„Kukły” M. Siembieda

Autor: Maciej Siembieda

Tytuł: Kukły (Jakub Kania #4) / Miejsce i imię (#2)

Wydawnictwo: Agora

Liczba stron: 376

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Maciej Siembieda ma niezwykły dar do umiejętnego łączenia ciekawostek historycznych z fikcją. Było to już widać w pierwszej książce, po którą sięgnęłam, „444”, czyli powieści, która powołała do życia Jakuba Kanię. Wraz z „Kukłami”, czwartym tomem cyklu, cofamy się do początków kariery zawodowej prokuratora IPN-u. Nad wyraz ciekawie obserwuje się, jak młody, nieopierzony Kania przeciera sobie szlaki w prokuraturze. I od razu zachodzi niektórym za skórę, bowiem od zawsze był nieustępliwy i dążył do odkrycia prawdy, nawet niewygodnej… Czy warto ryzykować karierę dla sprawiedliwości?

Jego przełożeni nie są, łagodnie mówiąc, zbyt zadowoleni, gdy Kania odkrywa, że niemiecki ofiarodawca cennych dla IPN-u materiałów, którymi instytut chciał się pochwalić przy okazji odsłonięcia pamiątkowej tablicy, ma krew na rękach. Mało tego, że to odkrył: Jakub Kania nie ma zamiaru zgodnie z sugestią szefa trzymać sprawy w tajemnicy. Wysłany na przymusowy urlop, młody prokurator przyjmuje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele, a wiedzie ku Freudenkreis, elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera i parającej się zagadkowymi praktykami medycznymi. Trop prowadzi do tajemnic niemieckich okultystów i specjalnej jednostki, która dokumentowała sekrety czarownic. Co okaże się dla Jakuba Kani bardziej niebezpieczne? Sprawa, którą próbuje rozwikłać czy rodzące się uczucie do zleceniodawczyni, pięknej Ursuli Förster z tygodnika „Die Zeit”?

To, że dziennikarstwo śledcze polega na anielskiej cierpliwości, mrówczej pracy, rzetelności, bezkompromisowości i obiektywizmie, można wciskać studentom na pierwszym roku.

Sukces tkwi w umiejętności kombinowania i manipulowania.

Młody Kania walczy na dwóch frontach: zawodowym i prywatnym. Dość szybko zdaje sobie sprawę, że w obu musi rozwikłać pewne tajemnice. A także, że oba niosą ze sobą niebezpieczeństwo, choć jest ono odmienne. Czego nie mówi mu Ursula i w jaką grę gra?

Zobacz także:

Maciej Siembieda ma talent do wyszukiwania fascynujących tajemnic z przeszłości. Niesamowity obraz Warneńczyka pędzla Jana Matejki, nazistowska szlifiernia diamentów, mniej znany, ale cudowny obraz Czarnej Madonny znajdujący się w małej wiosce na Opolszczyźnie, wreszcie sprawa pożaru okazałej rezydencji magnackiej na Śląsku i powiązanie tego wątku z organizacją Freudenkreis, wywodzącą się w prostej linii od Heinricha Himmlera… Aż wierzyć się nie chce, że historia Europy ma takie nieznane szerokiemu odbiorcy wątki, a jednak! Jeśli pisarz coś wymyśla na potrzeby powieści, to są to detale, które zawsze rzetelnie wypunktowuje na końcu. Istniała więc krypta z upiorną zawartością, istniał Freundeskreis, choć nie ma żadnych dowodów na to, by działał również po wojnie. Niemcy rzeczywiście szukali na Kaszubach śladów starogermańskich praprzodków i interesowali się czarownicami. Również incydent z byłym policjantem z czasów Wolnego Miasta Gdańska zamieszanym w morderstwo obrońców Poczty Polskiej wydarzył się naprawdę, choć miał nieco inny przebieg niż w „Kukłach”. W posłowiu widać wyraźnie, jak pewne wątki historyczne inspirują autora, który na ich kanwie tworzy barwną, fascynującą powieść. Należą mu się za to wyrazy uznania i wielkie brawa.

– Będziesz tak do mnie mówił? – spytała i nagle zabrzmiało to bardzo uwodzicielsko.

– Będę. Ale najpierw musimy wypić bruderszaft. To taki polski zwyczaj.

– Polski? – roześmiała się. – Przecież sama nazwa wskazuje na to, że niemiecki.

Podoba mi się również wątek damsko-męski, nieprzesłodzony, nieidealny, chciałoby się powiedzieć, że bardzo życiowy. Choć między Kubą a Ursulą od początku iskrzy, tych dwoje nie rzuca się sobie natychmiast w ramiona, jak to czasem bywa we współczesnych powieściach. Jakub mimo młodego wieku ma za sobą złe doświadczenia miłosne, Ursula zaś nie wszystkim chce się z Kanią dzielić. Czy mają szanse na szczęśliwe zakończenie? Musicie przekonać się sami, choć… Jeśli czytaliście poprzednie (w czasie powieściowym chronologicznie późniejsze) części cyklu, możecie się domyślić odpowiedzi na to pytanie.

Maciej Siembieda nigdy nie zawodzi. Ponownie dostałam fascynującą, wciągającą powieść z nieprawdopodobnymi wątkami historycznymi, które jednak mają mocne oparcie w rzeczywistości. Miło było przekonać się, jak wyglądały początki kariery Kani w IPN-ie, a także dowiedzieć się nieco więcej o jego korzeniach (świetnie napisana postać babki) oraz przespacerować się z nim po Katowicach. Szczerze liczę, że czeka mnie jeszcze wiele spotkań z tym bohaterem i że Siembieda wyszpera dla nas kolejne ciekawostki z polskiej (i nie tylko) historii.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Agora:

2 myśli w temacie “„Kukły” M. Siembieda

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s