„W cieniu prawa” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: W cieniu prawa

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 536

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Przeczytam polski kryminał


„W cieniu prawa”, czyli najnowsza na rynku wydawniczym powieść Remigiusza Mroza miała być, jak tłumaczy autor w posłowiu, sagą rodzinną, do tego niezamykającą się w jednym tomie: a tu historia znów zaskoczyła pisarza i nie dość, że okazała się zamkniętą całością, to jeszcze dała do zrozumienia, że ma zamiar być kryminałem w stylu retro. Tak, retro, bo mniej lub bardziej świadomie Mróz podążył dość ostatnio lubianą i wydeptaną przez rodzimych „kryminalistów” ścieżką, i przeniósł czytelnika w przeszłość, konkretnie na sam początek XX wieku, na teren Austro-Węgier. Tu coś, co miało skupić się na uczuciu dwóch ludzi, przerodziło się w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: kto zabił panicza?

477466-352x500To pytanie zadają sobie wszyscy mieszkańcy dworku Raisental, o tym szepcze służba i o tym dyskutują na salonach państwo von Reigner, bowiem ofiarą padł ich pierworodny syn i przyszły spadkobierca fortuny, Julius. Co prawda w kuchni i na korytarzach szepcze się, że von Reignerom wyjdzie to tylko na dobre, bowiem to młodszy brat zabitego, Marc-Oliver, lepiej sprawdzi się jako głowa rodu, ale nie zmienia to faktu, że mordercę trzeba złapać i przykładnie ukarać. A kto byłby lepszym kozłem ofiarnym niż nowo przybyły do posiadłości Erik Landecki, przyjęty zaledwie dzień przed morderstwem na posadę czyścibuta? Szczególnie, że jego przeszłość nie jest kryształowa, a o jego reputacji mówi się w niezbyt pochlebnych słowach…

Nikt nie zastanawia się, czy mężczyzna jest winny czy nie. Szybko znajdują się trzy osoby, które świadczą przeciw Landeckiemu i czyścibut ląduje w więzieniu. I gdy wydaje się, że tu jego książkowy żywot się zakończy, bo znikąd nie widać ratunku ni nadziei, na scenę wkracza Sophie, narzeczona Marca-Olivera. A Sophie ma, lekko mówiąc, nietypowe podejście do całej sprawy… Może dla Erika Landeckiego jest jeszcze nadzieja?…

W powieści „W cieniu prawa” mamy wiele chwytów, do których przyzwyczaił nas Remigiusz Mróz, tylko… wszystko to wygląda tak, jakby pisarz w połowie drogi wytracił impet. Wszystko jest jak dawniej, tylko mniej. Akcja się zawiązuje, i gdy już myślimy, że będziemy gnać przez strony w tempie, w którym zachodzić będzie obawa podpalenia kartek z powodu szybkiego pocierania ich palcami, zwalnia. Zaplątujemy się w sieć intryg i wpadamy w gąszcz tajemnic rodziny von Reignerów i… długo nie widzimy ani światełka w tunelu, ani drogi w labiryncie, a wręcz w pewnym momencie, a niech to!… Orientujemy się, że z radością przywitalibyśmy nawet Minotaura, byleby stwór popchnął akcję do przodu.

A tym razem się zdziwimy, bo autor wpadł w pułapkę – i doprawdy nie wiem, jak to się stało, że tak (zupełnie niepotrzebnie) rozciągnął tę historię. Może to kwestia tego gatunkowego przepoczwarzenia (z sagi rodzinnej w kryminał), bowiem to, co sprawdziłoby się w rodzinno-romansowych opowieściach, nijak nie przystaje do powieści, której siłą napędową ma być poszukiwanie mordercy. W efekcie ani wilk syty, ani owca cała, bo ci, którzy spodziewali się miłosnych perypetii, pewnie nie zadowolą się kilkoma zdawkowymi zdaniami na końcu, a i ci, którzy oczekiwali tego, do czego przyzwyczaił nas Mróz, również muszą obejść się smakiem.

W takim razie dla kogo jest ta książka? Może dla fanów powieści historycznej o niespiesznej narracji, którzy lubują się w powolnym odkrywaniu wszystkich elementów układanki, bo to „W cieniu prawa” oferuje lekko zadziwionemu czytelnikowi. Mamy tu wyraźnie zarysowane postaci, dobrze oddane realia dwudziestowiecznych Austro-Węgier (swoją drogą, odmiana winna brzmieć: w Austro-Węgrzechnie zaś, jak pisze autor, w Austro-Węgrach. Korekto, redakcjo, proszę o czujność!) i lekki styl, który wyróżnia twórczość Remigiusza Mroza. I nawet, jeśli muszę ze smutkiem przyznać, że nie jest to najlepsza powieść jednego z najbardziej lubianych przeze mnie autorów, wciąż was zachęcam, byście po nią sięgnęli i wyrobili sobie własną opinię na jej temat, bo „W cieniu prawa” wzbudza emocje – i zdania są podzielone (taki przekrój ocen – od czterech gwiazdek do ośmiu – miała wcześniej chyba tylko „Ekspozycja”). Biorąc pod uwagę niesłabnącą popularność prozy młodego pisarza, jestem pewna, że i ten tytuł świetnie poradzi sobie na listach sprzedaży – czego Remigiuszowi serdecznie życzę.

3/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

CzwartaStrona_Logo_RGB_podst (1)

Reklamy

23 thoughts on “„W cieniu prawa” R. Mróz

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Fajnie jest pięknie się różnić 🙂 Mnie się właśnie spodobało to „spowolnienie” Mroza. Lubię takie historie. Gdyby nie to, że Remigiusz się trochę zamotał w kilku momentach, to byłaby naprawdę bardzo dobra powieść. 🙂

    • No zamotał się, zamotał… Już nie chciałam pisać o zakończeniu, bo podsumowałabym je jednym głośnym westchnięciem. Bynajmniej nie z zachwytu 😛

      A skoro już zrecenzowałam książkę, idę zajrzeć do Ciebie, bo bardzo jestem ciekawa Twojej opinii 🙂

  3. Tym razem zakończenie było takie sobie. Tego listu mogło nie być i byłoby o wiele ciekawiej. I tylko zastanawia mnie czy ja coś przeoczyłem, czy zagadka nadal pozostaje zagadką? Mimo wszystko to jest dobra książka dla kogoś kto chce Mroza poznać.

    • A mi się wydaje, że jest zupełnie niereprezentatywna dla jego stylu 😉
      Fakt, zakończenie niepotrzebne, lepiej, gdyby autor pozostawił nas w tej kwestii niepewnych.

  4. Przyznaję bez bicia, że sam opis fabuły mnie nęci: i te Austro-Węgry, i kryminał-retro, to są rzeczy, które Pyzy lubią ;). Ale czekałam bardzo na Twój tekst, żeby zobaczyć, co powiesz — trochę mój zapał został ostudzony (co nie znaczy, że jak mi wpadnie w ręce nie przeczytam — ale polować na nią bardzo w takim razie nie będę).

    Ale, co mnie nurtuje po przeczytaniu Twojego tekstu, to dlaczego ów nowy spadkobierca, z takiego, a nie innego bądź co bądź kręgu kulturowego, nazywa się Marc-Oliver? Czy to jest jakoś w tekście uargumentowane?

    • Nie jest… Tam jest sporo takich rzeczy, które nie są (lub są słabo czy niewiarygodnie) uargumentowane.
      Tak że nie zalecam szukać pilnie, Mróz ma różne lepsze książki 🙂 Już choćby cykl o Forście („Ekspozycja”, „Przewieszenie”, „Trawers”), choć część pierwsza… Cóż, powiem tak – im dalej w serię, tym lepiej 🙂

  5. Mnie osobiście jego „Ekspozycja” zawiodła, a inni się zaczytywali 😉 Tak to już jest, opinie są różne. Po książkę pewnie sięgnę, żeby zobaczyć jak ja ją odbiorę 😉

  6. Karolino! No cóż … znów się zgadzamy. To słabsza książka i Autor ma do niej prawo, wiadomo. Moje oczekiwania były bardzo duże, szczególnie, że ostatnia Chyłka też średnio mi się spodobała. Coś mi się wydaje, że w moim przypadku to przesyt. Tak po prostu. Rozumiem też, ile musiało Cię kosztować napisanie szczerze jak jest, bo choć może emocjonalnie z Mrozem nie jestem blisko, to bardzo Go lubię i po prostu szkoda mi, gdy komuś coś nie wychodzi … Życie … nie jest łatwe 🙂

    • Tak, to prawda. Lubię Mroza i nie lubię sprawiać mu przykrości 😉 Do tego po spotkaniu z nim w Opolu na literackim festiwalu wiedziałam też, że Remi bardzo na moją opinię czeka (i ponoć naprawdę nie mówi tego każdemu :P). Ale cóż… Jak piszesz, każdy ma prawo do słabszej książki.

      Przesyt jestem w stanie zrozumieć (choć ja go jeszcze w przypadku Mroza nie mam), bo wydawnictwa wydają w tym roku mnóstwo jego książek – autor płodny i się sprzedaje, to korzystają 😉 Może w pewnym momencie należy przystopować 😉

    • „W cieniu prawa” jest chyba gorsze (w każdym razie w moim odczuciu), „Ekspozycję” ratuje akcja, tak pędzi, że nie masz czasu się zastanawiać, czy wszystko się trzyma kupy 😀 Ja też się cieszę, że wróciłaś! ❤

  7. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Pingback: #Summer Lovin’ Book TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

  9. Pingback: „Behawiorysta” R. Mróz | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s