„Nieodnaleziona” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Nieodnaleziona

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 400

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Co roku w Polsce ginie bez śladu 15 tysięcy osób. Wychodzą z domu i nie wracają. Giną w nocy, ale i w dzień, w samym środku gwarnego miasta. Rodzina i bliscy przez lata nie tracą nadziei i badają każdy ślad. Każdego roku ofiarami przemocy domowej zostaje w Polsce około 90 tysięcy kobiet (a to tylko liczba osób, które zgłosiły się na policję). Dzień w dzień, od wiosny do zimy, bite za najmniejsze przewinienie, gwałcone przez swoich mężów, nękane psychicznie, żyjące w wiecznym strachu. Ofiary we własnym domu. Dwa wielkie problemy społeczne postanowił wziąć na warsztat Remigiusz Mróz, znany z książek z wartką akcją i obowiązkowym plot twistem. Czy udźwignął trudny temat? Sprawdziłam to, czytając „Nieodnalezioną”.

625450-352x500Damian Werner w jednej chwili traci sens istnienia. Dzień, który miał być najszczęśliwszy w jego życiu, niespodziewanie zamienia się w koszmar. Mężczyzna oświadcza się ukochanej Ewie i zostaje przyjęty, jednak już chwilę później dochodzi do tragicznego wydarzenia, które zmieni wszystko. Kilku nieznanych podpitych mężczyzn rzuca się na kobietę i na oczach zrozpaczonego i bezsilnego Wernera gwałci ją, a jego samego dotkliwie bije i pozbawia przytomności. Gdy się ocknie, po narzeczonej nie będzie już śladu… Początkowo Damian wierzy, że Ewa szybko się odnajdzie, jednak mijają dni, miesiące, a potem lata, a po zaginionej nie ma żadnego śladu. Werner nigdy nie otrząśnie się po tej tragedii i nigdy nie przestanie szukać Ewy.

Po dziesięciu latach od jej zaginięcia kolega Wernera niespodziewanie trafia na ślad: na Facebookowym profilu Spotted trafia na zdjęcie kobiety, która do złudzenia przypomina narzeczoną Wernera. Czy to możliwe, że Ewa żyje i że udało jej się zbiec oprawcom? A może ktoś przetrzymuje ją wbrew jej woli? Gdy w sieci pojawia się druga fotografia, zdjęcie, które przed laty zrobił jej sam Werner, mężczyzna rozumie już, że jego nadzieje się ziściły i kobieta żyje. Tylko gdzie przebywa? Damian za radą kolegi wynajmuje agencję detektywistyczną i wraz z Jolą zaczyna odkrywać prawdę. Czy to możliwe, że Ewa, którą znał od dziecka, była zupełnie inną osobą niż mu się wydawało? Czy po dziesięciu latach jest jeszcze dla nich szansa na szczęśliwe zakończenie?

Najwięcej łez wylewamy nie nad grobami tych, których najlepiej poznaliśmy, ale tych, którzy sprawili, że mogliśmy lepiej poznać samych siebie. Tych, którzy pokazali nam, kim naprawdę jesteśmy.

Remigiusz Mróz coraz dobitniej daje się poznać jako autor, który porusza ważne i aktualne problemy społeczne – czy jest to problem imigrantów („Trawers”, „Inwigilacja”), terrorystów („Większość bezwzględna”), czy niefortunne zmiany w Trybunale Konstytucyjnym („Immunitet”), pisarz trzyma rękę na pulsie. Z pewnością pomaga mu w tym tempo pisania, wynikające z tego, że robi to na cały etat: wywiady, w których Mróz wyłuszcza, jak to pisze codziennie, nie czekając na mityczne natchnienie i tłukąc w klawiaturę od śniadania do obiadu i od obiadu do kolacji są już chyba każdemu znane. Jednak czy tym razem udźwignął niezwykle delikatny i bolesny temat? I tak, i nie. Z jednej strony dobrze oddał emocje osoby, która staje w obliczu zaginięcia narzeczonej. Damian Werner jest dla mnie wiarygodny psychologicznie, choć zgadzam się ze stwierdzeniem, że są to kolejne u Mroza ciepłe kluchy. Remigiusz Mróz przyzwyczaił nas do silnych kobiecych bohaterek i męskich bohaterów, którzy rzadko dotrzymują im kroku. Inną stroną medalu jest niezwykle męski, arogancki drań, którego niezrozumiały acz istniejący urok osobisty zjednuje przychylność czytelniczą (vide: Wiktor Forst). Jednak Werner, choć dobrze wykreowany, nie jest jedną z postaci, której się szczególnie kibicuje.

Czemu zaś uważam, że Mróz nie do końca udźwignął temat? Z powodu wątku Kasandry i związanej z tą postacią przemocy domowej. Do pewnego momentu wszystko jest oddane dość realistycznie, czasem wręcz naturalistycznie, co powoduje, że czytanie niektórych fragmentów boli, bo współodczuwamy je razem z cierpiącą kobietą. I wszystko byłoby w porządku, gdyby pisarz nie przyłożył na koniec swoim słynnym plot twistem. To znaczy umówmy się: ten pierwszy jeszcze był do przyjęcia, choć miałam wrażenie, że niektóre nitki fabularne wymknęły się piszącemu z rąk. Natomiast drugi zwrot akcji, znajdujący się na ostatnich kilkunastu stronach, moim zdaniem zepsuł tę historię, która w moich oczach straciła na wiarygodności.

Nie pomagają też hasła promocyjne, porównujące Mroza do Stiega Larssona czy Jo Nesbø oraz krzyczące z okładki o „pierwszym polskim thrillerze psychologicznym na miarę największych światowych bestsellerów”. W ogóle nie nazwałabym „Nieodnalezionej” thrillerem psychologicznym, a raczej thrillerem sensacyjnym w najlepszym mrozowym stylu, pełnym akcji, szaleńczej podróży po całej Polsce oraz tajemnic z przeszłości i zagadek. Ostatecznie mam ambiwalentne odczucia. Wielkie brawa za poruszenie tak ważnego tematu, jakim jest przemoc domowa, trzymam kciuki za podbicie list sprzedaży zagranicą! Muszę też przyznać, że książkę czyta się świetnie i mknie się przez nią w niezwykłym tempie wymuszanym przez fakt, że po prostu chce się koniecznie wiedzieć, co będzie dalej. Nie mogę jednak zapomnieć o niedopracowanych wątkach i mało prawdopodobnym zakończeniu. Autorze, stawiam Ci wysoko poprzeczkę, bo wiem, że umiesz lepiej. To co, wyzwanie? Kiedy znowu wgnieciesz mnie fabułą w fotel?

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Filia Mroczna Strona:

filia mroczna strona logo

Reklamy

5 thoughts on “„Nieodnaleziona” R. Mróz

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Remigiusz Mróz przyzwyczaił swoich czytelników do wysokiego poziomu, bo w końcu jak piszesz na swoim Instagramie – to #maestroksiazkowychsuspensow. 😉 W „Nieodnalezionej” faktycznie jest to coś, co sprawia, że w lekturę trzeba brnąć dalej i dalej, aby poznać wszystkie tajemnice. Czyta się ją naprawdę dobrze, fabuła wciąga, a zakończenie zaskakuje. My czekamy na jeszcze! 😉

  4. Pingback: Tydzień Blogowy 4/2018 – Wielki Buk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s