„Tych cieni oczy znieść nie mogą” A. Bradley

Autor: Alan Bradley

Tytuł: Tych cieni oczy znieść nie mogą (Flawia de Luce #4) / Zatrute ciasteczko (#1) / Badyl na katowski wór (#2) / Ucho od śledzia w śmietanie (#3) / Gdzie się cis nad grobem schyla (#5) / Obelisk kładzie się cieniem (#6)

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 280

Rok pierwszego wydania: 2011

Źródło: Egzemplarz recenzencki


„Tych cieni oczy znieść nie mogą” to czwarty tom przygód Flawii de Luce, małej dziewczynki, która żyje w wielkiej, podupadającej rezydencji wraz z tatą, dwiema siostrami oraz najętymi do pomocy Doggerem i panią Mullet. Tym razem w Bishop’s Lacey panuje zima i zbliża się najbardziej magiczny dzień w roku… Dzień Bożego Narodzenia. Flawia planuje zastawić pułapkę na Świętego Mikołaja, by raz na zawsze rozwiać targające nią wątpliwości: czy sympatyczny święty istnieje czy nie? A jeśli nie, to kto w odpowiedzi na listy dziewczynki daje jej wymarzone prezenty? Jednak radość świąt przyćmiewają nieustające kłopoty finansowe głowy rodu. Te święta nie będą spokojne, bowiem ojciec, by związać koniec z końcem, wynajmuje rezydencję ekipie filmowej. Mimo wszystko Flawia, Ofelia i Dafne są podekscytowane – w końcu odwiedzą ich gwiazdy telewizji! Szczególnie znaną jest Phyllis Wyvern.

tych_cieni_oczy_zniesc_nie_moga_flawia_de_luce_IMAGE1_266728_9Buckshaw zmienia się nie do poznania: pełno w nim kabli, świateł, obcych ludzi i zgiełku. Ktoś wchodzi do zamkniętej części domu, tej, w której kiedyś mieszkała Harriet, zmarła w tajemniczych okolicznościach matka dziewczynek, ktoś kąpie się w jej łazience i zdaje się nie zauważać w tej sytuacji nic niestosownego! Cóż, gwiazdom takim jak Wyvern wybacza się więcej – i również Flawia jest pod jej urokiem. Oczywiście okazuje się, że nawet (a może szczególnie) życie artystów nie jest proste i pozbawione trosk, a piękna Phyllis ma swoje tajemnice.

W rezydencji zostaje wystawione przedstawienie: aktorzy, którzy zgromadzili się tu, by nakręcić film, na prośbę proboszcza mają odegrać sztukę Williama Shakespeare’a „Romeo i Julia”.  Flawia wolałaby co prawda coś mniej sentymentalnego, coś, gdzie trup ściele się gęsto (a ma takie utwory w swej twórczości słynny pisarz, oj ma!), ale dobre i to… Cała wioska gromadzi się w ogromnym domostwie de Luce’ów i przedstawienie się zaczyna. I dzieje się magia! Wszyscy są zachwyceni spektaklem, mimo tego, że zostaje on przerwany pewnym incydentem… Phyllis Wyvern wychodzi z roli i policzkuje oświetleniowca, który zapatrzył się i nie skierował w odpowiednim momencie na aktorkę punktowca.

Okazuje się, że w trakcie, gdy wszyscy mieszkańcy oglądali spektakl, Bishop’s Lacey zasypał śnieg. Jest go tyle, że ludzie nie mogą wrócić do swoich domów. Na szczęście salon de Luce’ów jest duży, każdy dostaje więc choć kawałek podłogi i coś do przykrycia i niedługo wioska zapada w sen… Spać nie może jedynie podekscytowana Flawia: i pewnie tylko ona słyszy ciche kroki i dźwięki wydawane przez działający projektor filmowy. To aktorka Phyllis Wyvern ogląda po raz kolejny film ze swoim udziałem. Dziewczynka postanawia odwiedzić gwiazdę w jej pokoju, lecz… natyka się na trupa. Trupa uduszonego taśmą filmową. Mordercą mógł być każdy znajdujący się tej nocy w posiadłości Buckshaw.

I tak Alan Bradley daje nam do rozwiązania kolejną zagadkę, tym razem w stylu locked room. Podejrzanych jest naprawdę dużo, bo z powodu śnieżycy w domostwie zgromadziła się cała wioska. Ponadto wydaje się, że nikt nie miałby powodu uśmiercać gwiazdy filmowej, ale czy na pewno?

Żałuję, że czwarty tom przygód Flawii jest tak krótki (to zaledwie 280 stron tekstu!) – można go chyba potraktować jako świąteczną nowelkę, i powiem wam, że ciekawie czytało się tę książeczkę w letni czas. Autor oczywiście nie daje nam słodkiej, cukierkowej opowiastki o rodzinie spędzającej ze sobą magiczne święta. Przede wszystkim rodzina de Luce’ów nie jest taka zwykła: pozbawiona matki, z wiecznie nieobecnym ojcem, który stara się ze wszystkich sił utrzymać rodzinną posiadłość mimo topniejących z dnia na dzień pieniędzy, z trzema siostrami, które są razem, a jakby osobno. Obrazu dopełniają: pokiereszowany na wojnie pan Dogger, który ma stany lękowe z powodu zespołu stresu pourazowego po przeżytej wojnie (rzecz dzieje się w Anglii w latach 40. XX wieku) oraz roztrzepana pani Mullet, która ma zapewnić dziewczynkom domowe potrawy – niestety jej wynalazki są w większości niejadalne…

Świetny klimat retro oraz doskonale nakreślone postaci i tło obyczajowe to największe atuty tego cyklu. Alan Bradley wciąż nie odkrył wszystkich kart z przeszłości de Luce’ów, więc nie pozostaje mi nic innego niż sięgnąć po kolejne tomy, nawet ze świadomością, że to autor rozdaje karty… i że w dodatku są znaczone. Gra się toczy.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Vesper:

vesper250

Reklamy

22 thoughts on “„Tych cieni oczy znieść nie mogą” A. Bradley

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: „Badyl na katowski wór” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: „Ucho od śledzia w śmietanie” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: „Zatrute ciasteczko” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: #Jane Eyre BOOK TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: „Gdzie się cis nad grobem schyla” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Pingback: „Obelisk kładzie się cieniem” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s