Podsumowanie listopada

Cześć. Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie listopada 🙂 Czujecie, że przed nami już ostatni miesiąc tego roku? Jeszcze 31 dni, a później witamy nowy rok. A to oznacza symboliczne zamknięcie starego i różne podsumowania – zarówno książkowe, jak też takie ogólne, życiowe. Tymczasem jednak zerknijmy razem na książkowe wydarzenia listopada. Zapraszam na wpis! Znajdziecie w nim jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Królowie przeklęci I” M. Druon (7/10): Właściwie nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z lekturą tej powieści, bo przecież takie połączenie „Gry o tron” Martina, „Trzech muszkieterów” Dumasa i książek Cherezińskiej to coś bardzo w moim guście. No i rzeczywiście, gdy już się zabrałam do lektury, opowieść Druona o francuskich władcach niesamowicie mnie wciągnęła. Intrygi i walka o władzę, pełnokrwiste postaci, a przy okazji przyswojenie sobie (bądź odświeżenie) wiedzy z historii Francji z okresu panowania Filipa Pięknego, a później Ludwika Kłótliwego – czegóż chcieć więcej? Jeśli jeszcze nie znacie, czytajcie.
  • „Żaba” M. Musierowicz (7/10): Kto czyta Jeżycjadę od lat, tak jak ja, ten wie, że w haśle „nowa Jeżycjada to już nie ta sama Jeżycjada” nie ma wiele przesady, jest to niestety smutna prawda. Szczęśliwie jednak tom 16 opowiadający o Żabie Schoppe był całkiem przyjemny. Problem z ostatnimi tomami tej serii jest taki, że sympatyczne, ciepłe postaci zamieniły się nie wiedzieć kiedy w irytujące i rozwydrzone, a tyczy się to zarówno „starych”, jak i nowych bohaterów. W „Żabie” tego nie ma, co stwierdziłam z ulgą. Oczywiście nic nie jest tak dobre jak choćby „Kwiat kalafiora” czy „Brulion Bebe B.”, ale „Żabę” da się czytać bez zgrzytania zębami.
  • „Przebłysk” R. Rient (8/10): Książka-zaskoczenie. Myślałam, że nie jest dla mnie, że ta tematyka mnie nie poruszy. A jednak. Okazuje się, że wyjątkowa wrażliwość Roberta Rienta to coś, co silnie przemawia do moich emocji, przez co czy sięgam po powieść, czy też po non fiction tego autora, nigdy nie kończę lektury zawiedziona. W tej po trosze książce podróżniczej, po trosze kontemplacji nad światem, które mają razem prowadzić do zrozumienia siebie i znalezienia wewnętrznego spokoju, odnalazłam zadziwiająco wiele dobrze znanych mi myśli.
  • „Kroniki kota podróżnika” H. Arikawa (8/10): Japonia. Kot. Czy ja muszę dodawać coś więcej? Japoński minimalizm mnie pociąga. Stonowane emocje, środki wyrazu, elementy wystroju, wiersze (haiku). Japończycy wiedzą, jak przekazać więcej, mówiąc/robiąc mniej. I taka jest też ta książka. Niby prosta, bo o dziko żyjącym kocie, który pewnego dnia ulega niebezpiecznemu wypadkowi, wpadając pod auto. Zwierzaka przygarnia Satoru, który już wcześniej go dokarmiał. To, co miało być tylko tymczasową sytuacją, przemieniło się w długą przyjaźń: a jak kot może przyjaźnić się z człowiekiem (i vice versa) wiedzą na pewno wszyscy kociarze. Z tej niby prostej historii wiele się dowiadujemy, i to nie tylko o Nanie (tak mężczyzna nazwał kota), ale i (a może przede wszystkim) o Satoru. Piękna, wzruszająca, mądra książka.
  • „Policjanci. Ulica” K. Puzyńska (6/10),
  • „Pokochawszy. O miłości w języku” J. Bralczyk, L. Kirwil, K. Oponowicz (7/10): Któż lepiej opowie o miłości w języku niż językoznawca prof. Jerzy Bralczyk i psycholog, dr Lucyna Kirwil? Prywatnie: małżeństwo. Karolina Oponowicz przepytuje ich na temat różnych odcieni tego uczucia, przywołuje określenia czułe, wulgarne, zabawne, mówi o seksie, kłótniach w związku i oczywiście o wyznaniach miłości. To rewelacyjna, ciekawa, mądra książka, która nie tylko zapewni Wam doskonałą rozrywkę, ale z której także wiele się dowiecie. Polecam.
  • „Tylko oddech” M. Knedler (6/10),
  • „Letnia noc” D. Simmons (6/10),
  • „Zaniemówienie” J. Wydra (6/10),
  • „Jak zerwać z plastikiem” W. McCallum (7/10),
  • „Denar dla szczurołapa” A. Michalak (7/10),
  • „Ślepnąc od świateł” J. Żulczyk (5/10): Z tą książką było tak, że namówiła mnie do niej Blanka. A właściwie Blanka, która do końca roku postanowiła zapoznać się z trzema cenionymi polskimi pisarzami, tj. Kubą Małeckim, Szczepanem Twardochem i Kubą Żulczykiem właśnie, na mój komentarz, że twórczość tego ostatniego to i ja muszę lepiej poznać, zaproponowała, bym zrobiła to właśnie w tym miesiącu. Wybrałam „Ślepnąc od świateł”, które od dawna leży na czytniku, a w dodatku tytuł jest właśnie po raz drugi na fali, tym razem za sprawą serialu. Przeczytałam i… zachwytu nie ma. Okej, warsztat Żulczyka jest dobry, ale sama powieść, jej przesłanie, jej fabuła, mnie znużyły i trochę… oburzyły, zasmuciły? Nie wiem, jak to określić, ale nie kupuję świata, który wykreował tu Żulczyk: świata interesowności, świata bez przyjaźni i cieplejszych uczuć, świata brudnego i smutnego. Bardzo przykra to książka. I nie zrozumcie mnie źle: lubię ciężkie, smutne powieści, jeśli coś z nich wynika, jeśli zmuszą mnie do myślenia, do współodczuwania z bohaterami itd. Tu tak nie było. Galeria antypatycznych postaci, których nie tylko nie chciałoby się znać, ale nawet mijać na ulicy, zaludnia „Ślepnąc od świateł”. Nie wiem teraz, czy dać w przyszłości autorowi jeszcze jedną szansę, czy też pogodzić się z tym, że się z Żulczykiem nie polubimy.
  • „Krucyfiks” Ch. Carter (8/10): Po Cartera sięgnęłam zaś z polecenia Pauli, która mega mocno chwaliła jego książki. Strzał w dziesiątkę! Mogę powiedzieć, że w tym roku odkryłam dwóch twórców kryminałów, których powieści bez reszty mnie wciągnęły: to Wojciech Chmielarz i właśnie Chris Carter. Ten drugi kreuje mroczny, brutalny świat, i już od pierwszego tomu nie daje nam odetchnąć, nie pozwala też powoli poznawać policjanta Roberta Huntera, lecz od razu rzuca nas i jego w wir okrutnych zbrodni spod znaku zwyrodnialca zwanego Krucyfiksem, od znaku podwójnego krzyża, który wycina na ciałach swych ofiar. Intryga kryminalna jest prima sort, a do tego Hunter to świetnie (i do tego oryginalnie!) wykreowana postać. Już cieszę się na lekturę kolejnych tomów. Czuję, że będzie się działo!
  • „Narzeczona Schulza” A. Tuszyńska (7/10): Listopadowa lektura DKK. Fabularyzowana biografia Józefiny Szelińskiej (Juny), jedynej narzeczonej Brunona Schulza, polskiego pisarza żydowskiego pochodzenia. Kobiet miał wiele, ale tylko z nią chciał brać ślub. Że do tego nie doszło, to całkiem inna historia. Była jego muzą i miłością, a jednak nie potrafili ze sobą żyć. Schulz był człowiekiem bardzo specyficznym, skrajnie introwertycznym, z silnym fetyszem masochistycznym (lubił być poniżany), ona nie potrafiła sprostać jego wymaganiom. Chciała światowego życia, obracania się w literackim, eleganckim towarzystwie, a on nie potrafił uciec od rodzinnego niewielkiego Drohobycza (obecnie Ukraina). Tuszyńska ze zlepków, wspominek, nielicznych listów Szelińskiej utkała opowieść, w której prawda w niewidoczny sposób splata się z fikcją. To ciekawa książka, jednak kilkanaście ostatnich stron było dla mnie męczących. Mimo wszystko warto przeczytać, by dowiedzieć się czegoś więcej o Schulzu i o Szelińskiej.
  • „Amundsen. Ostatni wiking” (7/10): Biografia słynnego podróżnika i zdobywcy regionów polarnych, którą czyta się jak najlepszą powieść. Już za życia stał się legendą. Jego osiągnięciom nie sposób zaprzeczyć. Jego załoga była pierwsza na biegunie południowym, przepłynęli także Przejście Południowo-Zachodnie i Przejście Południowo-Wschodnie. Sam Amundsen miał opinię trudnego w obejściu: dążył do celu, ale nie po trupach. Pociągała go przygoda, jednak nie rzucał się w nią na hurra, tylko skrupulatnie się do niej przygotowywał. Był niezwykle ciekawy świata, nie mógł usiedzieć na miejscu. Mimo że miał kilka romansów, nigdy nie założył rodziny i nie osiadł nigdy na stałe. Więcej podróżował, niż gdzieś mieszkał. Ja, po przeczytaniu tej książki, niesamowicie go podziwiam. I wiecie co? Polubiłam Roalda Amundsena, tego ostatniego wikinga. Świetna książka, polecam ją Waszej uwadze.

teraz czytam

  • „Poste restante” W. Brydak (156/320 stron),
  • „Miejsce egzekucji” V. McDermid (291/582 strony),
  • „Legenda o samobójstwie” D. Vann (50/256 stron).

Czytaj dalej

Reklamy

Podsumowanie października

Booo! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie października 🙂 Pogoda robi nam psikusa, bo jest iście wiosenna, choć to już prawie listopad 😀 Cieszę się, że jest ciepło, ale to już wręcz nienormalna temperatura… W dodatku jest halloweenowy wieczór, a ja, zamiast być na jakiejś imprezie, piszę tę notkę. Hmm 😛 Czy jedzenie czekoladek w kształcie gałek ocznych się liczy? 😀 No nic, zapraszam na wpis! Znajdziecie w nim jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Kłopot z kobietami” J. Fleming (6/10): Odkupiłam tę książeczkę od jednej dziewczyny z bookstagrama za 10 złotych. Dość szybko wzięłam się za lekturę i… dość szybko skończyłam, bo to cienka rzecz, w której ważną rolę odgrywają grafiki. Całość sprowadza się do niezwykle ironicznego wykładu na temat roli kobiet w historii nauki. Autorka pokazuje, dlaczego tak długo naukowcami byli tylko mężczyźni. Czy kobiety były głupsze, niechętne nauce, niezorganizowane? Jackie Fleming wszystko Wam wyjaśni. Nie raz parsknęłam śmiechem, zwłaszcza na początku, ale im dalej w las, tym koncept tracił na świeżości. Mimo wszystko jest to dobra lektura dla początkujących feministek.
  • „Dziwna pogoda” J. Hill (6/10),
  • „Beatlesi” L.S. Christensen (8/10): Ostatnio mam często wrażenie, że miarą wielu genialnych książek jest to, że gdy próbuje je się streścić to ma się z tym spory problem. Tak mam z książkami Kuby Małeckiego, i podobnie jest z Christensenem. Bo o czym są „Beatlesi”? O czwórce kumpli. O dojrzewaniu. O bolesnych doświadczeniach. O miłości do zespołu, który jest popularniejszy od Chrystusa. O życiu, które układa się zupełnie inaczej, niż człowiek sobie planował. Powiem tyle: czytajcie, bo to jest bardzo dobra literatura.
  • „Przejęcie” W. Chmielarz (7/10): Z Chmielarzem mam tak, że pochłaniam ostatnio jego książki w szybkim tempie, gdzieś przy okazji zastanawiając się: czemu dopiero teraz?! To naprawdę świetne kryminały, które z czystym sumieniem mogę polecać dalej. Komisarz Mortka jak zwykle nie ma przed sobą łatwego zadania…
  • „Omen” D. Seltzer (6/10),
  • „Utopce” K. Puzyńska (7/10): Październik był mocno kryminalny! Sięgnęłam bowiem również po kolejny tom sagi o Lipowie. Tom 5 jest już odczuwalnie bardziej mroczny, a główni bohaterowie zyskują dodatkowy wymiar. Tak trzymać! Książki Puzyńskiej czytam z coraz większą przyjemnością.
  • „Czerwony pająk” K. Bonda (7/10): Zaraz za Puzyńską jest druga „kryminalistka” Katarzyna. Budzi skrajne emocje, wielu czytelników nie lubi jej książek, ganiąc ją za rozwlekły styl. Rzeczywiście, powieści z serii Cztery żywioły Saszy Załuskiej do cienkich bynajmniej nie należą, ale jak dla mnie: od „Pochłaniacza” jest tylko lepiej. Ostatni tom tetralogii zgrabnie zamyka wszystkie wątki i wyjaśnia, kim tak naprawdę jest Załuska.
  • „Górnicy PL” K. Macios (7/10): Najpierw był serial, potem powstała książka. Była pisana szybko, co momentami widać, ale ogólnie jest to kawał ciekawej, reporterskiej roboty, ciekawy choćby dlatego, że górnikom rzadko oddaje się głos. Autorka przeprowadziła wywiad z siedmiorgiem górników (bo wśród nich była jedna kobieta!) z kopalń węgla, miedzi i soli. Opowiedzieli jej o swoim życiu, o tym, dlaczego wybrali taki zawód i co w nim kochają, a czego nienawidzą. Jak to jest pracować w zawodzie, w którym codziennie ryzykuje się życie? Odpowiedzi znajdziecie w książce.
  • „Nikt nie idzie” J. Małecki (7/10),
  • „Kontratyp” R. Mróz (7/10),
  • „Twój Simon” B. Albertalli (6/10).

teraz czytam

  • „Królowie przeklęci. Tom 1” M. Druon (538/720 stron),
  • „Amudsen. Ostatni wiking” S.R. Bown (138/456 stron),
  • „Kroniki kota podróżnika” H. Arikawa (142/240 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie września

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie września 🙂 Nie ma co: jesień już się rozgościła na dobre. We wrześniu opatulałam się często kocem podczas czytania, zapalałam w domu świeczki, bo wieczory były coraz dłuższe, zbierałam kasztany, a także po raz pierwszy wyszłam z domu w kurtce. Czas płynie bezlitośnie i nadchodzą chłody i ciemność, ale jedno jest niezmienne: szalone zaczytanie 😀 W notce znajdziecie więc jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Skoruń” M. Płaza (8/10),
  • „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski, J. Grcevich (8/10),
  • „Mądrość i cuda świata roślin” J. Goodall (7/10): Książki z marginesowej serii EKO to dla mnie gwarancja dobrej lektury. Odkąd w 2016 roku przeczytałam rewelacyjny tytuł „Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach” Mikołaja Golachowskiego, co pewien czas sięgam po kolejne. Tym razem padło na Jane Goodall, znaną przede wszystkim jako badaczka szympansów. Tu jednak pochyla się nad roślinami, bez których przecież nie byłoby zwierząt: opowiada o swojej miłości i pasji do roślin, która zaczęła się już we wczesnym dzieciństwie i trwa do dziś. Najdziwniejsze okazy, wielkie ogrody botaniczne, akcje ratunkowe ginących gatunków, ale także jej ogród z dzieciństwa – książka Goodall to fascynująca opowieść o świecie flory.
  • „Ciszej niż śmierć” S. Hilary (7/10),
  • „Kroniki portowe” A. Proulx (7/10),
  • „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” M. A. Shaffer, A. Barrows (7/10): O książce było ostatnio głośno za sprawą jej ekranizacji. Jednak ja, jak zwykle, zamiast obejrzeć film, sięgnęłam po książkowy pierwowzór. I nie żałuję, bowiem powieść o tym dziwacznym i lekko zabawnym tytule okazała się właśnie taka: zupełnie inaczej opowiada o czasach wojny (bo i na Wyspach Brytyjskich przebiegała ona odmiennie niż chociażby w naszym kraju), mieszając garść cierpienia, śmierci i smutku z radością, nadzieją i wielką przyjaźnią. No i nie zapominajmy o literaturze! Ta niepozorna książeczka da Wam trochę wzruszeń, trochę śmiechu i to tak potrzebne czasem przekonanie, że gdy ma się przyjaciół to można przeżyć wszystko, nawet największe zło.
  • „Skaza” R. Małecki (6/10),
  • „Jak zatrzymać czas” M. Haig (8/10),
  • „Na pastwiska zielone” A. B. Ragde (6/10): To trzeci, i do tej pory najsłabszy tom Sagi Rodziny Neshov. Nie chcę pisać zbyt wiele o treści, by nie spojlerować tym, którzy są jeszcze przed lekturą, dodam więc tylko, że ten tom mocno skupia się na Torunn i jej problemach, co na dłuższą metę jest nużące. Zamiast współczuć młodej kobiecie, miałam nią ochotę potrząsnąć i spytać: Co robisz, głupia?! Ogarnij się! Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo ciekawa dalszych losów rodziny, i już ostrzę sobie zęby na tom czwarty, czyli „Zawsze jest przebaczenie” 😉
  • „Świecie, oto jestem. Wywiady i spotkania, 1963—1993” Ch. Bukowski (7/10),
  • „Chodziło o miłość” R. Rient (6/10),
  • „Tajemniczy czarny kot” N. Semenuik (5/10),
  • „Zbrodnia niedoskonała” K. Bonda, B. Lach (7/10).

teraz czytam

  • „Dziwna pogoda” J. Hill (427/512 stron),
  • „Beatlesi. Powieść” L. S. Christensen (442/732 strony),
  • „Utopce” K. Puzyńska (187/600 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie sierpnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie sierpnia 🙂 I jak miesiąc temu lato było w pełni, tak teraz czuję już powoli nadciągającą jesienność… Wy też? Na razie się tym jeszcze nie przejmuję, bo słońce lekko przygrzewa, sympatyczne deszczyki od czasu do czasu moczą glebę, a dni są wciąż w miarę długie. Wizja wskoczenia pod kocyk z herbatą z miodem lub kubkiem kakao też nie brzmi tak źle! A Wy, lubicie jesień? W dzisiejszej notce cofnę się jeszcze do upalnego sierpnia i napiszę Wam, co działo się u mnie w kończącym się miesiącu. Gotowi? W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Kamieniarz” C. Läckberg (7/10): Tak, wciąż jestem na samym początku Sagi o Fjällbace! To jest właśnie dobra strona mojego wyzwania Ciąg dalszy nastąpi – bardzo mnie motywuje do wyczytywania kolejnych tomów rozpoczętych serii! Powieści kryminalno-obyczajowe o Fjällbace to dla mnie jedne z tych książek, które czytają się niemal „same”, a ja się przy nich świetnie relaksuję. Bo nie wiem, czy wiecie, że czytanie kryminałów (o ile nie są bardzo mroczne i krwawe) mnie relaksuje 😉
  • „Przemytnicy książek z Timbuktu” Ch. English (6/10),
  • „Outsider” S. King (7/10),
  • „Miłość made in China” D. Malovic (7/10),
  • „Piknik pod Wiszącą Skałą” J. Lindsay (6/10): Podczas gdy spora część blogerskiego światka czytała nowe wydanie, zaproponowane przez wydawnictwo Replika, ja sięgnęłam na biblioteczną półkę po wydanie Książnicy sprzed 14 lat. Dobrze pracować w bibliotece 😉 Senna, upalna, oniryczna: tak w skrócie opisałabym tę historię. Mamy 1900 rok, Australię. Uczennice elitarnej pensji dla panienek wraz z nauczycielkami udają się z okazji imienin świętego Walentego na piknik pod tajemniczą Wiszącą Skałę. Kilka uczennic i jedna nauczycielka zaginą… Asia z kanału Tu Czytam powiedziała, że to taka powieść, której akcenty różnie się rozkładają ze względu na czytającego. Ja odebrałam ją jako powieść obyczajową, ale jest tu i trochę thrillera, i grozy.
  • „Zwrotnik Węży” M. Brennan (6/10),
  • „Twarz Grety di Biase” M. Knedler (7/10),
  • „Sycylijczyk” M. Puzo (6/10): Przeczytałam tę powieść głównie dlatego, że niektóre listy książek twierdzą, że to kolejna część „Ojca Chrzestnego”. Ostrzegam od razu, ze swoją poprzedniczką związana jest bardzo luźno. Obie powieści łączy postać Michaela Corleone, syna słynnego Ojca Chrzestnego. Michael musiał na pewien czas ukryć się na Sycylii, jednak i tak dopadną go gangsterskie sprawy. Jego ojciec zleca mu delikatną misję: przeszmuglowanie do Ameryki Turiego Guiliano, legendarnego sycylijskiego banity. Obserwujemy więc tutaj bardziej historię Turiego niż młodego Corleone, a wraz z biegiem stron dowiadujemy się, jak skomplikowane relacje panują w miasteczku Turiego i w okolicy. Powieść dobra, ale porównania z „Ojcem Chrzestnym” nie wytrzymuje.
  • „Farma lalek” W. Chmielarz (7/10): Czytałam już w swoim życiu tyle kryminałów i thrillerów, że właściwie trudno mnie zachwycić. A jednak Wojciechowi Chmielarzowi i jego policjantowi, Jakubowi Mortce, się to udało – kompletnie mnie kupili! Po lipcowej lekturze „Podpalacza” bardzo szybko zabrałam się za tom drugi, który podobał mi się chyba jeszcze bardziej. Autor rzuca komisarza w nowe środowisko w ramach tak zwanego programu Most. Mortka trafia do wioski Krotowice gdzieś w Karkonoszach, w nieznane sobie środowisko, społeczeństwo i układy. Nie będzie dane mu odpocząć… Naprawdę się cieszę, że tak wciągające serie kryminalne są jeszcze przede mną. Przypuszczam, że lada moment wezmę na tapet tom trzeci.
  • „Inwazja porywaczy ciał” J. Finney (6/10),
  • „Pył Ziemi” R. Cichowski (7/10): Znacie to uczucie, gdy w domu macie setki nieprzeczytanych książek, ale nagle nie macie co czytać? No właśnie. To spotkało mnie któregoś sierpniowego dnia, gdy nerwowo przerzucałam książki na regale, odrzucając kolejne tytuły. Wreszcie padło na fantastykę, której ostatnio czytam chyba za mało. Książka Cichowskiego jest tak dziwaczna, że cieszę się, że nie piszę Wam o niej regularnej notki, bo nie wiem, jak miałabym streścić jej fabułę 😉 Jednak w tym szaleństwie jest metoda, i ani się obejrzałam, a autor niesamowicie mnie wciągnął swoją opowieścią. Gdzieś w środku książka wytraciła trochę rozpęd, ale na końcu wszystko dość zgrabnie się poskładało. To był ciekawy eksperyment, panie Cichowski.
  • „Seans w Domu Egipskim” M. Szymiczkowa (7/10),
  • „Łańcuch Proroka” L. Montero Manglano (7/10): A miesiąc skończyłam ze świetną powieścią przygodową. Poszukiwacze to rewelacyjna seria na wakacje, choć pewna jestem, że równie dobrze sprawdzi się i na coraz dłuższe, jesienne wieczory. Ja w każdym razie mam zamiar skończyć ją we wrześniu (ostatni tom przede mną), bo po prostu muszę wiedzieć, co będzie dalej! Jeśli lubicie akcję, intrygujące zagadki, skarby kultury i tajemnice przeszłości to z całego serducha polecam Wam cykl Montero. Uwaga, wciąga!

teraz czytam

  • „Skoruń” M. Płaza (224/352 strony),
  • „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski,  J. Grcevich (134/330 stron),
  • „Mądrość i cuda świata roślin” J. Goodall (256/499 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie lipca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie lipca 🙂 Ach, lato w pełni! Mój wakacyjny wyjazd do Ustronia udał się niesamowicie – wróciłam zrelaksowana i pełna sił 😀 Został mi ostatni tydzień wolnego, a potem powrót do pracy… Póki co jednak napiszę Wam, co działo się w lipcu. Gotowi? Sprawdźcie! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” S. Kean (8/10): Są takie książki, po które pewnie nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie Diana z bloga Bardziej lubię książki – i to jest super, bo lubię poszerzać swoje czytelnicze horyzonty! Okazało się, że książka o neurochirurgii i różnych zaburzeniach pracy mózgu może być mega ciekawa i napisana w niezwykle przystępny sposób. I zapewniam, że nieźle się zdziwicie, jak dziwaczne przypadki medyczne zostały tu opisane.
  • „Świadectwo prawdy” J. Picoult (8/10): A to znów książka polecona przez koleżankę z pracy, i kolejny strzał w dziesiątkę! Zdecydowanie „Świadectwo prawdy” trafia do mojej topki powieści Picoult. Ta autorka zawsze gwarantuje opisy naprawdę trudnych dylematów moralnych. Tu nie ma prostych odpowiedzi, zupełnie jak w życiu. Tym razem wchodzimy w zamkniętą społeczność amiszów…
  • „Toń” M. Kisiel (7/10): Kiśl, jaki jest, każdy widzi. Zwykle humorystyczny, charakteryzujący się lekkim piórem i małym pierdolcem (to ostatnie to słowa samej autorki, tfu! Ałtorki), lubiący sięgać do historii i dodawać do swoich fabuł trochę magii. Albo i trochę więcej niż trochę. „Toń” to ta nieco poważniejsza wersja Kisiel, ale wciąż z typowymi dla niej tropami i lejtmotywami. Nie ma co zwlekać, warto przeczytać.
  • „Płomienna korona” E. Cherezińska (7/10): Ostatni tom trylogii Odrodzone królestwo. Muszę przyznać, że mam wrażenie, że Cherezińska z tomu na tom nabiera rozpędu – i nie chodzi mi tu tylko o coraz większe gabarytowo książki, ale o rozmach, rzekłabym, fabularny. Wiele tu postaci, które autorka zgrabnie trzyma na postronku, nie pozwalając historii rozejść się w szwach. No i czyż jest przyjemniejszy sposób na uczenie się o przeszłości naszego kraju niż takie powieści? To ja Wam od razu odpowiem: nie ma.
  • „Listonosz” Ch. Bukowski (7/10): To nie jest moja pierwsza książka Bukowskiego, ale w końcu czuję, że odnalazłam drogę do jego twórczości. Absolutnie niepoprawny pisarz, kobieciarz i pijus: taki sam jest jego bohater, Henry Chinansky. W „Listonoszu” Bukowski opisuje swoje doświadczenia z czasów, gdy pracował jako listonosz właśnie. Nienawidził tej pracy, ale nienawidził jej z prawdziwym wdziękiem. Kupuję ten bezpretensjonalny urok.
  • „Gorączka” M. B. Keane (7/10),
  • „Szkarłatny kwiat kamelii” A. F. Ossendowski (6/10),
  • „Przepaść” M. Paver (7/10),
  • „Zło czai się na szczycie” M. Matyszczak (6/10),
  • „O drzewach, które wybrały Tatry” T. Skrzydłowski, B. Słama (7/10),
  • „Stół króla Salomona” L. Montero Manglano (8/10): Moje odkrycie lata! Idealna lektura na upalny dzień: pełna akcji, tajemnic, dawnych skarbów i niebezpiecznych momentów. Napisane to jest tak, że nie sposób się oderwać, więc najlepiej nie bierzcie się do lektury, jeśli nie macie kilku wolnych dni. Niebawem biorę się za dwa kolejne tomy, bo nie mogę się doczekać następnej porcji przygód Narodowego Korpusu Poszukiwaczy!
  • „Vernon Subutex. Tom 3” V. Despentes (7/10),
  • „Chłopak czy dziewczyna?” L. Papademetriou, Ch. Tebbetts (7/10): Lekka, zabawna, ale niegłupia książka komediowa. Marcus i Frannie to przyjaciele, którzy mówią na siebie „rodzeństwo jednomózgowe”, ponieważ są do siebie tak podobni, że zdarza im się mówić to samo w jednym czasie lub kończyć za tego drugiego zdanie. Oboje szukają też chłopaka… Co się stanie, gdy zakochają się w tej samej osobie? Świetna lektura na lato.
  • „Hashtag” R. Mróz (6/10),
  • „Podpalacz” W. Chmielarz (7/10): Lepiej późno niż później! Nie pamiętam już od jak dawna Lolanta z bloga Lolanta czyta polecała mi ten cykl Chmielarza, ale minęło naprawdę sporo czasu. W końcu odgrzebałam tom pierwszy na czytniku podczas wyjazdu do Ustronia. Było warto! Już wiem, że polubiłam się z Jakubem Mortką i że muszę przeczytać kolejne części. Nawet Wam nie polecam, bo mam wrażenie, że jestem ostatnią wielbicielką kryminałów, która dopiero teraz sięgnęła po tę serię 😉
  • „Twarde światło” M. Crummey (6/10).

teraz czytam

  • „Piknik pod Wiszącą Skałą” J. Lindsay (74/197 stron),
  • „Przemytnicy książek z Timbuktu” Ch. English (334/495 stron),
  • „Kamieniarz” C. Läckberg (297/536 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie czerwca

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie czerwca 🙂 Lato, nowalijki (pozdrawiam Tomka :D), dla niektórych to już wakacje! Ja co prawda muszę jeszcze trochę poczekać na mój urlop, ale już czuję tę atmosferę relaksu i powoli szykuję sobie wakacyjne lektury… No dobrze, a co działo się w czerwcu? Sprawdźcie! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Niebo nad Brukselą” Bernard Yslaire (6/10): Przyznam, że rzadko sięgam po komiksy, jednak nie z powodu jakiejś szczególniej niechęci, a braku dostępu do nich i dość wysokich cen powieści graficznych. W czerwcu sięgnęłam jednak po dwie takie historie, a jedna z nich to właśnie „Niebo nad Brukselą”. Powiem szczerze, że dość spodobał mi się pomysł na fabułę (chwila przed wybuchem wojny w Izraelu, dwoje ludzi, on Chazar, ona muzułmańska terrorystka i niezwykła więź, jaka się między nimi rodzi) i kreska, natomiast mniej to, jak rozwinęła się ta historia. Wydawała mi się jednak dość naiwna i nadmiernie epatująca seksem.
  • „Następne życie” A. Lish (6/10),
  • „Kopia doskonała” M. Rogala (6/10),
  • „Dam ci to wszystko” D. Redondo (7/10),
  • „Pasztety, do boju!” C. Beauvais (7/10): Rzadko czytam książki dla młodzieży, ale jak już czytam to niech to będą właśnie takie książki – mądre, zabawne, podnoszące na duchu i lansujące przekaz, że swoje słabości można przekuć w siłę, a przyjaźń ma ogromną moc. Cudowna, ciepła historia o Mireille, Astrid i Hakimie, dziewczynkach, które „wygrały” konkurs na Paszteta Roku. Dziewczyny postanawiają pokazać co potrafią i wybierają się na rowerach do Paryża. Nieoczekiwanej wyprawie kibicuje cała Francja.
  • „Zakładnik” P. Borkowski (7/10): Nie powiem, żebym się nie spodziewała, że ta książka będzie dobra, bo słyszałam z wielu stron pochwały, ale to jednak ciut zaskakujące, że znany komik z Kabaretu Moralnego Niepokoju ma także, niczym księżyc, drugą, mroczną stronę i świetnie sobie radzi z wyrazistym kryminałem. Nie ma tu może typowej, krwawej fabuły, bo głównym bohaterem zamiast policjanta są psycholog i dziennikarka, ale to nic nie ujmuje powieści, którą czyta się z prawdziwym napięciem i ciekawością.
  • „Dwie siostry” Å. Seierstad (7/10),
  • „Błękit” M. Lunde (7/10),
  • „Smocze kły” M. Crichton (6/10),
  • „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” S. Jackson (6/10),
  • „Szczurołap” J. Asher, J. Freeburg (7/10): I oto drugi komiks czerwca, który przeczytałam dzięki prezentowi od Domu Wydawniczego Rebis. Opowiedziana na nowo historia Szczurołapa z Hameln zdecydowanie się broni: i naprawdę ładną kreską, i lekką modyfikacją dobrze znanej historii. Dzięki temu nawet ci, którzy dobrze kojarzą jak potoczyły się losy Szczurołapa i mieszkańców miasteczka, które miał oczyścić ze szczurów, będą mogli poczuć lekkie zaskoczenie. To była naprawdę przyjemna lektura.
  • „Jasnowidz na policyjnym etacie. Krzysztof Jackowski” K. Janoszka, K. Jackowski (3/10): Czerwcowa lektura DKK. Jestem bardzo, bardzo zawiedziona tą książką. Postać Jasnowidza z Człuchowa jest niewątpliwie ciekawa, a opis z okładki sugerował, że w trakcie lektury dowiem się więcej na temat tego jak przebiega współpraca jasnowidza z polską policją i jak pomaga on w wielu głośnych sprawach. To tam, owszem, było, ale ograniczało się do krótkich jedno-, dwustronicowych tekstów. Większość to wywiady z policjantami (przy których ma się wrażenie, że czyta się jedną i tę samą rozmowę, bo bardzo się powtarzają) oraz wywiad z samym Jackowskim, w którym jasnowidz mówi o wszystkim (o polityce, o poglądach na współczesny świat, o „promocji homoseksualizmu i aborcji” – serio), a najmniej o swoim darze. Szkoda czasu na lekturę, mimo że czyta się szybko.
  • „Ziemna burza” M. Kallentoft (7/10),
  • „Córka” E. Ferrante (7/10),
  • „Jedwabnik” R. Galbraith (7/10): W końcu wzięłam na tapet drugi tom przygód Cormorana Strike’a. Już w „Wołaniu kukułki” zapałałam sympatią do byłego wojskowego i jego rezolutnej pomocnicy Robin, a tom drugi tylko mnie utwierdził w tych odczuciach. Wiem, że niektórzy narzekają na zbyt duże nagromadzenie wątków obyczajowych i powoli posuwające się śledztwo, ale mi to kompletnie nie przeszkadza. Lubię jak Rowling buduje swoich bohaterów: są tak prawdziwi, że ma się wrażenie, że istnieją naprawdę.

teraz czytam

  • „Świadectwo prawdy” J. Picoult (240/440 stron),
  • „Płomienna korona” E. Cherezińska (56%),
  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” (404/480 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie maja

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie maja 🙂 Maj to oczywiście miesiąc targów książki w Warszawie. Zawsze z niecierpliwością czekam na to święto książkoholików, a potem czas mija tak szybko! Mimo to najważniejsze są wspomnienia, które zostaną w głowie 🙂 No i autografy… Autografy też są spoko 😀 (pokażę Wam je w dalszej części notki). A co poza tym? Oczywiście moc zaczytania! W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Gdy mrok zapada” J. L. Horst (7/10): Moje pierwsze spotkanie z komisarzem Wistingiem było bardzo udane! Specjalnie sięgnęłam po króciutki tom 0.5, żeby sprawdzić, czy styl autora przypadnie mi do gustu. Wiem, że nie każdy jest fanem niespiesznie się toczących kryminałów, ale między mną i Horstem literacko zaiskrzyło. No i mam kolejną serię do czytania 😉
  • „Zadra” K. Piskorski (7/10),
  • „Koszmary zasną ostatnie” R. Małecki (8/10),
  • „Atlas lądów niebyłych. Największe mity, zmyślenia i pomyłki kartografów” E. Brooke-Hitching (8/10),
  • „Zdrajca tronu” A. Hamilton (6/10): Około rok temu czytałam pierwszy tom tej historii, czyli „Buntowniczkę z pustyni”, i byłam zaskoczona, bo historie young adult już do mnie nie trafiają, a tu zaklikało. To przyjemna książka, która kusi połączeniem magii i klimatu rodem z opowieści z Tysiąca i jednej nocy. Dżiny, wszechobecny piasek, bunt i walka o władzę… Czego chcieć więcej? Miłości? Spokojnie, jest i miłość, na szczęście w wydaniu nieprzesłodzonym. I choć drugi tom podobał mi się ciut mniej to wciąż jestem ciekawa, jak to się skończy. Tom trzeci, czyli „Duchy rebelii” ma premierę już niebawem!
  • „Zostań, a potem walcz” J. Boyne (7/10),
  • „Zerwa” R. Mróz (7/10),
  • „Z jednym wyjątkiem” K. Puzyńska (6/10): Wkręciłam się w czytanie serii o Lipowie (i dobrze, w końcu obiecałam sobie, że będę nadrabiać książkowe serie…), jednak ta część podobała mi się ciut mniej. Śledztwo było jakieś rozmemłane, policjanci wyjątkowo długo kręcili się w kółko, i aż miałam ochotę nimi potrząsnąć, gdy raz po raz nie dotrzymywali któregoś ze swoich obowiązków, bo tak im się widziało. Mimo wszystko książki Puzyńskiej czyta się płynnie i z ciekawością czeka się na rozwiązanie zagadki. Ponoć zresztą im dalej w las, tym mroczniej – i bardzo jestem ciekawa tej ciemnej strony Lipowa.
  • „Tak będzie prościej” P. Semczuk (7/10),
  • „Czarny dom” P. May (7/10): Tak się składa, że maj był mocno kryminalny, i nawet na DKK czytaliśmy przedstawiciela tego gatunku. Dotarły do mnie dobre opinie o pisarstwie Maya i teraz mogę je potwierdzić. Niby sięganie do przeszłości głównego bohatera i granie na traumie to nic nowego, ale jak to „nic nowego” jest napisane! Bardzo to wszystko wiarygodne psychologicznie, a i sprawa, i śledztwo trzymają w napięciu. Cóż, Wyspa Lewis to kolejny cykl, który będę czytać.
  • „Biuro M” M. Witkiewicz, A. Rogoziński (6/10),
  • „Sztuka obsługi penisa” A. Gryżewski, P. Pilarski (8/10): Zabawny, przykuwający uwagę tytuł, takaż okładka, a wszystko to zwraca uwagę czytelnika na naprawdę ważną i mądrą książkę! To publikacja o męskiej seksualności podana w przystępnej formie rozmowy dwóch mężczyzn. Pilarski, dramatopisarz, scenarzysta, dziennikarz zadaje pytania Gryżewskiemu, seksuologowi, psychoterapeucie poznawczo-behawioralnemu (CBT), psychologowi. Właściwie przede wszystkim powinni „Sztukę obsługi penisa” przeczytać panowie, bo to ich członki są tu poddawane analizie, ale to również wartościowa lektura dla kobiet, która pozwoli im lepiej zrozumieć seksualność ich partnera.
  • „Język Trolli” M. Musierowicz (5/10): Wiele osób ostrzegało, że „nowa” Jeżycjada to już nie jest ta Jeżycjada… Obawiam się, że coś może w tym być, bowiem „Język Trolli”, mimo że jak zwykle uroczy, momentami również mnie jakoś męczył. Może to dlatego, że denerwował mnie Józinek, główny bohater tego tomu. Za to starsze pokolenia Borejków (tj. Mila i Ignacy, a także Gaba, Natalia, Ida i Patrycja) są ciągle wspaniałe!

teraz czytam

  • „Następne życie” A. Lish (366/510 stron),
  • „Dam ci to wszystko” D. Redondo (226/624 strony),
  • „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” S. Kean (86/480 stron).

Czytaj dalej