„Mówiąc inaczej” P. Mikuła

Autor: Paulina Mikuła

Tytuł: Mówiąc inaczej

Wydawnictwo: Flow Books (Znak)

Liczba stron: 286

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Nawet trudno mi powiedzieć od kiedy kocham język polski, bo mam wrażenie, choć tego nie pamiętam, że to po prostu była miłość od pierwszego usłyszenia. Najpierw w ogóle jej sobie nie uświadamiałam, bo przecież dziecko nie ma od razu wykształconej świadomości językowej, ba! Nie ma też wykształconych odpowiednich umiejętności, które nabywa dopiero z czasem. Ponoć pierwszym słowem, jakie wypowiedziałam, było baba (babcia), a potem… potem to już poszło. Mówić nauczyłam się bardzo szybko (podobno najpierw zaczęłam gadać, a dopiero potem umiałam samodzielnie, bez podparcia, siedzieć!) i w lot podchwytywałam powiedzonka i słowa wypowiadane przez dorosłych. W rodzinie do dziś żywa jest anegdota, jak to mając około trzy latka i spacerując z rodzicami po mieście, na pytanie zadane przez mamę: „To ty już jesteś bardzo duża, Karolinko?” odpowiedziałam z dumą: „Niewątpliwie!”. Przechodząca obok kobieta, która to usłyszała, ponoć aż obejrzała się, zdziwiona, skąd dobiega ten dumny głosik. Wiecie, jak to mówią: nie widać, a słychać!

A potem przyszła szkoła, lekcje języka polskiego i… jeśli myślicie, że moja miłość zmalała, to odpowiadam wam: nic bardziej mylnego! Miłość kwitła, zaowocowała wybraniem humanistycznej klasy w liceum, następnie studiów na filologii polskiej (specjalizacja: literaturoznawstwo, bo jednak bardziej ciągnęło mnie w stronę literatury, a nie języka), a na koniec: pracy w bibliotece. Pracuję wśród książek, na co dzień obcuję z literaturą – tak prywatnie, jak i w pracy – i jestem szczęśliwa.

A tym osobistym wstępem chciałam zapowiedzieć bohaterkę dzisiejszej recenzji, Paulinę Mikułę. Paulina, tak jak ja, skończyła polonistykę, tylko że ona wybrała specjalizację medialną. Jak sama mówi, jej znajomi zalewali ją pytaniami na temat języka, doszła więc do wniosku, że ludzie są zainteresowani poprawnością językową i postanowiła założyć swój kanał na Youtube. Mówiąc inaczej to miejsce, w którym, najprościej mówiąc, można się dowiedzieć jak się poprawnie wysławiać i jak pisać. Nuda? Ależ skąd! Paulina postawiła na żartobliwą formę, przerysowane zachowanie, zabawę konwencją i pewną (założoną) arogancję. Jednych wkurza, drudzy ją uwielbiają. Zgadnijcie, do której grupy się zaliczam?

Teraz Paulina poszła o krok dalej i wiedzę, którą przekazywała we vlogach, zawarła w książce, która nazywa się tak samo jak kanał – Mówiąc inaczej. Choć uwielbiam słuchać Pauliny, bo ma niezwykłą ekspresję i z pasją opowiada o języku, ucieszyła mnie forma książkowa. Jestem wzrokowcem i wiedza jakoś łatwiej wchodzi mi do głowy, gdy ją widzę, a nie tylko słyszę… Co więc znajdziemy w książce Pauliny Mikuły?

461611-352x500Usystematyzowaną wiedzę z zakresu języka polskiego. Autorka podzieliła książkę na rozdziały dotyczące największych problemów Polaków, języka potocznego, wulgaryzmów, związków frazeologicznych, ortografii oraz interpunkcji. Zajęła się też problemami przez wielkie P, granicami języka i dykcją. Poradnik ma prostą formę, a więc krótkie rozdziały, które dzielą się jeszcze na pomniejsze części, czytelnie wydzielone zagadnienia oraz grafiki skrótowo prezentujące najważniejsze treści danego rozdziału. No i przykłady, przykłady i jeszcze raz przykłady! Wszystko po to, by nauka była naprawdę łatwa i przyjemna!

A myślę, że każdy – mniej lub bardziej świadomy językowo – znajdzie tu coś dla siebie. W końcu nikt nie jest nieomylny! Ja sama, mimo ukończenia studiów polonistycznych i mojej wielkiej miłości do języka, nie raz waham się, jak zapisać dane słowo, jak odmienić jakiś liczebnik, a przede wszystkim (to moja zmora): gdzie wstawić przecinek?! Czasem mam wrażenie, że cierpię na przecinkową biegunkę i że po prostu wstawiam je za często i nie tam, gdzie trzeba… I wiecie co? Są takie sprawy, które wyjątkowo opornie wchodzą mi do głowy. Mam nadzieję, że dzięki Paulinie zapamiętam już, że żyjemy w roku dwa tysiące szesnastym, a nie dwutysięcznym szesnastym i że dziś, gdy piszę te słowa, jest dwunasty kwietnia, a nie kwiecień. I myślę, że już zawsze będę coś brać na tapet, a nie na tapetę!

Uff! Grunt to chcieć nad sobą pracować i próbować mówić lepiej, bo mówić poprawnie jest po prostu… fajnie! Nie można też jednak dać się zwariować: przykład Pauliny najlepiej pokazuje, że mówiąc poprawną polszczyzną, nie musimy być sztywni i że trzeba po prostu wiedzieć, kiedy wypada powiedzieć coś językiem wzorcowym, a kiedy możemy sobie odpuścić i użyć wyrażeń z języka potocznego. Bo język potoczny też jest ważny! A do tego jest „mega fajny”!

Krótko mówiąc, mowa potoczna jest nam potrzebna. Jeśli ktoś się nie zgadza, bardzo mi przykro, ale obawiam się, że nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić. Jedyne, co możemy zmienić, to przestać się nie zgadzać.

Jeśli oglądacie kanał Pauliny, nie będziecie zdziwieni, że ta książka jest pełna humoru – i super! Nie cierpię nadmiernego sztywniactwa i pozy pod tytułem „mam w dupie kijek”, więc mnie ta forma jak najbardziej odpowiada. Nauczyć się czegoś i jeszcze się pośmiać? Czegóż chcieć więcej?

Oczywiście w tym miejscu muszę wspomnieć o pewnej posłance, która wyjaśniła lewakom i ciemnemu ludowi, że poprawną formą jest też forma wziąść, ponieważ tak ją nauczono w szkole w latach 60. XX wieku i tak też pisali Mickiewicz oraz Sienkiewicz. Pani posłanko, kochani czytelnicy, dawniej to się ludzie witali, mówiąc „dobrzeście przyszli!”. Dawniej to na mamę mówiło się „maciora”, a „matka” była zdrobnieniem. Dawniej „pierdolić głupoty” można było na salonach – ale dawniej to nie dziś, więc mówcie i piszcie „wziąć” i nie dajcie się zwariować.

Przy tym wszystkim nie sądźcie, że książka jest głupkowata i brak w niej refleksji. Co to, to nie! Paulina zastanawia się nad kondycją języka, pochyla nad zapożyczeniami (i tłumaczy, dlaczego nie warto specjalnie przejmować się pojawiającymi się w naszym języku lajkami, selfikami i biforkami), przekonuje, że używanie regionalizmów to nie wstyd czy podkreśla wagę czytania ze zrozumieniem. Wszystko to jest jednak opisane tak przystępnie, że na pewno każdy zrozumie o czym mowa. Napis na okładce nie kłamie: Paulina Mikuła to nauczycielka polskiego, o jakiej zawsze marzyliście!

Niezależnie więc od tego, czy z językiem polskim jesteście trochę na bakier czy też uważacie, że posługujecie się nim całkiem dobrze, polecam Wam książkę „Mówiąc inaczej”. Zdecydowanie warto!

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Flow Books oraz portalowi duże Ka:

logotyp_FLOW_BOOKS_black_2_B_duzeka_logo

Reklamy

16 thoughts on “„Mówiąc inaczej” P. Mikuła

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Postanowiłem sobie, że będę komentować Twoje notki, więc komentuję. Co prawda wiesz już wszystko ode mnie o książce Pauliny, ale Ci powiem, że ja się oduczyłem mówić „dwutysięczny szesnasty” po tym, jak w pierwszym filmie w tym roku się pomyliłem i ludzie zaczęli mi zwracać uwagę, więc później jak się myliłem nagrywałem dany fragment jeszcze raz… podziałało szybciutko 😀 Ale za to nauczyłem się, żeby nie mówić „w cudzysłowiu” 😀 Bo zawsze to myliłem 😛

    • Hahaha 😀 No to jest najlepsze 😀 „Co prawda omówiliśmy już wszystko na priv, ale napiszę Ci, że…” :’D ❤

      Ja się zwrotu "w cudzysłowiu" definitywnie oduczyłam na studiach, chyba któryś wykładowca podał ten sam przykład, co Paulina 😀 Btw, "A mówisz rondlem czy rondelem?" XD

    • Jeśli oglądasz jej kanał regularnie, to możesz mieć wrażenie, że trochę się powtarza 🙂 Ale do mnie, jako do wzrokowca, taka forma jednak trafia bardziej i bardzo się cieszę, że ta książka się ukazała 😀

  3. Nie przepadałam za polskim w szkole, a skończyłam polonistykę. Może przez literaturę, bo przyznaję, że zakochałam się w językoznawstwie. I też mam wrażenie, że cierpię na przecinkową biegunkę. Czasem wolę wstawić przecinek na wszelki wypadek. Kanału nie oglądam, a książka może być mi przydatna do pracy 🙂

    • O, no widzisz! Fakt, bo w szkole to króluje literatura, o gramatyce i tym podobnych mówi się mało, a szkoda, ja potem przez to długo miałam z tym problem…
      W każdym razie cieszę się, że nie tylko ja cierpię na „przecinkową biegunkę” 😀 I polecam Ci z całego serca książkę Pauliny 🙂

  4. No, jakoś nie przepadam za jej vlogiem. Nie mogę się przekonać. Niby wiedza ciekawa, no niby… Ale jednak – coś mi nie pasuje. Cieszę się, że istnieje taka forma w sieci i zbiera tylu obserwujących, ale ja omijam.

  5. Haha, co za historia o małej Karolince! ❤ Nie znam tego kanału, ale prawda jest taka, że ja nie oglądam vlogów, jedynie czasem zerknę do Olgi, albo Bukbyka. Tu jednak zrobię wyjątek i przynajmniej sprawdzę czy Paulina mi się spodoba. Bo ja ciągle znajduję u siebie błędy i warto by było się trochę poduczyć.

    P.S. Lajki i selfiki znam, ale co to biforki?

    • Biforki to takie imprezki przed właściwą imprezą (od słów „before party”). Na przykład idziesz na jakiś koncert, ale wiesz, że w klubie jest piekielnie drogo i mają niedobre piwo, więc przed koncertem umawiasz się ze znajomymi w pubie i tam coś pijesz 😉

      I cieszę się, że rozbawiłam Cię moją historią 😀 Sprawdź kanał Pauliny, a nuż Ci się spodoba 🙂

    • No jakżeż polonistka mogłaby nie napisać? 😀 Też mi się wydaje, że Paulina jest bardzo sympatyczna i „normalna” 🙂 Książkę z czystym sumieniem polecam!

  6. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s