„Spisek scenarzystów” W. Nerkowski [PATRONAT] + KONKURS

Autor: Wojciech Nerkowski

Tytuł: Spisek scenarzystów / Zdrada scenarzystów

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 396

Rok pierwszego wydania: 2017

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Przeczytam kryminał


Jako absolutny czytelnik-smutas rzadko sięgam po książki okraszone humorem bojąc się, że wcale mnie nie rozśmieszą. Mam wizję, jak czytam taki tytuł z lekko wydętymi wargami, w poszukiwaniu czegoś, co wreszcie choć pozwoli mi się uśmiechnąć, zamiast wzruszać ramionami. Jednak coś sprawiło, że zaryzykowałam i sięgnęłam po „Spisek scenarzystów” Wojciecha Nerkowskiego. Może to była po prostu obietnica szczypty kryminału, a może jednak liczyłam na przednią rozrywkę w świecie kamer i pomniejszych gwiazdek małego ekranu? Bowiem akcja książki toczy się na planie serialu, a pewna dwójka scenarzystów postanawia zająć się prywatnym śledztwem…

Spisek-scenarzystow-Paloma-Wojciech-Nerkowski-337x535Gdy ekipę filmową zaskakuje śmierć Palomy, producentki serialu, najpierw podejrzewają morderstwo – i choć policja po zbadaniu sprawy wskazuje na samobójstwo, Sylwia i Kuba do końca nie wierzą w tę wersję zdarzeń. Tym bardziej, że ledwie kilka dni wcześniej Paloma postanowiła uśmiercić postać, graną przez sławną, lecz spadającą gwiazdę, Grażynę. A wszyscy na planie słyszeli, jak Grażyna syczała wściekle, że „zabije tę sukę”. Samobójstwo? Dobre sobie! Kuba i Sylwia – zawodowo dwójka scenarzystów serialu, a prywatnie brat i siostra – wobec marazmu policji postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i odkryć, kto zabił Palomę. I jest to dochodzenie pół żartem, pół serio… dopóki nie ginie druga osoba związana z serialem. I tym razem na pewno nie jest to samobójstwo, bowiem trudno postrzelić siebie samego z kuszy.

Sytuacja staje się poważna, ale rodzeństwo nie zamierza rezygnować. W amatorskim śledztwie pomaga im aktor-celebryta. Artur początkowo nie wierzy Sylwii i Kubie, składając ich coraz dziwaczniejsze pomysły na karb wybujałej wyobraźni scenarzystów, w końcu jednak i on musi przyznać, że coś jest na rzeczy. Na ekipę pada blady strach: kto zginie następny? Czy grasuje pośród nich seryjny morderca, który postanowił wytłuc po kolei całą ekipę? I czy po śmierci Palomy serial zostanie zdjęty, a oni będą musieli znaleźć inne źródło zarobku? Każdy jest podejrzany i każdego trzeba sprawdzić…

Wojciechowi Nerkowskiemu nie można odmówić lekkości pióra. Wie, jak rozpisać poszczególne sceny, by czytelnik mknął przez nie niezauważenie i z lekkością. Z pewnością przydało się tu doświadczenie scenopisarkie, którego nabył, będąc współtwórcą takich serialowych hitów jak „BrzydUla” czy „Na Wspólnej”. Dobrym pomysłem jest też zawsze osadzenie fabuły w środowisku świetnie znanym autorowi, naturalne więc było to, że Nerkowski przedstawił historię dziejącą się na planie serialu.

Efekt komiczny dają lekko przerysowane postaci aktorów, producentów, celebrytów i ogólnie opisy całego taniego blichtru szołbiznesu. Zazdrość, systematyczne kopanie pod sobą dołków, powierzchowne kontakty, udawane przyjaźnie: to wszystko autor przedstawia w krzywym zwierciadle i obśmiewa. Efekt jest tym mocniejszy, że sam jest przecież częścią tego świata. W „Spisku scenarzystów” pojawia się też często komizm sytuacyjny czy poszczególnych postaci: tu najlepszym przykładem będzie przerysowany Damian, prawa ręka Palomy.

Wątek kryminalny jest tu jedynie pretekstem do obśmiania sztucznego świata seriali. Nie jest więc ani prawdopodobny, ani specjalnie oryginalny. Myślę jednak, że nie o to tu chodzi. Nerkowski jest daleki od tworzenia poważnego, mrocznego kryminału, choć… pod koniec śledztwa robi się całkiem niebezpiecznie!

Podobała mi się kreacja zwariowanego rodzeństwa scenarzystów. Kuba i Sylwia idealnie się dopełniają, a ich przyjacielskie przepychanki dodają powieści smaczku i humoru. Nie do końca przekonał mnie amant Artur, choć w pewnym momencie pokazał trochę inną twarz. Paloma, drapieżna producentka, przed którą drżał cały zespół jest za to wyjątkowo pełnokrwistą postacią i aż trudno się nie zastanawiać, na kim wzorował się Wojciech Nerkowski przy jej tworzeniu. Reszta to raczej drugoplanowi bohaterowie, którzy zlali mi się w jedną błyszczącą, kolorową papkę.

„Spisek scenarzystów” to udana komedia kryminalna: lekka, zabawna, ze śmiercią czającą się gdzieś w tle. Spędziłam kilka udanych dni w towarzystwie Kuby, Sylwii, Artura, Damiana i reszty, tropiąc z nimi wątki i podejrzliwie patrząc na kolejne podejrzane postaci. To dobrze napisana książka z cyklu „czasoumilaczy” – jako remedium na ponurą jesienność, która właśnie zapanowała za oknem, będzie idealna.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki oraz możliwość objęcia jej patronatem medialnym dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

CzwartaStrona_Logo_RGB_podst (1)

Uwaga, konkurs!

Do wygrania są dwa egzemplarze powieści Wojciecha Nerkowskiego „Spisek scenarzystów”.

  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga tanayah czyta. Nagrodę sponsoruje wydawnictwo Czwarta Strona.
  2. Konkurs trwa od 17.09. do 24.09. włącznie (do godziny 23.59).
  3. Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na pytanie: Który serial jest Twoim ulubionym i dlaczego?
  4. Odpowiedzi umieśćcie w komentarzu pod tą notką. Czekam na Wasze tytuły!
  5. W zgłoszeniu w odpowiednim polu wpiszcie swój adres e-mail, żebym mogła się skontaktować ze zwycięzcą.
  6. Komisja konkursowa jest bardzo mała i składa się ze mnie 😉 Po zakończeniu konkursu wybiorę dwie odpowiedzi.
  7. Po wyłonieniu zwycięzcy umieszczę na blogu oraz na moim fanpage’u informację o wyniku.
  8. Potem pozostanie mi tylko czekać na Wasze adresy. Książki będą wysyłane wyłącznie na terenie Polski.

Powodzenia!

Książki wygrały Iwona i Gosia, gratulacje! 😀

Reklamy

17 myśli w temacie “„Spisek scenarzystów” W. Nerkowski [PATRONAT] + KONKURS

  1. Oglądam tak wiele seriali, że trudno jest mi wybrać ten ulubiony, jednak jest jeden, który się wyróżnia. Mówię tutaj o „Sherlocku”.
    Dlaczego należy on do grona ulubieńców?
    Oto 4 powody:
    1. Uwielbiam przygody Sherlocka Holmesa, które wyszły spod pióra Doyle’a, a ukazanie współczesnych wersji historii bardzo mi się podobało. Co prawda w tv można znaleźć inne seriale, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do pierwotnej wersji, jak np. amerykańska produkcja „Elementary”, lecz ta ma wyjątkowy klimat.
    2. Nie będę ukrywać, że jednym z czołowych powodów jest Benedict Cumberbatch, odtwórca tytułowej roli. Nie dość, że ma zabójczy akcent, to od samego początku miałam wrażenie, że Cumberbatch tak naprawdę nie odgrywa tej roli, lecz się z nią utożsamia. Cyniczny, lubiący chwalić się swoją inteligencją oraz nieprzeciętnym umysłem i jeszcze zawsze (no, prawie zawsze) ubrany jest w świetnie skrojony garnitur. Lepszego współczesnego Holmesa nie mogłabym sobie wyobrazić 🙂
    3. Podobnie jest z kreacją Moriarty’ego! Gra Andrew Scotta to kwintesencja tej postaci 🙂
    4. Każdy sezon liczy tylko 3 odcinki, przez co można uporać się z nim w jeden wieczór. Jedynym mankamentem(takim niewielkim) jest to, że każdy z nich liczy 1,5 godziny.

  2. Pingback: Tydzień Blogowy #87 – Wielki Buk

  3. Moim ulubionym serialem jest Black Mirror. Ten serial to po prostu seria najgorszych scenariuszów świata i tego co się może wydarzyć jest jednak przy tym bardzo pouczający i daje dużo do myślenia

  4. Nie jestem w stanie zdecydować się na jeden tytuł, bo kiedy mam czas pochłaniam seriale nałogowo. Teraz nieco mniej, bo chwilowo mam awarię telewizora, ale gdy wszystko gra oglądam swoje ulubione tytuły, kiedy tylko są emitowane. Są nawet takie, które oglądam po raz n-ty. Nie każdy odcinek oczywiście, bo przecież szkoda na to czasu, ale drugi raz kiedy akurat dany odcinek jest wyświetlany, a ja sobie coś przegryzam – czemu nie. 🙂 Na pewno do tego typu seriali należą „Chirurdzy”. Nie potrafię jednoznacznie określić co takiego ten serial w sobie ma, ale pamiętam że wciągnął mnie od pierwszego odcinka. Może dlatego, że w momencie kiedy pierwsze odcinki miały swoją premierę telewizyjną miałem tyle lat ile bohaterowie tego serialu. Dorastałam do pewnych decyzji razem z nimi. Choć z medycyną nie mam nic wspólnego poza tym, że gdy muszę chodzę do lekarza. 😉 Perypetie młodych lekarzy ze szpitala Seattle Grace z niezapomnianą Sandrą Oh w roli Christiny Yang były tym, przy czym przyjemnie spędzałam wieczory z miską popcornu na kolanach. Ona po prostu wymiatała, swoim ciętym językiem i wydawać by się mogło lekceważącym podejściem do innych stażystów. Ale przecież to właśnie Jej jako pierwszej Izzie zwierzyła się, że jest chora na raka, twierdząc że musi komuś o tym powiedzieć i że tylko ona jest na tyle nie czuła by znieść ciężar takiej wiadomości. W ogóle serial był momentami jak wyciskacz łez. Nie raz zdarzyło mi się zapłakać nad losem któregoś z pacjentów. Coś podobnego miał w sobie House, bo ten serial też pokochałam. Może więc powinnam zostać lekarzem, bo bądź co bądź co bądź na równi z podwładnymi Gregory’ego stawiałam diagnozy medyczne. 😉

  5. Jednym z wielu seriali jest ,,Dr House”,Przewidujący i być może za ostry ,ale konkretny doktor, diagnozuje nietypowe choroby, niejednokrotnie ratując życie pacjentom 🙂

  6. Jestem fanem kryminałów i w moim przypadku wygląda to tak, że lata temu pokochałem „Kryminalne zagadki Las Vegas”. Później kolejno „Kryminalne zagadki Miami” i „Kryminalne zagadki Nowego Jorku”. Teraz zaś na mojej liście top topów znajduje się serial „Kości”. Nawiasem mówiąc wciąż nie mogę pojąć dlaczego odtwórczyni głównej roli w tym serialu pomimo wielokrotnych nominacji do nagrody People Choice bodajże, nie otrzymała ani jednej statuetki. Że o Golden Globes nie wspomnę. Tu powinna chociaż nominacja jakaś wpaść, a jednak ani widu, ani słychu o takowej, a serial chyba się już kończy. Chyba, bo jestem kilka sezonów do tyłu. Ale po kolei. Zacząłem od zagadek kryminalnych to i do nich muszę się odnieść najpierw. Pamiętam a było to dobrych naście lat temu jakie wrażenie w tamtych czasach wywierały na mnie nowinki technologiczne prezentowane w tych serialach, a dzięki którym detektywi śledzili morderców, porywaczy, gwałcicieli etc. To było jak totalna magia, choć zapewne większość tego co było treścią poszczególnych odłamów CSI miało swoje odbicie w realnej procedurze prowadzenia dochodzeń detektywistycznych. Pochłaniam kryminały. Dlatego też możliwość wczuwania się w rolę detektywa jest dla mnie tym co bardzo lubię. Mam okazje drogą dedukcji samemu wyciągać wnioski, analizować, tropić, śledzić, rozwiązywać zagadkę. Poza tym sam klimat tamtych miejsc niewątpliwie oddziaływał i oddziałuje na widza również dzisiaj. Chyba ostatnimi czasy na fali popularności tamtych seriali pojawiły się podobne produkcje z dopiskiem „cyber” w tytule. Obejrzałem odcinek czy dwa, jednak to już nie to samo. Takie trochę odgrzewanie kotleta i na siłę próbowanie przyciągnięcia widza przed telewizory. Podobnie jak ma to miejsce choćby ze „Słonecznym patrolem” i jego kinową ekranizacją z tego roku. Po co to komu, nie mam pojęcia. Chyba tylko po to by nabić kasę co niektórym. 🙂
    Aha. Bo jeszcze coś o bohaterach „Kości”. Jak już wspomniałem tytułowa „Bones” jest tak równą babką, z równie ciętym językiem i nie każdemu zrozumiałymi ripostami, że po prostu nie sposób jej nie pokochać. To ona rozdaje karty w tym serialu i moim zdaniem kradnie każdą scenę w której się pojawia. Inni stanowią jedynie tło. 🙂

  7. I jak tu wybrać tylko jeden serial, gdy na samym Filmwebie mam kilka zaznaczonych jako ulubione… 😦 Zdecyduję się więc na serial kultowy dla już co najmniej dwóch pokoleń – „Alternatywy 4” 😀 Czasy PRL-u są mi bliskie, choć byłam wtedy dzieckiem (wtedy też oglądałam „Alternatywy 4” po raz pierwszy), więc wraz z wiekiem każde kolejne spotkanie z tym serialem pozwalało mi lepiej zrozumieć absurdy tamtego okresu i wyłapać kolejne perełki ze scenariusza genialnego Stanisława Barei, który jest moim absolutnym mistrzem jako twórca najlepszych polskich komedii wszech czasów (współczesnym polskim filmom i serialom komediowym mówię NIE!). „Alternatywy 4” to plejada genialnych, charakterystycznych postaci i wcielających się w ich role najlepszych polskich aktorów. I nie bez znaczenia jest też fakt, że mój tata jest podobny do Kazimierza Kaczora, choć nie chce o tym słyszeć (a nawet babcia widząc tego aktora w TV mawiała „O, Bronuś!”) 😀
    Na koniec dodam, że serial ten (podobnie jak inne dzieła Barei) nigdy mi się nie nudzi i zamierzam korzystając z wolnego czasu obejrzeć go wkrótce po raz n-ty („Zmienników” już zaliczyłam), a od kilku miesięcy na liście książek, które MUSZĘ mieć figuruje „Alternatywy 4. Przewodnik po serialu i rzeczywistości” Janusza Płońskiego 🙂

  8. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy - moje recenzje książek

  9. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  10. Pingback: „Zdrada scenarzystów” W. Nerkowski [PATRONAT] [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  11. Pingback: 10 pytań do… Wojciecha Nerkowskiego | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s