„Metro 2033” D. Glukhovsky

Autor: Dmitry Glukhovsky

Tytuł: Metro 2033 (Uniwersum Metro 2033 #1)

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 592

Rok pierwszego wydania: 2005

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (592 strony), Z literą w tle, Klucznik (Coś czerwonego)


Pewnie niejedno z Was było kiedyś w metrze – ja byłam w praskim, w Czechach. Długie tunele, jasno oświetlone przystanki, szybko jeżdżące pociągi, kasy biletowe. Nic niezwykłego, prawda? A już na pewno nic strasznego. A gdyby… gdyby tunele były ciemne, pociągi stały gdzieś miedzy stacjami, schody ruchome straciły by prawa do swej nazwy, bowiem stałyby, nieczynne, a wyjść na górę by się nie dało? Gdyby ciemne metro stało się Waszym jedynym schronieniem? Taką postapokaliptyczną wizję przedstawia Glukhovsky w książce „Metro 2033”.

352x500 (14)Artem to młody chłopak, który niemalże nie pamięta czasu przed zagładą. Koniec znanego nam, bezpiecznego świata nastąpił, gdy ten miał niecałe trzy latka. Ma tylko pewne przebłyski: ciepła postać mamy, słoneczny dzień w parku, lody, które kupowało się w budce… a potem była już tylko ciemność, straszny krzyk, zalewająca wszystko fala szczurów i jego umierająca, zjadana żywcem matka, która cudem oddała małego Artema w ręce ludzi, jacy zdążyli uciec przed zwierzętami. I tak chłopcem zaopiekował się Siwy.

W momencie, gdy rozpoczyna się akcja książki, Artem ma około dwudziestu lat, jednak ojczym wciąż traktuje go jak dziecko. Nie o wszystkim mu mówi i nie pozwala na co niebezpieczniejsze misje. A jest się czego bać! Życie w ciemności powoduje szereg degeneracji – ludzie dostosowują się do życia prawie bez światła (na co bogatszych stacjach działają jeszcze lampy, na innych płoną ogniska), bez świeżego powietrza (to na powierzchni jest zatrute) i różnorodności pokarmu (jedzą blade, hodowane pod ziemią grzyby, świnie i szczury). W ciemności czają się dziwne istoty, więc każdej zamieszkałej stacji pilnują straże. Nie wiadomo, czy zło bierze się z tuneli, czy też jakimś sposobem mutanty z powierzchni znalazły wejście pod ziemię. Ludzie żyją w ciągłym strachu.

I tak na stacji WOGN, na której żyją Artem i Siwy, zjawiają się Czarni – straszne, ciemne istoty z wielkimi, czarnymi oczami pozbawionymi białek. Wywołują paraliżujący lęk, a jest ich coraz więcej. Przybyły na stację Hunter właśnie w młodym Artemie upatruje człowieka, który wykona niebezpieczną misję – przebije się przez odległe stacje, często nieprzyjazne, i da świadectwo tego, co widział, by ostrzec innych ludzi. Jest przecież tylko kwestią czasu, kiedy stwory rozejdą się po całych podziemiach.

Chłopak rusza całkiem sam w niebezpieczną podróż i przekonuje się, że w metrze kwitną różne ideologie, bowiem ludzie próbują jakoś żyć i wytłumaczyć sobie swój los. W podziemiach znaleźć więc można komunistów, faszystów, świadków Jehowy czy wyznawców Wielkiego Czerwia. A to tylko niektórzy…

Jak naprawdę wygląda Ziemia? Jakie misje mają stalkerzy, uprzywilejowana grupa, która w ochronnych skafandrach wychodzi na powierzchnię? Dlaczego, mimo że większość miasta runęła, Kreml wciąż stoi i przyzywa każdego, kto na niego spojrzy?

„Metro 2033” to bardzo mroczna i duszna lektura. Wciąż znajdujemy się w ciemności i ciasnocie, cały czas dochodzą do nas niepokojące dźwięki. Artem wędruje przez kolejne tunele, mierząc się ze swoim strachem i samotnością. Wiele razy wydaje się, że już po nim, raz po raz jest bliski śmierci, lecz zawsze szczęśliwe wypadki ratują jego życie. Momentami mnie to irytowało, wydawało mi się naciągane. W ogóle powieść jest nierówna – bywały fragmenty, podczas których czułam autentyczną grozę, ale też wiele było przegadanych chwil, które wybijały mnie z rytmu i które przebiegałam znużonym wzrokiem. Przyznam szczerze, że większym niepokojem napawał mnie obraz powierzchni, niż opisy podziemnych tuneli. Jednak mimo kilku mankamentów, „Metro 2033” było zdecydowanie ciekawą, choć momentami przyciężkawą lekturą.

A teraz zadam Wam pytanie: co po nas zostanie? Zatruta planeta i latające wszędzie jednorazówki…

4+/6

Reklamy

21 thoughts on “„Metro 2033” D. Glukhovsky

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. Czytałam (jak i słyszałam) już wiele różnych opinii o tej książce… Muszę przyznać, że Twoją recenzję bardzo przyjemnie mi się czytało, sama mam zamiar sięgnąć po „Metro 2033” w przypływie większej ilości czasu, bo mimo wszystko – zachęca, sprawia, że… chcę na chwilę przenieść się do tego mroku. 😉
    Pozdrawiam,
    A.

    • Bardzo mi miło 🙂 Ja, tak jak Ty, słyszałam wiele opinii o tej książce i czułam, że muszę ją przeczytać. To była też moja pierwsza powieść postapokaliptyczna. Moim zdaniem warto przeczytać 😀

  3. „Metro” mi się podobało, ale widzę że również miałaś takie wrażenie, że Artem ciągle tylko idzie i idzie, i gdyby nie to ciągłe spotykanie kogoś po drodze, to nic by nie zdziałał. Wszyscy go ratują, pomagają mu, a jak jest sam, to tylko umie wpaść w kłopoty. 😉

  4. „Metro” to książka zupełnie nie w moim stylu i właściwie nie wiem, co mnie skłoniło do jej przeczytania… 🙂 Chyba jakaś chęć odmiany, no i dobre recenzje oczywiście 🙂 Wielkim zaskoczeniem było, że spodobał mi się ten mroczny świat i mam ochotę na więcej 🙂

  5. Metro to powieść drogi, tyle że podziemnej, Wędruje ten chłopek roztropek, zadanie ma do wykonania, wiesz, przynieść żywą wodę czy coś podobnego 😉
    Mnie się podobało, ale ja jestem fanką stalkerów, więc powieść miała fory. No i motywy nadprzyrodzone nader smaczne.
    Co więcej, autor świetnie wpisuje się w rosyjską fantastykę, która ma swój jakby odrębny język, duszę, klimat.

    • Ale mnie też się podobało 🙂 Tylko momentami były małe zgrzyty.
      Ten motyw drogi też wyczaiłam, bo pomyślałam sobie w pewnym momencie, że Artem to taki postapo Frodo 😉 No ale jednak za dużo było jak dla mnie tych cudownych ratunków.

  6. Klimatu metra doświadczyłam wiele razy… paryskie jeszcze za dzieciaka (przerażało!)… potem w innych miejscach Europy. Tak, klimat jest. To „Metro” też wydało mi się duszne i mroczne, ale i bardzo trudne do przebrnięcia… porzuciłam lekturę w pewnej chwili i teraz pewnie będę musiała zaczynać od nowa. Ale chyba kiedyś zacznę, bo szkoda nie znać. Tym bardziej, że ma tylu entuzjastów.

    • Rozumiem Cię, bo też miałam takie momenty, które mnie męczyły, ale jednak całość oceniam zdecydowanie na plus 😀

      Niełatwo przebrnąć przez duszny klimat tej powieści.

  7. Pingback: Podsumowanie marca | Kultura czytania - moje recenzje książek

  8. Pingback: #TeaBook TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s