„Nie zgadzam się” P. Petterson

Autor: Per Petterson

Tytuł: Nie zgadzam się

Wydawnictwo: WAB

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2012

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Wielkobukowe wyzwanie (Opowieść w jesiennych klimatach)


Zwykle tego nie odczuwamy w momencie, gdy następuje. Ot, wydaje się, że to kolejne drobne, niewiele znaczące wydarzenie. Jedno z wielu w życiu, niczym się nie wyróżniające: bo nie, to nie jest jedno z tych wielkich wydarzeń, co do których od razu wiemy, że nigdy ich nie zapomnimy. To drobiazg, a jednak włazi nam pod skórę życia jak drzazga. I już zawsze będzie nas uwierać. O jednym z takich właśnie drobnych, ale naznaczających życiorysy dwóch chłopców zdarzeniu i o tym, co wywołało opowiada powieść Pera Pettersona „Nie zgadzam się”. Czytaj dalej

„Rzymianami bendąc” M. Kneale

Autor: Matthew Kneale

Tytuł: Rzymianami bendąc

Wydawnictwo: Wiatr od morza

Liczba stron: 256

Rok pierwszego wydania: 2007

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Rozwód rodziców to zawsze trudne wydarzenie w życiu dziecka, nawet, jeśli ten przebiega w miarę bezkonfliktowo i spokojnie. Mały Lawrence próbuje na własny sposób wytłumaczyć nową sytuację, a jego opowieść układa się w historię, która początkowo wydaje się banalna, by nagle zaskoczyć nas gorzkim zakończeniem. Matthew Kneale znany polskiemu czytelnikowi z rewelacyjnej powieści rozpisanej na 21 głosów, czyli „Anglików na pokładzie” oraz intrygującego w swym zamierzeniu zbioru opowiadań pod tytułem „Drobne występki w czasach obfitości” tym razem postawił na historię cieńszą i fabularnie prostszą. Jednak czy to jej słabe punkty? Bynajmniej: opowieść snuta ustami dziewięcioletniego chłopca, zawarta w krótkiej, około dwustupięćdziesięciostronicowej książce uderza z tym większą siłą. Zdaje się, że wszystko, co wyjdzie spod pióra brytyjskiego pisarza jest literackim majstersztykiem, a „Rzymianami bendąc” to potwierdza. Trzy świetne książki? To już nie może być przypadek! Czytaj dalej

Cykl „Dolina Baztán” D. Redondo

Autor: Dolores Redondo

Tytuł: Niewidzialny strażnik / Świadectwo kości / Ofiara dla burzy

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 416 / 576 / 544

Rok pierwszego wydania: 2012 / 2013 / 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (416 / 576 / 544 stron), Klucznik (Inny świat, Rodzinne historie)


Napisać dobry thriller czy kryminał nie jest łatwo. Na rynku wydawniczym są tysiące pozycji z tego gatunku, więc czytelnik może przebierać i wybierać, odrzucać jedne nazwiska, faworyzować inne, zakopywać się w ukochanych cyklach, krytykować książkowe niewypały. Co jest ważne w kryminale? Oczywiście zagadka, która powinna być trudna do rozwikłania dla czytającego. Co jest istotne w thrillerze? Klimat, obezwładniający, mrożący krew w żyłach klimat, to niesamowite napięcie, które nie pozwala czytelnikowi odłożyć książki. To uczucie, od którego włoski stają nam na karku, a po plecach przebiega dreszcz. Dolores Redondo w swoim cyklu o Dolinie Baztán (kolejno: „Niewidzialny strażnik”„Świadectwo kości”, „Ofiara dla burzy”) wprowadziła i pierwszorzędny duszny, niepokojący klimat, i ciekawe sprawy kryminalne, a gdyby było wam mało smaczków, w powieściach jest naprawdę dobry, pogłębiony wątek obyczajowy. Nic, tylko czytać! Czytaj dalej

„Moja walka tom 3” K.O. Knausgård

Autor: Karl Ove Knausgård

Tytuł: Moja walka (#3) / Moja walka (#1) / Moja walka (#2) / Moja walka (#4) / Moja walka (#5)

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 544

Rok pierwszego wydania: 2009

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (544 strony), Klucznik (Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana ;))


Powrót do tej historii to prawie jak spotkanie po dłuższej nieobecności ze znajomym. Karla Ove poznałam w sierpniu 2014, gdy mierzył się z obrazem ojca i obserwowałam jego życie ponownie w czerwcu 2015, gdy opowiadał o małżeństwie z Lindą i o trudnej roli rodzica. W księdze trzeciej cofamy się do początków, czyli do dzieciństwa i dowiadujemy się, dlaczego dorosły Karl Ove zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytaj dalej

„Opactwo świętego grzechu” S. Monk Kidd [Recenzja przedpremierowa]

Autor: Sue Monk Kidd

Tytuł: Opactwo świętego grzechu

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 348

Rok pierwszego wydania: 2005

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Okładkowe love, Klucznik (Okładkowe niebo)


Premiera 8 października!

Daleko mi od oceniania ludzkich zachowań. Stojąc z boku, nie wiemy dokładnie co powodowało ludźmi, którzy podjęli taką, a nie inną decyzję. Jako dziecko rozwiedzionych rodziców wiem, że nic nie jest po prostu czarne lub białe. Trzeba pogodzić się z różnymi wariantami życia. To właśnie chciałabym powiedzieć zarówno Jessie, jej matce Nelle i jej mężowi Hugh, bohaterom drugiej powieści Sue Monk Kidd pod tytułem „Opactwo świętego grzechu”. Czytaj dalej

„Szczęśliwa ziemia” Ł. Orbitowski

Autor: Łukasz Orbitowski

Tytuł: Szczęśliwa ziemia

Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 384

Rok pierwszego wydania: 2013

Źródło: E-book

Wyzwanie: TBR na lato


Rykusmyku, małe miasteczko jakich wiele w całej Polsce. Pięciu nastoletnich chłopaków, ani złych, ani dobrych. Przeciętnych. To ich ostatnie beztroskie lato, bowiem dorosłość nadchodzi wielkimi krokami. Snują plany, kto wyjedzie, kto spotka miłość swojego życia, kto będzie bogaty. Tylko że ich zaklęcia i prośby mają swoją cenę. Ten, do którego zwrócili się z życzeniami to nie złota rybka, która wymaga tylko tego, by ją wypuścić z powrotem do wody i potem ani jej w głowie, żeby się mścić na tych, którzy bez skrupułów złapali ją na haczyk. Oni udają się do takiej istoty, która nie zapomina. Czytaj dalej

„Dziennik” J. Pilch

Autor: Jerzy Pilch

Tytuł: Dziennik

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba stron: 464

Rok pierwszego wydania: 2012

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (464 strony), Klucznik (Coś białego)


Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Pilchu i gdzie to było, w każdym razie to dość dawne dzieje sięgające moich lat licealnych. Gdzieś wyłuskałam, że warto, że dobre, a ja mocno wspieram rodzimą literaturę. Poczytałam „Bezpowrotnie utraconą leworęczność”, „Spis cudzołożnic”, a także niedawno głośną za sprawą filmu książkę „Pod Mocnym Aniołem” (tytuły to mocna strona autora, zdecydowanie) i… nie porwało. To nie chodzi o to, że mam dość prozy o chlaniu, o kacach, o zarywaniu panienek, bo na przykład Bukowski jest w tym świetny (ok, czytałam tylko „Szmirę”, ale bardzo chcę więcej!). Jednak jest w pilchowej frazie coś, co mnie męczy. „Dziennik” ściągnęłam z bibliotecznej półki w momencie, gdy dowiedziałam się, że jego druga część jest nominowana do Nagrody Nike. Ho ho, coś jest na rzeczy, pomyślałam. Jak widzicie, książka trochę przeleżała mi w stosiku na parapecie, ale oto jest, przeczytałam! Czy Pilch w dzienniku podoba mi się bardziej niż Pilch-powieściopisarz? Czytaj dalej