„Koreańczycy. W pułapce doskonałości” F. Ahrens

Autor: Frank Ahrens

Tytuł: Koreańczycy. W pułapce doskonałości

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Aleksandra Czwojdrak

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Bardzo lubię książki o odmiennych kulturach, ponieważ uświadamiają mi raz po raz ogrom i różnorodność naszego świata. Czy jest przyjemniejsza rzecz niż dowiedzieć się dzięki lekturze jak gdzie indziej żyją ludzie, jakie mają zwyczaje, co lubią jeść, jak spędzają wolny czas i tak dalej? To szybka i tania alternatywa, gdy nie możemy sobie pozwolić na wycieczki dookoła świata. Z tego powodu szczególnie upodobałam sobie książki o Azji, a jeszcze konkretniej – o Japonii. Poczułam jednak potrzebę, by dowiedzieć się czegoś więcej również o innych krajach azjatyckich, i tu z pomocą przyszła mi seria Mundus Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Książka Franka Ahrensa „Koreańczycy. W pułapce doskonałości” to pierwsza publikacja na temat Korei Południowej jaką miałam w rękach.

624627-352x500Frank Ahrens to Amerykanin, który wraz z żoną Rebeką wyemigrował do Seulu, gdzie oboje zaczęli nowy rozdział swojego życia. Świeżo po ślubie, choć byli już w średnim wieku, postanowili podjąć pracę w Korei Południowej. Rebeka, podpisawszy dwuletni kontrakt w ambasadzie amerykańskiej, była gotowa na nowe wyzwania, ciekawa otaczającej ją rzeczywistości i pełna optymizmu co do przyszłości. Trochę inaczej było z Frankiem, który, żeby spełnić marzenie żony, rzucił pracę w redakcji „The Washington Post” i miał debiutować w całkiem nowej dla siebie roli: specjalisty od PR-u w jednej z największych koreańskich firm – Hyundai Motor Company. To było możliwe tylko w Korei, by człowiek, który wcześniej nie pracował ani w dziale PR-u, ani w branży samochodowej mógł objąć od razu stanowisko szefa działu. Jego atutem było to, że znał język angielski i mógł porozumiewać się z zagranicznymi mediami.

Szybko okazało się, że amerykańska bezpośredniość i spontaniczność w połączeniu z koreańską powściągliwością i konfucjańskimi zasadami współżycia to mieszanka wybuchowa. Frank Ahrens, mimo starań, nie raz popełnił gafę zanim nauczył się koreańskiego stylu życia. Tu podwładni do szefa zawsze odnoszą się z godnością i szacunkiem (żadnego przechodzenia na ty!), idą do domu wtedy, gdy on zdecyduje, że idą do domu i działają według zasady pali-pali (czyli „szybko, szybko”). W pracy poważni i oficjalni, integrują się po godzinach na szalonych imprezach, w których podstawą są lejące się strumieniami soju (czyli najpopularniejszy w Korei Południowej wysokoprocentowy trunek) oraz grupowe karaoke.

Soju – podobnie jak w Rosji wódka – jest czymś więcej niż tylko napojem alkoholowym. To narzędzie budowania zespołu pracowniczego i cementowanie więzi poza pracą. Ideałem jest połączenie obu tych sfer. Podczas jednej kolacji w Hyundaiu, na jakich zdarzyło mi się być, pewien dyrektor wstał, by wznieść toast, czego zazwyczaj oczekuje się od każdego gościa płci męskiej. Wzniósł szklankę i zapytał retorycznie:

– Czy to jest soju?

– Nie! – odkrzyknęli.

– Czy to nasz duch?

– Tak! – odrzekli.

Ahrens czułby się początkowo bardzo obco w nowym kraju, gdyby nie jego żona – oraz kawałek Ameryki w Korei, czyli Amerykańska Baza Wojskowa, na terenie której zamieszkali. Żyli w otoczeniu żołnierzy, kupowali amerykańskie produkty w sklepie znajdującym się w bazie, Frank chodził tam na siłownię i na spacery. Jednak tuż za ogrodzeniem czekała inna rzeczywistość, w której jakoś musiał się odnaleźć. Jego żonie było łatwiej, bowiem już wcześniej podróżowała wiele po świecie, on czuł się początkowo w Korei Południowej nie na miejscu, bo mocno się wyróżniał. Zwracał uwagę nie tylko zupełnie innym stylem życia, ale też sylwetką: był o wiele większy od przeciętnego Koreańczyka.

„Koreańczycy. W pułapce doskonałości” to opowieść o tym, jak Amerykanin, niegdyś dziennikarz w „The Washington Post”, a teraz szef działu PR-u w Hyundai Motor Company, poradził sobie w obcym środowisku. Polski tytuł jest dość mylący, bowiem można wywnioskować, że z książki dowiemy się przede wszystkim jacy są Koreańczycy: a to oczywiście w tej publikacji jest, ale to jedynie ułamek tego, co zawarł w niej autor. O wiele lepszy wydaje mi się tytuł oryginału, czyli Seoul Man: A Memoir of Cars, Culture, Crisis, and Unexpected Hilarity Inside a Korean Corporate Titan, bo rzeczywiście to opowieść o marce samochodowej Hyundai wysuwa się tu na pierwszy plan. Ahrens pisze więc sporo o swojej pracy w dziale promocji, o tym, jak właściwie stworzył od podstaw międzynarodowy marketing firmy, ale możemy też poczytać o kolejnych modelach samochodów, które powstały za czasów jego bytności w Hyundaiu. Nie każdego to zainteresuje, i ja również, jako orędowniczka poglądu, że samochód to po prostu środek lokomocji, nie do końca rozumiałam zachwyty autora nad jednym czy drugim elementem podwozia czy bagażnika, ale „Koreańczycy” napisani są na tyle przystępnym językiem, że udało mi się bez większego problemu przebić przez typowo motoryzacyjne fragmenty.

Zdecydowanie ciekawsze były dla mnie te momenty, gdy Frank Ahrens opisywał stosunki międzyludzkie w firmie czy to, jak wraz z żoną radzili sobie na obczyźnie. A działo się sporo: Frank budował swój autorytet w pracy, chadzał z kolegami z roboty na obowiązkowe wycieczki, próbował się przekonać do koreańskiego jedzenia, usiłował wytłumaczyć, dlaczego nie chce pić dużo soju, prywatnie zaś urządzał wraz żoną ich tymczasową kwaterę, przygarnął psa i powiększył rodzinę. Mniej więcej ostatnie sto stron to opis trudnych wyborów, przed jakimi stanęli w pewnym momencie Frank i Rebeka. Lojalnie ostrzegam: tu już bardzo mało Korei i Koreańczyków, a dużo życia prywatnego tych dwojga. Nie jest to więc w ogólności publikacja na temat kultury i życia mieszkańców Korei Południowej, a wrażenia Amerykanina z pracy za granicą, w branży motoryzacyjnej.

Trochę żałuję, że dostałam coś innego niż sobie obiecywałam, ale nie mogę powiedzieć, by czas spędzony z „Koreańczykami” był czasem straconym. Choć Ahrensowi zdarzały się dłużyzny to jednak jego spojrzenie na obcą kulturę było ciekawe, momentami zabawne, zawsze zaś czegoś uczyło. Może nie rozumiałam każdego wyboru Franka i Rebeki, może za dużo było chwilami dla mnie rozważań o wierze i oddawaniu się w ręce Boga, może czasami zastanawiałam się, lekko zażenowana, co ten szalony Amerykanin wyprawia, ale wiem, że to jego historia pobytu w Korei Południowej, i przyjmuję ją z całym „dobrodziejstwem inwentarza”. Dzięki Frankowi Ahrensowi wiem już nieco więcej o tym kraju, a że zdaję sobie sprawę, że jest to wiedza dość szczątkowa i powierzchowna? To mnie tylko zachęca do tego, by sięgnąć po kolejne publikacje o Korei! Historie o samochodach zostawiam fanom motoryzacji.

4-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiemu i Śląskim Blogerom Książkowym:

logo_wuj sbk_logo_kolor2-1

Reklamy

8 thoughts on “„Koreańczycy. W pułapce doskonałości” F. Ahrens

  1. Faktycznie polski tytuł jest szalenie mylący! Byłam przekonana, że to coś o tym strasznym systemie edukacji, wychowaniu, wyścigu szczurów… Też bym była trochę zawiedziona, ale tego typu historie napisane z humorem też mają w sobie sporo uroku. Przeczytałabym kiedyś 😉

    • Warto 🙂 A jak już wiesz na co się nastawiać to w ogóle fajnie, ja jednak zostałam ciut zaskoczona. No fakt, jest tam o Korei Południowej, o tym jak się zmienia i rozwija, ale to jednak wciąż przede wszystkim historia Amerykanina, który przyjechał do Seulu i został szefem działu PR-u Hyundaia – to jednak pewna różnica 😉

    • Cieszę się, że pomogłam 🙂 Rzeczywiście tytuł jest mylący i część czytelników może być przez to zawiedziona treścią, a szkoda by było, bo książka jest ciekawa 🙂

  2. Miałam bardzo podobne odczucia co do tytułu 🙂 ale koniec końców opowieść Ahrensa bardzo mi się podobała, biorę ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, dłużyznami, historiami ekspatów i szeroko pojętą amerykańskością.

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s