„Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” O. Vuong

Autor: Ocean Vuong

Tytuł: Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 288

Rok pierwszego wydania: 2019

Tłumaczenie: Adam Pluszka

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jest coś takiego w powieści „Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę” Oceana Vuonga, co kojarzy mi się z „Ani złego słowa” Uzodinmy Iweali. I od razu zapewniam, że to coś więcej niż homoseksualny główny bohater, który jest podwójnie spoza: spoza heteronormy i spoza „białego” świata. Nie, paralel jest więcej. Wstyd, pierwsza, zakazana miłość, ukrywanie jej, traktowanie jako czegoś zarazem ze sfery sacrum, jak i profanum. Z drugiej strony książka Vuonga jest inna, mocno poetycka, buduje ją często cisza i przerwy między wyrazami. Wielu nie znalazło w niej tego, czego szukało, a ja?

Czytaj dalej

„Dziewczynka z wycinanki” B. van Es

Autor: Bart van Es

Tytuł: Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 272

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Druga wojna światowa, Holokaust. Chyba się powtarzam, ale muszę to znów powiedzieć: ile razy bym nie czytała o Zagładzie (a czytałam już sporo książek na ten temat), jestem tak samo zasmucona i przerażona losem, jaki jedni ludzie zgotowali drugim. Denuncjacje, ukrywający się Żydzi, ucieczki, gestapo, rozstrzelanie, obozy śmierci, komory gazowe, cierpienie… Na to nie da się (i nie można!) uodpornić. O tym nie można zapomnieć. Dlatego wciąż sięgam po kolejne tytuły na ten temat, najchętniej wspomnienia ocalałych lub ich rodzin – one mają największą wartość. To również było powodem, dla którego zdecydowałam się na lekturę „Dziewczynki z wycinanki” Barta van Esa. I jeszcze jedno: nie wiedziałam właściwie nic o losie holenderskich Żydów w trakcie wojny.

Czytaj dalej

„Zmora” R. Małecki

Autor: Robert Małecki

Tytuł: Zmora

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 448

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Zawsze z przyjemnością wracam do prozy Roberta Małeckiego. To dobrze skrojone historie z pogranicza kryminału i thrillera: pełne brudnych tajemnic z przeszłości, rodzinnych niesnasek i głęboko ukrytych zależności. Polubiłam się zarówno z Markiem Benerem, jak i z Bernardem Grossem, pierwszoplanowymi bohaterami jego dwóch cykli. Trochę gorzej sprawa się miała z Anną, postacią z „Żałobnicy” ‒ jasne, wiadomo, że łatwiej jest wykreować bohatera, gdy można go rozpisać na kilka tomów, jednak żałobnica odsłoniła moim zdaniem zbyt mało… Pisałam wtedy: „(…) jeszcze nie wystawiam najwyższej noty. Wiem, że [Małecki] potrafi lepiej i że jeszcze mi to pokaże”. No i pokazał ‒ w najnowszej „Zmorze”.

Czytaj dalej