„Osobisty przewodnik po Pradze” M. Szczygieł, F. Springer [PRZEDPREMIEROWO!]

Autor: Mariusz Szczygieł, Filip Springer

Tytuł: Osobisty przewodnik po Pradze

Wydawnictwo: Dowody na istnienie

Liczba stron: 372

Rok pierwszego wydania: 2020 (premiera: 26.05.2020)

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jeśli chcemy podróżować, to jeszcze wciąż tylko w ten sposób: z własnego łóżka, palcem po kartkach. Odkąd poznałam Pragę, nieustannie za nią tęsknię. Uczucie to dopadło mnie nagle i bez żadnego ostrzeżenia: po prostu momentalnie zakochałam się w tym mieście. I to wcale nie najbardziej w Hradczanach, katedrze św. Wita czy moście Karola, choć są piękne, ale w tej Pradze codziennej, w kamienicach, wąskich zaułkach, zadymionych piwiarniach, które nieprędko chcą człowieka wypuścić, czy w pasażu Lucerna, gdzie w jednej przestrzeni piękne, eleganckie wejście do kina sąsiaduje z rzeźbą Wacława na zdechłym koniu. Gdy jechałam tam po raz pierwszy w 2014 roku, zapowiedziałam mojemu towarzyszowi, że musimy uwzględnić w swych wędrówkach szlak śladami dzieł Davida Černego. A któż był temu zamieszaniu winien? Oczywiście Mariusz Szczygieł i jego „Zrób sobie raj”. Kiedy więc usłyszałam o „Osobistym przewodniku po Pradze” tegoż autora, nie mogłam sobie odmówić lektury.

Jeśli do książki dorwie się czytelnik niewinny, nieświadom tego jak i w jaki sposób pisze Szczygieł, od razu dostaje obuchem w łeb, gdy otwiera pierwszy rozdział o tytule „Gejowskie braterstwo”. Jak to? Zaczynamy zwiedzanie miasta od jakiegoś homo pomnika? Ano tak, szanowna wycieczko, ponieważ pomnik ów mieści się zaraz przy dworcu kolejowym, obok przystanków tramwajowych. Pomnik „Braterstwo” Karela Pokornego przedstawia „Rosjanina wyzwoliciela, którego Czech wita serdecznie w imieniu narodu. Radziecki żołnierz jest wyższy i dominujący, a czeski partyzant – niższy i podległy”. Cóż z tego jednak, skoro Czesi widzą w nim obraz dwóch splecionych w miłosnym uścisku, całujących się mężczyzn. Czy kogoś to oburza? Czy rząd nakazał wyburzenie pomnika? Ależ skąd. Mariusz Szczygieł informuje ponadto, że wynikła niechcący symbolika bardzo się spodobała części prażan oraz że „aż do ery internetu skwer wokół rzeźby był miejscem męskiej prostytucji”. Takie mocne i bezpruderyjne entrée szybko wyłoni właściwych czytelników książki, to jest osoby swobodne, nienadęte i z podobną do reportera wrażliwością i spojrzeniem na świat. Ci, którzy odpadną zniechęceni na wstępie, mają czego żałować.

Jest bowiem ten nietypowy przewodnik lekturą wręcz wyśmienitą i dającą mnóstwo radości. Jak informuje sam autor, tytuł ten powstał ze zdenerwowania, bowiem odkąd napisał pierwszą książkę o Czechach, wciąż ktoś go o Pragę pyta i żąda polecenia miejsc magicznych, nietypowych, rzadziej odwiedzanych przez turystów. Dla swego świętego spokoju i wychodząc tym prośbom naprzeciw, napisał „Osobisty przewodnik po Pradze”. Jakie miejsca znalazły się w tym spacerowniku? Chociażby ukryty w niepozornym podwórku kościół, kultowa piwiarnia U Zlatého Tygra, kubistyczne domy, erotyczne wideo kabiny, podziemny antykwariat czy mur Hrabala. Coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niewiarygodnym chaosem, łączy się w jedyny w swoim rodzaju mikrokosmos Mariusza Szczygła. To świat, w którym Václav Havel sąsiaduje z Olgą Hepnarovą, pijaczek-muzyk z Frazem Kafką, a David Černy z Karelem Gottem. Czechy w pigułce!

Hrabal siadywał z tyłu, przy wejściu do kuchni. Nad jego stołem wisiała wtedy fotografia z Klubu Czeskiego w Londynie, na której widać go pośród fury flaszek po pilznerze. Czasem, gdy był wkurzony na towarzyszy od kufla („Wychodząc z knajpy – pisał – gość cieszy się, że następnego dnia pójdzie tam znowu, albo też przysięga sobie, że już do śmierci nie zada się z tą hołotą”), zaszywał się przy drzwiach do toalety.

– Raz wśród jego kompanów wybuchła kłótnia, pisarz na kogoś się obraził i znów usiadł przy wejściu do kibla – wspomina jego przyjaciel i biograf Tomáš Mazal. – A na stole po jakimś gościu został pusty talerzyk spod filiżanki. W swoim piwnym zadumaniu Hrabal zauważył, że nieznani mu ludzie po skorzystaniu z WC zostawiają na talerzyku monety. Myślą, że ten zarośnięty dziad to męska wersja babki klozetowej. Pisarz trwał na posterunku, jakby ta rola była dla niego stworzona. Po godzinie wrócił do stołu kolegów i ogłosił: wy dupki, pierniczycie te swoje głupoty, a ja przynajmniej zarobiłem jakieś pieniądze.

Powinnam to może przyznać na początku, jednak tak jakoś wyszło, że piszę to dopiero teraz: nie silę się tu na jakieś obiektywne analizy, bo nie potrafię. Uwielbiam Pragę i uwielbiam Szczygła, całość opinii mieć więc będzie wydźwięk mocno – nomen omen – osobisty. Gdy zagłębiłam się w lekturę „Osobistego przewodnika po Pradze” z radością odkryłam, że mimo że byłam w stolicy Republiki Czeskiej tylko raz, i to krótko, to jednak udało mi się dzięki niespiesznym, pozbawionym celu spacerom zobaczyć także tę mniej turystyczną stronę miasta. Jako rasowa bibliotekarka od razu trafiłam do miejskiej biblioteki, gdzie zachwyciłam się tunelem z książek. Szukając miejsca, w którym można by się napić dobrego piwa, trafiłam wraz z mym towarzyszem zupełnym przypadkiem do U Zlatého Tygra, gdzie wciśnięto nas bezpardonowo na długą ławę, między czeską parę, która piła pilznera a mężczyznę o azjatyckich rysach twarzy, który z namaszczeniem fotografował umieszczone przed sobą danie (przypominam, że był to rok 2014 i wydawało mi się to szalenie dziwne). Dusząc się od papierosowego dymu, chłonęliśmy prawdziwą czeskość. Przekonaliśmy się, że choć nie jest to niemożliwe, to jednak w Pradze bardzo trudno znaleźć lokal z wegetariańskim jedzeniem (a na tłumaczenia, że szukamy dania bezmięsnego, możemy otrzymać odpowiedź, że przecież w menu znajdziemy kurczaka!). Za to jak już znaleźliśmy wege jadłodajnię, najedliśmy się do syta za garść czeskich koron. Zobaczyłam i obfotografowałam (kontrowersyjną, jak się okazuje) rzeźbę Anny Chromý „Il Commendatore” (znaną jako „Pusty płaszcz”) oraz, rzecz jasna, kilka prac Davida Černego. Pamiętam, że gdy opuszczałam Czechy poprzez granicę w Cieszynie, chciało mi się płakać. Po raz pierwszy byłam tak nieszczęśliwa, że wracam do domu.

Mariusz Szczygieł po raz kolejny rozbudził we mnie tę tęsknotę. „Osobisty przewodnik po Pradze” jest oczywiście nietypowy nie tylko dlatego, że poczytamy tu o miejscach, w które zwykle nie udają się wycieczki, ale również z tego powodu, że przy okazji tego książkowego spaceru dowiemy się co nieco o historii Czech, jego literaturze, architekturze czy sztuce. Gawędziarski ton Mariusza Szczygła i niezbyt przewodnikowe, za to bardzo „Springerowe” w wymowie fotografie sprawią, że poczujemy się, jakbyśmy faktycznie spacerowali z panami po praskich uliczkach i skwerach. Po skończeniu książki mam takie marzenie: gdy już znów będzie można podróżować, wybiorę się któregoś dnia do Pragi i przespaceruję się po niej z tą książką w ręku. Coś czuję, że to będzie jedyna w swoim rodzaju wycieczka!

6/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Dowody na istnienie:

2 myśli w temacie “„Osobisty przewodnik po Pradze” M. Szczygieł, F. Springer [PRZEDPREMIEROWO!]

  1. Ja w Pradze nigdy nie byłam i jakoś szczególnie mnie nie ciągnie, ale od osób które były, a które znam, słyszę same pozytywne wypowiedzi. Wszyscy zachwyceni. A na książkę muszę się kiedyś skusić. Lubię takie literackie wędrówki…

  2. Pingback: Podsumowanie maja | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s