Podsumowanie stycznia

Hej, cześć, witam się z Wami w podsumowaniu pierwszego miesiąca w roku 🙂 Szybko zleciało, co? Też macie wrażenie, że dopiero co świętowaliśmy nowy rok? W tej notce znajdziecie przeczytane książki, obejrzane filmy i seriale, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Nie udało mi się co prawda być na żadnym wydarzeniu literackim, za to dwa razy w styczniu spotkałam się z kilkoma osobami z grona Śląskich Blogerów Książkowych ‒ zawsze dobrze Was zobaczyć! ❤

  • „Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci” M. Szarejko (7/10),
  • „Dom Holendrów” A. Patchett (8/10): Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, i nie może być ostatnim, bo powieść bardzo mi się spodobała i mnie poruszyła. To historia pewnego rodzeństwa, które przez pewien czas mieszkało w tytułowym Domu Holendrów. Ten czas naznaczył ich na zawsze… Piękny język i wspaniała opowieść: aż żałowałam, gdy przewróciłam ostatnią kartkę!
  • „Nim złote włosy zmarłych ścinać zaczęto” A. Bradley (6/10): To już dziesiąty tom przygód samozwańczej detektywki Flawii. Dziewczyna wraz z panem Doggerem założyła nawet profesjonalne biuro detektywistyczne. Czy mogła przypuszczać, że pierwsze przestępstwo, jakiego podejmie się jej agencja, będzie miało miejsce podczas ślubu jej siostry Feli? Nadal uwielbiam tę serię, ale mam wrażenie, że powoli wyczerpuje się jej formuła. Zobaczymy, co będzie dalej…
  • „Szalej” M. Drzazgowska (7/10): Świetny debiut polskiej pisarki. Język i sposób postrzegania świata kojarzą mi się trochę z Dominiką Słowik czy Zośką Papużanką. To opowieść o Zofii, która przychodzi na świat w surowej rzeczywistości pod koniec lat 70. w jednej z kaszubskich wsi. Wychowywana w obliczu licznych zakazów i wyrzeczeń, będzie żyć tak, jak oczekują od niej inni. Chłodne relacje, nieufność wobec otoczenia i nakładane przez samą siebie ograniczenia sprawią, że rzadko kiedy czuje się w pełni szczęśliwa…
  • „Historie podniebne” J. Małecki (6/10): Zbiór opowiadań Jakuba Małeckiego. Krótkie teksty opowiadają zwykle o braku, jakiejś luce, czyimś nagłym zniknięciu ze świata. Delikatnie drążą dziurę w naszej duszy, zadają lekkie rany. Otrzymujemy siedem ballad o miłości, oddaniu, lęku przed stratą. I o próbach zrozumienia tych, których kochamy, a którzy często pozostają boleśnie obcy. To dobry zbiór, ale wiem, że Małecki potrafi jeszcze lepiej.
  • „Szkarłatna litera” N. Hawthorne (5/10): To historia Hester Prynne, cudzołożnicy, która w XVII-wiecznej purytańskiej Nowej Anglii zostaje skazana na pręgierz i noszenie znaku hańby: wyszytej na piersiach szkarłatnej litery A. Poddana publicznemu napiętnowaniu uparcie chroni kochanka, nie chcąc zdradzić jego tożsamości, ocalając go w ten sposób od zguby. Lubię czasem sięgnąć po klasykę i z taką też myślą wybrałam tego audiobooka, jednak koniec końców okazał się dla mnie ciężkostrawny i zdecydowanie zbyt moralizatorski.
  • „Rodzanice” K. Puzyńska (6/10): Jak wciąż powtarzam, lubię wracać do Lipowa, nawet jeśli kolejny tom sagi jest słabszy, tak jak „Rodzanice”. Daniel Podgórski miota się, nie wiedząc co zrobić ze swoim życiem, Weronika jak zwykle pcha nos tam, gdzie nie trzeba, ryzykując, Klementyna Kopp przechodzi dziwną odmianę, a w dodatku nagle znika… Mimo to dobrze się bawiłam i na pewno będę czytać dalsze części.
  • „Atlas Nieba. Najwspanialsze mapy, mity i odkrycia we wszechświecie” E. Brooke-Hitching (9/10): Co tu dużo mówić? Tytuł zdradza wszystko. Przepięknie wydane albumy autorstwa Brooke-Hitchinga zachwycają szatą graficzną oraz treścią. Wszystkie są niesamowite, ale ten w dodatku pokazuje gwiezdne mapy, a jak może wiecie (a może nie), uwielbiam patrzeć w nocne niebo: ten tytuł to była dla mnie nie lada gratka!
  • „Małe życie” H. Yanagihara (410/814 stron),
  • „Rok Zaćmienia” M. Knopik (276/320 stron),
  • „Od ucha do ucha. Homo sapiens się śmieje” Ł. Jach (pozostały 3 godz. i 46 minut),
  • „Wachmistrz” K. Bochus (210/344 strony).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 8/1

Polskich/zagranicznych: 4/4

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 6/2

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,8

Najlepsza/najgorsza: „Atlas Nieba. Najwspanialsze mapy, mity i odkrycia we wszechświecie”/„Szkarłatna litera”

W styczniu naprawdę dużo oglądałam ‒ mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach roku uda mi się utrzymać ten trend!

Po pierwsze skończyłam drugi sezon „Wiedźmina” i jestem trochę zawiedziona. Świetny pierwszy odcinek, a później… Bywało różnie. Nie podobały mi się zmiany poczynione względem książki: nie były moim zdaniem potrzebne, przecież materiał źródłowy jest tak obfity! Ogółem jednak dość dobrze się bawiłam i choć nie miałam problemu z robieniem przerw między kolejnymi odcinkami, serial był okej.

Moim guilty pleasure początku roku stało się „Queer eye” (wolę tę nazwę od polskiej „Porady Różowej Brygady”). To taka gejowska, ulepszona wersja „Nasz nowy dom”. Mamy tu piątkę gejów, którzy pomagają zmienić na lepsze życie kolejnych amerykańskich kobiet i mężczyzn. Bobby remontuje domy, Antoni (który ma polskie korzenie!) pomaga przy gotowaniu, Tan zajmuje się modą, Karamo kulturą i stroną „duchową” (podbudowuje pewność siebie), a Jonathan jest fryzjerem. To wspaniała ekipa, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Niektórzy zarzucają, że program jest przesłodzony i nastawiony na tanie dramaty, ale ja go uwielbiam. I często płaczę, oglądając końcowe efekty. Dodatkowym mini programem jest „Queer eye: We’re in Japan”, to cztery odcinki, w których możemy zobaczyć, jak chłopcy pomagają czterem mieszkańcom Tokio.

Zaraz na początku nowego roku dokończyłam ostatnie sezony „Magii nagości” (wersja: Wielka Brytania). Kolejny program z cyklu guilty pleasure, gdzie uczestnik wybiera osobę na randkę, oceniając ją jedynie po wyglądzie. I faktycznie pokazuje się tam WSZYSTKO… Ciekawy, rozrywkowy, lekki program dla dorosłych widzów.

Styczeń to także miesiąc, gdy na stacje streamingowe wskoczył format „Harry Potter: Spotkanie po 20 latach”: to chyba oczywiste, że musiałam to obejrzeć?! Dokument ten pokazuje, jak mówi tytuł, spotkanie po 20 latach od kręcenia pierwszej części Harry’ego Pottera. Widzimy więc najważniejszych dla produkcji aktorów oraz kolejnych reżyserów, którzy wspominają, opowiadają ciekawostki z planu i szczerze cieszą się z tego, że się widzą. Fani dowiedzą się różnych pikantnych smaczków i obejrzą wcześniej niepublikowane fragmenty. Ja się wzruszyłam i zapragnęłam na nowo przeczytać całego HP.

Na fali wzruszenia obejrzałam jeszcze „Turniej Domów Hogwartu”, czyli teleturniej dla fanów Harry’ego Pottera. Cztery domy, cztery drużyny i tylko jeden puchar: kto go wygra? Muszę przyznać, że trzeba było mieć naprawdę ogromną wiedzę o uniwersum HP. Bawiłam się świetnie podczas oglądania, szczególnie, że program prowadziła czarująca (sic!) Hellen Mirren.

Filmów było pięć, czyli póki co pięknie trzymam się opcji jednego filmu na tydzień, co powinno mi dać 52 obejrzane filmy w roku. Zaczęłam filmem „Zanim się pojawiłeś” na podstawie książki Jojo Moyes. Louisa „Lou” Clark mieszka w niewielkim angielskim miasteczku i nie wie jeszcze, co zrobić ze swoim życiem. Ekscentryczna 26-latka próbuje sił w wielu dziedzinach, by pomóc swej rodzinie związać koniec z końcem. Zostaje opiekunką Willa Traynora, młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat. Niegdyś pełen energii, dziś cyniczny do szpiku kości Will wyzbył się już wszelkiej nadziei na szczęście. Dziewczyna postanawia pokazać mu, że jest jeszcze inna droga… Cóż mogę rzec: to melodramatyczny wyciskacz łez i spełnił swoją rolę. Odrobinę irytowała mnie gra Emilii Clark, ale ogólnie oglądało się nieźle, choć bez wielkich zachwytów (6/10).

Później sięgnęłam po coś o poważniejszej wymowie, mianowicie film „Sufrażystka”. Wyzwolone, silne kobiety, które domagały się praw – wyborczych, moralnych, obywatelskich. Najpierw publicznie lekceważone i wyśmiewane, później uznane za zagrożenie dla świętości rodziny, honoru mężczyzn i porządku świata, a nawet praw boskich. Aresztowane, napiętnowane, więzione. Maud Watts, pracownica pewnej pralni, zaskakując nawet samą siebie, przyłącza się do walki o prawa kobiet. Musi liczyć się z wieloma wyrzeczeniami. Film świetny, poruszający ważny temat, ze świetnymi (choć nie pierwszoplanowymi) rolami Heleny Bonham Carter oraz Meryl Streep (8/10).

„Elegia dla bidoków” również powstała na podstawie książki. To prawdziwa historia J.D. Vance’a, byłego marine z południowego Ohio, a obecnie studenta Szkoły Prawa Uniwersytetu Yale’a. Mężczyzna jest blisko zdobycia wymarzonej pracy, gdy kryzys rodzinny zmusza go do powrotu do domu, o którym starał się zapomnieć. J.D. musi teraz poradzić sobie ze złożonymi problemami swojej rodziny. Trzymający w napięciu, ale momentami męczący film o próbie pogodzenia się ze swoim pochodzeniem, a równocześnie zmiany życia na lepsze (6/10).

„Sztuka kochania” to biograficzny film o życiu Michaliny Wisłockiej. Michalina Wisłocka napisała książkę, która zmieniła wszystko. Ale zanim „Sztuka kochania” podbiła rodzimy rynek księgarski i zrewolucjonizowała seksualność PRL-u, jej autorka musiała przejść długą drogę. Słynna ginekolog poświęciła lata na przełamywanie konserwatywnej obyczajowości i przepychanki z bezduszną cenzurą. Opowieść o powstaniu „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej to historia rewolucji seksualnej w wersji PRL. Bardzo zaciekawiły mnie losy Wisłockiej: wiedziałam, że swego czasu wywołała skandal obyczajowy, lecz nie znałam szczegółów jej życia prywatnego. Bardzo dobry film (7/10).

Ostatni film w styczniu to „Mała księżniczka” (z 1995). Wszyscy chyba znamy tę historię: Wzruszająca historia małej Sary, która mieszka wraz z ojcem w kolonialnych Indiach. Niestety wojna rozdziela nierozłączną dotąd parę i Sara trafia do nowojorskiego pensjonatu dla dziewcząt. Tam przeżywa trudne chwile, gdy z panienki z dobrego domu staje się służącą. Jednak nawet wtedy, gdy los ciężko ją doświadcza, znajdują się ludzie, którzy jej pomogą i wesprą. „Mała księżniczka” inspiruje i wzrusza kolejne pokolenia. Ja uwielbiałam książkową wersję, gdy byłam dzieckiem: nie zliczę, ile razy ją czytałam! Tu zostało zmienione zakończenie, co nie podoba się wielu widzom, ale dla mnie ten film to powrót do lat dzieciństwa i nie potrafię się go czepiać (7/10).

W pierwszym miesiącu roku w głośnikach lub na słuchawkach grały najczęściej:

Recenzenckie

Kupione/zdobyczne

W styczniu przybyły do mnie 2 książki.

W ramach wyzwania udało mi się przeczytać jedną książkę. Jednak luty zapowiada się pod tym względem lepiej 😉

Wielkobukowe bingo (podstawowe):

  • „Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci” M. Szarejko ‒ literatura faktu, reportaż lub biografia,
  • „Dom Holendrów” ‒ książka pożyczona lub z biblioteki,
  • „Nim złote włosy zmarłych ścinać zaczęto” A. Bradley ‒ tytuł zawierający kolor,
  • „Szalej” M. Drzazgowska ‒ książka polecona przez przyjaciela / przyjaciółkę,
  • „Historie podniebne” J. Małecki ‒ książka polskiego autora,
  • „Szkarłatna litera” N. Hawthorne ‒ klasyka (książka wydana przed 1950),
  • „Rodzanice” K. Puzyńska ‒ kryminał lub thriller.

Wielkobukowe bingo (wyzwanie okładkowe):

  • „Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci” M. Szarejko ‒ sylwetka postaci ukrytej w cieniu lub widzianej z oddali,
  • „Dom Holendrów” ‒ na okładce: kwiaty lub ornamenty,
  • „Nim złote włosy zmarłych ścinać zaczęto” A. Bradley ‒ na okładce: zachód lub wschód słońca,
  • „Szalej” M. Drzazgowska ‒ okładka z rysunkową lub komiksową grafiką,
  • „Historie podniebne” J. Małecki ‒ na okładce: budynek lub miasto,
  • „Szkarłatna litera” N. Hawthorne ‒ okładka z postacią odwróconą plecami,
  • „Rodzanice” K. Puzyńska ‒ na okładce: broń, pocisk lub krew,
  • „Atlas Nieba. Najwspanialsze mapy, mity i odkrycia we wszechświecie” E. Brooke-Hitching ‒ na okładce: zwierzę lub potwór.

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci” M. Szarejko ‒ lud pracujący,
  • „Nim złote włosy zmarłych ścinać zaczęto” A. Bradley ‒ zrób sobie przyjemność,
  • „Szalej” M. Drzazgowska ‒ skończ wreszcie tę książkę!
  • u Jerzego z kanału Kto czyta, żyje podwójnie:

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s