„Listy zza grobu” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Listy zza grobu (Seweryn Zaorski #1)

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 464

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Remigiusz Mróz nie zwalnia tempa: wciąż wypuszcza powieść za powieścią. Stare cykle, nowe serie, kolejni bohaterowie, puszczanie oka do wiernych czytelników… Powstało już małe „mrozouniwersum”, co całkiem mi się podoba. Nie inaczej jest i w „Listach zza grobu”, początku serii o Sewerynie Zaorskim, patomorfologu, gdzie wspomniany zostanie Patryk Hauer. Jednak „Listy…” nie mają nic wspólnego z wielką polityką, a i lokalne gierki są tu ledwie wspomniane. Może kiedyś ten wątek zostanie rozwinięty, ponieważ brudy, jakie skrywają mieszkańcy małego miasteczka to wdzięczny temat dla kryminału/thrillera, co świetnie wykorzystuje na przykład Robert Małecki w cyklu o Bernardzie Grossie. Co tymczasem czytelnik dostaje w „Listach zza grobu”? Czy Mróz zaskakuje czy trzyma się przetartych szlaków?

731333-352x500Seweryn Zaorski wraca do Żeromic po dwudziestu dwóch latach. Kupuje od swojej koleżanki ze szkoły, Kai Burzyńskiej (zwanej Burzą), jej stary dom, remontuje go i wprowadza się do niego z dwoma córkami. Co ukrywa samotny ojciec i jakie sprawy skłoniły go do powrotu do miejsca urodzenia? Kaja też nie ma zwykłego, nudnego życia: jej ojciec, policjant, zginął przed laty i nigdy nie udało się wyjaśnić, czy pożar, w którym poniósł śmierć, był tylko tragicznym wypadkiem, czy ktoś przyłożył do niego rękę. Kobieta, która zawodowo poszła w ślady starego Burzyńskiego, od czasu jego śmierci dostaje od ojca listy. Jak to możliwe? Czy rzeczywiście napisał je wszystkie przed śmiercią jej tata? A może mężczyzna żyje? Tylko gdzie podziewałby się przez tyle lat? Czy byłby w stanie się ukrywać? I dlaczego miałby to robić? Niespodziewanie Seweryn odnajduje w zniszczonym garażu przy domu zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad.

Najlepiej pamiętać, że śmierć to całkiem normalna sprawa. Jeszcze sto lat temu każdy, kto przekraczał prędkość stu kilometrów na godzinę, prawdopodobnie moment później był martwy. Zanim wynaleziono środki odkażające, większość ran zadanych trudnymi narzędziami pewnie była śmiertelna. I kilka tysięcy lat zabrało nam sprawdzenie metodą prób i błędów, które rzeczy nadają się do jedzenia, a które są śmiertelne. Nie wspominając o tym, ilu ludzi odwaliło kitę dlatego, że nie byliśmy świadomi istnienia alergii na orzechy.

Zaintrygowani Seweryn i Kaja zaczynają iść za tropem, jaki znaleźli w skrytce. Wygląda na to, że ktoś chce poprowadzić ich prosto do rozwiązania, choć dotarcie do niego bynajmniej nie będzie łatwe, i będzie wymagać od patomorfologa i policjantki wiele samozaparcia, cierpliwości, pomysłowości i wiedzy. Wskazówki są mocno niejasne i para musi kilkukrotnie prosić kogoś o pomoc. Problem w tym, że w spokojnych dotąd Żeromicach zaczynają ginąć ludzie, a Seweryn zdaje się mieć z tym coś wspólnego…

Najwyraźniej niepotrzebnie zakładał czarny scenariusz. Może nadal rozumował jak mieszkaniec dużego miasta, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.

Muszę na początek powiedzieć, że urzekł mnie jako bibliotekarkę pomysł, że bohaterowie na pewnym etapie spieszą na pomoc do lokalnej biblioteki. Pracownicy bibliotek jako strażnicy wiedzy wszelakiej (jesteśmy lepsi niż Google, pamiętajcie!) to nie autorskie zmyślenie, to fakt. I jest coś uroczego w tym, że w XXI wieku Seweryn i Kaja udają się właśnie tam, by znaleźć jedną ze wskazówek w zapomnianej książce Stefana Żeromskiego (Hermiona Granger lubi to!). Jest to jedynie mały wtręt, ale przyjęty przeze mnie z aprobatą. Ogólnie jednak koncept poszukiwania kolejnych zagadek i podążania za tropami kojarzył mi się mocno z „Nieodnalezioną”. Czyżby autorowi kończyły się pomysły na rozkręcenie akcji? Liczę na to, że nie!

Seweryn to mocno nieoczywista postać, która na początku nie wzbudziła mojej sympatii. Mróz kreuje go na faceta z pewną mroczną tajemnicą z przeszłości, która rzutuje na jego obecne życie. Z czasem, gdy poznamy jego historię i dowiemy się, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej, zdołamy poczuć do niego nić sympatii. Jest to również kolejna w długim panteonie bohaterów Mroza postać, która często nie rozmawia, a pyskuje i wszystkim przerywa. Zaczyna mnie powoli męczyć ta ogromna nadreprezentacja wyszczekanych bohaterów, ponieważ w rzeczywistości takie osoby to mały odsetek w społeczeństwie, a u topowego polskiego autora statystycznie jeden bohater na książkę ma niewyparzoną gębę (no dobra, trochę im zazdroszczę, bo u mnie riposta zawsze przychodzi po czasie!). Bardziej wiarygodnie wypada Kaja: ani kryształowa, ani specjalnie zła, mająca ludzkie słabości i obawy, motywowana do działania imperatywem odkrycia prawdy o śmierci swojego ojca.

A jak wypada sama intryga? Wszystko jest całkiem składne i interesujące do czasu… rozwiązania. Pisałam to już chyba kiedyś, ale się powtórzę: gdy wiem już, że zakończenie ma mnie zaskoczyć, nie czuję się zaskoczona, gdy to zrobi. Przeczytawszy ponad 30 książek Remigiusza Mroza wiem już, że jest tak zwane „pierwsze rozwiązanie”, które w 99% jego książek okazuje się jedynie zasłoną dymną, a potem „drugie rozwiązanie”, obracające wszystko o 180°. Nie inaczej było niestety w „Listach zza grobu” i muszę przyznać, że rozwiązanie zagadki nie do końca mnie przekonuje. Wiadomo już, że będą kolejne części przygód Zaorskiego. Czy je przeczytam? Pewnie tak. Mimo moich lekkich obiekcji książki Remigiusza Mroza poznaję wciąż z przyjemnością (choć z mniejszym uczuciem zaskoczenia niż kiedyś), a nawet jego „przeciętniaki” czyta się szybko, z zaangażowaniem i ciekawością. „Listy zza grobu” to dobra lektura na leniwy, letni dzień.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Filia Mroczna Strona:

filia mroczna strona logo

Reklamy

4 myśli w temacie “„Listy zza grobu” R. Mróz

    • Chyłka też mnie nigdy nie zawiodła 🙂 Co do innych książek Mroza to właśnie różnie bywa, trochę, mam wrażenie, że wpadł już w pewien schemat i książki są dość podobne do siebie.

  1. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s