Podsumowanie czerwca

Pół roku już za nami, uwierzycie? Ja mam wrażenie, że dopiero co był sylwester, a tu zawitały letnie, czerwcowe dni. Uwielbiam lato, kocham długie dni i słońce: od razu mam wtedy więcej energii i po prostu chce mi się żyć 😀 W dodatku od 1 lipca zaczęłam swój wyczekiwany urlop letni ❤ Po strasznym pandemicznym lecie 2020, lato 2021 przynosi pewną ulgę. Ja i większość bliskich mi osób jest już w pełni wyszczepiona, kina, teatry czy knajpy są znowu otwarte, więc czuję już powiew normalności. Trzymam kciuki, by jesienią nie było czwartej fali! Wróćmy jednak do książek: zapraszam do lektury notki, a w niej jak zwykle znajdziecie przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂 Ciekawi?

Odmrożenie kultury przyniosło w zeszłym miesiącu parę wyjść. Po raz pierwszy od półtora roku wybrałam się do kina: obejrzałam film „Jeszcze jest czas” Viggo Mortensena, który ładnie się wpisał w tematykę Pride Month (Miesiąca Dumy społeczności LGBTQ+).

Po długiej przerwie wzięłam udział w imprezie książkowej, czyli Festiwalu Książki w Opolu. Niestety mogłam zawitać dopiero w niedzielę, czyli w ostatni dzień, więc nie spotkałam żadnego znajomego autora, nie widziałam też prawie nikogo z branży blogersko-książkowej. Sytuację uratowała Ann RK: Aniu, dzięki za chwilę rozmowy i polecenie świetnej knajpy! ❤

Czytaj dalej

Podsumowanie czerwca

Lato nadeszło niepostrzeżenie: zwłaszcza, że wiosnę spędziliśmy w większości zamknięci w domach. Powoli, ostrożnie wychylamy nosy na zewnątrz, by dać się ogrzać słoneczku, które piecze już prawdziwie wakacyjnie. Jeśli chodzi o czytanie, to wracam do normy, co bardzo mnie cieszy, bo przecież jest „tak dużo książek, a tak mało czasu”! Najwyższa pora na comiesięczne podsumowanie, a w nim opowiem Wam co przeczytałam i obejrzałam w czerwcu, a także jakie książki do mnie przybyły. Na końcu jak zwykle garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Muszę przyznać, że po obfitującym w wydarzenia on-line maju, w czerwcu nie udało mi się uczestniczyć w żadnym. Mam jednak pewną wiadomość: nawiązałam niedawno współpracę z serwisem Litres.pl. Co to jest? LitRes to wygodny serwis, który pozwala odkrywać nowe książki i czytać je na dowolnej platformie, a gdy zmienisz urządzenie do czytania, książka otworzy się na tej samej stronie. Możecie za jego pośrednictwem kupować e-booki i audiobooki. Uwaga! Mam kod zniżkowy specjalnie dla Was, byście mogli rozpocząć swoją przygodę z LitRes:

TANAYAH10 

Dzięki niemu, gdy kupicie coś za 20 złotych lub więcej, dostaniecie 10 złotych na swoje konto w LitRes.

Czytaj dalej

Podsumowanie czerwca

Cześć. To już koniec czerwca! Właśnie zaczynam swój letni urlop, czuję się więc mocno zrelaksowana i radosna 😀 Liczę na to, że wolne dni zaowocują też większą liczbą przeczytanych książek, chociaż i w czerwcu zdecydowanie nie było z tym źle! 🙂 Udało mi się również wrócić do regularnego blogowania, co mnie cieszy. Zapraszam Was serdecznie na wpis, w którym znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

Przede wszystkim w czerwcu ukazały się aż dwa tytuły, które objęłam swoim patronatem medialnym. Pierwszy z nich to „To nie przypadek” Przemysława Semczuka, o którym pisałam tak:

Gdy już przestawimy się na slow reading, możemy w pełni docenić to, jak Semczuk poprzez detale buduje szczegółowe i niezwykle realistyczne tło epoki. Stroje, jedzenie, muzyka, wygląd ulic, wystrój knajp – wszystko przenosi czytelnika wprost w lata dziewięćdziesiąte XX wieku do przygranicznego miasta, i to tak udanie, że prawie czuje się zapach rozgrzanych przez słońce ulic i kręcący w nosie kurz, który unosi się za odjeżdżającymi szybko drogimi samochodami.

Link do pełnej recenzji: [klik]

736488-352x500

Drugą książką, której miałam przyjemność patronować była najnowsza powieść Wojciecha Nerkowskiego pod tytułem „Przecięcie”. Oto wyimek z mojej opinii:

„Przecięcie” oferuje wszystko to, co w książce na lato niezbędne: dużo akcji, piękne plenery, trójkę bohaterów, między którymi iskrzy na różne sposoby, sensacyjne i niebezpieczne pościgi, współzawodnictwo godne Brada Pitta i Angeliny Jolie w filmie „Mr. & Mrs. Smith”, blichtr, pieniądze i wielki świat bogaczy oraz szczyptę gorącego romansu. A przy tym wszystkim nie jest książką banalną, i nawet, gdy operuje zgranymi chwytami, robi to z wdziękiem i jakąś niespodziewaną świeżością.

Link do pełnej recenzji: [klik]

000854VXSDG9XWSB-C122-F4

Na samiuśkim początku miesiąca, 1 czerwca, byłam na spotkaniu z Alkiem Rogozińskim. Jak zwykle mało się dowiedzieliśmy o najnowszej książce („Raz, dwa, trzy… giniesz ty!”), za to sporo o szkolnych czasach Autora. I dużo się pośmialiśmy. To chyba moje ulubione do tej pory zdjęcie ze spotkania autorskiego:

61688202_10219809831339888_6739522931237322752_n

fot. Marta Bajor

Poza tym mimo ledwo dającego się znieść upału, wybrałam się na spotkanie z Robertem Małeckim (czegóż się nie robi dla Roberta!) w katowickiej bibliotece. Dziękuję za dowóz i towarzystwo Domi czyta ❤ Spotkanie było bardzo ciekawe i sporo nowego się jeszcze dowiedziałam zarówno o Autorze (pozdrawiam wujka chrzestnego Roberta, obecnego na sali), jak i o najnowszej „Wadzie”.

sdr

Na koniec miesiąca, dość spontanicznie, pojechałam po raz pierwszy na Big Book Festival – i wróciłam oczarowana. Brakuje mi właśnie takich spotkań autorskich: pogłębionych, drążących pisarskie bebechy, mądrych i wyczerpujących. Choć uważam, że dociekania prowadzącej, która pytała Helgę Flatland czy ona również korzystała (jak jej bohaterowie) z terapii małżeńskiej, były… hmm, zbyt dogłębne i drążące 😉 Ogółem jednak wrażenia mam jak najbardziej pozytywne: to zdecydowanie inne doświadczenie niż targi książki, bardziej slow (co może nie dotyczy częstotliwości spotkań, bo w sobotę byłam praktycznie cały dzień na festiwalu i zaliczałam spotkanie za spotkaniem), ale kontaktu z pisarzem i całej otoczki. Udało mi się wysłuchać: Anne Swärd, Sarah Moss, Jacka Dehnela, Normana Daviesa i Helgi Flatland. Najbardziej zaskakujące spotkanie? To z profesorem Davisem, bonusowe, bo właściwie przeze mnie nieplanowane: nigdy bym nie pomyślała, że będę słuchać profesora, balansując tyłkiem na piłce do ćwiczeń (zabrakło krzeseł, bo tylu było chętnych!) i zaśmiewając się z kolejnych anegdot i celnych puent. Obawiam się, że teraz sobie nie odpuszczę przyszłorocznej edycji!

Czytaj dalej