 10 godzin i 31 minut).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 14/4

Polskich/zagranicznych: 11/3

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 11/3

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 7,0

Najlepsza/najgorsza: „Przez”/„FEJM”

Dopiero przy tworzeniu tego podsumowania zorientowałam się, że w czerwcu nie obejrzałam żadnego filmu, nie wiem jak to się stało! Nie jest jednak tak, że nic nie oglądałam.

Przede wszystkim skończyłam moją przygodę z serialem „Przyjaciele”. Gdy zaczynałam oglądać „Friends” w marcu, kiedy w Polsce zaczynał szaleć koronawirus, nie przypuszczałam, że będzie to tak wspaniałe widowisko. Polubiłam całą szóstkę i trudno było mi się z nimi rozstać. Wydaje mi się, że fenomenem serialu jest przede wszystkim to, że oglądając go, czujesz się częścią paczki. Chcesz iść do muzeum z Rossem, wybrać się na zakupy z Rachel, pośpiewać z Phoebe, spróbować dania Moniki, wpaść na plan serialu do Joeya i pośmiać się z Chandlerem. Pewne teksty zostaną ze mną na zawsze (Pivot, pivot!; Joey doesn’t share food!; We were on a break!; How you doin’?), niektóre sceny zawsze będą stawać mi przed oczami, a pewne piosenki nigdy nie wyjdą z głowy (Smelly cat, smelly cat, what are they feeding you? Smelly cat, smelly cat, it’s not your fault!). Trochę mi smutno, że to już koniec, a choć dwa ostatnie sezony były w moim odczuciu słabsze niż poprzednie, a niektóre rzeczy obecnie raczej by nie przeszły (co jest nie tak w niani-mężczyźnie oraz ile można się śmiać z grubasów?), to jednak „Przyjaciele” to absolutny fenomen, który naprawdę niewiele się zestarzał. Łzy wzruszenia i łzy ze śmiechu lały się obficie.

Jestem również w trakcie oglądania dwóch programów spod znaku tęczy – wszak czerwiec to Pride Month! Dwunasty sezon „RuPaul’s Drag Race” może nie obrodził osobowościami tak, jak niektóre, ale za to taka Heidi N Closet charyzmy ma za cztery dziewczyny! Polubiłam także Gigi Goode i Jaidę Essence Hall (za drag) czy Crystal Methyd oraz Jackie Cox (za wspaniałe charaktery). Jestem przed samym finałem, a choć wiem już niestety kto wygrał, moje emocje nie słabną.

Natomiast „We’re here” to wspaniały dokument, w którym głos dostają wszyscy ci ze społeczności LGBT+, którzy w RPDR są pomijani lub ich obecność i historia jest przemilczana. To mieszkające w małych amerykańskich miasteczkach osoby trans, niebinarne, lesbijki, a także straight ally. Każda i każdy z bohaterek i bohaterów bierze udział w drag show pod okiem trzech słynnych (i znanych z RPDR) drag queens: Shangeli, Eureki O’Hary oraz Bob The Drag Queen. Jest tu sporo poruszających momentów i trudnych historii, ale też uśmiechu, pewności siebie i zabawy. Warto obejrzeć.

Najczęściej w czerwcu słuchałam:

Recenzenckie

Od wydawnictwa Agora:

Od wydawnictwa Jaguar (dzięki ŚBK):

Od wydawnictwa Replika:

Po obfitym książkowo maju, w czerwcu przybyły do mnie jedynie 3 książki.

Tym razem poszło mi naprawdę dobrze! W ramach wyzwania przeczytałam cztery książki! A jak mi poszło w innych wyzwaniach?

Wielkobukowe bingo:

  • „Ostatni seans filmowy” L. McMurtry – klasyka literatury światowej,
  • „Szepty z wyspy samotności” M. Knedler – powieść obyczajowa,
  • „Blizna” A. A. Ólafsdóttir – powieść skandynawska.

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Niedobry pasterz” P. Borkowski, „Dom czwarty” K. Puzyńska, „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Choroba” J. Gardell, „Ekstradycja” R. Mróz – element układanki,
  • „Gdzie jesteś, Leno?” J. Opiat-Bojarska, „Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy” W. Szymborska, J. Kulmowa – tytuł z przecinkiem.

Wyzwanie czytelnicze serwisu Lubimy czytać:

  • „Dwoje ludzi” I. Chmielewska – Przeczytam książkę dla dzieci lub taką, którą pamiętam ze swojego dzieciństwa.

Polecam

  • u Jerzego z kanału Kto czyta, żyje podwójnie:

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia 🙂

5 myśli w temacie “Podsumowanie czerwca

  1. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s