10 pytań do… Remigiusza Mroza

Cześć kochani! Dziś na blogu coś, czego tu jeszcze nie było… Wywiad 😀 Wywiad z autorem młodego pokolenia, który szturmem wdarł się na książkowe blogi i na polskie półki. Człowiek, który mimo młodego wieku wydał już sześć powieści (i żaden gatunek mu niestraszny! No, może poza… ale o tym potem), a kolejne dwadzieścia czeka spokojnie w szufladzie… Facet, który jest mistrzem kontaktu z czytelnikami – możecie być niemal pewni, że jak napiszecie do niego poprzez facebooka, to prędzej czy później otrzymacie odpowiedź. Może być tak, że później, bo akurat pisze (po kilka godzin dziennie!). Albo biega. Ale pewnie odpowie 😀

Czasem mnie wkurza, bo ma tendencje do pisania serii książek i wypuszczania jednego tytułu raz z jednego cyklu, raz z innego. Ty czekasz na kolejny tom „Parabellum”, on wypuszcza „Chór zapomnianych głosów”. Czekasz na drugi tom „Chóru…”, a tu na rynek wchodzi „Kasacja” (która też zapowiada się na cykl). Mam przez niego książkowego kaca i on o tym wie. Ale kupuję po kolei wszystkie jego książki, bo już się przekonałam, że nazwisko Mróz gwarantuje wartką akcję i zapadające w serce postaci. Trochę mu nasłodziłam, ale ponoć go to nie peszy, to co sobie będę żałować 😀 Zapraszam na wywiad z Remigiuszem Mrozem!

Zdjęcie z fanpage'a autora

Zdjęcie z fanpage’a autora

[t]anayah: Przyznaj się – wynalazłeś jakiś rozciągacz doby i to z jego pomocą udało Ci się napisać tak wiele książek (około 20 wstępnie skończonych powieści), zgadza się?

Remigiusz Mróz: Rozciągacz doby? Nie. Ale niech Ci będzie, przyznam się – mam la’derach (i tylko czytelnicy Chóru zapomnianych głosów będą wiedzieć, o co chodzi).

Choć myślę, że poradziłbym sobie też bez fantastycznych urządzeń z przyszłości. Doba ma w końcu aż dwadzieścia cztery godziny. Odejmuję siedem na sen i zostaje mi całkiem sporo do zagospodarowania – o ile nie wpadnę w wir przeglądania Facebooka, Instagrama, Twittera czy ogólnie Internetu. Ten wynalazek to z kolei skracacz doby i niestety działa niezawodnie.

Ale poważnie mówiąc, unikam prokrastynacji jak mogę – i zazwyczaj się udaje, dzięki czemu w trakcie dnia można zrobić naprawdę sporo. To tylko kwestia odpowiedniej motywacji.

t: Masz jakieś pisarskie rytuały?

RM: Pewnie! Wstaję rano, siadam do pisania i staram się nie przerywać do czternastej, ewentualnie do momentu, aż napiszę dziesięć stron. Kiedyś było łatwiej, bo niewiele miałem zajęć pobocznych – teraz dochodzą sprawy promocyjne czy marketingowe, przez co ucieka mi trochę czasu, który chciałbym przeznaczyć na tłuczenie w klawiaturę.

Właściwie cały mój dzień jest pisarskim rytuałem. Po czternastej zazwyczaj mam na koncie te dziesięć lub dwanaście stron i wówczas wybieram się na bieg. Mieszkam pod lasem, więc warunki są idealne – wystarczy przebiec przez dziką łąkę. Robię średnio od trzynastu do szesnastu kilometrów, wracam, robię obiad, oglądam dobry serial, a potem znów zasiadam do pisania. Przy czym to wieczorne nie opiera się na limicie ilościowym – piszę tyle, ile zdążę do wpół do dwunastej. Potem biorę do ręki książkę i czytam dwie godziny przed snem.

A rano wstaję, siadam do pisania i…

t: Jak reagujesz na miłe słowa na temat Twoich książek i Ciebie jako pisarza? Pytam, bo mam wrażenie, że te wszystkie dowody uwielbienia Cię lekko peszą…

RM: Przeciwnie! Na miłe słowa każdy reaguje chyba w ten sam sposób – cieszy się, że jego praca została doceniona. W końcu pisze się po to, by sprawić komuś przyjemność, wyrwać go na chwilę z rzeczywistości, skłonić do refleksji czy w końcu po prostu zapewnić mu dobrą rozrywkę.

Reszta zależy od tego, jaki fach się wykonuje – z innych rzeczy cieszyć będą się aktorzy czy muzycy, z innych pisarze. Ci ostatni raczej wolą, by to ich książki były doceniane, a nie oni sami, choć tutaj też oczywiście trochę zależy od podejścia. Ja wychodzę z założenia, że jestem pewnego rodzaju kanałem przerzutowym dla historii, które gdzieś już istnieją. Jeśli zrodziły się w mojej podświadomości, równie dobrze mogły zrodzić się w czyjejś, nie ma w tym niczego wyjątkowego, co mógłbym sobie przypisać.

t: Są tacy, którzy mówią, że ważne, by czytać cokolwiek, nawet jeśli nie jest to literatura na wysokim poziomie. Inni twierdzą, że lektura Greya/Coelho/Harlequinów nie powinna pretendować do miana czytania. A co Ty o tym sądzisz? Po książki jakiego gatunku na pewno byś nie sięgnął?

RM: Jakiś rok temu spotkała mnie miła sytuacja związana z Greyem. Otóż pewnego dnia poszedłem do fryzjera, zasiadłem na krześle i podjąłem sytuacyjną konwersację. Zawsze wzbudzam zaciekawienie mówiąc, że piszę książki, ale zazwyczaj pytania nie dotyczą samej literatury, a zarobków czy otoczki medialnej – tamtego razu jednak fryzjerka ochoczo podjęła temat, wspominając o E. L. James i jej książkach. Pogadaliśmy, poanalizowaliśmy, a ja wyszedłem podwójnie zadowolony, bo miałem przyzwoitą fryzurę i świadomość, że podyskutowałem u fryzjera o czytaniu. Nie wiem, jak Ty, ale ja chętnie powtarzałbym coś takiego za każdym razem.

Czy Pięćdziesiąt twarzy Greya to dobra książka? Absolutnie nie. Mimo szczerych chęci, nie byłem w stanie przebrnąć przez pierwsze rozdziały (choć trzeba oddać polskiemu tłumaczowi, że naprawdę robił, co mógł, żeby wygładzić ten tekst). Ale to, że książki E. L. James są tragiczne, nie znaczy, że są szkodliwe dla czytelnictwa. Wręcz przeciwnie – jeśli ktoś, kto nigdy nie czytał, sięga po Greya, za jakiś czas może zainteresować się innymi pozycjami. Może sprawdzi Stephanie Meyer? Może potem Sparksa? Może Veronicę Roth lub Suzanne Collins? Może Johna Greena? Dana Browna? I nagle okaże się, że oto mamy kolejnego czytelnika. A więc sukces.

A jeśli o mnie chodzi, sięgam po wszystko. Trochę z ciekawości fabularnej, trochę z warsztatowej. Dodatkowo najwięcej wynoszę z książek, które okazują się nudne, mdłe i po prostu beznadziejne. Dzięki nim autor najłatwiej uczy się tego, jakich błędów nie popełniać.

t: Z którym bohaterem swoich książek (tych, które są już znane czytelnikom) najbardziej chciałbyś się zaprzyjaźnić i dlaczego?

RM: Chyba z Chyłką, choć nie wiem, czy mogłaby w tym przypadku być mowa o przyjaźni. To byłoby raczej ciekawe doznanie antropologiczne. Dla obu stron.

Oprócz tego chętnie wypiłbym piwo z Dija Udinem, postrzelał z Bronkiem, pobiegał z Leitnerem, czy wsiadł do samolotu z Felem. A wszystko dlatego, że jestem zżyty z tymi postaciami – zresztą nie tylko z tymi.

t: Powiedziałeś kiedyś, że gatunek, który mógłby sprawić Ci trudność jako pisarzowi to erotyk. Dlaczego? Czy Remigiusz Mróz boi się pisać o seksie? Obawiasz się popadnięcia w banał lub wulgarność?

RM: Typowy erotyk sprawiłby mi trudność, bo właściwie musiałoby dziać tam się cały czas to samo. Opowiadanie być może bym zdzierżył, ale w pełnoprawnej powieści musiałbym wrzucić coś zbrodniczego. I wyszedłby z tego kryminał, sensacja albo thriller.

Jeśli chodzi o pisanie o seksie, aborcji, eutanazji, homoseksualizmie czy innych sprawach, które dla niektórych stanowią tabu – pisarze nie mają chyba takiego problemu. Przynajmniej nie przychodzi mi na myśl nikt, kto z jakiegoś powodu miałby opory. Ale jest coś w tym, o czym mówisz – przy tych tematach łatwo popaść w banał lub nadmierną wulgarność. Podobnie jest jednak przy sprawach uczuciowych, wzniosłych, etc. – w każdym przypadku trzeba znaleźć jakiś złoty środek, a ostatecznie wszystko zależy od książki. W kryminale mogę pozwolić sobie na dokładne opisywanie procesu rozkładu ludzkich zwłok, w powieści obyczajowej raczej nie.

t: Jakie cechy ma Twój idealny czytelnik? Wyobrażałeś go sobie kiedyś?

RM: To zależy, co rozumiesz pod tym pojęciem. King określa idealnego czytelnika jako osobę, o której myśli się podczas pisania – zastanawia się, jak ten konkretny czytelnik odbierze tworzoną książkę, przez co podświadomie konstruuje się historię właśnie przez wzgląd na nią. W moim przypadku jest to zawsze moja dziewczyna, ale oprócz tego kilka innych osób. Coraz częściej łapię się też na tym, że zastanawiam się, jak znajomi blogerzy będą odbierać daną postać, rozwiązanie czy całokształt.

Jeśli masz na myśli wymiar bardziej dosłowny – czyli idealnego czytelnika, który podnosi książkę z półki w księgarni – to nie ma chyba w umysłach pisarzy takiej konstrukcji. Może z wyjątkiem tego, że każdy z nas chciałby, by ta osoba sięgnęła później także po inne nasze pozycje, bo to jest najlepszym dowodem na to, że to, co robimy, zostaje docenione. Dlatego tak miłym momentem podczas spotkań autorskich jest, kiedy ktoś przynosi kilka książek do podpisania – a czasem nawet wszystkie.

t: Podczas procesu twórczego jesteś bardzo poukładany. Czy w życiu też taki jesteś? Czy nazwałbyś siebie perfekcjonistą, czy może potrafisz wrzucić na luz i zrobić coś totalnie spontanicznie? Mam taką straszną wizję jak składasz koszule w perfekcyjnie równą kostkę czy kładziesz długopis idealnie równolegle do kantu biurka, brrr… 😉

RM: Nie wiem, czy dobrze zrobię przekreślając wizerunek, który zrodził się w Twojej głowie, ale niech będzie. Uważam, że najlepszą szafą na ubrania jest wszystko, co… nie jest szafą. Jeśli gdzieś w domu da się powiesić koszulę, t-shirt lub bluzę, wieszam. Jeśli gdzieś da się te rzeczy złożyć i położyć, złożę i położę. W moich rzeczach panuje więc ogólny bezład. Wyjątkiem są książki, bo te muszą być odpowiednio ułożone – nie żeby według jakiegoś klucza, po prostu odpowiednio. Oprócz tego lubię minimalizm, więc z wyjątkiem ubrań nie bardzo mam czym nabałaganić. Z pracą jest podobnie, więc ostatecznie jest we mnie chyba trochę perfekcjonisty, trochę bałaganiarza.

t: Wiem, że jesteś nałogowym czytelnikiem (ach, te stosy na Twoim biurku! Skąd ja to znam… :)), więc muszę zapytać: co teraz czytasz? I czy potrafisz czytać kilka książek naraz, czy może wolisz najpierw skończyć jedną lekturę, a dopiero potem zabierać się za drugą?

RM: Kończę Ciemne sekrety Hjortha i Rosenfeldta. Potem wezmę się za Ucznia, czyli kolejną część tej historii, albo za… właściwie trudno powiedzieć. Może za coś Kinga, dawno go nie czytałem. Często jest tak, że wybieram następną lekturę na chybił trafił. Mam w tych stosach książki jeszcze nieczytane, więc wybieram i wyciągam, kierowany bliżej nieokreślonym impulsem. Niekiedy wymaga to przeprowadzenia niemałej operacji logistycznej, ale na razie żaden ze stosów nie rąbnął w trakcie.

Czasem bywa i tak, że czytam kilka książek naraz. Rzadko kiedy jednak dotyczy to powieści – najczęściej w takiej sytuacji łączę beletrystykę z literaturą faktu. Chyba że jestem w trakcie jakiegoś objętościowego potwora, wówczas bywa, że zrobię sobie przerwę na coś krótkiego albo opowiadanie z jakiejś antologii.

t: Jesteś fanem ciężkich brzmień. Jako że ja też je lubię, chciałam spytać czy mógłbyś wymienić 10 ulubionych zespołów/wykonawców? O Iron Maiden już wiem…

RM: W takim razie: Iron Maiden, bo oni zasługują na podwójną wzmiankę. Oprócz tego mam duży rozrzut gatunkowy. Od brytyjskiego heavy metalu po skandynawski death (idealny, kiedy pracuję nad czymś kryminalnym). Muzyki słucham zawsze podczas biegania i zawsze mniej lub bardziej świadomie dopasowuję ją do tego, nad czym akurat pracuję.

Ale skoro ma być top ten, będzie top ten, w dodatku rozbity na gatunki. Z grunge’u – Smashing Pumpkins. Z punk rocka – Bad Religion lub Yellowcard. Ze współczesnego hard rocka – Airbourne. Z klasycznego – nie wiem, może Van Halen lub Skid Row. Z power metalu – Running Wild (przy czym nazwa jest nie od parady, bo najlepiej mi się przy tym biega) lub Sabaton. Z melodyjnego death’u – Children of Bodom albo In Flames. Z numetalowych brzmień – Disturbed lub Papa Roach. Z thrash metalu – Metallica.

Kolejność przypadkowa, a przekrój dość duży, bo wszystko zależy od nastroju (i od książki, w której akurat dłubię).

zdjęcie - Czwarta Strona (WTK 2015)

zdjęcie – Czwarta Strona (WTK 2015)

Dziękuję Remigiuszowi za wyczerpujące odpowiedzi. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się o autorze czegoś nowego… Ja tak! 😀

A a propos czytelniczych kaców… Mogliście już słyszeć (bo trąbię o tym, gdzie się da), że napisałam petycję w sprawie szybszego wydania „Parabellum 3” przez Instytut Wydawniczy Erica. Jeśli już wiecie w czym rzecz – możecie opuścić ten akapit. Jeśli podpisaliście petycję – po stokroć dziękuję Wam za wsparcie ❤ A jeśli jeszcze nie wiecie o czym mowa… To tu możecie kliknąć i podpisem wyrazić swoje poparcie 🙂 A jeśli uważacie, że sprawa jest godna uwagi, podajcie link dalej. W końcu ile można mieć książkowego kaca?! Ja chcę wiedzieć co dalej z Bronkiem, Marią, Staszkiem, Leitnerem, Obeltem czy Blankenburgiem! Tom II. skończył się tak, że moją reakcją było coś w stylu: „COOOO?! MRÓÓÓÓÓÓÓÓÓZ!” i jak by się tak dało, najchętniej wymusiłabym na autorze natychmiastowe wręczenie mi części trzeciej 😀 No ale to nie takie proste.

Erica zwleka – nie wiem, jaki jest tego powód. Jeśli jednak przypadkiem zastanawiają się jakie tytuły wydrukować w pierwszym rzucie… Mam nadzieję, że ta petycja przekona ich, że wśród nich powinno się znaleźć „Parabellum 3” 🙂

Zdjęcie - Czwarta Strona (WTK 2015)

Zdjęcie – Czwarta Strona (WTK 2015)

Moje recenzje książek Remigiusza Mroza:

Reklamy

40 thoughts on “10 pytań do… Remigiusza Mroza

  1. O, coś wspólnego – „Ciemne sekrety” właśnie skończyłam 🙂 Fajny wywiad, kontynuuj, to może w końcu złapię jakąś „Kasację” albo „Chór…”, bo też chciałabym wiedzieć, jak wydłużyć dobę 🙂

    • Hehe 😉 Któż by nie chciał tego wiedzieć? To wtrącenie z „Chórem…” było bardzo sprytne, bo tej książki akurat jeszcze nie czytałam i teraz też mnie ciekawość zżera o co chodzi 😀

    • Hahaha 😀 Z tym składaniem koszul? 😀 Dobrze, że Remigiusz to rozwiał, bo mu napisałam, że jeszcze bym miała jakieś koszmary jak te koszule składa, a tak to mogę spać spokojnie 😀

  2. Zazdroszczę, że udało Ci się z nim przeprowadzić wywiad. Wydaje się naprawdę w porządku facetem, takim, z którym można porozmawiać, a nie jednym z tych, którzy czują się sławni i „zapytaj sekretarki”.

    • Masz rację, Remigiusz się w ogóle nie wywyższa, spoko gość, przez co na WTK naprawdę z nim gadałam jak z kumplem, a widziałam go pierwszy raz w życiu 😀

  3. Nie czytałam nic tego autora 🙂

    Ale co do rytuałów pisania to chyba zgapię je 😀

    Tyle, że zamiast pisania książek, będzie robienie zagadnień, a później nauka do obrony. Tego mi było trzeba 😀

  4. prawie wywiad rzeka 😉 masz rację, dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o autorze oraz o jego stosunku do blogerów. Co prawda upadło moje przypuszczenie, że Mróz napisze erotyk, ale pomysł z thrillerem albo kryminałem okraszonym erotyką, czemu nie? 😉
    Natomiast petycję już klikam 😉

      • Dziękuję mocno za kliknięcie i podpisanie petycji ❤

        Co do tego snu, skoro poświęca mu 7 godzin to wychodzi na to, że wstaje o 8.30 😀

        I też nie mam nic przeciwko (a nawet jestem bardzo za) thrillerowi z erotyką w tle 😀

  5. Wywiad bardzo fajny, miło dowiedzieć się o panu Remigiuszu czegoś nowego 🙂 Jak powiedziała moja nauczycielka „Rośnie nam pisarz, który zapowiada się na miarę samego Kinga”.
    I nie tylko Ty masz kaca książkowego, ja również go mam 😀
    Pozdrawiam 🙂

  6. Ciekawe pytania i odpowiedzi. Autor wydaje się być interesującym i sympatycznym człowiekiem. Chętnie się z jakąś jego książką zapoznam 🙂

  7. Czytelniczka pełną gębą. Już po samych pytaniach widać, że nie czytasz książki autora z wielką werwą i do tego interesujesz się jego osobą. 🙂 Jak na razie powieści autora wciąż przede mną, kupiłam niedawno „Chór zapomnianych głosów”, ale pod petycją się podpisałam, wspomogę innych czytelników. 😉

    Pozdrawiam.

    • Ha, zostałam już „wyzwana” od psychofanek Mroza, a to zobowiązuje 😉
      Ja mam wszystkie wydane do tej pory powieści autora, natomiast nie wszystkie jeszcze czytałam.
      Za podpis pod petycją dziękuję z całego serducha ❤

    • 😀 Miałabym i więcej pytań, ale nie chciałam, żeby wyszedł z tego taki tasiemiec. Może kiedyś zrobię część drugą, o ile Remigiusz nie będzie mnie miał jeszcze dość 😀

  8. Ciekawy wywiad 😉
    Nie tylko dlatego że z Mrozem, ale w ogóle….
    Ps. Ciągle nie wiek, czy zabrac sie za Parabellum, czy inna jego książkę…
    Ps.2. Masz jeszcze przeprowadzony z kimś innym wywiad, albo masz zamiar jeszcze takie notki wstawiać?

    • Dziękuję 🙂 Ja Ci już mówiłam, że za „Kasację” 😀 Jak nie wiesz to zrób może wyliczankę 😛

      Co do wywiadów, chciałabym, żeby to była seria, 10 pytań do… ale jeszcze nie wiem, kto by mógł być następny 🙂 Muszę w miarę dobrze znać tego kogoś twórczość, by zadać fajne pytania.

  9. Pingback: TBR na lato 2015, czyli jak złamałam swoje postanowienie | Kultura czytania - moje recenzje książek

  10. Pingback: Druga rocznica bloga | Książkowe światy - moje recenzje książek

  11. Pingback: Czytelnicze podsumowanie roku 2015 | Książkowe światy - moje recenzje książek

  12. Ciekawy wywiad, widać że Remigiusz Mróz to człowiek który potrafi zachować dystans do samego siebie. Choć mnie „Kasacja” nie urzekła, wręcz obsmarowałam ją w swojej skromnej recenzji, to „Zaginięcie” jest już odrobinę lepsza. A co do produktywności autora… może to Gandalf Biały? 😉 żartuję

  13. Pingback: Wywiad z Remigiuszem Mrozem + KONKURS | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s