Top 5: ukochane książki z dzieciństwa

Cześć! Przyszedł czas na kolejną topkę 🙂 Może nie będzie tak kontrowersyjna jak poprzednia, ale mam nadzieję, że też Wam się spodoba. Dziś na tapetę wzięłam ukochane lektury dziecięcych lat. Jak już kiedyś wspomniałam, czytałam odkąd tylko posiadłam tę umiejętność, rodzice szczęśliwie kupowali mi wiele książek, inne jeszcze wypożyczałam z biblioteki… No i były takie lektury, które naprawdę mogłam czytać po dziesięć razy (teraz już raczej nie mam na to czasu, w końcu so little time, so much to read). Zaczynamy zestawienie (kolejność przypadkowa):

10802

Astrid Lindgren „Dzieci z Bullerbyn”: Jak ja kochałam tę książkę! Do dzisiaj mam gdzieś mój egzemplarz z dzieciństwa, choć jest cały rozklejony. Przygody Lissy, jej braci Lassego i Bossego oraz Olle, Anny i Britty zapewniały mi wspaniałe godziny pełne śmiechu. Dzieciaki zawsze miały jakieś szalone pomysły i nawet najzwyklejsze wydarzenia potrafiły zamienić w cudowną przygodę. („Kawałek kiełbasy dobrze ususzonej!” – kto pamięta i śpiewał na wymyśloną melodię tak jak ja :D?)

352x500

aut. zbiorowy „Woda żywa. Baśnie pisarzy polskich”: Nie wiem czy to nie była moja ukochana książka dzieciństwa. Otrzymana w spadku po mamie, czytana po wielokroć bardzo oddziaływała na moją wyobraźnię. Co tam Andersen czy bracia Grimm, ja wolałam te baśnie! W zbiorze znajdują się teksty tak znanych twórców jak Kraszewski, Prus, Orzeszkowa, Sienkiewicz, Konopnicka, Kasprowicz, Przerwa-Tetmajer czy Leśmian. Cremé de la cremé 🙂 Sama nie wiem, którą z baśni lubię najbardziej. O dwóch braciach, Bysiu i Dysiu, którzy poszli w świat? O Szklanej Górze, która na swój szczyt wpuściła tylko tego, kto miał czyste serce? Czy tę o kwiecie paproci, która pokazuje, że nie można osiągnąć szczęścia, gdy nawet mieszka się w pałacu, ale jest się samotnym, bo nie dzieli się szczęścia z bliskimi?… Piękna książka, którą wciąż warto czytać swoim dzieciom.

204514-352x500

Frances Hodgson Burnett „Mała księżniczka”: Dowód, że od dziecka lubiłam smutne książki 😛 Bardzo wzruszały mnie losy Sary, która najpierw wiedzie szczęśliwe życie, ma bowiem kochającego ojca, który chce, by było jej jak najlepiej – przez co koleżanki nazywają ją „księżniczką”, a i dziewczynka swym zachowaniem stara się zasłużyć na to miano. Jednak pewnego dnia popada w niedolę i właścicielka pensji dla panien, do której uczęszcza, przestaje na nią patrzeć łaskawym okiem, a dziewczynka zamienia się w pomoc „od wszystkiego” i śpi na zimnym poddaszu… Mimo to ciągle stara się znosić wszystko z godnością małej księżniczki. Smutna, ale naprawdę cudowna książka.

352x5001

Maria Krüger „Karolcia”: Tę książeczkę dostałam w prezencie chyba ze względu na zbieżność mojego imienia i imienia głównej bohaterki. „Karolcia” niesamowicie działała na moją wyobraźnię. Oto dziewczynka znajduje pod szafą mały niebieski koralik i ściskając go w dłoni, myśli sobie: chciałabym, żeby… (nie pamiętam już jakie było pierwsze, nieświadome jeszcze życzenie dziewczynki) i… to się spełnia! Wyobrażacie sobie? Mieć koralik, który spełnia życzenia, ale super! Po lekturze obmacałam wszystkie chyba koraliki, jakie znalazłam w swoim domu, jednak żaden z nich nie wzruszył się moimi życzeniami. Szkoda.

352x5002

Adam Bahdaj „Kapelusz za 100 tysięcy”: Tak naprawdę mogłabym tu chyba wstawić jakikolwiek tytuł Bahdaja, bo będąc w podstawówce przeczytałam wszystkie tytuły, jakie oferowała biblioteka, jednak „Kapelusz…” jest jedną z tych, które najbardziej utkwiły mi w pamięci. Książka ta to, można by rzec, kryminał dla dzieci. Główna bohaterka, Dziewiątka, zaradna dziewczynka, która „(…)była (…) szefem gangu i ośmiu starszych od niej szczeniaków słuchało jej jak własnej matki” próbuje znaleźć i rozwikłać tajemnicę tytułowego kapelusza za 100 tysięcy. Czemu to, zdawałoby się, zwyczajne nakrycie głowy jest tyle warte? Trzyma w napięciu do samego końca.

A jakie są ulubione książki Waszego dzieciństwa :)?

Reklamy

13 thoughts on “Top 5: ukochane książki z dzieciństwa

  1. „Dzieci z Bullerbyn” od jakiegoś czasu mam ochotę sobie przypomnieć 🙂
    Jedną z moich ulubionych książek był „Pafnucy i jego skarb” Joanny Chmielewskiej, Pafnucy był cudowny! Pamiętam, że podobała mi się też „Awantura o Basię”… A trochę później „Pięcioro dzieci i Coś” Edith Nesbit 🙂

  2. „Dzieci z Bullerbyn” na zawsze wspaniałe – czytam co roku i zachwycam się od nowa ❤ No a dalej to przede wszystkim były Muminki (kochamy całorodzinnie i czytamy często do dzisiaj), "Madika z Czerwcowego Wzgórza" i baśnie Oscara Wilde'a i braci Grimm ❤

  3. Ja niestety „Dzieci z Bullerbyn” nie mogłam przetrawić 😉 Za to uwielbiałam „Ronja córka zbójnika”, „Karolcia” oraz „Moja babcia czarownica” 🙂 Miło tak sobie przypomnieć co się czytało w dzieciństwie 🙂

  4. Pingback: Podsumowanie maja | Mój blog z recenzjami książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s