„Pieśń o Warszawie” D. Tarczoń

Autor: Dominika Tarczoń

Tytuł: Pieśń o Warszawie

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Dominika Tarczoń jest mi znana z literacko-recenzenckiego kącika internetu. Jeśli interesujecie się fantastyką, ze szczególnym wskazaniem na postapo, to jest bardzo możliwe, że i Wy kojarzycie jej postać. Nerd Kobieta, jak sama o sobie pisze, szefuje Działowi Literackiemu w Post-Apokalipsa Polska, prowadzi spotkania literackie, przeprowadza wywiady z ciekawymi ludźmi i udziela się konwentowo na panelach i prelekcjach w całej Polsce. W tym roku na rynku książki ukazała się jej pierwsza powieść, „Pieśń o Warszawie”. Polskie postapo z pobrzmiewającym w tle utworem Czesława Niemena? Byłam ciekawa, czy Tarczoń zaproponowała coś świeżego, czy raczej weszła w utarte koleiny literatury postapokaliptycznej. Postanowiłam to sprawdzić.

Czytaj dalej

Reklamy

„Uciekinier” E. Fountain [PATRONAT]

Autor: Ele Fountain

Tytuł: Uciekinier

Wydawnictwo: Akapit Press

Liczba stron: 207

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: opracowanie zbiorowe

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Czy nastolatki z różnych stron świata różnią się od siebie aż tak bardzo? Mają inne imiona, może trochę inaczej się ubierają, słuchają ciut odmiennej muzyki, jedzą inne potrawy, ale jeśli spojrzeć na ich zachowanie, problemy z jakimi się mierzą czy to, co jest dla nich naprawdę istotne, to pewnie okaże się, że młodzież jest do siebie w głębi duszy podobna. Tyle, że nie każdy ma szansę na beztroskie życie i cieszenie się nastoletnią swobodą. Mając naście lat powinno się poznawać świat i siebie, mierzyć się z błędami, które – mimo przestróg rodziców – i tak się zawsze popełni oraz najbardziej martwić się ocenami w szkole czy pierwszymi miłosnymi zawodami. Co jednak, gdy w takie młode, niedojrzałe życie wkracza wojskowy reżim? O tym, jak to jest być dorastającym chłopakiem w kraju ogarniętym strachem opowiada książka Ele Fountain „Uciekinier”.

Czytaj dalej

„To nie przypadek” P. Semczuk [PREMIERA] [PATRONAT]

Autor: Przemysław Semczuk

Tytuł: To nie przypadek / Tak będzie prościej

Wydawnictwo: Rebis

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Przemysław Semczuk ponownie wraca do lat ’90, tym razem do ich drugiej połowy. W „Tak będzie prościej” opisywał prawdziwe śledztwo dotyczące zamordowania sudeckiego przewodnika górskiego Tadeusza Stecia, zaś w mającej dziś swą premierę powieści „To nie przypadek” opisuje dwie zagadkowe sprawy: najpierw Straż Graniczna znajduje w Karkonoszach ciało zamarzniętego studenta, a jakiś czas później w Zgorzelcu znika nastolatka. Tropy w obu przypadkach prowadzą do mafii zgorzeleckiej, która walczy o wpływy na przejściu granicznym. Tu nie ma przypadków i nie ma litości: dwie zwalczające się grupy pozwolą sobie na wiele, byle tylko móc wyszarpać dla siebie więcej wpływów i pieniędzy. Semczuk jak zwykle skrupulatnie odmalowuje realia epoki, tym razem skupiając się na pracy granicznych „mrówek”.

Czytaj dalej

„Dziewczyna z konbini” S. Murata

Autor: Sayaka Murata

Tytuł: Dziewczyna z konbini

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 144

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Dariusz Latoś

Źródło: Egzemplarz recenzencki


W japońskiej kulturze i sztuce jest coś, co nieodmiennie mnie przyciąga. To chyba ta powściągliwość, spokój, nienachalne kontakty międzyludzkie – tak w każdym razie wyobrażam sobie Kraj Kwitnącej Wiśni, gdy o nim czytam lub przeglądam zdjęcia. Jak każdy osąd, który człowiek wyrabia sobie w sposób pośredni, jest on z pewnością albo kompletnie nieprawdziwy, albo chociaż w najlepszym razie szczątkowy i pokazujący tylko ułamek prawdy o życiu w Japonii. Niemniej gdy sięgam po współczesną literaturę tego kraju, niezmienne odnajduję z ukontentowaniem ten niepowtarzalny klimat: minimalistyczny, praktyczny jak mata tatami, prosty, ale dobry jak biały ryż. Nie inaczej było w przypadku „Dziewczyny z konbini” Sayaki Muraty. Czytaj dalej

Podsumowanie maja

Cześć. Przyznam szczerze, że koniec miesiąca znowu mnie zaskoczył 😀 W maju, o ile mnie pamięć nie myli, nie byłam na żadnym spotkaniu autorskim, ale za to wpadłam, jak co roku, na Warszawskie Targi Książki, gdzie dużo się działo 😀 Nie piszę już osobnych relacji z targów, ale pokażę Wam we wpisie kilka zdjęć, żebyście mogli poczuć targową atmosferę 🙂 Za to na blogu lekki zastój, za co przepraszam! Życie nie daje chwili na oddech i niestety blog na tym trochę cierpi 😦 Niemniej jednak udało mi się przeczytać w maju parę książek, więc zapraszam na wpis. Znajdziecie w nim jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

Pod koniec maja ukazała się książka, którą objęłam swoim patronatem medialnym. Mowa o „Uciekinierze” Ele Fountain. Możecie być zaskoczeni, bo to powieść… młodzieżowa. Rzadko sięgam po młodzieżówki, bo już dawno zapomniałam jak to jest być w szkole i co to za uczucie, gdy zakochujesz się na zabój nastoletnią, pierwszą miłością, ale „Uciekinier” oferuje coś więcej. Sami sprawdźcie opis… A moja opinia o książce już niebawem.

Piękna, porywająca opowieść o dorastaniu i prawdziwym człowieczeństwie.

Czternastoletni Shif to zwykły chłopak, który chodzi do szkoły, lubi matematykę i grę w szachy. Ale pewnego dnia w drzwiach jego rodzinnego domu stają uzbrojeni żołnierze. Od tego momentu nic już nie jest takie jak przedtem. Shif i jego najlepszy przyjaciel, Bini, muszą uciekać przed przymusowym wcieleniem do armii, podczas gdy cały kraj ogarnia wojna.

Złapani, trafiają do nieludzkiego więzienia na pustyni. Mordercza wędrówka, spotkanie z handlarzami ludźmi, a w końcu – walka o życie na przeładowanej łodzi, którą uciekają uchodźcy. Bo tylko ci, którzy przeżyją, ocalą pamięć o innych.

(opis z okładki)

729144-352x500

Nie wyobrażam sobie maja bez wyjazdu na Warszawskie Targi Książki. Także i w tym roku zawitałam na trzy dni do stolicy, by spotkać dawno niewidzianych znajomych, pogadać z ludźmi z branży, spotkać ulubionych autorów i zdobyć autografy w książkach. I jak na co dzień najbardziej lubię wziąć pod pachę książkę i położywszy się wygodnie na łóżku, oddać się lekturze, tak w czasie targów całkowicie zmieniam swój tryb życia. Od rana do wieczora przebywam wśród ludzi – i ciągle mi mało! Spotkania, rozmowy, kolejki na Stadionie Narodowym, bolące nogi, zmęczenie: to wszystko nie powstrzymuje mnie wcale od wyjścia wieczorem z przyjaciółmi do knajpy. Kocham ten czas! Pozdrawiam wszystkich, z którymi udało mi się wymienić choćby dwa słowa czy szybki uścisk ❤ Mam nadzieję, że z większością z Was zobaczę się jesienią w Krakowie.

View this post on Instagram

Gdyby nie Jerzy @ktoczytazyjepodwojnie, targi książki nie byłyby ani w połowie tak fajne 😌 Uwielbiam to, że mimo całej tej szalonej oprawy, która towarzyszy zbieraniu autografów, mimo biegu z miejsca na miejsce, zawsze znajdziemy dla siebie chwilę na rozmowę 😊 Dzięki, mój najlepszy targowy towarzyszu ❤️ . . . . . #warszawskietargiksiążki #wtk2019 #spotkania #blogerzy #pieknechwile #wmiłymtowarzystwie #książkowyzawrótgłowy #dużoksiążek #ktoczytażyjepodwójnie #przyjaźń #friendship #bff #brothersistertime #brotherfromanothermother #goodtime #booklover #booknerd #booksbooksbooks #booksforlife #czytambokocham #książkimojamiłość #czytaniejestsexy

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

przeczytane

  • „Pierwsza osoba” R. Flanagan (7/10),
  • „Umorzenie” R. Mróz (6/10),
  • „Księga zwierząt niemalże niemożliwych” C. Henderson (8/10),
  • „Dom na Wyrębach” S. Darda (6/10): Sporo osób polecało mi cykl o Wyrębach i samego Dardę, który miał udanie czerpać ze słowiańskich legend i strachów. Sięgnęłam więc po pierwszy tom serii i… dość długo nie mogłam się wciągnąć w fabułę. Dla kogoś, kto ma za sobą wiele thrillerów i horrorów „Wyręby” nie będą mocno straszne, ale muszę przyznać, że mają ciekawy klimat. Darda na tyle mnie zaintrygował, że choć do zachwytu mi daleko, dam mu w przyszłości drugą szansę.
  • „Kolor purpury” A. Walker (6/10): Dawno już nie brałam na tapet nieznanego mi do tej pory klasyka. Jeśli chodzi o „Kolor purpury” to mam wrażenie, że popularniejszy jest film z Whoopi Goldberg w głównej roli, niż książka. Ta powieść epistolarna nie jest najłatwiejsza w lekturze, a to z tego powodu, że jej narratorka, ciemnoskóra kobieta Celia, jest słabo wykształcona i popełnia w swych listach mnóstwo błędów. Historia jej życia jest poruszająca, ale mam wrażenie, że to jedna z tych opowieści, które lepiej bronią się na ekranie.
  • „Inna dusza” Ł. Orbitowski (7/10): Po trudnym przeżyciu, jakim była dla mnie lektura „Exodusu”, długo dochodziłam do siebie. Nie żartuję: Orbitowski, który dotąd zawsze zapewniał mi bardzo satysfakcjonującą lekturę, „Exodusem” mnie negatywnie zaskoczył. Zewsząd jednak słyszałam, że „Inna dusza” to jego najlepsza, najdojrzalsza książka. Muszę się z tym zgodzić. Co prawda nie została moją ulubioną (to miejsce chyba ciągle zajmuje „Szczęśliwa ziemia”), ale niewątpliwie autor pokazał tu na co go stać. Książka najlepiej sprawdza się w spokojnym czytaniu, ponieważ nie jest tu ważna akcja (która toczy się dość wolno), a niezwykły klimat szarego miasta i jego zwykłych-niezwykłych mieszkańców.
  • „Szepty dzieci mgły i inne opowiadania” T. Canavan (7/10): Canavan czytam, gdy mam ochotę odpocząć przy dobrej fantastyce. Jej lekkość pióra w połączeniu z ciekawymi postaciami sprawiają, że kolejne tytuły połykam z wielką przyjemnością. Nie inaczej było w omawianym zbiorku opowiadań: i jedynym minusem, jaki znalazłam jest to, że książka skończyła się zbyt szybko.
  • „Dziewczyna z konbini” S. Murata (7/10),
  • „Żniwa zła” R. Galbraith (7/10): Nie wiem co takiego jest w pisarstwie J.K. Rowling, że jej powieści wciągają mnie bez reszty. Chyba to przede wszystkim kwestia wyrazistych bohaterów, do których pała się sympatią i którym się kibicuje, będąc ciekawym ich dalszych losów. Detektywa Cormorana Strike’a i jego asystentkę Robin polubiłam dosłownie od początkowej sceny, gdy ten pierwszy prawie zrzucił tę drugą ze schodów – i te ciepłe uczucia żywię do nich do dziś. Książkowe śledztwo nie jest może tak dopracowane jak u „wytrawnych” pisarzy kryminałów, ale całość i tak czyta się z ogromnym zadowoleniem z lektury. Chcę więcej!
  • „Pieśń o Warszawie” D. Tarczoń (6/10),
  • „Gretel i ciemność” E. Granville (6/10): Majowa lektura DKK, którą tym razem skończyłam rzutem na taśmę. Wiedeń u schyłku XIX wieku i nazistowskie Niemcy. Krysta i Lilie, Daniel i Benjamin. Ludzie-zwierzęta, baśnie, kobieta, która twierdzi, że jest robotem i pojawiła się na Ziemi, by zniszczyć potwora o imieniu Adi oraz złe wiedźmy… „Gretel i ciemność” to historia interesująca, z dużym potencjałem, ale ostatecznie zbyt chaotyczna, przez co trudna w lekturze. Na koniec miałam co prawda to satysfakcjonujące „a-ha!”, gdy wszystkie elementy układanki wskoczyły wreszcie na swoje miejsce, ale trzeba się wykazać niezwykłą determinacją, by do tego końca dotrzeć. Szkoda.

teraz czytam

  • „To nie przypadek” P. Semczuk (300/352 strony),
  • „Rozterki śmierci” J. Saramago (134/272 strony),
  • „Malarka gwiazd” A. Noguera (87/464 strony),
  • „Londyn. Miasto queer” P. Ackroyd (56/326 stron).

Czytaj dalej

„Umorzenie” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Umorzenie (Joanna Chyłka #9) / Kasacja (#1) / Zaginięcie (#2) / Rewizja (#3) / Immunitet (#4) / Inwigilacja (#5) / Oskarżenie (#6) / Testament (#7) / Kontratyp (#8)

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 448

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Seria z Chyłką przeżyła już swoje wzloty i upadki, całkiem jak jej główna bohaterka. Ja sama mam tomy, które absolutnie uwielbiam, jak i takie, które robią na mnie mniejsze wrażenie. Jeśli chodzi o „Umorzenie” to byłam pełna obaw, szczególnie, gdy dowiedziałam się, że jedną z kluczowych postaci będzie Tesa, znana czytelnikom Mroza z książki „Hashtag” (jak możecie sprawdzić pod linkiem, niezbyt ją polubiłam). Jednak ostatecznie nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po kolejną odsłonę przygód Chyłki i Zordona, z którymi po ośmiu tomach jestem już mocno zżyta i którym niezmiennie kibicuję. Co więc dostajemy w „Umorzeniu”? Czytaj dalej

„Pierwsza osoba” R. Flanagan

Autor: Richard Flanagan

Tytuł: Pierwsza osoba

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 450

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

Źródło: Egzemplarz recenzencki


W 2018 roku nadszedł ten moment, gdy wszystkie powieści Richarda Flanagana w Polsce zostały wydane i czytelnikom pozostało jedynie czekać na nową książkę autora. I oto jest: „Pierwsza osoba”. Rzecz o tyle zaskakująca, że mocno odmienna od tego, co wcześniej prezentował nam autor – zamiast szerokiego tła mamy skupienie na detalu, zamiast wielu bohaterów, których losy tworzą jedną całość, mamy dwóch mężczyzn, których życia składają się z niepasujących do siebie elementów, zamiast historii całego narodu, historię jednego człowieka żyjącego tysiącem żyć. Czy nowa książka Richarda Flanagana spełniła moje oczekiwania? Czytaj dalej