„Sekretne życie pszczół” S. Monk Kidd [Recenzja przedpremierowa]

Autor: Sue Monk Kidd

Tytuł: Sekretne życie pszczół

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2002

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klucznik (Przecinek i kropka), Okładkowe love


Premiera już jutro, 19 marca!

W prozie Sue Monk Kidd zakochałam się po przeczytaniu „Czarnych skrzydeł” (moja recenzja tutaj). Kiedy więc się dowiedziałam, że jej poprzednia książka, „Sekretne życie pszczół”, zostanie wznowiona przez Wydawnictwo Literackie, i to w takiej samej przepięknej szacie graficznej, nie wahałam się ani chwili. Po prostu musiałam sięgnąć po tę książkę! Czy ta powieść podobała mi się tak samo jak „Czarne skrzydła”? Nie do końca – i żałuję, że nie czytałam książek Kidd według lat, w jakich zostały napisane.

352044-352x500Ale od początku. Czternastoletnia Lily nie ma w życiu łatwo. Jej matka nie żyje, zginęła w nieszczęśliwym wypadku, który dziewczynka pamięta jak przez mgłę. Czy było tak, jak podpowiada jej pamięć, czy wszystko sobie wymyśliła? Była tak mała, gdy to się zdarzyło… Jej ojciec to T. Ray – nie tata, tym bardziej nie tatuś, bowiem jest on tak oschły i zimny, że Lily podobne określenia za nic nie przeszły by przez gardło. Jeśli dziewczyna zrobi coś nie tak, T. Ray najpierw na nią wrzeszczy, a potem każe klęczeć na surowych ziarnach kaszy. Jest jeszcze czarnoskóra służąca, Rosaleen. Kiedy ta ostatnia wpada w kłopoty i ląduje w więzieniu, a potem w szpitalu (z powodu pobicia), Lily wpada na szalony pomysł. Po co ma siedzieć w domu z T. Rayem i czekać, aż biali rasiści zatłuką Rosaleen, jeśli może uciec hen, daleko? Pewną wskazówką, w jaką stronę się udać, jest dziwny obrazek czarnej Matki Boskiej z podpisem „Tiburon, Kar. Płd.”, który należał kiedyś do jej matki.

Lily wykrada ciemnoskórą Rosaleen i razem odbywają szaloną podróż. Los jakby sam prowadził ich do Tiburon – krok po kroku zmierzają do pasieki trzech murzyńskich sióstr: August, May i June. Mimo niechęci June, dziewczynka i kobieta zatrzymują się w ich domu, nie mówiąc, kim dokładnie są i co naprawdę sprowadziło je do tego miejsca. Lily postanawia, że odkryje tajemnicę swojej matki, a tymczasem schowa się tu przed policją i wściekłym T. Rayem. I tak następują słoneczne dni wypełnione pracą przy pszczołach. August i Zach, czarnoskóry chłopak, który marzy o tym, by zostać prawnikiem, uczą Lily wszystkiego, co powinna wiedzieć o tych zwierzętach. Lily żyje w miodowym świecie:

Żyłyśmy miodem. Łykałyśmy łyżkę rano, żeby się rozbudzić, i łyżkę wieczorem, żeby zasnąć. Używałyśmy go do każdego posiłku, żeby uspokoić umysł, nabrać sił i uchronić się przed śmiertelną chorobą. Smarowałyśmy się nim, żeby zdezynfekować skaleczenia i zapobiec pierzchnięciu warg.

Książka jest słodka jak miód, ale jest też w niej trochę dziegciu – May, jedna z trzech sióstr, cierpi na odmianę depresji, która powoduje, że mocno przeżywa wszelkie cudze nieszczęścia, o jakich słyszy, a June wyraźnie nie lubi nowych mieszkanek ich domu. Jednakże wszystko wynagradza August, która jest dla Lily jak matka – ciepła i gotowa zawsze jej wysłuchać.

W „Sekretnym życiu pszczół”, tak jak w „Czarnych skrzydłach”, autorka pisze o Ameryce lat ’60., czasie, gdy Murzyni walczyli o swoje prawa – prawa do głosu, do szacunku, do bycia człowiekiem. Rosaleen została zabrana do więzienia, podczas gdy wybierała się na wybory – kiedy zaczepili ją biali rasiści, wylała im na buty ślinę zmieszaną z tabaką:

Kiedy znalazłyśmy się na wysokości mężczyzn, Rosaleen podniosła swój wypełniony czarną śliną dzbanuszek i spokojnie wylała ją na ich buty, zataczając przy tym malutkie kręgi dłonią, zupełnie tak, jakby ćwiczyła pisanie swojego nazwiska – Rosaleen Daise.

Zach wie, że nie ma szans zostać prawnikiem, bowiem czarnoskórzy nie wykonują tak prestiżowych zawodów, jednak jest błyskotliwy i w innym, lepszym świecie, miałby szansę na pracę. Czasy są trudne, a delikatne uczucie, jakie rodzi się między nim a Lily, jest obecnie niemożliwe do spełnienia…

(…) po raz pierwszy w życiu uświadomiłam sobie, jak wielką wagę przywiązuje się do pigmentu w ludzkiej skórze, jak bardzo ostatnimi czasy ten pigment stał się Słońcem, a wszystkie inne sprawy planetami, wokół którego się kręcą.

Wielką siłą książek Sue Monk Kidd jest ich temat – walka o równość rasową. Pisarka w piękny sposób pokazuje, że kolor skóry nie ma znaczenia i wszyscy jesteśmy ludźmi. Jednakże widać, że „Sekretne życie pszczół” powstało przed „Czarnymi skrzydłami” – w tej książce warsztat Kidd jest uboższy, temat segregacji rasowej zaledwie liźnięty, a na pierwszy plan wysuwa się historia nastoletniej Lily i jej zmagań z rodzinnymi tajemnicami. Druga książka Kidd to arcydzieło (rzadko używam tego słowa, ale w tym momencie naprawdę się nie waham), pierwsza… to po prostu dobra powieść. Ale skoro Sue Monk Kidd tak cudnie się rozwija, z niecierpliwością czekam na kolejną jej książkę – to będzie prawdziwa bomba!

4+/6

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Advertisements

23 thoughts on “„Sekretne życie pszczół” S. Monk Kidd [Recenzja przedpremierowa]

  1. Czy ta książka nadawałaby się dla nastolatek (tak powiedzmy ok 15 lat) czy to raczej taka mniej doskonała Toni Morrison? Pozdrawiam 🙂

  2. To ja już wiem, że z „Czarnymi skrzydłami” poczekam, najpierw zabiorę się za „Sekretne życie pszczół”. Mam nadzieję, że też mnie ta autorka oczaruje jak większość czytelników. Tylko nie mogę się zgodzić co do zdania o okładce. Zdjęcie na tej jest parszywe 😀

    • Mnie się całkiem podoba – choć fakt, że na „Czarnych skrzydłach” było bardziej udane 😛

      A kolejność zdecydowanie taka: 1. „Sekretne życie pszczół”, 2. „Czarne skrzydła” 😀

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  4. Czytałam „Sekretne życie pszczół” parę lat temu i wspominam bardzo miło. Lektura „Czarnych skrzydeł” jeszcze przede mną, ale niezmiernie ucieszyło mnie to, że napisałaś, że druga książka Kidd jest jeszcze lepsza 🙂

  5. Nie czytałam tej książki, ale wraz z wznowieniem jej przez wydawnictwo Literackie pojawiło się wiele nowych opinii na jej temat, a ja z każdą recenzją coraz bardziej mam na nią ochotę 🙂

  6. Fakt, książka jest nieco… inna niż „Czarne skrzydła”, ale nie można powiedzieć, że źle się ją czyta. Wręcz przeciwnie! Ja pochłonęłam ją w dwa dni – byłoby szybciej, gdybym miała w domu miód, bo nie odrywałabym się co chwila od książki i wyruszała na jego poszukiwanie po rozlicznych szafkach i półkach 😉

  7. Po przeczytaniu „Czarnych skrzydeł” ciągnie mnie do „Sekretnego życia pszczół”. Będę miała na uwadze to, o czym piszesz, że ta książka jest trochę słabsza od wcześniej czytanej przeze mnie pozycji, ale na pewno niedługo zagości w moim domu 🙂

  8. Już drugi raz dzisiaj czytam o „Sekretnym życiu pszczół” i obie opinie nie pozostawiają wątpliwości: w twórczości Sue Monk Kidd jest magia 😉 „Czarne skrzydła” mnie oczarowały i przekonały do powieści, które zazwyczaj omijałam szerokim łukiem, byłam pod wrażeniem wielowątkowości , dopracowania i przekazu, bo przecież nie chodziło tam tylko o segregację rasową, ale przede wszystkim o szeroko rozumianą wolność człowieka. I pewnie masz rację, autorka jeszcze nas zaskoczy. Pozostaje czekać kolejne… kilka lat 😉

    • Oj, mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać aż kilku lat 😀 Z wielką chęcią przeczytam kolejne dzieła pisarki. Tak jak mówisz, jest w nich jakaś magia, ciepło i wiara w to, że świat można zmienić na lepsze 🙂

  9. Pingback: Podsumowanie marca | Kultura czytania - moje recenzje książek

  10. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s