„Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” O. Vuong

Autor: Ocean Vuong

Tytuł: Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 288

Rok pierwszego wydania: 2019

Tłumaczenie: Adam Pluszka

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jest coś takiego w powieści „Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” Oceana Vuonga, co kojarzy mi się z „Ani złego słowa” Uzodinmy Iweali. I od razu zapewniam, że to coś więcej niż homoseksualny główny bohater, który jest podwójnie spoza: spoza heteronormy i spoza „białego” świata. Nie, paralel jest więcej. Wstyd, pierwsza, zakazana miłość, ukrywanie jej, traktowanie jako czegoś zarazem ze sfery sacrum, jak i profanum. Z drugiej strony książka Vuonga jest inna, mocno poetycka, buduje ją często cisza i przerwy między wyrazami. Wielu nie znalazło w niej tego, czego szukało, a ja?

Co napisalibyśmy bliskiej osobie w liście wiedząc, że go nie przeczyta? To może być spowiedź życia, oczyszczenie, wszystko to, czego nie mieliśmy odwagi powiedzieć, a co nas gniecie i rozpycha nam boleśnie żebra. Tak właśnie wygląda to u mężczyzny, którego matka i babka nazywają Pieskiem: ta historia to list do jego niepiśmiennej matki. Skowyt w środku nocy, którego znaczenia nikt nie rozumie, cicha skarga, której nikt nie usłyszy, którą może usłyszeć tylko czytający odbiorca. Ja, ty, oni, one. Przy okazji opowieści o swoim życiu, bohater odkrywa kolejne karty z historii jego rodziny, która w większości rozegrała się w Wietnamie. Wojenne traumy, codzienne trudne wybory, uparte milczenie o tym, co złe. Piesek tworzy historię swoją i swojej rodziny na nowo, ponieważ dopiero to, co nazwane i opowiedziane istnieje. Ale pozwól mi zobaczyć, czy – używając słów jako małej działki, a mojego życia jako kamienia węgielnego – mogę ci zbudować centrum. (Qiu Miaojin)

List do matki jest chaotyczny, gdybyśmy dostali rękopis, byłoby pewnie na nim sporo skreśleń i poprawek. „Zacznę jeszcze raz” – pisze od razu narrator, a my czujemy, że się męczy, waha, zastanawia. Kolejne sceny są jak wycinki z życia, pourywane, nieuszeregowane niczym innym jak tylko kolejnością, w jakiej pojawiają się w pamięci. To zarówno opowieść o nim, o nieznanym matce synu, jak również historia ich rodziny, jakby narrator próbował równocześnie i sobie, i jej coś opowiedzieć. Jak gdyby kreował te dwa światy, które częściowo na siebie nachodzą, a częściowo są obce, jak dwie inne planety.

Jeśli mamy szczęście, koniec zdania jest miejscem, od którego możemy zacząć. Jeśli mamy szczęście, coś przekazujemy, kolejny alfabet zapisany krwią, ścięgnem i neuronem; przodkowie obciążali swoich potomków cichym napędem, żeby lecieli na południe, żeby skręcili w stronę miejsca w relacji, w którym nikt nie miał przetrwać.

Nie sposób nie odczytywać opowieści Pieska o swoim homoseksualizmie jako historii o nauce wstydu: Trevor, jasnowłosy zdrowy amerykański chłopiec, który „nie jest taki”, który „ma zamiar z tego wyrosnąć”, założyć rodzinę, mieć dzieci. A na drugim biegunie Piesek, który zawsze zostawia cząstkę siebie w stodole, przy nim, który wychodzi z mroku budynku pusty, zmęczony po ukradkowym seksie z chłopakiem, pragnący więcej – i uczący się, że nie powinien chcieć więcej.

– Bycie słońcem musi być do bani – powiedziałem, podając mu różową połówkę [grejpfruta].

(…)

– Czemu? – powtórzył poważnie.

– Bo kiedy jesteś słońcem, nigdy nie widzisz siebie. Nawet nie wiesz, gdzie jesteś na niebie. – Położyłem cząstkę owocu na języku, pozwalając, żeby kwaśny sok zaszczypał miejsce po wewnętrznej stronie policzka, które przez cały tydzień przygryzałem bez powodu.

Popatrzył na mnie w zamyśleniu, poobracał pomysł w głowie, jego usta były mokre od soku.

– Jakbyś nawet nie wiedział, czy jesteś okrągły, czy kwadratowy albo nawet czy brzydki, czy nie – ciągnąłem. Chciałem, żeby zabrzmiało to jak coś ważnego, naglącego, ale nie miałem pojęcia, czy sam w to uwierzę. – Bo widzisz tylko to, co r o b i s z Ziemi, kolory i tak dalej, ale nie to, kim jesteś.

Zdaje się, że w tamtym okresie Piesek sam był jak słońce odbijające się od skrawka Ziemi. Może nadal tak właśnie się postrzega.

Zobacz także:

Rozumiem, jaki problem mieli inni z książką Vuonga, po trosze sama go miałam. „Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” to opowieść charakteryzująca się mocno poetyckim stylem, co utrudnia czytanie. Osobiście miałam momenty, gdy przez nią płynęłam, ale też takie, gdy bardziej przypominało to brnięcie przez bagna kolejnych zdań. Wiele dzieje się tu między słowami, od kropki wieńczącej jedno zdanie do pierwszej litery kolejnego. Nie powinno się czytać tej książki w pośpiechu, gdy ma się wiele na głowie. Tu zdania oddychają powoli, jak podczas medytacji. Dajmy im i sobie płynąć.

Jest takie słowo, o którym powiedział mi kiedyś Trevor, takie, którego nauczył się od Buforda, gdy ten służył w marynarce wojennej na Hawajach podczas wojny koreańskiej: kipuka. Kawałek ziemi, który ocalał po strumieniu lawy spływającej zboczem wzgórza – wyspa utworzona z tego, co przetrwało najmniejszą apokalipsę. Zanim spłynęła lawa i spaliła mech na wzgórzu, ten kawałek ziemi był nieistotny, po prostu jakiś tam skrawek w niekończącej się masie zieleni. Tylko dzięki przetrwaniu zyskuje nazwę. Leżąc z tobą na macie, chcę, nic nie mogę na to poradzić, żebyśmy byli naszymi własnymi kipuka, tym, co potem i co widać. Ale powinienem być mądrzejszy.

„Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” to proza oszczędna: ma się wrażenie, że słowa są wypowiadane szeptem, wstydliwie, że ledwie sączą się z ust. Jest coś takiego w prozie autorek i autorów wywodzących się z Azji, jakaś powściągliwość, stonowanie i ostrożność w uwalnianiu emocji – nie inaczej jest u Vuonga. Wszystko to, ubrane w poetyckie zdania, może momentami nużyć, ale patrząc na całość, uważam, że to piękna i smutna historia, dokładnie taka, jaką lubię.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.:

2 myśli w temacie “„Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” O. Vuong

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s