„Nazwałem go Krawat” M. Michiko Flašar

Autor: Milena Michiko Flašar

Tytuł: Nazwałem go Krawat

Wydawnictwo: Oficyna Lustro

Liczba stron: 128

Rok pierwszego wydania: 2021

Tłumaczenie: Barbara Bruks

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Hikikomori ‒ wycofany społecznie, zamknięty, niekomunikujący się z otoczeniem. To określenie przybyło do nas z Japonii i ma się całkiem dobrze, pojawia się nawet w popkulturze, a to znaczy, że musi być już u nas nieźle zakorzenione. Słowo hikikomori nabrało nowego znaczenia w latach 90. XX wieku w wyniku badań naukowych zjawiska nasilającego się w Japonii, polegającego na izolowaniu się od społeczeństwa, zamknięcia się przez długi czas wewnątrz własnego domu lub pokoju i niemożności uczestnictwa w życiu społecznym.1 Czasem stan ten wynika z zaburzeń i chorób psychicznych, lecz z reguły to długotrwałe przebywanie poza obszarem społecznych interakcji oraz prowadzenie specyficznego stylu życia prowadzi do zamknięcia się w pokoju. Pamiętacie film „Sala samobójców”? No właśnie. Hikikomori jest również narratorem książki „Nazwałem go Krawat”, autorki japońsko-austriackiego pochodzenia.

Narrator i główny bohater siedział zamknięty w swoim pokoju w domu rodziców przez dwa lata. Chyba sam się zdziwił, gdy poczuł potrzebę, by wyjść. Zrobił to jednak na swoich zasadach: wymknął się z domu, gdy nikt go nie widział i wybrał się sam do pobliskiego parku. Tam czaił się na ławce jak wystraszone zwierzątko, obserwując otoczenie i samemu w pewnym sensie będąc niewidzialnym. Nasz bohater bał się zobowiązań, bał się poznania kogoś i wrośnięcia w jego życie. Miał więc trzymać się od wszystkich z daleka. A jednak… Któregoś dnia przyszedł mężczyzna, którego później nazwał Krawat. Pięćdziesięcioparoletni salaryman (czyli pracownik korporacji) w szarym garniturze, białej koszuli i krawacie w czerwono-szare paski. Zwyczajny zmęczony człowiek, jednak dziwne wydawało się, że o tej porze ma czas, by siedzieć w parku i puszczać kółka z dymu. Zwrócił jego uwagę: jeszcze się nie znali, ale już się obserwowali. Obaj przychodzili do parku codziennie. Po jakimś czasie usiedli w końcu na jednej ławce.

Dziś rozumiem: to niemożliwe, żeby nikogo nie spotkać. Już przez to, że człowiek istnieje i oddycha, spotyka cały świat. Niewidzialna nić łączy go z innymi od momentu urodzenia. Żeby ją przeciąć, potrzeba czegoś więcej niż tylko śmierci. I nie ma sensu się z tym nie zgadzać.

Dlaczego zostaje się hikikomori? Zwykle coś się dzieje, jakaś trauma odcina nas od świata. Zamykamy się, bo cierpimy i nie umiemy tego cierpienia wyrazić. Wydaje nam się, że nikt nas nie zrozumie, zapadamy więc w milczenie, zamykamy się w pokoju, bo symbolicznie i dosłownie chcemy się zamknąć przed światem, który nas skrzywdził. Czujemy się bezpiecznie w ciszy.

Przez dwa lata usiłowałem zapomnieć, jak się mówi. Muszę przyznać, że mi się to nie udało. Język, którego się nauczyłem, przenikał mnie na wskroś i nawet, kiedy milczałem, moje milczenie było mową. Prowadziłem wewnętrzne monologi, nieustannie wypełniając ciszę słowami. Brzmienie własnego głosu stało się jednak dla mnie obce. Czasami w nocy mokry od potu wybudzałem się z koszmarnego snu, który przechodził w dzikie aaa dobywające się z mojego brzucha, płuc, gardła. Kim jest ten, kto tak krzyczy, myślałem i znowu zasypiałem.

Milena Michiko Flašar napisała czułą, uważną książkę na temat ciemnych stron życia. Czasem dzieje się coś, co przecina nasze istnienie na pół i życie po tym już nie będzie takie samo. Jednak bohater „Nazwałem go Krawat” przekonuje się, że życie choć inne, może być również całkiem dobre, jeśli tylko da się mu szansę i siądzie na ławce. Człowiek nie jest przystosowany do samotności, jego umysł, uwaga i serce ciągną ku ludziom. To nie musi być zaraz wielka grupa, to może być jeden człowiek, który jest nam kołem ratunkowym. Co ciekawsze, zwykle okazuje się, że równocześnie i my jesteśmy takim kołem dla niego. Autorka pięknymi, przemyślanymi zdaniami nakreśliła obraz niezwykłej i ważnej relacji dwojga pogubionych ludzi. Całość, choć jest cienka, czyta się powoli i z namaszczeniem, zastanawiając się nad wykreowanymi przez Flašar obrazami. Przygotujcie się, że ołówki czy karteczki indeksujące pójdą w ruch! Niespieszna, piękna proza.

Jak myślisz? Położyłem dłonie płasko na stole, tak żeby mógł zobaczyć blizny. Myślisz, że jesteśmy potrzebni? Chodzi mi o ludzi takich jak my, którzy zboczyli z drogi, wymknęli się. Którzy nie mogą się wykazać zdanymi egzaminami, wykształceniem, pracą, niczego się nie nauczyli, poza jednym: opłaca się być przy życiu. Boję się myśli, że możemy teraz, kiedy się tego nauczyliśmy, wciąż uczymy, okazać się nikomu niepotrzebni.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Oficyna Lustro:


Tytuł w formie e-booka możesz kupić w serwisie LitRes:

1 https://pl.wikipedia.org/wiki/Hikikomori

2 myśli w temacie “„Nazwałem go Krawat” M. Michiko Flašar

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s