Wywiad z Remigiuszem Mrozem + KONKURS

13 stycznia 2016 roku miała miejsce premiera trzeciego i ostatniego tomu cyklu Parabellum o podtytule „Głębia osobliwości” autorstwa Remigiusza Mroza. A ponieważ tak się złożyło, że dokładnie tego samego dnia w księgarniach pojawiła się jeszcze jedna książka tego autora, czyli świetny, bardzo mroczny kryminał „Przewieszenie”, mam wrażenie, że o przygodach braci Zaniewskich i reszty ferajny jest zdecydowanie za cicho. Niesłusznie, bo to kawałek bardzo dobrej, wojennej literatury, a tematyka absolutnie nie powinna odstraszać niezbyt entuzjastycznie nastawionych do podobnych klimatów czytelników, bowiem jeśli lubicie styl Remigiusza Mroza, tutaj również znajdziecie charakterystyczne dla niego suspensy i pędzącą szaleńczo akcję.

Są czytelnicy, którzy długo czekali na wydanie trzeciego tomu – a wśród nich ja. Korzystając z niedawnej premiery, postanowiłam odpytać Remigiusza Mroza o różne kwestie związane z serią. Jest też kilka pytań ogólnych. Dowiecie się więc między innymi jak pierwotnie brzmiało pierwsze zdanie Parabellum, co autor sądzi o tym, że czytelnicy lubią Christiana Leitnera, lecz także co sprawia mu największą frajdę podczas procesu twórczego i czy zamierza rozbić namiot podczas trwania targów książki. Zapraszam do lektury wywiadu.

10009440_468137410042236_779655376_n

fot. Empik

Pytania dotyczące cyklu „Parabellum”:

  1. Skąd w ogóle pomysł na powieść dziejącą się w czasach II wojny światowej? Interesuje Cię jakoś szczególnie ten okres, czy po prostu uznałeś, że będzie on atrakcyjny dla czytelnika?

Nie mam pojęcia, skąd wziął się pomysł. Pewnie któregoś dnia wpadło mi do głowy, że ciekawie byłoby, gdyby w pierwszych dniach wojny dwójka Polaków uciekała przed Niemcami na zachód, zamiast na wschód. A jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby z przeciwnej strony nadciągał oficer Wehrmachtu, z którym czekałoby ich nieuchronne spotkanie.

Historię zawsze lubiłem – pewnie dlatego, że nie trzeba było się jej uczyć, wystarczyło poczytać dobrą książkę i najważniejsze fakty zostawały w głowie. Najbliższe były mi czasy starożytnego Rzymu i drugiej wojny… i coś sprawiło, że zacząłem literacką przygodę od przeniesienia się w te drugie. Co konkretnie? Nie wiem – i na tym polega piękno tej pracy.

  1. „Parabellum” jest książką o tematyce wojennej, lecz mimo że opisuje walkę z wrogiem i wiele tragicznych zdarzeń z losów naszego kraju, jest jednak napisana typowym dla Ciebie, przystępnym stylem: charakteryzuje ją dynamiczna akcja, zdarzają się humorystyczne partie dialogowe i brak w niej martyrologii, tak często obecnej w innych książkach opowiadających o II WŚ. Nie bałeś się zarzutów, że zbyt lekko potraktowałeś temat i że o tak istotnym wydarzeniu nie powinno się pisać w ten sposób?

Nie. Nie da się lekko potraktować tematu drugiej wojny – w Parabellum życie toczy się tak, jak toczyło się w rzeczywistości. Ludzie z jednej strony się bali, z drugiej żartowali. Nienawidzili i kochali. Uciekali i walczyli. Pominięcie któregokolwiek aspektu byłoby przekłamaniem – i dopiero wówczas mógłbym zacząć się obawiać, że popełniłem faux pas.

  1. Jak wyglądał research do „Parabellum”? Korzystałeś z opracowań historycznych, książek naukowych, map, czy może obecnie wszystko, czego potrzebujesz, możesz znaleźć w internecie?

Korzystałem ze wszystkiego, co wpadło mi w ręce – przedruków gazet, artykułów, monografii, zdjęć, map… było tego tyle, że trudno wszystko spamiętać. Oprócz tego chodziłem do muzeów, żeby zobaczyć, jak wyglądał ten czy inny mundur, pistolet, radioodbiornik, etc. Nie traktowałem tego jak pracy, co chyba całkiem zrozumiałe, bo wówczas wszyscy uśmiechali się pobłażliwie, kiedy mówiłem, że piszę książkę i nie zamierzam poprzestać na jednej. Myśleli pewnie, ot, znalazł sobie hobby. I początkowo może też traktowałem to w taki sposób. Magia pisania jednak szybko zrobiła ze mną porządek.

  1. Wiem, że podczas redakcji trzeciego tomu wprowadziłeś wiele zmian, jak sam to określiłeś, „przepisałeś tę książkę na nowo”. Dlaczego ten tom wymagał tylu poprawek i czy zmiany dotyczyły części fabularnej, czy może językowej?

W warstwie fabularnej musiałem tylko wygładzić parę spraw, ale sama forma wymagała zupełnego przemodelowania. Nie chodziło tylko o język, ale także konstrukcje scen, chronologię i… brzmienie. Pisząc Parabellum kilka lat temu robiłem to, co robi każdy początkujący pisarz – siliłem się na fajerwerki językowe, które w ostatecznym rozrachunku przeszkadzały w czytaniu. I całość źle brzmiała.

  1. Czy zaczynając pisać pierwsze zdania w powieści, która potem rozrosła się w cykl „Parabellum”, wiedziałeś już, jak się skończy ta historia? A może coś Cię w niej zaskoczyło: rozwój akcji, losy bohaterów?

Właściwie wszystko mnie zaskoczyło – łącznie z tym, że nagle odkryłem, co tak naprawdę zamierzam robić w życiu. A pierwsze zdanie było dość niepozorne… i beznadziejne. Potem je wyrzuciłem, ale mam pierwotny plik, więc mogę je przytoczyć: „Było późne zimowe popołudnie, słońce powoli chowało się za pokrytymi białym puchem koronami drzew”.

Nie zastanawiałem się nad nim specjalnie dopóty, dopóki nie usłyszałem od mojego przyjaciela, że nienawidzi, gdy książki zaczynają się od słowa „było”. Spojrzałem na nie krytycznym okiem, usunąłem, a potem… cóż, wraz z wydawcą postanowiliśmy zamienić kolejność wątków, tak by cała historia zaczynała się od Bronka. Siłą rzeczy musiałem wpaść na inne pierwsze zdanie.

  1. Muszę zadać to pytanie, bo wiem, że wielu Twoich czytelników chciałoby znać na nie odpowiedź: czy jest szansa na dodruk poprzednich tomów „Parabellum” wydanych przez Instytut Wydawniczy Erica? Pierwszej części nie można praktycznie już nigdzie dostać…

Szansa jest, choć powtarzam to sobie od dobrych kilku miesięcy. Podobno pod koniec stycznia Prędkość ucieczki ma trafić z powrotem na półki księgarń – i wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście tak się stanie.

  1. Jakie sceny pisze Ci się najtrudniej i dlaczego? W „Parabellum” jest dużo scen brutalnych tortur – czy czujesz złość, opisując takie rzeczy, czy jest to dla Ciebie kolejna praca do wykonania i bierzesz to na chłodno?

Najtrudniej pisze się sceny romantyczne lub erotyczne. Łatwo wówczas popaść w komunały, trywializm, pastisz czy nawet niezamierzony dowcip. Każdy pisarz operujący świadomym piórem ma tego świadomość – ale z drugiej strony trudność pisania takich scen dostarcza też sporo satysfakcji, jeśli odpowiedni efekt został osiągnięty.

  1. Czy zdziwiło Cię to, jaką sympatią czytelnicy darzą Christiana Leitnera? Przecież mimo wszystko jest to „czarny charakter”. Co w nim takiego jest, że czytelnicy go lubią? I czy Ty sam kibicujesz czasem „tym złym” w powieściach?

Pewnie – im najczęściej. Kiedy Christian Leitner pojawił się na kartach Parabellum, wiedziałem, że go polubię, a więc istniała też szansa, że podobnie odbierać będą go inni. Miałem dużo determinacji w tworzeniu tej postaci, bo pierwszy podrozdział z jego udziałem przepadł mi, kiedy zabrakło prądu. W sumie „pisałem Leitnera” trzykrotnie – po raz pierwszy przed przerwą w dostawie prądu; po raz drugi przy świeczce, ręcznie, bo bałem się, że scena mi przepadnie; i po raz trzeci, kiedy prąd wrócił. Swoją drogą przy tym ostatnim podejściu nie zajrzałem w ogóle do wcześniejszych notatek.

  1. Jak się czujesz w związku z tym, że przygoda z „Parabellum” dobiegła końca? Cieszysz się, że ostatni tom został wreszcie wydany, czy jednak odczuwasz smutek na myśl o pożegnaniu się z bohaterami?

Pożegnałem się z nimi tak naprawdę kilka lat temu, kiedy skończyłem pisać Parabellum – ale w pewnym sensie emocje odżyły, kiedy pracowałem nad redakcją Głębi osobliwości. Pewne rozrzewnienie oczywiście temu towarzyszyło, ale po przepisaniu całego tego materiału przede wszystkim cieszyłem się, że mam to za sobą. Teraz, po kilku miesiącach, chętnie wróciłbym do tego świata, ale czuję, że drzwi są już zamknięte.

10345928_10208722551724827_3654794695615834087_n

fot. własne

Pytania ogólne:

  1. Wydajesz książki w szaleńczym tempie (co mnie akurat bardzo cieszy). Nie boisz się, że któregoś dnia czytelnicy przestaną za Tobą nadążać?

Nie. Jeśli ktoś nie będzie miał ochoty na historię drugowojenną, odpuści sobie Parabellum. Jeśli kogoś nie będzie interesował kryminał czy thriller, ominie szerokim łukiem Forsta. Jeśli świat prawniczy będzie odstraszał, nie zbliży się do kolejnych tomów z Chyłką. To samo dotyczy SF czy innych gatunków, w których będę się poruszać. Nigdy mi się nie marzyło, że znajdą się czytelnicy, którzy będą chcieli poznać wszystkie moje książki – dlatego kiedy spotykamy się na targach, w Internecie czy podczas wieczorów autorskich, nie mogę się nadziwić, widząc wszystkie powieści razem. Niesamowita sprawa.

  1. Co sprawia Ci największą frajdę w procesie twórczym? Ten moment, gdy trzymasz gotową książkę, chwila, w której zaczynasz przelewać myśli na papier/ekran, pierwsze reakcje czytelników? A może jeszcze coś innego?

Różnie bywa. Czasem sam początek, kiedy idee zaczynają kiełkować. Siedzisz sobie spokojnie i nagle twój umysł zamienia się w sylwestrowe niebo. Zaczyna się feeria pomysłów, niemal otumaniająca, obezwładniająca.

Drugim takim momentem jest ten, kiedy historia zaczyna żyć własnym życiem. Dzieje się to na różnym etapie – czasem muszę napisać sto, czasem sto pięćdziesiąt stron. Zawsze przychodzi jednak taka chwila, kiedy ten pociąg rozpędza się i pozbawia maszynistę kontroli.

  1. Na jakie opinie o swoich książkach zwracasz baczniejszą uwagę: pozytywne, czy negatywne?

Na te, które pochodzą od osób, którym ufam. Ten krąg stale się powiększa, co mnie bardzo cieszy, ale z drugiej strony rośnie ryzyko, że będzie pojawiało się coraz więcej opinii sprzecznych. Staram się podchodzić do tego zdroworozsądkowo, ale czasem bywa tak, że jeden negatyw „przykryje” dziesięć naprawdę wyjątkowych, pozytywnych opinii. Chodzi za człowiekiem, nie daje spokoju, nęka co jakiś czas…

  1. Co uważasz za swój największy pisarski sukces?

Właśnie to, że są czytelnicy, którzy mają na półce wszystkie moje książki. Biorąc pod uwagę rozrzut gatunkowy, to prawdziwe, literackie wotum zaufania.

  1. Wiem, że w Twoich szufladach jest mnóstwo niewydanych powieści. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, jakich gatunków literackich możemy się jeszcze po Tobie spodziewać?

Wymyśl jakiś, a pewnie coś w nim napisałem. (Może oprócz erotyku, o który wytrwale zabiegasz).

  1. Czy wiadomo już, gdzie będzie można Cię spotkać w tym roku? Przypuszczam, że odwiedzisz warszawskie i krakowskie targi książki. A poza tym? I czy masz zamiar rozbić namiot na terenie targów i spędzić tam całą dobę, tak byś zdążył porozmawiać z wszystkimi czytelnikami ;)?

W Warszawie i w Krakowie na pewno. Poza tym u mnie w Opolu, a oprócz tego trudno powiedzieć. Będę informować na bieżąco, bo w planach jest jeszcze kilka innych miast. Jedno jest pewne – tu czy tam nie opuszczę posterunku, jeśli ktoś będzie czekać na rozmowę.

12507583_10208747563630109_8164299707266356474_n

fot. własne

Pytania od czytelników:

  1. Czym byś się zajmował, gdybyś nie pisał książek? Czy prawo to Twoje hobby, czy plan awaryjny? (Ania)

Kiedyś może było planem awaryjnym, teraz mam tak puste CV, że jestem skazany na pisanie. I wyjątkowo mnie to cieszy.

  1. Kiedy odwiedzisz MBP w Bytomiu i czemu tak późno ;)? (Emilia)

Trudno powiedzieć, ale pewnie w tym roku. A dlaczego tak późno? Bo książki się same nie napiszą!

  1. Czy wiadomo już, kiedy ukaże się „Echo z otchłani”? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić coś z fabuły? (Justyna)

Przypuszczam, że w pierwszej połowie roku, ale trudno powiedzieć coś więcej. Najprawdopodobniej będzie to wersja połączona z reedycją Chóru zapomnianych głosów, a więc prawdziwy, fantastyczny gigant.

Co do samej fabuły – dowiemy się, co wydarzyło się na Ziemi, ale oprócz tego jeszcze nieraz zgubimy się w czasoprzestrzeni…

  1. Czy tworząc swoje postaci od razu zakładasz, że którejś się pozbędziesz, czy raczej to jest „efekt prania” fabularnego? (Megan)

Najczęściej po prostu nie mam pojęcia, który z bohaterów zginie, a który przeżyje. Czasem wydaje mi się, że wiem, a potem nagle okazuje się, że grubo się pomyliłem. I nic nie mogę na to poradzić. Jeśli ktoś czytał Ekspozycję, wie, że końcówka ustawiła całą fabułę drugiego tomu – jeśli ktoś czytał Przewieszenie, zapewne domyśla się, że analogiczna sytuacja będzie z trzecim. Gdybym postąpił wbrew fabule, uśmierciłbym całą książkę (a to dużo gorsze, niż posłanie w zaświaty jakiejś postaci).

  1. Kiedy masz zamiar sparować Chyłku i Zordonu? Plus Forst ma mieć hepi ending == (Hasacz)

Żebym jeszcze miał coś do gadania. Chyłka i Zordon to wyjątkowo… trudna relacja, o czym przekonacie się w Rewizji. Byłem ogromnie ciekaw, jak poradzą sobie działając w kontrze – i nieraz mnie zaskoczyli, za co jestem im nieustannie wdzięczny.

  1. Czy tworząc postać Chyłki i Zordona, wzorowałeś się na kimś? Zawarłeś w nich jakąś swoją cechę? (Sebastian)

Staram się na nikim nie wzorować, zresztą przychodziłoby mi to chyba z trudem, bo ci bohaterowie naprawdę żyją własnym życiem. Swoich cech też więc w nich nie wplatam – choć oczywiście wpływamy na siebie w jakiś sposób. „Wyposażyłem” Chyłkę w zamiłowanie do Iron Maiden, bo kiedyś też ich słuchałem – ale kiedy pisałem Kasację, miałem z pewnością kilkuletnią przerwę. Chyłka na powrót zaszczepiła we mnie sympatię do Ironsów.

  1. Czy Ty nie masz jeszcze dość Karoliny aka tanayah aka Generalissimusa? (Księgarnia „Książka i prezent”)

No wiesz? Generalissimus postawiłby mnie przed plutonem egzekucyjnym za samo rozważanie takich kwestii!

∗*∗

Ogromnie dziękuję Remigiuszowi za poświęcony czas (szczególnie, że nieźle go „przemaglowałam”) 😀 A teraz pora na na konkurs! Do  wygrania jest jeden egzemplarz książki „Parabellum: Głębia osobliwości”. Co trzeba zrobić? Odpowiedzieć na pytanie: Jeśli miałbyś/miałabyś możliwość spotkania się z dowolnym bohaterem stworzonym przez Remigiusza Mroza, kto to by był i dlaczego?

Regulamin konkursu:

  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga tanayah czyta. Nagrodę sponsoruje wydawnictwo Czwarta Strona.
  2. Konkurs trwa od 25.01. do 7.02. włącznie (do godziny 23.59).
  3. Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na pytanie: Jeśli miałbyś/miałabyś możliwość spotkania się z dowolnym bohaterem stworzonym przez Remigiusza Mroza, kto to by był i dlaczego? Odpowiedzi umieśćcie w komentarzu pod tą notką.
  4. W zgłoszeniu w odpowiednim polu wpiszcie swój adres e-mail, żebym mogła się skontaktować ze zwycięzcą.
  5. Komisja konkursowa jest bardzo mała i składa się ze mnie 😉 Nagrodzę najbardziej kreatywną/zabawną/fajną odpowiedź.
  6. Po wyłonieniu zwycięzcy umieszczę na blogu oraz na moim fanpage’u informację o wyniku.
  7. Potem pozostanie mi tylko czekać na adres zwycięzcy. Książki wysyłam wyłącznie na terenie Polski.

Powodzenia!

Update 8.02.2016: Książkę wygrała Asia! Gratulacje!!!


 Poprzedni wywiad z Remigiuszem Mrozem: [klik!]

Recenzja: „Parabellum. Prędkość ucieczki”: [klik!]

Recenzja: „Parabellum. Horyzont zdarzeń”: [klik!]

Recenzja: „Parabellum. Głębia osobliwości”: [klik!]

Advertisements

49 thoughts on “Wywiad z Remigiuszem Mrozem + KONKURS

  1. Jakbyś napisała, że do wygrania będzie Prędkość ucieczki, to bym Ci napisała, że z Forstem (najlepiej wyglądającym jak Wojciech Zieliński ^^) bo lubię twardych gliniarzy:P Przynajmniej w teorii, bo w praktyce jakoś ciężko takiego znaleźć:P I wtedy może byśmy sami ten erotyk napisali:P

  2. Na szczęście miałam tę przyjemność być na spotkaniu autorskim z Remigiuszem Mrozem w warszawskim CH Arkadia, właśnie z okazji premier najnowszych dwóch pozycji autora. W konkursie zatem udziału nie biorę, ale po przeczytaniu wywiadu przyznam, że gatunkowy rozrzut pisarza robi ogromne wrażenie i jestem przekonana, że niechcący może on zakiełkować w czytelniku-fanie kryminałów, sympatię do zupełnie innego gatunku i odwrotnie. Może sprowokować do poszerzania literackich horyzontów, a to olbrzymi plus. Ja dopiero zaczynam czytelniczą przygodę z twórczością autora, ale już wiem, że „Kasacja” nie będzie jedyną powieścią Mroza. Nie na darmo spędziłam miłe popołudnie na premierze „Przewieszenia” 🙂
    Pozdrawiam!
    ps.: Erotyk będzie pewnie zabójczy, jeżeli kiedyś powstanie 🙂

  3. wszyscy by się z Forstem chcieli spotykać, a ja to bym najchętniej poszła z Chyłką na obiad i kawę. Bo to jest baba z jajami, w kasze nie daję sobie dmuchać i może bym się od niej nauczyła trochę, żeby walczyć o swoje, żeby się nie dawać światu. Kilka jej tekstów do samoobrony też bym podłapała. Myślę też że korzyść ze spotkania mogłaby być obopólna bo Chyłka mogłaby sobie pogadać może o czymś innym niż tylko kk, kpk, i inne paragrafy, z kimś normalnym nie tylko prawnicy, sędziowie, podejrzani przestępcy, niewinni przestępcy 😛 raczej byśmy nie poplotkowały bo ja nie z tych, ona raczej też nie, ale proszę to już nadajemy na tej samej fali, ponarzekać można by na chłopów, pogodę, polityków, system, za niskie wypłaty, brak czasu itd.

    • Na pewno byłby to mocno mięsny obiad 😀 Myślę, że byłoby to ciekawe doświadczenie, choć ja bym się bała ciętego języka Chyłki 😉 Szczególnie, że ja też jestem raczej amatorem pieczonego łososia 😀

  4. Przeczytałam dwa tomy Parabellum i nie mogę doczekać się trzeciego. Jeśli miałabym wybierać z kim chciałabym się spotkać to wybieram Marię. Chciałabym ją zapytać skąd brała odwagę i siłę by podjąć się tak dalekiej drogi przez kraj w którym roiło się od Niemców. Chciałabym ją zapytać czy nie bała się rozmawiając po niemiecku, że zostanie zdemaskowana i dlaczego, gdy była okazja nie zabili Christiana Leitnera kiedy obezwładnili go w jego gabinecie w Rawiczu ? Przecież wiedzieli, że im tego nie odpuści, gdy zostaną zdemaskowani, a do tego był wrogiem z rąk, którego ginęli niewinni ludzie w tym dzieci.

    • Oj, z tym Leitnerem to ją trochę rozumiem… Zresztą Maria zawsze miała wątpliwości co do niego (miała do niego słabość), no i nie zabiła nigdy nikogo… A Staszek tylko kilka razy i z konieczności. W końcu on nie był żołnierzem.

  5. Cholera, jeśli miałabym być obiektywna, to z całą pewnością zjadłabym ostre mięcho z Chyłką i zawalczyłabym o prawo do potrzymania kierownicy. Moje płuca nie byłyby wdzięczne. Żołądek powiedziałby „ogarnij się dziewczyno, i tak mnie katujesz wszystkimi odmianami pieprzu”, a głowa nie przetrwałaby nadmiaru mocnych brzmień gardzących czarnuchami. To jednak dałoby się przeboleć. Gorzej z faktem, że cierpię na chroniczną niesolidarność jajników. Szczękościsku dostaję, gdy poziom tolerancji innych bab zaczyna się wyczerpywać. Mózg mój mówi mi mało subtelnie, że męskiego towarzystwa mi trzeba. Przypomina mi też, że chciałam z mięsa tylko drób w diecie uwzględniać, a czerwone byki z filtrem w ilości zbyt dużej przypominają o mojej astmie. Aby więc zdrowie psychiczne zachować wolałabym pomachać rzęsami w stronę Zordona. Plan miałabym konkretny. Rozkochać! A co! Jego poczucie humoru, mocno pofałdowane mózgowie i obecność plemników zamiast piersi (które u Chyłki pewnie byłyby o tyle większe od moich, że kompleksy by się obudziły) pchają mnie w Jego stronę. Uderzyłabym więc w czuły punkt każdego faceta. W żołądek, serwując mu mistrzowską roladę łososiowo-szpinakową. 🙂

      • hahaha ejjj! Mój szpinak byś pokochała, wiesz?! 🙂 Dawniej byłam koszmarnie na ‚nie’ jeśli chodzi o szpinak. Niezbyt pieszczotliwie nazywałam go… „krowim łajnem”. Wiem, wiem. Wstyd mi 😀 Na szczęście w porę się ogarnęłam i opracowałam metodę na zielone. Robisz tak, wrzucasz go na roztopione masło i odparowujesz długo, później dodajesz vegetę, pieprz czarny, serek ziarnisty i ogrom czosnku. Jest pyszny. :))
        Ps. Każda baba, nawet z jajami przegra z Zordonem 😀 Co nie umniejsza mojej sympatii do Ciebie – jak już dziś doszłyśmy do wniosku, zboczenie mamy podobne :))

  6. A ja z chęcią spotkałbym się z Zordonem. Z samego rana pobiegalibśmy po Wawie (jakby nie było, lato tuż tuż, a kilka dni temu nażarłem się masą pączków), potem przeszlibyśmy do Skylightu i wzięli papiery kilku spraw. Obiad na mieście. Szczerze mówiąc, to ja preferowałbym jakieś pierogi czy coś. 😀 Potem z pełnym brzuchem. Sprawa w rejonówce. Zordon vs… Chyłka & Szacki. 😀 Byłaby to naprawdę zacięta walka, nie tylko pomiędzy stronami przeciwnymi! Oczywiście kluczowe są zeznania. Świadkami jest m.in. niejaki komisarz Forst. 😀 Przy okazji załapalibyśmy się na cynamonowe Big Redy. 😀
    Po pożegnaniu z Zordonem podjechałbym jeszcze do innej dzielnicy stolicy i na ostatku załatwiłbym pewne interesy z… Siwowłosym! 😀
    Dzień pełen wrażeń. Tak, zawsze bardziej lubiłem czarne charaktery! 😀

  7. Kobieta nieco chimeryczna,
    Inteligencją innych zadziwia,
    Sprytem potrafi wywieźć w pole
    I rządzić sobą nie pozwoli.
    To trochę taki żandarm w spódnicy,
    Z niczyim zdaniem się nie liczy,
    Zdecydowana i „wyszczekana”,
    Nikomu nie da się przegadać.
    Dużo pewności i zadziorności,
    Kobiecej dumy i przewrotności,
    To jest kobieta z temperamentem,
    Co za nos wodzić potrafi nieźle.
    Postać naprawdę nietuzinkowa,
    W jej ustach nawet bluźniercze słowa,
    Mają swój urok, a język ostry,
    Celnie formuje cięte riposty.
    Ma to „coś” w sobie, co sprawia, że
    Przykuwa innych uwagę.
    Chyłka ma żyłkę, dobrze wie, jak
    Znaleźć na kogoś jakiś hak.
    Jest „obcykana”, to z ikrą babka,
    Co z niejednego pieca chleb jadła.
    A więc uważaj! Pamiętaj, że:
    Charyzma Chyłki chwyci się chyłkiem
    Omota szybciej niż pomyślisz. 🙂
    Mnie omotała, dlatego ja
    Z nią właśnie chętnie bym się spotkała.
    I zaprosiła do Mikołajek
    W słońca promieniach, w ręku z koktajlem
    Pod żaglem jasnym i na leżaku,
    Pogawędziłybyśmy po babsku.
    Trochę o pracy poplotkowały,
    O jej sukcesach dużych i małych,
    ( ja bym pytania jej zadawała,
    Asia zaś miło odpowiadała).
    Trochę o modzie, mężczyznach, życiu,
    Trochę…o wszystkim i o niczym.
    Z pewnością bym ją lepiej poznała,
    I wyraz swojej sympatii dała.
    I poprosiła o kilka rad.
    Może zechciałaby je dać? 🙂
    A potem byśmy wybrały się
    Może na koncert – byłoby fajnie.
    Joanna Chyłka to postać ta,
    Która zadziwia niejeden raz.

  8. Najchętniej poszłabym na kolację z samym autorem , ale jeśli skupić się mamy na postaciach fikcyjnych, wybieram Chyłkę. Mam też idealną scenerię do tego spotkania… Jednym z moich ulubionych filmów jest „Kawa i papierosy” w reżyserii Jima Jarmuscha. To czarno-biała, niezależna komedia składająca się z 11 krótkich epizodów. Łączy je to, że za rekwizyty służą tu właśnie kawa i papierosy. Występuje wiele gwiazd, ale najważniejsze są tu słowa. Nasze spotkanie byłoby 12 epizodem. Młoda autorka pisząca non-fiction o polskim światku przestępczym spotyka się z doświadczoną panią prawnik, jednym ze swoich źródeł, przy kawie, wypalając przy tym fajkę za fajką…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s