„To” S. King

Autor: Stephen King

Tytuł: To

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 1104

Rok pierwszego wydania: 1986

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klasyka horroru 2


Nie od parady Stephen King nazywany jest królem horroru. Jego czarne charaktery to coś więcej niż straszydła, które z głupawym „booo!” wylatują z piwnicy. Jego strachy są głęboko zanurzone w naszym świecie, czepiają się pazurami naszej duszy i drążą głęboko w naszej psychice. I zarówno my, jak i postaci z jego książek czujemy się pożerani żywcem: tylko podczas gdy bohaterowie marzą tylko, by się uwolnić, my trwamy urzeczeni w tym mrocznym świecie wykreowanym przez autora. Tak właśnie rzecz się miała z monumentalnym dziełem klasycznego horroru, czyli przyjemnie opasłym i niezwykle działającym na wyobraźnię „To”.

587914-352x500Derry w stanie Maine, rok 1958. Wszystko zaczyna się, gdy pewnego dnia, kiedy w końcu przestaje padać zalewający miasto od dłuższego czasu deszcz, mały chłopiec, George, wychodzi w swoim żółtym przeciwdeszczowym płaszczyku na ulicę, by wypróbować papierową łódkę, którą pomógł mu zrobić starszy brat, Bill. Kilka godzin później ciało George’a zostaje znalezione blisko kratki ściekowej, bestialsko poszarpane i okrutnie zakrwawione. Nikt nie wie, kto był sprawcą, nikt też nie widział dziwnego klowna, który trzymał w ręku pęk czerwonych balonów.  Zaczyna się lato pełne koszmarów, podczas którego w niewielkim Derry zalęga się zło i giną kolejne dzieci. Bill od tej pory czuje się winny śmierci braciszka, szczególnie, że rodzice również zdają się bezgłośnie go oskarżać. I pewnie Bill Jąkała byłby najsamotniejszym i najsmutniejszym chłopcem w mieście, gdyby nie oni. Ben, Eddie, Richie, Stan, Bev, Mike – czyli Klub Frajerów.

Może, pomyślał, nie ma czegoś takiego jak dobrzy i źli przyjaciele. Może są po prostu tylko przyjaciele, ludzie, którzy będą przy tobie, kiedy ci coś dolega, i pomogą ci, byś nie czuł się zbyt samotny. Może to ludzie, dla których warto przeżywać strach, mieć nadzieję… i żyć. Być może są to ludzie, za których warto umrzeć, kiedy trzeba. Nie ma dobrych przyjaciół. Nie ma złych przyjaciół. Są jedynie ludzie, których pragniesz i z którymi chciałbyś być – ludzie, którzy mają swoje miejsca w twoim sercu.

Gdy dzieciaki odkrywają, że zło, które zabija dzieci, a które przybiera zwykle postać demonicznego klowna Pennywise’a, widzą tylko oni, choć są śmiertelnie przerażeni, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. To, jak szybko zaczynają nazywać potwora, który za swe leże już przed wielu laty obrał Derry w stanie Maine, łaknie krwi. Wabi kolejne dzieci, zachęcając je, by wzięły sobie po czerwonym balonie, lecz tak naprawdę żeruje na dziecięcych lękach. Często przybiera postać tego, czego ktoś najbardziej się boi: wielkiego ptaka, trędowatego mężczyzny czy ogromnego oka. To jest bezwzględne, To jest okrutne, To jest przebiegłe i latem 1958 roku obudziło się po kolejnym, dwudziestosiedmioletnim uśpieniu. To, przedwieczne zło, kontra siedmioro jedenastolatków.

Niezwykle cenię w prozie Stephena Kinga fakt, że nie idzie on na łatwiznę. Nie straszy nas pierwszym lepszym potworem wyskakującym z pudełka, lecz buduje zło w oparciu o najpierwotniejsze ludzkie lęki. Tytułowe To przeraża tak bardzo właśnie dlatego, że żeruje na naszym strachu, potrafiąc zmienić się we wszystko, czego się boimy, a także kumulować zło, które drzemie w ludziach. Nastolatek Henry Bowers i jego świta to początkowo zwyczajne łobuzy, jakich spotkać można w każdej szkole w każdym kraju. Jednak To otacza takiego słabego psychicznie chłopca i wysysa z niego resztki dobroci, zastępując je trującym jadem. I tak Bowers, który kiedyś ograniczał się do nacierania fajtłapom twarzy błotem czy nabicia kilku guzów, wpada pewnego dnia we wściekłość i gotów jest zabić. Kieruje nim ślepa furia i gorąca nienawiść: uczucia wyolbrzymione przez To.

Wszechogarniające zło przeciwstawione jest sile przyjaźni i dziecięcej wierze w dobro. Klub Frajerów walczy właśnie taką bronią – więzami specyficznej miłości, jaką mogą się darzyć tylko nastoletni przyjaciele. Ich atutem jest dziecięca wiara w to, że bronią przeciwko złemu może być ukochany atlas ptaków czy wypowiedziane płynnie przez Billa Jąkałę zdanie, które zawsze sprawiało mu tyle trudności. Gdy są dziećmi, przed To mogą uciec na rowerze, niezrównanym Silverze Billa i schronić się w skrytce gdzieś na łące w Barrens. Jednak gdy mija kolejne dwadzieścia siedem lat, gdy wszyscy, poza Mike’iem wyjechali już z Derry, To powraca. Pewne, że tym razem Klub Frajerów mu nie przeszkodzi, bowiem ich dziecięca wiara wyparowała, zniknęła z ostatnimi powiewami młodości. Mike, strażnik dziecięcej przysięgi, postanawia wezwać ich ponownie do Derry, by ostatecznie zmierzyli się z Tym.

Zawsze zadziwia mnie, że Stephen King może opisać zupełnie kuriozalne stwory, które kiedy indziej wywołałyby u mnie wzruszenie ramion lub nawet wybuch śmiechu, a u niego są naprawdę straszne. Czy to klown, czy wielki pająk, potwór sprzed wieków czy morderczy samochód – choć wymienione tak po prostu brzmią nieskończenie głupio, w jego książkach budzą przerażenie. Myślę, że to za sprawą niezwykłej znajomości ludzkiej psychiki, bo u Kinga zwykle jest tak, że choć stwory są nadprzyrodzone to prawdziwe zło czai się w ludziach, w ich słabościach i niewiedzy, które prowadzą do okrucieństw. Król niezwykle dokładnie odmalowuje też portrety i życiorysy swoich bohaterów i choć przyznaję, że w „To” były pewne związane z tym dłużyzny, to jednak później okazało się, że wszystkie te informacje były przydatne i cudownie uzupełniły obraz grupy przyjaciół. Nic tak na mnie nie działa jak klasyczna kingowska mieszanka: spora porcja powieści obyczajowej wymieszana w proporcji 1:1 z przepysznym horrorem. Co prawda po lekturze jakoś zasypiałam, ale bywało, że miewałam dziwne sny. Sny o podmiejskich kanałach, w których czai się To…

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

Reklamy

8 thoughts on “„To” S. King

  1. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Jak pisałam, jestem teraz w połowie. Wiem, co się dzieje pod koniec książki i wiem, że to mi się nie spodoba. Ale uwielbiam to, jak King żongluje perspektywami, jak szatkuje narrację, jak meandruje między wspomnieniami a teraźniejszością historii. A rzeczy straszne, choć jak często u Kinga kuriozalne i bez kontekstu absurdalne, skutecznie wywołują gęsią skórkę.

    • Właśnie, to jest talent! Mnie się też nie do końca podobała końcówka – gdy się wyjaśniło, jaką postać ostatecznie przybrało To, chciałam wzruszyć ramionami, ale jednak King to tak opisuje, że… jest ta gęsia skórka, o której wspominasz 😉 No i razem, jako całość, jakoś to wszystko świetnie gra.

  3. Pingback: „Opowieści makabryczne” S. King | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: „Pudełko z guzikami Gwendy” S. King & R. Chizmar | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  5. Pingback: Czytelnicze podsumowanie roku 2017 | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s