„Miejsce i imię” M. Siembieda

Autor: Maciej Siembieda

Tytuł: Miejsce i imię (Jakub Kania #2)

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba stron: 488

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


O Macieju Siembiedzie usłyszałam, gdy na rynku pojawiła się jego poprzednia książka, „444”. Mieszanka historii, sztuki i przygody sprawdziła się znakomicie, jak miałam okazję przekonać się na własnej skórze. Tajemnicze dzieje obrazu Jana Matejki „Chrzest Warneńczyka” posłużyły za kanwę powieści, której nie sposób było odłożyć. Z radością przyjęłam więc fakt, że autor wydaje kolejny tytuł, luźno powiązany z „444”, mianowicie „Miejsce i imię”. Jakub Kania, wcześniej prokurator IPN-u, obecnie pracujący w Instytucie Pamięci Jad Waszem, ponownie musi rozwiązać zagadkę z przeszłości. A tym razem jest to tajemnica skrywana w miejscu, w którym za czasów II Wojny Światowej mieścił się obóz koncentracyjny. Mowa o Annabergu, czyli Górze św. Anny.

627506-352x500Kania ma tam szukać miejsc pochówku holenderskich Żydów, jednak grzebiąc w archiwach szybko odkrywa, że Annaberg skrywał jeszcze jedną tajemnicę – zwierzchnik obozu, generał SS Albrecht Schmelt uruchomił tam własny, głęboko utajniony biznes: szlifiernię diamentów, która przerabiała materiał przewożony przez holenderskich Żydów wyciąganych z transportu do Oświęcimia. Historia obozu koncentracyjnego bynajmniej nie jest „martwa”, żyje bowiem w pamięci wielu ludzi i wciąż, co zrozumiałe, budzi gorące emocje. Są to nie tylko słuszne głosy oburzenia, ale również przychylne myśli ciągle aktywnych wyznawców faszyzmu, którzy pochwalali działania Adolfa Hitlera. Do tego w grę wchodzą jeszcze pieniądze – wielkie pieniądze, które można by zarobić, gdyby na terenie Góry świętej Anny odnaleźć obrosły legendą diament obrobiony tak zwanym czarnym szlifem, który zapewniał kamieniowi niezwykły blask. Jakub Kania stopniowo odkrywa, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż to się początkowo wydawało, a czytelnik zdobywa tę wiedzę razem z nim.

Maciej Siembieda ma wcale nie tak częsty dar fascynującego opisywania historii. Prawdą jest, że akurat lata II Wojny Światowej to bardzo „wdzięczny” dla powieści okres, bowiem to, co miało wtedy miejsce do dziś rozpala umysły i oburza serca, jednak napisanie powieści na temat tak trudnych czasów z poszanowaniem ludzi, którzy wtedy żyli to już pewien wyczyn. Siembiedzie udało się to bez pudła, bo mimo że „Miejsce i imię” ma liczne elementy powieści przygodowej i sensacyjnej to ani razu nic nie zgrzytało mi w trakcie lektury i nie miałam poczucia, że autor wykorzystuje historię do stworzenia taniej sensacji.

Aż chciałoby się rzec, że książka przywraca miejsce i imię ludziom, którzy zginęli w obozie w Annabergu. Maciej Siembieda splata historyczne fakty z wymyśloną opowieścią, robi to jednak tak sprytnie, że prawie nie widać szwów. Poza głównym wątkiem są różne poboczne nitki, część sięga jeszcze bardziej wstecz, do czasów sprzed wojny, część oczywiście ma miejsce współcześnie, pokazując życie Jakuba Kani. Muszę przyznać, że choć darzę prokuratora sympatią to jednak to wątki historyczne mnie kupiły: są najbardziej barwne i wyraziste, i to one dźwigają fabułę. Mam dla autora propozycję: a może odważy się Pan niebawem napisać powieść typowo historyczną, bez rusztowania w postaci współczesności? Myślę, że dałoby to jeszcze lepszy efekt.

„Miejsce i imię” ma jeden poważny minus: tę powieść czyta się za szybko! Tak to już jest z dobrymi powieściami przygodowymi – i mimo że temat jest poważny to jednak forma bardzo lekka. Nie mogę tu nie wspomnieć o języku, bo Siembieda ma niesamowitą wyobraźnię i skojarzenia, które nie raz uwidaczniały się w opisach, bawiąc mnie lub zaskakując swoją oryginalnością i trafnością. I mogłabym się pewnie przyczepić, że niektórzy bohaterowie byli ciut jednowymiarowi (szczególnie pewien rosyjski gangster), ale… Przymykam na to oko. Za te trzy wieczory, podczas których wspaniale spędziłam czas to się autorowi należy.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Autorowi, Panu Maciejowi Siembiedzie, oraz wydawnictwu Wielka Litera:

wielka litera logo

Reklamy

2 myśli w temacie “„Miejsce i imię” M. Siembieda

  1. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s