„Mamy morderstwo w Mikołajkach” M. Matyszczak

Autor: Marta Matyszczak

Tytuł: Mamy morderstwo w Mikołajkach (Kryminał z pazurem #1)

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Marta Matyszczak, śląska pisarka komedii kryminalnych z kundelkiem Guciem, zaskoczyła swoich czytelników wieścią o zupełnie nowej serii. Nie jest jej jednak wcale daleko do Kryminałów pod psem, bowiem owa seria, którą zapoczątkował tom „Mamy morderstwo w Mikołajkach”, również jest kryminalna, a zwierzęcą bohaterką jest tym razem kotka Burbur. Przyznam szczerze, że gdy o tym usłyszałam, byłam nastawiona sceptycznie, obawiałam się bowiem, że książka będzie wtórna. Czy moje przeczucia okazały się słuszne? I kogo zamordowano w Mikołajkach?

Czytaj dalej

„Kukły” M. Siembieda

Autor: Maciej Siembieda

Tytuł: Kukły (Jakub Kania #4) / Miejsce i imię (#2)

Wydawnictwo: Agora

Liczba stron: 376

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Maciej Siembieda ma niezwykły dar do umiejętnego łączenia ciekawostek historycznych z fikcją. Było to już widać w pierwszej książce, po którą sięgnęłam, „444”, czyli powieści, która powołała do życia Jakuba Kanię. Wraz z „Kukłami”, czwartym tomem cyklu, cofamy się do początków kariery zawodowej prokuratora IPN-u. Nad wyraz ciekawie obserwuje się, jak młody, nieopierzony Kania przeciera sobie szlaki w prokuraturze. I od razu zachodzi niektórym za skórę, bowiem od zawsze był nieustępliwy i dążył do odkrycia prawdy, nawet niewygodnej… Czy warto ryzykować karierę dla sprawiedliwości?

Czytaj dalej

„Zmora” R. Małecki

Autor: Robert Małecki

Tytuł: Zmora

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 448

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Zawsze z przyjemnością wracam do prozy Roberta Małeckiego. To dobrze skrojone historie z pogranicza kryminału i thrillera: pełne brudnych tajemnic z przeszłości, rodzinnych niesnasek i głęboko ukrytych zależności. Polubiłam się zarówno z Markiem Benerem, jak i z Bernardem Grossem, pierwszoplanowymi bohaterami jego dwóch cykli. Trochę gorzej sprawa się miała z Anną, postacią z „Żałobnicy” ‒ jasne, wiadomo, że łatwiej jest wykreować bohatera, gdy można go rozpisać na kilka tomów, jednak żałobnica odsłoniła moim zdaniem zbyt mało… Pisałam wtedy: „(…) jeszcze nie wystawiam najwyższej noty. Wiem, że [Małecki] potrafi lepiej i że jeszcze mi to pokaże”. No i pokazał ‒ w najnowszej „Zmorze”.

Czytaj dalej