„Opowieści makabryczne” S. King

Autor: Stephen King

Tytuł: Opowieści makabryczne

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 64

Rok pierwszego wydania: 1982

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klasyka horroru 2


Wydanie klasycznych, utrzymanych w klimacie grozy opowieści Stephena Kinga w wydaniu komiksowym to nie lada gratka. Pięć nasyconych czarnym humorem krótkich historii zostało zilustrowanych przez Berniego i Michele’a Wrightsonów. Specyficzna kreska typowa dla lat pięćdziesiątych, dla których hołdem jest ten komiks może się podobać lub nie, jednak zdecydowanie pozwala przenieść się duchem do tamtych lat. Wydawnictwo Albatros oddaje czytelnikom spragnionym krwawych historii „Opowieści makabryczne”. To co, dzieciaczki, jesteście gotowe na paskudne, upiorne komiksy?

599909-352x500Narratorem zbioru jest Upiór, złośliwiec obdarzony cynicznym poczuciem humoru i chichoczący, cóż, dość upiornie raz po raz. To dzięki niemu czytelnik będzie mógł poznać pięć krwawych, na poły strasznych, a na poły zabawnych historyjek. A są to opowiastki, w których bohaterów spotyka śmierć jak z najgorszych koszmarów – trudno ich jednak żałować, bo nie są to niewinne postaci. Bohaterowie tych historii są chciwi, okrutni, bezduszni, nieostrożni, gburowaci, zdradliwi i mściwi. Dotkną ich różne makabryczne i niesamowite wydarzenia, takie jak powstający z grobu zmarli, meteoryt spadający na Ziemię, potwór ukryty w skrzyni czy… plaga karaluchów.

W „Dniu Ojca” czytelnik pozna antypatyczną rodzinkę Granthamów, która skrywa pewnego trupa w szafie, a także dowie się, że niektórzy mają nieposkromiony apetyt na słodkości, w „Samotnej śmierci Jordy’ego Verrilla” okaże się, że chciwość nie popłaca, a głupota nader często prowadzi do wyjątkowo nieprzyjemnej śmierci. W „Skrzyni” potwierdzi się znane powiedzenie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, co ludzie niegodziwi wykorzystają do własnych celów, w „Jak pozostać na fali” do głosu dojdzie zemsta zdradzonego męża, który myślał, że znalazł rozwiązanie problemu, a jednak się mylił, zaś w „Lubią się podkradać” czytelnik może zaobserwować bohatera ogarniętego obsesją czystości – karaluchy już wiedzą, co z nim zrobić…

Niezbyt znam się na komiksach, to jest na ich stronie graficznej: nie umiem ocenić kreski, cieniowania, rozmieszczenia obrazków na stronie i tym podobnych. Po przejrzeniu „Opowieści makabrycznych” mogę  napisać, że styl Wrightsonów jest dziś odbierany jako przestarzały, co jednym się spodoba (powrót do przeszłości!), innym zaś będzie przeszkadzać. Dla mnie taka kreska pozwoliła wczuć się lepiej w klimat, a upiorne, krwawe i lekko obrzydliwe rysunki były bardzo dobrym uzupełnieniem do treści. Kolory są stonowane, jakby wyblakłe, królują barwy ziemi, wszelkie brązy i beże, trochę zgniłej, trupiej zieleni oraz, gdzieniegdzie, kontrastująca z nimi czerwień.

Warto wiedzieć, co otrzymujemy, biorąc do ręki komiks „Opowieści makabryczne” Stephena Kinga. To nie rozbudowane księgi z rozpisanym szczegółowo życiorysem bohaterów i pogłębioną psychologią postaci (choć jej elementy się tu pojawiają!), a krótkie, rozrywkowe historyjki do postraszenia przed snem. Będą dobre dla młodego czytelnika (kogoś zwanego obecnie „młodym dorosłym”, czyli osób w wieku 15-20 lat) oraz dla dojrzalszego, pod warunkiem, że będzie miał ochotę na trochę lekkiej lektury dającej efekt dreszczyku grozy. Fanów rozbudowanych, skomplikowanych dzieł Króla Horroru odsyłam do takich powieści jak „Bastion” czy „To”, natomiast chętnych poznać Kinga w innej odsłonie niż zazwyczaj zachęcam do sięgnięcia po komiks. Ja potraktowałam go jako fascynującą ciekawostkę.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki komiksu dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

Reklamy

8 thoughts on “„Opowieści makabryczne” S. King

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie października + mini relacja z Międzynarodowych Krakowskich Targów Książki 2017 | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Ha, okazuje się, że okładkę już gdzieś widziałam i byłam pewna, że to jakiś bardzo vintage komiks :-). Czyli faktycznie sprawdza się to, o czym piszesz, czyli ów powrót do przeszłości za jej pośrednictwem.

    • Bo okładka jest mocno vintage – i w sumie historie i sposób ich opowiadania są również w tym stylu 😉 Musiałabym głębiej pogrzebać, ale jestem prawie pewna, że to jakiś hołd Kinga dla makabrycznych programów tv albo komiksów, które czytał za młodu 🙂

  4. Bawiło mnie to określenie „dzieciaczki”, a także niby upiorne „hihi” 🙂 Masz rację, że to fascynująca ciekawostka – myślę, że przede wszystkim dla fanów Kinga lub/i komiksów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s