„Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski, J. Grcevich

Autor: Olivia Koski, Jana Grcevich

Tytuł: Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym

Wydawnictwo: Bellona

Liczba stron: 330

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Bartłomiej Zborski

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Obserwowanie nocnego, czystego, rozgwieżdżonego nieba to coś, co chyba nigdy mi się nie znudzi. W tych rzadkich chwilach swojego życia, gdy mam okazję być z dala od miasta lub przynajmniej w miasteczku niewielkim, po zmroku zawsze zadzieram głowę do góry i patrzę w gwiazdy. Każda jedna mnie zachwyca. A gdy jeszcze wypatrzę Jowisza, Wenus, Marsa, zaćmienie księżyca, kometę czy Perseidy to już w ogóle jedno wielkie „wow”. Jestem pełna podziwu dla naszego pięknego nieba i zawsze elektryzuje mnie myśl, że patrzę w głęboką przeszłość (bowiem światło wędruje z prędkością 300 tysięcy kilometrów na sekundę, co oznacza, że nocne niebo, które widzimy, to jego obraz sprzed dziesiątek lat): czyż to nie jest trochę jak magia?! Przy całej mojej miłości do kosmosu i zjawisk w nim zachodzących, bardzo niewiele rozumiem z teorii astrofizyki, dlatego takie książki jak „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” to dla mnie coś genialnego!

Czytaj dalej

Reklamy

„Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym Wszechświecie” J. Cham & D. Whiteson

Autor: Jorge Cham & Daniel Whiteson

Tytuł: Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 384

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Michał Romanek

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Astrofizyka to jedna z tych dziedzin, która szalenie mnie interesuje, ale o której – co muszę wyznać z żalem – wiem stosunkowo niewiele. Fizyka jako taka nigdy nie była moją mocną stroną, a znudzone nauczycielki szkolne nie pomogły tego zmienić. Efekt jest taki, że z zachwytem patrzę w niebo i prawie nie rozumiem, co widzę: trochę mnie to martwi, no bo co to za dyletanctwo? Staram się więc od czasu do czasu sięgać po książki popularnonaukowe o kosmosie – a ostatnio miałam okazję czytać wspólne dzieło Chama i Whitesona. I co się okazuje? Nie tylko ja mam słabe pojęcie, nawet naukowcy mają słabe pojęcie! A autorzy omawianej książki nie boją się głośno powiedzieć: „Nie mamy pojęcia”. A to niespodzianka!

Czytaj dalej

„Dzień dobry, północy” L. Brooks-Dalton

Autor: Lily Brooks-Dalton

Tytuł: Dzień dobry, północy

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 272

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Magdalena Słysz

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Samotność może dopaść nas wszędzie, a, jak mówią, najbardziej dojmująca jest ta, która dotyka nas w tłumie ludzi. Niby jesteśmy otoczeni przez innych, czasem nawet takich, którzy zdawali nam się bliscy, a jednak czujemy pustkę. Są jednak miejsca, w których samotność ogromnieje, narasta, i nie ma ucieczki przed poczuciem wyobcowania. Lily Brooks-Dalton w swojej powieści „Dzień dobry, północy” pokazuje czytelnikowi losy bohaterów w dwóch takich miejscach: na kole podbiegunowym i w kosmosie. Augustine zdaje się być ostatnim człowiekiem na Ziemi, a Sully, wraz z załogą, przemierza kosmos we wnętrzu statku Aether, zbliżając się do naszej planety i z niepokojem konstatując, że w eterze panuje kompletna cisza. Co się stało z ludzkością? Czytaj dalej

„Chór zapomnianych głosów” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Chór zapomnianych głosów (Chór zapomnianych głosów #1)

Wydawnictwo: Genius Creations

Liczba stron: 410

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: E-book

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (410 stron), TBR na lato


Jak wiadomo, Remigiusz Mróz namaścił się na autora, który odnajdzie się w każdym gatunku, o ile tylko będzie mógł wcisnąć do niego thrillerowy wątek. Trochę się sam podłożył, bo teraz wpieram mu, żeby napisał erotyk (nie mam nic przeciwko temu, żeby był z trupem w tle), no ale cóż… Tymczasem ja zabrałam się do lektury science fiction w jego wykonaniu. Ogromnie byłam ciekawa jak Mróz poradzi sobie z tym gatunkiem. Jak wypadł „Chór zapomnianych głosów”? Czytaj dalej

„Kosmos” T. Rożek

Autor: Tomasz Rożek

Tytuł: Kosmos

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 240

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Klucznik (wydana w roku 2014), Okładkowe love


Do tej książki przyciągnęły mnie dwa elementy: po pierwsze piękna okładka i cudowne wnętrze. Ta książka jest świetnie wydana, pełna kolorowych ilustracji, cieszących oczy grafik, ramek, kolorów… i jeszcze brzegi kartek składają się w obraz planet! Aż żałuję, że sama zrobiłam tylko jedno zdjęcie… Po drugie – temat. Od małego brzdąca uwielbiałam patrzeć w gwiazdy. Świadomość, że obserwuję zamierzchłą przeszłość (z powodu ogromnych odległości, jakie dzielą nas od gwiazd, to, co widzimy, wygląda już zupełnie inaczej, a niektóre z obiektów zapewne… nie istnieją!) działała i działa na mnie do dziś elektryzująco. Czy jednak z chęcią pochłaniam naukowe publikacje i książki na temat wszechświata? Ano nie, bo niestety jestem słaba z fizyki. Nawet Hawking w „Krótkiej historii czasu” brzmiał dla mnie zbyt skomplikowanie – choć sam we wstępie zaznaczał, że tę książkę pisze prostym językiem. Czytaj dalej

„Tuf wędrowiec” G.R.R. Martin

Autor: George R.R. Martin

Tytuł: Tuf wędrowiec

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok pierwszego wydania: 1985

Liczba stron: 460

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (460 stron)


George’a R.R. Martina obecnie chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Ten amerykański pisarz znany był wielu wielbicielom książek science fiction oraz fantastycznych, a odkąd HBO postanowiło nakręcić serial na podstawie jego monumentalnego dzieła „Pieśń Lodu i Ognia”, ciężko by było doprawdy znaleźć człowieka, który nie wiedziałby kim jest ów siwy pan z brodą i nieodłącznym kaszkietem na głowie. Nie każdy fan „Gry o tron” zdaje sobie jednak sprawę, że autor początkowo pisał książki z gatunku sci-fi, a „PLiO” to pierwszy fantastyczny cykl w jego dorobku. Zanim szeroka publiczność poznała Starków, Lannisterów i inne wielkie rody Siedmiu Królestw, Martin przedstawił jej „Tufa wędrowca”. Czytaj dalej