„Czarne skrzydła” S. Monk Kidd

Autor: Sue Monk Kidd

Tytuł: Czarne skrzydła

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 485

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (485 stron), Okładkowe love


Pewnym „problemem” książkowej blogosfery jest to, że często się zdarza, iż wszyscy (albo większość) w tym samym czasie piszą o tej samej książce. Dany tytuł i okładkę widzi się na co drugiej stronie z recenzjami – co oczywiście tylko dobrze świadczy o promocji wydawnictwa, ale może być odrobinę męczące. Zwykle nie chwytam się za „głośne” książki, ale inaczej jest z historiami polecanymi przez wielu blogerów – ponieważ (lukier) wybrałam Was, ufam Wam i częstokroć mamy zbieżne gusta (koniec lukru). Niedawno na Waszych blogach zaroiło się od recenzji książki Sue Monk Kidd pod tytułem „Czarne skrzydła”.

299855-352x500

Zaintrygował mnie temat. Lubię książki z „problemem”, w który można się wgryźć i który powoduje, że jeszcze długo po zamknięciu okładki myślę nad tym, co właśnie przeczytałam. „Czarne skrzydła” to historia Sary Grimké, córki sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej oraz jej niewolnicy – Hetty „Szelmy”. Mamy XIX wiek i wyzysk czarnoskórych mieszkańców Ameryki jest na porządku dziennym. Również na plantacji Grimké’ów mieszka kilkunastu niewolników. Gdy Sara na swe jedenaste urodziny dostaje w prezencie obwiązaną fioletową wstążką Hettę, nie chce przyjąć prezentu. Mimo że jest dzieckiem, czuje w głębi duszy, że człowieka nie można dać, ponieważ nie jest on przedmiotem. Apodyktyczna matka nie chce jednak słuchać córki i w końcu dziewczynka zgadza się na posiadanie małej niewolnicy. Jednak ich relacje szeroko wykraczają poza ówcześnie panujące przekonania – w czasach, kiedy „czarny” to gorszy typ człowieka, a nawet człowiek niepełny, pół małpa, która ma służyć, być cicho i spełniać wszystkie zachcianki – Sara zbliża się do Szelmy, zaprzyjaźnia się z nią, widzi w niej człowieka dokładnie takiego samego jak ona.

Jest jednak jedynie małą dziewczynką, żyjącą w takich, a nie innych czasach i nie ma hartu ducha na tyle dużego, by głośno sprzeciwić się trzymaniu niewolników. Robi jednak co może, zwłaszcza, że mauma Szelmy, Charlotte, wymusiła na niej prośbę, by zrobiła ona wszystko co tylko jest w stanie, by wyzwolić pewnego dnia jej córkę. Sara uczy Szelmę czytać, co jest surowo zabronione i niesie za sobą poważne konsekwencje. W końcu czytający Murzyn to zagrożenie! Jeszcze przeczyta coś takiego, że zmądrzeje i będzie mógł się bronić!

Narracja prowadzona jest z perspektywy Sary, jak i Szelmy, co jest moim zdaniem świetnym rozwiązaniem, ponieważ możemy każdą sytuację zestawić z perspektywy obu dziewczynek, a później – kobiet. Akcja powieści toczy się bowiem przez wiele lat, a życia Sary i Szelmy nawet, gdy ta pierwsza wyjedzie, wciąż są silnie związane. Panna Grimké nieustannie zastanawia się jak pomóc niewolnikom, a Szelma i jej mauma to dwie silne kobiety, które marzą o tym, by żyć wolno.

Musisz zrozumieć, którym końcem igły chcesz być. Tym przywiązanym do nici czy tym, który przebija tkaninę.

W Ameryce się kotłuje, swój zalążek w tych latach mają bowiem ruchy abolicjonistyczne, dążące do całkowitego zniesienia niewolnictwa i związanego z nim handlu czarnoskórą ludnością afrykańską. Przodują w tym kwakrzy, do których przystępuje Sara, wywołując tym wielki skandal. Myśl o buncie dojrzewała w kobiecie długie lata i w końcu panna Grimké głośno powiedziała „nie”. Spora w tym chyba zasługa jej młodszej siostry, Niny, zarazem chrześnicy Sary, która miała tak samo radykalne poglądy, lecz zdecydowanie cechowała ją większa odwaga i bezkompromisowość, które powodowały, że dziewczyna zawsze głośno mówiła to, co myśli, bez względu na konsekwencje.

Pora, by stanąć w obronie czyichś praw, nadchodzi wtedy, gdy ktoś ich komuś odmawia!

Wyklęte, siejące zgorszenie, wyrzucone poza nawias społeczeństwa, siostry Grimké walczyły o prawa czarnoskórych, a później – o prawa kobiet. Co więcej, ich postacie są prawdziwe, a cała historia jest oparta na faktach. Oczywiście wiele fragmentów jest wymyślonych, na przykład te dotyczące Szelmy (choć Sara rzeczywiście dostała niewolnicę o takim imieniu), lecz mnóstwo z nich ma swoje odwzorowanie w źródłach historycznych. Tym bardziej podziwiam zatem pracę autorki, która pozbierała te strzępki informacji i utworzyła z nich barwną opowieść ukazującą tak ważne czasy w historii Ameryki.

„Czarne skrzydła” to jedna z tych książek, od których ciężko mi się było oderwać: myślałam o niej, będąc w pracy i myślałam o niej zasypiając. A gdy przewróciłam ostatnią kartę, chwilę jeszcze siedziałam zapatrzona w przestrzeń i ściskałam mocno okładkę…

6/6

Reklamy

26 thoughts on “„Czarne skrzydła” S. Monk Kidd

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

    • Też właśnie muszę to zdobyć 😀
      A „Czarne skrzydła” to naprawdę świetna, prawdziwa, ale też bolesna historia. Z jednej strony czyta się ją łatwo, z drugiej nie. Prawie czułam razy wymierzane niewolnikom za każde przewinienie, prawie słyszałam świst bata spadający na ich plecy. Przejmująca lektura.

    • Hmm, trochę są wyrwane z kontekstu, wiadomo, ale też Kidd ma taki lekki styl, który mi akurat nie przeszkadzał, a wręcz pięknie kontrastował z surowością historii – przez to wszystkie okrucieństwa były jeszcze bardziej widoczne. Może kiedyś dasz „Czarnym skrzydłom” szansę 🙂

  2. no niestety – tak to jest z tymi blogami, że książki dostajemy np do wpisów premierowych i wtedy nic dziwnego, że na wszystkich jest to samo – sama miałam ostatnio mało czasu na czytanie czegokolwiek poza egzemplarzami recenzenckimi właśnie do wpisów premierowych, ale często staram się recenzować książki, które sama mam od kogoś, albo pożyczyłam, albo wymieniłam – takie starocie – intrygujące nowości często zostawiam na później, może ktoś mi pożyczy, albo będzie mega okazja 😛
    PS nad tą pozycją, jeszcze się zastanawiam 😛

    • Ano tak, to w sumie żaden zarzut z tymi powtarzającymi się recenzjami,po prostu tak jest 😉 Ja się staram przeplatać starsze i nowsze tytuły.
      A książkę naprawdę polecam Twojej uwadze 😀

  3. Pingback: Podsumowanie listopada | Kultura czytania

  4. Pingback: Listopad 2014 – podsumowanie | Lolanta czyta

  5. Pingback: 10 najlepszych książek o kobietach | Kultura czytania - moje recenzje książek

  6. Pingback: Lolanta czyta | „The Secret Life of Bees” Sue Monk Kidd

  7. Pingback: „Sekretne życie pszczół” S. M. Kidd [Recenzja przedpremierowa] | Kultura czytania - moje recenzje książek

  8. Pomyślałam, czytając Twóją wciągającą recenzję, o Sarze, Małej Księżniczce, podobna chyba osobowość do Sary – jak ją zrozumiałam.

    • Sara Grimke nie jest tak krystaliczna jak Mała księżniczka, ale jest dzięki temu prawdziwsza 🙂 Żeby nie było, uwielbiałam „Małą księżniczkę” i będąc dzieckiem przeczytałam tę książkę chyba z 10 razy 😀

      Dziękuję za miłe słowa 😀

  9. Pingback: Złota Zakładka – nagroda blogerów książkowych. Moje nominacje | Książkowe światy - moje recenzje książek

  10. Pingback: „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” C. Whitehead | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s