Wyzwanie książkowe tanayah czyta: Ciąg dalszy nastąpi, czyli kończymy rozpoczęte serie

Cześć! Jak może kojarzycie, w 2016 i 2017 roku starałam się czytać kolejne tomy serii książkowych. Sami wiecie jak to z nimi jest… Większość czytelników lubi serie książkowe, bo pozwalają autorowi wykreować głębszą, ciekawszą historię, a odbiorcy dać szansę na lepsze poznanie i nawiązanie więzi z bohaterem. Cóż jednak z tego, kiedy serie mające pięć, dziesięć czy… piętnaście tomów zostają przez nas porzucone w połowie? Niby wszystko gra, niby świat przedstawiony jest ciekawy, a bohater intryguje, a jednak z jakiegoś powodu sięgamy po inne tytuły, powoli zapominając, że mieliśmy jeszcze doczytać 3 tomy serii X 😉 Z tego właśnie powodu stworzyłam sama dla siebie wyzwanie doczytywania serii – i wiecie co? W moim przypadku to działa! W zeszłym roku udało mi się skończyć 17 serii, co uważam za naprawdę fajny wynik! Okej, czasem brakowało mi tylko jednego czy dwóch tomów do kompletu, ale to i tak frajda, odhaczyć kolejny cykl 😉

Skoro tak dobrze mi szło to pomyślałam sobie, że w tym roku będę kontynuować wyzwanie, lecz mam też propozycję dla Was: a może chcecie dołączyć?

Ciąg dalszy nastąpi_duże logo

Czytaj dalej

Reklamy

Czytelnicze podsumowanie roku 2017

Moi Drodzy! To dziś zmieniła się cyferka w dacie, co wielu przyjmuje za symboliczny początek 😉 Ja raczej nie przywiązywałam do tego wielkiej wagi, ale że końcówka roku 2017 sporo u mnie zmieniła prywatnie to wczoraj pochyliłam się nad małym osobistym podsumowaniem. Was natomiast zapraszam na wielkie czytelnicze podsumowanie 2017 roku, bo tu nic się nie zmieniło – wciąż bardzo dużo czytam i z radością dzielę się z Wami moją pasją 😀 Dziękuję za to, że jesteście ❤

Pora już na garść statystyk oraz oczywiście na wybranie najlepszych i najgorszych książek 2017 roku.

Odwiedziło mnie w minionym roku 54,892 osób, a liczba odsłon wyniosła 108,089. Dla mnie to są niesamowite i niewyobrażalne liczby, jeszcze raz ogromnie Wam dziękuję ❤

Najchętniej czytane w tym roku wpisy:

Tym razem do pierwszej piątki nie załapała się żadna nowa recenzja, szkoda! Króluje wciąż Kerstin Gier i jej cykl dla młodzieży. Kolejną zrecenzowaną przeze mnie książką z największą liczbą odsłon w 2017 roku jest powieść „Wojownicy. Ucieczka w dzicz” Erin Hunter (307 odsłon), a tuż za nią plasuje się Małgorzata Rogala i jej „Zapłata” oraz „Dobra matka” (278 odsłon).

Czytaj dalej

Podsumowanie grudnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie grudnia 🙂 W porównaniu z listopadem grudzień był dość spokojny. Nie odbywały się żadne ciekawe spotkania autorskie w mojej okolicy, a wszelkie znaczniejsze wydarzenia kulturalne będą chyba miały miejsce już w nowym, 2018 roku 😉 W związku z tym zagrzebałam się pod kocykiem ze stosem dobrych książek obok, a co z tego wynikło, tego dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam więc do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂 A już jutro wielkie czytelnicze podsumowanie 2017 roku 😀

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Drwale” A. Proulx (7/10),
  • „Efekty uboczne” M. Palmer (6/10),
  • „Warkocz” L. Colombani (6/10),
  • „Wszelki wypadek” J. Chmielewska (6/10): Ostatnia książka z kryminalnej serii dla dzieci, której bohaterami są Janeczka, Pawełek i ich niezwykle mądry pies Chaber. Muszę z żalem przyznać, że jest to część najsłabsza i tym razem nie śmiałam się w głos, tak jak to było przy „Nawiedzonym domu” czy „Skarbach”, z których to teksty są ze mną do dziś (typu: Nie jeść, nie pić, nie oddychać…). Jednakże jest to wciąż lekka, zabawna książka, z którą można miło spędzić czas. Tajemnicza samochodowa szajka? To coś dla Janeczki, Pawełka i Chabra!
  • „Pudełko z guzikami Gwendy” S. King, R. Chizmar (7/10),
  • „Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie” J. Cham, D. Whiteson (7/10),
  • „Frida Kahlo prywatnie” S. Barbezat (8/10),
  • „Jak się nie zakochać?” N. Majewska-Brown (7/10): Po ciut dla mnie słabszej części drugiej, czyli „Zwyczajnym dniu”, autorka znowu wraca do formy i raczy nas po trosze zabawnymi, a po trosze gorzkimi losami Niny. Gdyby nie filmiki Jerzego (1 i 2) to pewnie bym po nie nie sięgnęła, bo słodkie, cukierkowe okładki sugerują, że to nie lektura w moim stylu, a tu proszę 😉 Napisane lekkim stylem, do połknięcia w jeden dzień, nie są jednak infantylne ani głupie. Przede mną ostatnia część, „Nina”, która już czeka na stosiku.
  • „Duchy wiatru” M. Kallentoft – pod linkiem ogólna notka o całości cyklu (7/10),
  • „Artemis” A. Weir (5/10),
  • „Duchy Jeremiego” R. Rient (8/10): Absolutnie wspaniała, wzruszająca i smutna opowieść – a jeśli dodam, że o rzeczach najważniejszych to może to zabrzmieć trywialnie, ale o tym właśnie jest. Nastoletni narrator i jego bunt i niezgoda na przemijanie, na ból, strach i chorobę. Autor mistrzowsko wczuł się w emocje dziecka. Jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku.
  • „O kotach” Ch. Bukowski (6/10),
  • „Pudełko z marzeniami” M. Witkiewicz, A. Rogoziński (6/10): Nie czytałam jeszcze żadnej książki Magdy Witkiewicz, a że boję się, że przy całej sympatii dla autorki mogłyby mi się nie spodobać (patrz punkt: Nina Majewska-Brown; może i tu warto się przełamać?) to postawiłam na delikatny wieczorek zapoznawczy w duecie ze znanym mi już i lubianym Alkiem Rogozińskim. Było miło i zabawnie, czyli jak zawsze, gdy spotka się ta para przyjaciół 🙂 To przyjemna, nieprzesłodzona książka, którą wchłonęłam na poprawienie humoru przed świętami. Zadziałało!
  • „Kryptonim <<Frankenstein>>” P. Semczuk (7/10): A tu dla odmiany całkiem nieświąteczna i niezbyt komfortowa lektura… Ale moi Drodzy, jakie to było dobre! Fabularyzowana historia Joachima Knychały, wampira z Bytomia, interesowała mnie z dwóch przyczyn: po pierwsze i ja nie jestem wolna od dziwnej fascynacji (przemieszanej z obrzydzeniem i lękiem) seryjnymi mordercami, a po drugie Knychała działał w moich rodzinnych stronach! Urodzony w Bytomiu, mordował kobiety w moim mieście, a także w Piekarach Śląskich, Siemianowicach Śląskich i Chorzowie. Ciarki chodzą po plecach… Przemek Semczuk odwalił kawał dobrej roboty przy tej książce!
  • „Długa Ziemia” T. Pratchett, S. Baxter (7/10): Fajne, ciekawie przemyślane (choć nie odkrywcze) sci-fi. Każdy, kto zna Terry’ego Pratchetta jako autora serii Świat Dysku może się zdziwić, że tak mało tu humoru, ale przypuszczam, że to miała być właśnie odskocznia i „poważniejszy” cykl sir Terry’ego. Jak wyszło? Naprawdę dobrze! Okej, były czasem dłużyzny, ale przymykam na to oko, bo tak często bywa w pierwszych tomach serii, gdy autor stara się wprowadzić czytelnika w nowy świat. A co dopiero w wiele światów na wielu różnych Ziemiach?
  • „Exodus” Ł. Orbitowski (5/10): Recenzja niebawem!
  • „Miłość” I. Karpowicz (7/10): Dziwna książka, piękna książka, niejednorodna książka. „Miłość” jest mocno nierówna: część pierwsza, opowiadająca o Annie i Jarosławie Iwaszkiewiczach, jest w moim odczuciu najgorsza. Silnie stylizowana, zmanierowana, razi sztucznym językiem. Część druga, opowiadająca o przyszłości (która wydaje się złowieszczo prawdopodobna) jest naprawdę dobra. A część trzecia, swoista baśń, jest ciekawa i wzruszająca. Jednak najbardziej na mnie zadziałały te momenty, w których narrator opowiadał własną historię dochodzenia do prawdy o sobie samym i stopniowego znajdowania odwagi, by żyć w zgodzie ze swoim sercem. Można chyba nazwać go (narratora) porte-parole samego Karpowicza, któremu gratuluję i z daleka, z sympatią mu kibicuję 🙂
  • „Bielszy odcień śmierci” B. Minier (8/10): Recenzja po przeczytaniu całości cyklu.
  • „Etykieta japońska” B. L. de Mente, G. Botting (6/10),
  • „Pax” S. Pennypacker, J. Klassen (7/10): Mądra książka dla młodszej młodzieży. O przyjaźni, o stracie, o wojnie i o tym, że czasem trzeba pozwolić odejść tym, których kochamy. Do tego jest tu pewien lisek i pewien chłopiec, przez co skojarzenia szybują od razu do „Małego Księcia”. To inna książka, ale równie piękna 🙂
  • „Zastrzyk śmierci” M. Rogala (7/10): Recenzja niebawem!

Jak widać znów się nie wyrobiłam z recenzjami na czas, więc aż 7 książek czeka jeszcze na notkę. Postaram się to wszystko ogarnąć w styczniu 🙂

Teraz czytam:

  • „Jak zawsze” Z. Miłoszewski (210/480 stron),
  • „Na południe od Brazos” L. McMurtry (154/840 strony),
  • „Czarne” A. Kańtoch (124/272 strony).

Czytaj dalej

Podsumowanie listopada

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie listopada 🙂 W listopadzie na Górnym Śląsku się działo! Po pierwsze w dniach 10-12.11 odbywały się w Katowicach Śląskie Targi Książki – mniejsze niż te warszawskie czy krakowskie, ale również oferujące wiele atrakcji. Sama miałam okazję być na paru spotkaniach i zdobyć autografy na książkach od takich osób jak: Michał Rusinek, prof. Ryszard Koziołek, prof. Jerzy Bralczyk, Zygmunt Miłoszewski, Katarzyna Bonda, Witold Vargas (rysownik), Jakub Małecki i Bernadeta Prandzioch. Ponadto pod koniec miesiąca katowickie Empiki rozpieściły nas dwoma spotkaniami: najpierw z Dmitrym Glukhovskym, który promował swoją nową książkę „Tekst”, a potem z Łukaszem Orbitowskim, reklamującym najnowszą powieść „Exodus”. Byłam także w Poznaniu na wystawie prac Fridy Kahlo i Diega Rivery! W tym wszystkim znalazłam jeszcze trochę czasu na czytanie 🙂 Opowiem Wam więc o przeczytanych książkach, nowych zdobyczach na półkach, podzielę się garścią statystyk i polecajkami blogowo-vlogowymi 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie” L. Thomsen Brits (5/10): Bardzo poniewczasie postanowiłam sprawdzić, o co chodzi w tym całym hygge i czy warto robić wokół tego tyle hałasu. Otóż moim zdaniem: niespecjalnie. Introwertycy i książkoholicy praktykują to chyba nieświadomie na co dzień, a w każdym razie ja od dawna lubuję się w spokojnych wieczorach pod kocem, z książką i zapaloną świecą. W moim odczuciu w „Księdze hygge” (która powinna raczej się nazywać „książeczką hygge”, nie dość bowiem, że ma niecałe 200 stron, to jeszcze zapisanych dość rozstrzelonym fontem, a tekst przeplatany jest wieloma zdjęciami na całą stronę) mało było odkrywczych idei, a dużo lania wody. Nie polecam.
  • „Dziewczyna, która kochała Toma Gordona” S. King (6/10): Na Halloween postanowiłam sięgnąć po coś strasznego, i padło na thriller Króla. Historia dziesięcioletniej dziewczynki, która gubi się w lesie może nie zmroziła mi krwi w żyłach, ale zapewniła całkiem przyzwoitą lekturę z dreszczykiem. Jeśli chodzi o Kinga to raczej średnia półka – można przeczytać, ale nie trzeba.
  • „Nocny stalker” R. Bryndza (7/10): Drugi tom przygód policjantki Eriki Foster. Wyszczekana policjantka ma tym razem za zadanie schwytać seryjnego mordercę, który poluje na samotnych mężczyzn. Dobry kryminał, lepszy niż poprzednia część, czyli „Dziewczyna w lodzie”. Czekam na to, co jeszcze nam szykuje Robert Bryndza.
  • „Pachinko” M. Jin Lee (8/10),
  • „Gra o wszystko” J. Opiat-Bojarska (7/10),
  • „Sekretne życie drzew” P. Wohlleben (7/10): Najpierw czytałam „Duchowe życie zwierząt” i tamta książka zaciekawiła mnie bardziej niż ta. Nie znaczy to, że historie o drzewach są nudne! Przeciwnie, każdego, kto interesuje się przyrodą, zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł: gwarantuję, że od tej pory inaczej będziecie patrzeć na drzewa. Uczy szacunku do natury.
  • „Ciemna strona” T. Fisher (7/10),
  • „Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni” A. Bradley (6/10),
  • „Większość bezwzględna” R. Mróz (6/10),
  • „Całe życie” R. Seethaler (7/10): Malutka książeczka, a tak pełna emocji. Jak głosi tytuł, powieść ta opowiada o całym życiu Andreasa Eggera, prostego człowieka mieszkającego w austriackich Alpach. Ja czytałam ją z olbrzymią ciekawością, ale wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli lubicie kameralne historie to „Całe życie” jest dla Was.
  • „Winladia” G. Mackay Brown (6/10),
  • „Tekst” D. Glukhovsky (6/10): Tę książkę zaczęłam czytać będąc na spotkaniu autorskim z Dmitrym i stojąc w długaśnej kolejce po podpis. Udało mi się na stojąco poznać około 60 stron, resztę doczytałam w domu. Pierwsza powieść realistyczna autora opowiada o tym, co może się stać, gdy nasz smartfon (w którym mamy obecnie wszystko, jak mówi sam Glukhovsky – naszą duszę) wpadnie w niepowołane ręce. Trochę jest w tym również (naprawdę!) ze „Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Czytałam zarzut, że w tej książce mało się dzieje. To prawda, tylko że to nie jest książka do „dziania”. To jest książka o mocowaniu się z własnym jestestwem. Ładnie pisze o tym Diana z bloga Bardziej lubię książki niż ludzi.

+

  • „Szaławiła” M. Kisiel (7/10): Opowiadanie, więc nie liczę go razem z resztą książek. Tom 2.5 cyklu Dożywocie, który rozbudza tylko apetyt na więcej. Pisz, Ałtorko, pisz!

A poza tym na tanayah czyta…

Moi Drodzy, zagapienie kompletne! 11 listopada blogowi stuknęły 4 lata! Tak, tak, cztery lata pisania o książkach, a tu ani notki, ani wzmianki, nic! Byłam wtedy na Śląskich Targach Książki i tak jakoś mi to umknęło… Postanowiłam jednak przynajmniej poratować moje gapiostwo zmianą banerka na blogu (dziękuję Oldze z Wielkiego Buka! <3) 😉 Od teraz chwalę się troszkę, że piszę o książkach od 2011 roku. To co, spóźnione Sto lat? 😉

Teraz czytam:

  • „Drwale” A. Proulx (596/898 stron),
  • „Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie” J. Cham, D. Whiteson (210/384 strony),
  • „Efekty uboczne” M. Palmer (131/384 strony),
  • „Wszelki wypadek” J. Chmielewska (148/297).

Czytaj dalej

Podsumowanie października + mini relacja z Międzynarodowych Krakowskich Targów Książki 2017

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie października🙂 Październik zaskoczył nas najpierw orkanem Grzegorzem i zimnym, tnącym deszczem, a potem deszczem ze śniegiem. Niefajnie, ale my się nie poddajemy! Zaopatrzeni w książkę lub dwie (ewentualnie siedem) zakopujemy się pod kocem i oddajemy jesiennej lekturze. Październik to oczywiście Krakowskie Targi Książki, o których także opowiem w tej notce. A poza tym jak zwykle zapraszam do zapoznania się z przeczytanymi książkami, nowymi zdobyczami na półkach, garścią statystyk i polecajkami blogowo-vlogowymi 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Gra Anioła” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Niepełnia” A. Kańtoch (8/10),
  • „Więzień nieba” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Kocia książka” J. Iwaszkiewicz (7/10): Spore zaskoczenie i jedyna książka tego autora kierowana do dzieci. Napisana dla jego własnych pociech, inspirowana ich rezolutną kotką, absolutnie unikatowa, zabawna, pięknie wydana i wzbogacona rysunkami książka o życiu z kotem. Jako że czytałam egzemplarz z biblioteki: muszę ją mieć na swojej półce! 🙂
  • „Księga nocnych kobiet” M. James (7/10),
  • „Moja kochana, dumna prowincja” K. Filipowicz (7/10),
  • „Labirynt duchów” C. Ruiz Zafón (7/10) – recenzja zbiorcza całego cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek,
  • „Lustereczko, powiedz przecie” A. Rogoziński (7/10): Moje drugie, i jeszcze bardziej udane niż pierwsze, spotkanie z twórczością autora. Po spotkaniu autorskim w Katowicach po prostu przepadłam! Musiałam przeczytać tę książkę od razu. Dawno się tyle nie uśmiałam, tak podczas spotkania, jak i lektury. Z tego wszystkiego przed Targami Książki w Krakowie kupiłam również tom pierwszy przygód Róży Krull…
  • „Siostrzyczki” M. Palmer (6/10),
  • „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” J. Chang (7/10),
  • „Lolek” A. Wajrak (7/10): Absolutnie wajrakowata, czyli napisana z miłością i zrozumieniem książka o pewnym psie, który po okrutnym początku życia poznał Swoich Ludzi Na Zawsze. Ciepła, mądra i wzruszająca książeczka dla dzieci.
  • „Rdza” J. Małecki (7/10),
  • „Tysiąc drzewek pomarańczowych” K. Harrison (6/10): Och, w pewnym sensie to najgorszy typ książki! Momentami mnie nużyła, jednak nie na tyle, żeby ją odłożyć, brnęłam więc przez nią dość powoli. I zachwyciła, i znudziła. Sięgnęłam z polecenia Mality i mimo obiekcji – dziękuję!
  • „444” M. Siembieda (7/10): Przyjemna książka w klimacie sensacyjnym. Jan Matejko, zaginiony obraz i przepowiednia sprzed wielu lat – to przepis na udaną lekturę! To taka powieść, w której kartki przewracają się same, a my doświadczamy tego najprostszego, ale jakże miłego stanu permanentnego zaczytania. Polecam!
  • „Dziewczyny” E. Cline (6/10): Nasza październikowa lektura DKK. Z jednej strony hipnotyzująca i przerażająca, z drugiej czasami mnie nużyła i odrzucała. Sama nie byłam do końca pewna, co o niej myśleć, ale był to świetny tytuł, wprost stworzony na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki! Dyskusja była gorąca, a odczucia na temat prozy Cline zróżnicowane. Nie zostałam wielką fanką „Dziewczyn”, ale dostrzegam jej plusy (i minusy też).
  • „Do trzech razy śmierć” A. Rogoziński (7/10): No i siłą rozpędu i nowej fascynacji przeczytałam szybko również pierwszy tom przygód Róży Krull. Równie zabawny, przyjemny, a do tego uwzględniający i czyniący bohaterkami (drugoplanowymi, ale zawsze) blogerki książkowe! Zdaje się, że książki Alka to gwarancja dobrej zabawy 🙂
  • „Uczniowie Cobaina” M. Pech (6/10),
  • „Malarz świata ułudy” K. Ishiguro (7/10): Książka tegorocznego Noblisty w dziedzinie literatury – musiałam to sprawdzić! To powieść, dla której krzywdzące byłyby skrótowe omówienia. Kontemplacyjna, niespieszna, intrygująca… Polecam sięgnięcie po nią samemu i przekonanie się, jak Wam się spodoba.
  • „Zombie” W. Chmielarz (7/10): Kontynuacja dziejącego się w Gliwicach „Wampira”, moim zdaniem o wiele lepsza od poprzedniczki. Gęsta, mroczna, krwista, a do tego napisana tak, że po prostu nie można się od niej oderwać. Czekam na więcej!
  • „Opowieści makabryczne” S. King (7/10).

A poza tym na tanayah czyta…

Teraz czytam:

  • „Ballada o pewnej panience” Sz. Twardoch (278/320 stron),
  • „Drwale” A. Proulx (226/858 stron),
  • „Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie” L. Thomsen Brits (143/193 strony).

Czytaj dalej

Podsumowanie września

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie września 🙂Zdecydowanie nadeszła już jesień. Na siebie wkładam grube swetry, a do czytania powoli szykuję obszerne lektury na długie wieczory. We wrześniu udało mi się zaliczyć jedno spotkanie autorskie – z Anną Kańtoch. Przeczytałam także trochę interesujących książek. Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Wodne anioły” M. Kallentoft (7/10): Recenzja po przeczytaniu całości cyklu.
  • „Dzikie królestwo” G. Phillips (6/10),
  • „Zbrodnia nad urwiskiem” M. Matyszczak (6/10),
  • „Królowa zdrajców” T. Canavan (7/10): Canavan nadal w formie. Zamknięcie Trylogii Zdrajcy było równie dobre, co dwa pierwsze tomy. Ponownie zachwyciłam się mnogością postaci, różnorodnością ludów i wielowątkową akcją. To tylko kwestia czasu, gdy sięgnę po kolejne książki autorki.
  • „Śmierć przewodnika rzecznego” R. Flanagan (6/10),
  • „Mężczyźni z różowym trójkątem” J. Kohout, H. Heger (8/10): Zdecydowanie najważniejsza i najboleśniejsza lektura tego miesiąca. Świadectwo homoseksualnego więźnia nazistowskiego obozu. Czy wiedzieliście, że homoseksualiści byli prześladowani i więżeni na mocy Paragrafu 175 za orientację homoseksualną? Przerażająca, ale potrzebna książka.
  • „Spisek scenarzystów” W. Nerkowski (7/10),
  • „Historia zaginionej dziewczynki” E. Ferrante (7/10): „O nie, to już ostatnia część!” – krzyknęłam z żalem, zamykając książkę. I niech to będzie najlepsza rekomendacja prozy Ferrante. Gorąco polecam!
  • „Oskarżenie” R. Mróz (8/10),
  • „Zakazane wrota” T. Terzani (7/10): Wrześniowa lektura DKK. Reportaże włoskiego dziennikarza, który w latach ’80 mieszkał w Chinach. Terzani usiłował zajrzeć tam, gdzie cudzoziemca nie wpuszczali i poznać prawdziwego ducha Chin. Teksty, opisujące ogrom zniszczeń tak w budynkach, jak i w ludziach, są porażające. I choć niektóre kwestie, zwłaszcza polityczne, się zdezaktualizowały, to wciąż warto sięgnąć po ten tytuł.
  • „Lata powyżej zera” A. Cieplak (6/10),
  • „To” S. King (8/10),
  • „Cień wiatru” C. Ruiz Zafón (7/10),
  • „Stancje” W. Grzegorzewska (6/10).

Teraz czytam:

  • „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” J. Chang (388/640 stron),
  • „Tysiąc drzewek pomarańczowych” K. Harrison (121/396 stron),
  • „Gra anioła” C. Ruiz Zafón (210/608 stron).

Czytaj dalej

Podsumowanie sierpnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie sierpnia 🙂Wakacje minęły nie wiem kiedy, a choć zdarzają się jeszcze gorące dni, wieczory i poranki są już lekko jesienne. Dość powiedzieć, że wyjęłam grubszy koc i pijam herbaty z miodem! Nieźle się też zakopałam w łóżku z książkami, przez co (a także przez urlop letni) udało mi się przeczytać mnóstwo książek! Sami zobaczcie 😉 Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane lektury:

  • „Aorta” B. Szczygielski (6/10): Obiecałam sobie i autorowi, że przeczytam tę książkę w trakcie urlopu. Byłam nawet pewna, że mam ją na czytniku… A tu psikus, to była „Istota zła”! Na swoje usprawiedliwienie mam to, że okładki są bardzo podobne ([klik] i [klik] na dowód). No ale cóż, zakupiłam ebooka i wzięłam się do lektury. To dobry kryminał o prószkowskiej mafii, ale troszkę mu jeszcze brakuje do bycia świetnym. Będę śledzić Szczygielskiego i na pewno sięgnę po drugi tom, żeby sprawdzić, jakie postępy zrobił pisarz.
  • „Agonia dźwięków” J. Cabré (7/10),
  • „Jak facet z facetem” P. Pilarski, A. Gryżewski (7/10): Gej pyta, seksuolog i terapeuta odpowiada. To bardzo ciekawa publikacja dla każdego zainteresowanego dobrym, trwałym związkiem (nie tylko homo!). Przeczytałam książkę z ciekawości, by lepiej zrozumieć gejów, a odnalazłam tam również zachowania i przekonania, które sama podzielam i błędy, które popełniam! Książka jest napisana lekkim stylem, ale niesie za sobą spory ładunek wiedzy i skłania do przemyśleń.
  • „Wilcza godzina” A. Tapinus (7/10),
  • „Kolacja dla wrony” J. Carroll (6/10),
  • „Wołanie kukułki” R. Galbraith (7/10): Postanowiłam wreszcie przekonać się, jak wypada kryminalne oblicze J. K. Rowling – okazuje się, że wypada bardzo dobrze! Rowling-Galbraith świetnie kreuje swoich bohaterów (od razu „widziałam” w głowie Robin i Cormorana!) i może nie powala szalonym tempem, ale nadrabia obyczajową otoczką. Mnie kupiła i już wiem, że sięgnę po kolejne tomy.
  • „Nocny film” M. Pessl (7/10),
  • „Przeczucie” T. Honda (6/10),
  • „Ciemne siły” J. Piekiełko (5/10),
  • „Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy” B. G. Sala (5/10),
  • „Prowadź swój pług przez kości umarłych” O. Tokarczuk (7/10): Chciałam przeczytać książkę nim obejrzę film. W rezultacie z książką zapoznałam się dopiero teraz, a filmu dalej nie widziałam. Cóż. To oczywiście nie jest kryminał, mimo wyraźnego kryminalnego wątku, to historia bardzo w duchu eko. Przerysowana, ale myślę, że takie było jej założenie. Ciekawy eksperyment literacki.
  • „Wakacje” N. Majewska-Brown (7/10): Historie obyczajowe to coś, czego właściwie nie czytam. Nie dla mnie pitu-pitu o miłości, domkach na wsi i zaczynaniu życia od nowa. Jednak gdy książkę poleca Jerzy z Kto czyta, żyje podwójnie to znaczy, że coś jest na rzeczy. Okazało się, że „Wakacje” to słodko-gorzka powieść, którą połyka się w jeden wieczór. Nie zemdliło mnie od słodkości, zdrowo się uśmiałam, a potem zasmuciłam, bo i smutku tutaj nie brakuje. Całkiem jak w życiu. To chyba największe czytelnicze zaskoczenie tego miesiąca.
  • „Mleko i miód” R. Kaur (6/10): Poezja. Śmiem twierdzić, że to najczęściej fotografowany i pokazywany na Instagramie tomik ostatnich lat. Wydany rzeczywiście ładnie, w czerni i bieli, z rysunkami autorki. A jak z treścią? To wiersze głęboko kobiece. Jedne uderzają mocno i zapadają w myśli, inne są dość banalne. Zbiór jest nierówny, ale wśród wierszy Kaur znalazłam coś dla siebie.
  • „Gra w kości” E. Cherezińska (6/10): Pierwsza powieść historyczna tej autorki. Widać tu jeszcze lekkie niedociągnięcia, które w kolejnych jej dziełach zostały usunięte. To historia Bolesława Chrobrego i Ottona III – i jak zwykle u Cherezińskiej, postaci historyczne są jak żywe. Gdybym miała możliwość czytać twórczość autorki za czasów szkół, pewnie lepiej rozumiałabym naszą historię, a tak pozostaje mi w dorosłych latach zapełniać luki.
  • „Zwyczajny dzień” N. Majewska-Brown (6/10): Kontynuacja losów Niny z „Wakacji”. Ciut mniej udana niż część pierwsza, a może to tylko moje wrażenie… Dużo tu tematyki mamusiowo-dziecięcej, która nieszczególnie mnie interesuje. Jednak autorka wciąż ma lekkie pióro i masę pomysłów, które nie pozwolą jej bohaterce szybko zaznać spokoju.
  • „Furia” M. Larek (6/10),
  • „Porzuć swój strach” R. Małecki (8/10),
  • „Powtórka” M. Woźniak (6/10): Po przeczytaniu książki Małeckiego zapragnęłam pozostać jeszcze na moment w Toruniu – i sięgnęłam po tę książkę. To dobry kryminał, który położyła redakcja i korekta. Dawno nie czytałam tak niechlujnie wydanej książki. Naprawdę szkoda! Czekam na dalsze losy Leona Brodzkiego, toruńskiego policjanta, i mam nadzieję, że tym razem wydawca bardziej się przyłoży do pracy.
  • „Raki pustelniki” A. B. Radge (7/10): Drugi tom sagi rodziny Neshov. Po świetnej jedynce od razu miałam ochotę sięgnąć po kontynuację, jednak to musiało chwilę zaczekać (ach, te kolejki recenzenckie!). Za to jak już siadłam to bardzo szybko i z przyjemnością pochłonęłam książkę. To naprawdę dobra proza obyczajowa, która daje do myślenia. Najbardziej interesują mnie wątki Torunn i Erlenda, ale i reszta nie odbiega od nich jakościowo. Dobrze, że tom trzeci jest już na mojej półce!
  • „Demelza” W. Graham (7/10): Osiemnastowieczna Kornwalia? Pysznie! To kolejna w tym miesiącu powieść obyczajowa, i kolejna udana. Kontynuacja losów rodziny Poldarków, zamożnych właścicieli ziemskich. Namiętności, śluby, pogrzeby, choroby, ciężka praca, nieporozumienia, przyjęcia i ryzykowne inwestycje, a wszystko to opisane przystępnym językiem, dzięki któremu książkę tak dobrze się czyta.

Teraz czytam:

  • „Wodne anioły” M. Kallentoft (75/432 strony),
  • „Królowa zdrajców” T. Canavan (54/580 stron).

A poza tym na blogu:

Czytaj dalej