„Diaspora” G. Egan

Autor: Greg Egan

Tytuł: Diaspora

Wydawnictwo: Mag

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 1997

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Z literą w tle, Klucznik (Coś czerwonego)


Nie jestem pewna, czy już kiedyś o tym pisałam, ale dość długo, jakoś do 20. roku życia, miałam alergię na sci-fi. Kojarzyło mi się z głupawymi historyjkami o zielonych ludkach, które przyleciały do Ameryki i chciały zniszczyć naszą planetę. O, naiwności! Wciąż nie mogę nazwać się koneserką, nadal nie jestem znawczynią gatunku, ale zaczytuję się chętnie w Philipie K. Dicku, Stanisławie Lemie czy Franku Herbercie. Jednak tym razem dostałam coś naprawdę skomplikowanego, przy czym musiałam wysilić umysł – książkę „Diaspora” Grega Egana.

322851-352x500Jest rok 2975 i Ziemia taka, jaką znamy obecnie, właściwie już nie istnieje. Większość ludzi wybrała życie w ciałach robotów lub wirtualny, bezpłciowy żywot komputerowych awatarów w wirtualnej rzeczywistości. Ci, którzy wybrali zwykłe, tradycyjne życie, są w mniejszości – planeta przestała być przyjazna, jej zasoby w większości się wyczerpały, ludzie żyją więc w błocie i w niewygodzie. Roboty mają jakikolwiek kontakt z fizycznym światem, są jakby w środku drogi – już nie ludzie, jeszcze nie awatary. Istoty wirtualne, zamieszkujące rozmaite polis, są na najdalszym etapie rozwoju.

Na początku było ziarno umysłu – nieświadoma swojego istnienia cząstka w próżni zer.

Ziarno samo dla siebie nie znaczyło nic, równie dobrze mogłoby być ostatnim urywkiem nadawanej alfabetem Morse’a transmisji, mknącym przez próżnię obok odległej gwiazdy.

Stopniowo, fala po fali, powstaje życie. Tworzy się ve, bezpłciowa istota, która w pewnym momencie określa siebie jako Yatima. Yatima odkrywa otaczający ver świat, bawi się możliwościami swojej istoty, uczy się, przeprowadza eksperymenty, rozumie coraz więcej. W polis, w której przebywa, żyją także Blanca, Inoshiro i Gabriel. Ve zaznajamia się bliżej zwłaszcza z Inoshiro, a kiedy odkrywa, że całemu istniejącemu światu grozi niebezpieczeństwo, postanawia razem z nim ostrzec cielesnych, którzy jeszcze pozostali na Ziemi. Yatima i Inoshiro wcielają się w roboty i odbywają nietypową podróż. Tylko czy cieleśni zechcą im uwierzyć? Niektórzy statycy (czyli ludzie, jakich teraz znamy, o niezmodyfikowanych genach) nie ufają przybyszom i wietrzą podstęp. A czasu jest mało… Niedługo Ziemia legnie w gruzach, atmosfera zniknie, a planetę zaatakują kwaśne deszcze i szalone burze. Jedyną ucieczką wydaje się zostawienie ciał i zostanie awatarami, podobnie jak Yatima i Inoshiro.

Przyznam, że trudno było mi się wgryźć w tę powieść, ponieważ Greg Egan wypchał ją po brzegi pojęciami ze świata fizyki. Efekt Dopplera, długość Plancka-Wheleera, promień Schwarzchilda… Jestem pewna, że wielu rzeczy nie zrozumiałam, po kilku wywodach się tylko prześlizgnęłam, ale to nie zmienia faktu, że „Diaspora” zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jak każda powieść, która próbuje przewidzieć dalsze losy znanego nam obecnie wszechświata. Klonowanie, kosmiczne wycieczki po odmiennych światach, inne wymiary, tunele czasoprzestrzenne… To wszystko niewątpliwie jest ważne dla powieści i stanowi popis intelektualnych umiejętności autora, ale mnie przede wszystkim uderzyła przerażająca wizja przyszłości. Czy rzeczywiście ludzkość czeka niespodziewana kosmiczna katastrofa, która sprawi, że wyginiemy w tej postaci, jaką teraz posiadamy? Czy jedynym rozwiązaniem jest wirtualny byt? Czy naprawdę skazani jesteśmy na samotność wśród milionów wszechświatów z miliardem gwiazd, czy będziemy musieli uciekać coraz dalej przed niebezpieczeństwem? Greg Egan przedstawia bardzo smutną, lecz kto wie, czy nie prawdopodobną wizję odległej przeszłości. Od roku 2975 do miejsca, gdzie czas płynie zupełnie inaczej i całe tysiąclecia nie mają już znaczenia – człowiek będzie uparcie przeczesywał odległe światy, w których mógłby nadal istnieć… W tej, czy innej formie.

4/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu Mag oraz portalowi dużeKa:

mag logoB_duzeka_logo

Reklamy

32 thoughts on “„Diaspora” G. Egan

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. ja ostatnio nie umie do sci-fi siąść.. np. Długa zmienia Prachetta i Baxtera mi się podobała, ale jakos dalszych części nie mogę zacząć.. z Ucztą wyobraźni też mam zamiar się zapoznać.. ale jakoś nie udało się póki co, a Diaspora ciekawie brzmi.. ale cały czas zaległości czytelnicze mam duże.. hehe

    • Jak ogarniasz jako tako fizykę, to wyciągniesz z tego jeszcze więcej niż ja 😛 Ja miałam długą przerwę od fantastyki jako takiej, teraz znów mam dość spore nagromadzenie lektur fantasy&sci-fi… Na wszystko musi przyjść odpowiedni czas 😀 Także nie ma się co zmuszać, trzeba poczekać.

  3. Hm… Piszesz fizyka… To miałabym problem, bo z niewiadomych przyczyn prawa fizyki są dla mnie czystą abstrakcją. Tak czystą, że po minucie lekcji, albo po minucie wykładu z fizyki mój mózg autentycznie, wbrew mnie, wyłącza się i nie ogarniam nic 😀 Absolutnie fizyczna skaza mózgu 😀 Ale podoba mi się bardzo temat… Nie wiem – może sobie odpuszczę na razie, ale na wszelki wypadek zapiszę tytuł, tak na przyszłość, bo jak wpadnie w ręce, to nie powiem nie 😀

    • Zapisz, zapisz 😀 Ja też mam tak z tą fizyką, dlatego się trochę przeraziłam jak zobaczyłam „z czym to się je” 😀 Ale podjęłam wyzwanie i myślę, że co nieco zrozumiałam. Na końcu jest słowniczek wszelkich pojęć, to mi się zdecydowanie przydało 😛

    • W takim razie mogłaby Cię przytłoczyć 😦 Jest tam tego dużo, sporo naukowych określeń, teorii o szesnastu wymiarach etc. Z sci-fi bez fizyki polecam przede wszystkim Philipa K. Dicka (np. „Ubik”) ❤

      • Szkoda, bo brzmi naprawdę ciekawie i pewnie bym się pokusiła, gdyby nie ta cholerna fizyka (trzeba było słuchać w szkole na lekcjach! :()
        Dicka czytałam kilka opowiadań, dawno temu. Choć przyznam, że tom „Minority Report” leży tu obok mnie, na szafce nocnej. Tylko, że kupiłam go w sumie dla Narzeczonego, żeby go trochę zachęcić do czytania 🙂

  4. Chyba za bardzo sf jest dla mnie ta powieść… Ale akurat fizyczne terminy nie stanowią dla mnie od jakiegoś czasu większego problemu, wszystko dzięki Stephenowi Hawkingowi 😉

  5. O proszę, czyli odczulanie jest możliwe i przy takiej alergii? 🙂 A „Diaspora” brzmi imponująco. Podziwiam, bo ja chyba jednak za mało fantastyki naukowej czytuję, żeby rzucać się na tak głęboką wodę.

    • Na pewno na początek lepiej wziąć się za coś lżejszego – np. za „Odyseję kosmiczną 2001” ❤ A alergię czytelniczą można pokonać, gdy ma się trochę chęci i jakiegoś czytacza, który poleci perełki z danego gatunku 😀

  6. A to coś ładnego. Dopiero z okładki sobie skojarzyłam, bo tytuł nic mi nie mówił. Z dobrym sci-fi zawsze są problemy – za dużo specjalistycznych słów, a czytać się chce, bo przeczucie, że to coś dobrego, zwycięża. Ja podobnie mam z Lemem 😉 Pomyślę o Diasporze.

    • Tak, też miałam skojarzenie z Lemem, ale mówiąc szczerze, „Diaspora” jest jeszcze bardziej skomplikowana. Pisarstwo Lema odbieram po prostu jako chłodne, „robotyczne” (właśnie wymyśliłam to słowo, ale myślę, że wiesz, o co mi chodzi), a Egan docisnął do tego jeszcze mnóstwo pojęć z fizyki 😀 Tak czy tak, przeczytać warto!

  7. Pingback: Podsumowanie marca | Kultura czytania - moje recenzje książek

  8. Pingback: #Summer Reader Book TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

  9. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s