„Projekt Rośliny” W. Muszkieta, O. Sieńko

Autor: Weronika Muszkieta, Ola Sieńko

Tytuł: Projekt Rośliny

Wydawnictwo: Buchmann

Liczba stron: 192

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Nigdy nie rozumiałam pasji do roślin doniczkowych. Jeśli były, cieszyły moje oko, ale komu by się chciało dbać, podlewać, nawozić, sprawdzać paluchem ziemię, dowiadywać się, czego danemu okazowi potrzeba? Nuda. To się zmieniło zeszłej wiosny. Wirus zamknął nas w domach. Na dworze ciepło, słonecznie, wspaniale, a my siedzieliśmy w czterech ścianach. Rozpaczliwie brakowało mi spacerów, zieleni, przyrody… Postanowiłam, że skoro nie mogę iść do parku, bo jest zamknięty, to przyprowadzę trochę zieleni do domu. Zaczęło się od okazu Pilea peperomioides, czyli popularnego pieniążka. Byłam pewna, że roślinkę zabiję, miałam wszak już na swoim koncie uśmiercenie nie tylko dość delikatnego fikusa bonsai, ale także… kaktusa. A jednak pieniążek rósł, a ja zaczęłam się rozglądać za kolejnymi roślinami… Tak zostałam plant mom, a mówiąc żartobliwie po polsku: rośliniarą. Dom się zazielenił, a ja coraz częściej musiałam sięgać po porady w Internecie: jak pielęgnować, co ile podlewać? No i co to za wkurzające małe muszki latające przy moim kwiatku? A gdy zgubiłam się w gąszczu często sprzecznych rad, postanowiłam sięgnąć po książkę Weroniki Muszkiety i Oli Sieńko „Projekt Rośliny”.

Czytaj dalej

„Połącz kropki. Dzieła sztuki, krajobrazy i pojazdy” D. Woodroffe

Autor: David Woodroffe

Tytuł: Połącz kropki. Dzieła sztuki, krajobrazy i pojazdy

Wydawnictwo: Buchmann

Liczba stron: 128

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Świat już dawno oszalał na punkcie kreatywnych zeszytów, które mają zredukować nasz stres. W Polsce zaczęło się bodaj od publikacji „Zniszcz ten dziennik”, czyli zeszytu, który miał w twórczy sposób nas zająć poprzez kolorowanie, pisanie, wydzieranie, a nawet… destrukcję. Można więc było na przykład, kierując się poleceniami, zrobić w kartce dziury za pomocą ołówka, odrysować swoją dłoń, czy skrobać po stronach z użyciem ostrego przedmiotu. „Zniszcz ten dziennik” odniósł ogromny sukces, a kolejnym krzykiem mody stały się kolorowanki dla dorosłych. Powstało ich naprawdę dużo i było w czym wybierać: ogrody, fantastyczne miasta, sztuka japońska, zwierzęta, mandale, arabeski, tatuaże… A to naprawdę ledwie wierzchołek góry lodowej.

Mimo tego byłam niewzruszona. Nie kręciła mnie kreatywna destrukcja, nie przekonywały kolorowanki. Owszem, „Zniszcz ten dziennik” był ciekawy, ale nie czułam, by było to coś dla mnie. Rzeczywiście, kolorowanki były piękne i muszę przyznać, że podziwiałam małe dzieła sztuki, które wychodziły spod kredek moich znajomych, jednak gdy myślałam, że to ja miałabym skrobać kredką po papierze i zamalowywać maciupkie elementy, to… od razu robiłam się podenerwowana! I gdy już myślałam, że wszelkie kreatywne „odstresowacze” nie są dla mnie, na rynku pojawiły się kropki. A właściwie łącznie kropek. Zabawa, którą kojarzyłam z dzieciństwa i którą kiedyś uwielbiałam. Wiecie na czym to poleca? Na kartce rozmieszczone są ponumerowane kropki, które należy łączyć w odpowiedniej kolejności. Proste? Niby tak, ale nie jest to już takie banalne, gdy kropek jest ponad 300, tak jak w zeszycie przygotowanym przez Davida Woodroffe’a. Z jego dziełem „Połącz kropki. Dzieła sztuki, krajobrazy i pojazdy” można spędzić naprawdę wiele godzin. Czytaj dalej