„Król” Sz. Twardoch

Autor: Szczepan Twardoch

Tytuł: Król

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 432

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Szczepan Twardoch to jeden z moich ulubionych współczesnych pisarzy, a jak ja kogoś lubię i cenię, poprzeczkę stawiam mu wysoko. Po mojej absolutnie ukochanej „Morfinie”, po na wskroś śląskim „Drachu” i bardzo dobrych, wyważonych zapiskach z tomu „Wieloryby i ćmy” przyszła pora na „Króla”. „Króla”, który już w pierwszym rozdziale wprowadzał znane mi motywy-obsesje pilchowickiego pisarza, jego specyficzny język i postrzeganie świata. Bałam się, że Twardoch się zapętlił, zafiksował, że drepcze po własnych śladach: wszak kilka rzeczy się zgadzało. Warszawa – jest. Lata trzydzieste – są. Główna postać, która od razu nas zapewnia, że „nie jest człowiekiem, jest nikim, nie ma jej, nie istnieje” – jest. Jest również pewna, nazwijmy to, „nadobecność”, swoisty byt, który wszystko widzi i który przepływa nad miastem: wielki kaszalot Litani. A jednak jest inaczej.

511716-352x500Ale zacznijmy od początku, raz jeszcze: Warszawa, lata ’30. XX wieku. Mojżesz Bernsztajn, siedemnastoletni polski Żyd, traci ojca. Naum Bernsztajn ginie tragicznie z rąk bandy Kuma Kaplicy, któremu nie miał z czego opłacić haraczu. Gdy młody Mojżesz patrzy, jak zabierają jego ojca, postanawia nigdy nie być taki jak on i nie dać sobą pomiatać tak jak on. Chłopak chce być jak pracujący dla Kuma Jakub Szapiro, bokser i gangster, piękny, młody i silny. Kobiety go pożądają, mężczyźni go szanują, całą Warszawę ma u stóp. To on jest tytułowym królem.

(…) Warszawa nie jest Polaków. Warszawa jest Kuma. Warszawa jest moja. Jakuba Szapiry, nie żadnego Jankiewa. Warszawa jest nasza. A my nie mamy ani religii, ani narodowości. Kum nie jest Polakiem. Ja nie jestem Żydem. Kum jest Kumem, a ja jestem Szapiro. A Warszawa to jest nasze miasto, a my jesteśmy Warszawy.

Choć cała historia przedstawiana jest przez Mojżesza, Mosze, jego w tej opowieści jest najmniej, rzeczywiście jest jak nikt, jak cień towarzyszący Kaplicy i jego ludziom, podziwiający Szapirę i dobrze wiedzący, że nigdy nie będzie taki jak on; widzący wszystko i sam nie będący widzianym. Po tragicznej śmierci ojca Mosze zamieszkuje z rodziną Szapiry, jego żoną i synami, i staje się pomocnikiem warszawskiego gangstera, wstępując w szeregi Kaplicy. Szantaże, pobicia, polityczne przewroty, ale także romanse, miłostki, seks z prostytutkami – to rzeczywistość, jaka go teraz otacza.

„Król” to najlżejsza, stawiająca najmniejszy opór książka Szczepana Twardocha, a równocześnie, paradoksalnie jest to powieść, która w przeciwieństwie do innych nie zostawia w czytelniku nadziei. Zło jest tu bardzo konkretne, brudne, oblepiające, sięgające po każdą z postaci: nie tylko Kuma Kaplicę i Jakuba Szapirę, lecz także Mosze Bernsztajna czy najbardziej paskudne typy jak Pantaleon czy Doktor Radziwiłek. Czytelnik czuje się bezsilny, śledząc losy każdej z postaci, szczególnie, że znając rok, w którym toczy się akcja (1937) i fakt, że większość osób występujących na kartach powieści jest pochodzenia żydowskiego, nie możemy spodziewać się happy endu. Pisarz świetnie odmalował klimat beznadziei, strachu i nadchodzącego Zła, tym razem przez duże Z – wydarzeń, których my, czytający „Króla” jesteśmy już świadomi, a które są ledwie wyczuwalne przez bohaterów książki. A wszystko obserwuje obojętnie unoszący się nad Warszawą Litani:

Nad naszym żydowskim miastem zapadał wieczór i nad naszym żydowskim miastem unosił się kaszalot o płonącym spojrzeniu. Przejeżdżały dorożki, taksówki, czasem samochód, przechodzili ludzie i padało na nich spojrzenie Litaniego, a oni go nie czuli, nie widzieli, ale ważniejsze od ich ślepoty było to, że on ich widział, otwierał i zamykał paszczę i zaczynał śpiewać, i widziałem, jak znikają w jego paszczy, jeden po drugim, wsysa ich, wciąga i wiem, że nic na tej ziemi nie może się równać z jego potęgą, nic mu się nie przeciwstawi, nie ma siły większej na ziemi niż siła Litaniego i płonącego spojrzenia jego małych, w grubej skórze ukrytych oczu, nie ma dźwięku głośniejszego niż jego niesłyszalna pieśń, za pomocą której znajduje swe ofiary, aby je pożreć, wsysając.

Wbrew moim obawom, Szczepan Twardoch stworzył inną powieść niż poprzednie. Lżejszy w stylu „Król” będzie moim zdaniem świetną pozycją dla osób, które zastanawiają się, od czego zacząć przygodę z twórczością śląskiego autora. Przy prostszym w odbiorze języku są tu bowiem widoczne wszelkie leitmotivy jego twórczości, takie jak nieuchronność losu, na który człowiek nie ma wpływu, rozważania o tożsamości, wyraziste, uwikłane w to wszystko, zagubione postaci i ogromne, obojętne bóstwo, któremu jednak tym razem (w przeciwieństwie do „Morfiny”, a podobnie jak w „Drachu”) autor nie oddał głosu. Nie arcydzieło, lecz bardzo dobra powieść.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Advertisements

19 thoughts on “„Król” Sz. Twardoch

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Boję się trochę Szczepana Twardocha. Czytałam o jego książkach i utarło się we mnie przekonanie, że to chyba proza dla mnie za trudna i obawa, że się nie odnajdę. Z drugiej strony lubię wyzwania, więc może faktycznie zacznę od „Króla” jeśli myślisz, że na pierwsze spotkanie będzie odpowiedni. A dalej zobaczymy! 🙂

    • „Król” naprawdę nie powinien Ci sprawić żadnego problemu 🙂 Fakt, do Twardocha przykleiła się łatka pisarza trudnego, ale jego powieści są pod tym względem dość zróżnicowane: z tych, które czytałam, najtrudniejszy wydawał mi się „Wieczny Grunwald”, natomiast „Król” jest raczej przystępny 🙂 Myślę, że warto spróbować i sprawdzić, czy tematyka poruszana przez autora do Ciebie trafia.

  3. „Morfina” moim zdaniem była książką za bardzo przegadaną, o zbyt banalnej fabule i momentami naprawdę denerwującą. Podobał mi się zabieg podwójnej narracji, podobał mi się bohater, początkowo wciągnęła mnie jego historia, ale mniej więcej w połowie zaczęłam się kompletnie nudzić. I obwiniam za to właśnie słabiutką fabułę, którą przewidziałam od początku do końca. W dodatku książka jest powieścią obszerną, a mam wrażenie, że autor na tych kilkuset stronach zawarł bardzo niewiele.

    I teraz troszkę unikam Twardocha. Zaczęłam już nawet „Króla”, ale jednak doszłam do wniosku, że może lepiej odpocząć, zapomnieć, odetchnąć. Zwłaszcza, iż mam ogromne oczekiwania i nadzieje. A wolałabym tym razem zaprzyjaźnić się z autorem 🙂

    • O, a mnie w „Morfinie” przede wszystkim zachwycił styl, język, dzięki niemu bardzo „płynęłam” przez tę powieść i nawet nie wiem, kiedy przeczytałam takie grube tomisko 🙂

      „Król” jest inny, choć tak jak mówię, pewne wspólne motywy są. Jednakże Twardoch zdołał mnie zaskoczyć, a myślałam, że znam go już dość dobrze 😉

    • Sama przed przeczytaniem „Króla” polecałam wszystkim na pierwsze spotkanie „Morfinę”, jednak teraz zmieniłam zdanie. „Król” jest lżejszy i łatwiej pozwoli wejść w świat pisarza, a „Morfina” będzie smakowita na drugi rzut 🙂

      Dzięki za miłe słowa i również pozdrawiam.

  4. Pingback: Blogowy Tydzień #64 – Wielki Buk

  5. Pingback: Podsumowanie listopada | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Z twórczością Twardocha nie miałam jeszcze do czynienia, ale wyczuwam trud, który z pewnością wyczuwa się w jego prozie. Cieszy mnie zatem fakt, że ta pozycja może być łatwiej przyswajalna dla czytelnika. Pozdrawiam! 🙂

  7. Świetna, bardzo wnikliwa recenzja. Chyba, bo jeszcze nie czytałam „Króla”. Ale zmotywowałaś mnie do nadrobienia braków. Twoja recenzja jest o wiele bardziej zachęcająca niż zwiastun książki, no ale Wydawnictwo Literackie wydaje dobre tytuły, video już nie musi. ;P
    Pozdrowienia!

    • Bardzo dziękuję za przemiły komentarz 🙂 Fakt, filmik promujący taki sobie… za to wydanie „Króla” pierwsza klasa: ta okładka! A w środku jest jeszcze lepiej ❤

  8. Pingback: „Świt, który nie nadejdzie” R. Mróz | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s