Podsumowanie sierpnia

Aura za oknem dobitnie daje znać, że lato ma się już ku końcowi. Z jednej strony zawsze ze smutkiem żegnam tę porę roku, a z drugiej deszczowa pogoda jest idealna, by wejść pod koc i oddać się lekturze 😀 Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zanim jednak na dobre rozgościmy się we wrześniu, wrócę jeszcze myślami do sierpnia. Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

  • „Las i ciemność” M. Matyszczak (7/10),
  • „Jak nie zostałem poetą” Sz. Twardoch (6/10): Ten tytuł to zbiór felietonów, opublikowanych najpierw w miesięczniku „Pani” (z wyjątkiem tytułowego, umieszczonego w „Nowych Peryferiach”), i jak to z takimi zbiorami bywa, są one zróżnicowane tematycznie podług zasady „od Sasa do lasa” oraz na różnym poziomie. Niektóre czyta się z zaangażowaniem (np. „Podróż w przeszłość” czy „Miłość zwyczajna”), inne raczej z obojętnością lub znużeniem: przy czym z przykrością stwierdzam, że tych drugich jest więcej. Lektura obowiązkowa jedynie dla żelaznych fanów śląskiego pisarza.
  • „Chata wuja Toma” H. B. Stowe (4/10): Co jakiś czas staram się sięgać po klasykę literatury, zawsze wyrzucając sobie, że robię to za rzadko. W tym miesiącu udało mi się odsłuchać audiobooka klasycznej powieści dla młodzieży, „Chaty wuja Toma”. Temat niewolnictwa czarnoskórych Amerykanów jest dla mnie zdecydowanie wart uwagi, spodziewałam się więc intrygującej lektury, tymczasem zakończyłam słuchanie mocno zawiedziona. Książka niestety widocznie się zestarzała – obecnie jej nachalny dydaktyzm i papierowe, czarno-białe postacie są nie do zniesienia, przez co całość, mimo obiecującego początku i ciekawej historii, była ciężkostrawna.
  • „Powietrze, którym oddychasz” F. de Pontes Peebles (7/10),
  • „Wiatraki” K. Zajas (7/10),
  • „Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” J. Leociak (7/10): Wiedziałam, że to będzie bolesna i emocjonująca lektura, i tak też było. Leociak opisuje niechlubne przypadki, gdy Kościół w czasie II wojny światowej, zamiast chronić ludzi, wydawał Żydów hitlerowcom oraz przymykał oczy na działania Hitlera i jego popleczników. Jak sam mówi, zdaje sobie sprawę, że Polacy ratowali Żydów w czasie Zagłady. Robiły to także siostry zakonne oraz księża diecezjalni (dawniej mówiło się świeccy) i zakonnicy. On chciał pokazać tę mniej chlubną stronę medalu. Poza grozą wynikającą z opisów nieludzko traktowanych Żydów, uderza dzisiaj fakt, że całe passusy oszczerstw na temat tej grupy można by przyłożyć do współczesnych czasów, podmieniając jedynie nazwę „wroga”. Niczego się niestety nie nauczyliśmy. Warto przeczytać – ku rozwadze i przestrodze.
  • „Testamenty” M. Atwood (8/10): Napisana po latach kontynuacja „Opowieści Podręcznej” to powieść zdecydowanie warta uwagi. Atwood przestrzega nas przed pewnym scenariuszem, który niestety nie brzmi tak nierealnie, jak bym chciała. Akcja książki toczy się 15 lat po wydarzeniach opisanych w „Opowieści Podręcznej”, i pokazuje życie poza Gileadem, jak i w jego środku. Trzy wątki przeplatają się, by w pewnym momencie połączyć się w jedną całość. Od „Testamentów” naprawdę trudno się oderwać.
  • „Zwierzyniec” J. Bralczyk (7/10): Sympatyczny audiobook czytany przez samego autora. To swoisty leksykon zwierząt, w którym profesor językoznawstwa opowiada ze swadą o tym, skąd pochodzą nazwy danych stworzeń. Wiele tu ciekawostek i sympatycznych wtrętów, a i pośmiać się można: kto miał okazję choć przez kwadrans posłuchać profesora Bralczyka mówiącego na dowolny temat, ten z pewnością wie, co mam na myśli.
  • „Współlokatorzy” B. O’Leary (7/10): Od wielkiego dzwona najdzie mnie ochota na lekką lekturę obyczajową. Gdybym zawsze trafiała wtedy na tak świetne książki jak „Współlokatorzy”! Przyjemna, ale nie głupia, zabawna, ale nie w złym guście, wzruszająca, ale bez tanich chwytów – powieść O’Leary jest idealnym wyborem, gdy chcecie odpocząć przy dobrej lekturze. Uwaga! Wciąga.
  • „Marny” A. S. Greer (7/10),
  • „Bez winy” M. Crummey (8/10),
  • „Tańczę boso” P. Smith (6/10): Tomik poetycki Patti Smith wpadł mi w ręce w sumie przypadkiem. Wiedziałam oczywiście, że Smith jest punkówą, feministką i znaną twórczynią tekstów, na tym jednak moja wiedza się kończyła. „Tańczę boso” to kilkanaście wierszy wzbogaconych pięknymi portretami autorki. Teksty Patti Smith nie staną się moimi ulubionymi, jednak kilka z nich mnie zaintrygowało i cieszę się, że miałam okazję je poznać.
  • „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” T. J. Reid (8/10): Kolejna w tym miesiącu dość nietypowa dla mnie książka, po którą bym pewnie nie sięgnęła, gdyby nie liczne polecenia. „Siedmiu mężów…” zaklasyfikowano jako obyczajówkę/romans, a że nie przepadam za tymi gatunkami, normalnie omijałabym ją z daleka. A szkoda by było, bo to świetna historia! Mięsista, z wyrazistą główną bohaterką, pełna emocji i zdarzeń tak realnych, że na koniec dziwiłam się, że Evelyn Hugo to tylko wytwór wyobraźni pisarki. Polecam bardzo!
  • „Folwark zwierzęcy. Powieść graficzna” G. Orwell, Odyr (7/10).
Czytaj dalej

Podsumowanie sierpnia

Cześć. Dziś ostatni dzień sierpnia. Czuć już powoli nadchodzącą jesień – też macie takie wrażenie? Niby jeszcze bywa upalnie, niby dni są całkiem długie, ale już nie tak długie jak w lipcu czy czerwcu, a noce przynoszą przyjemne ochłodzenie. Szkoda mi mijającego lata, ale lubię też początek jesieni: niżej świecące słońce, kasztany, wieczory spędzane pod kocem z kubkiem herbaty czy kakao w ręku… Jednak póki co wracam jeszcze myślami do sierpnia. Jaki był? Zapraszam Was serdecznie na wpis, w którym znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

W sierpniu nie byłam na żadnym spotkaniu autorskim, ale za to odwiedziłam pewne nowe miejsce związane z książkami. To Black Woolf, księgarnio-kawiarnia. Mieszcząca się w Katowicach na ul. 3 Maja 25, zapewnia coś dla duszy, i coś dla ciała. Tu napijecie się pysznej kawy i zjecie deser, a także kupicie książkę. Książki są w języku polskim i angielskim. W dodatku wnętrze jest piękne: sami zobaczcie! ❤

davsdrdavsdrsdr

Czytaj dalej

Podsumowanie sierpnia

Cześć! Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie sierpnia 🙂 I jak miesiąc temu lato było w pełni, tak teraz czuję już powoli nadciągającą jesienność… Wy też? Na razie się tym jeszcze nie przejmuję, bo słońce lekko przygrzewa, sympatyczne deszczyki od czasu do czasu moczą glebę, a dni są wciąż w miarę długie. Wizja wskoczenia pod kocyk z herbatą z miodem lub kubkiem kakao też nie brzmi tak źle! A Wy, lubicie jesień? W dzisiejszej notce cofnę się jeszcze do upalnego sierpnia i napiszę Wam, co działo się u mnie w kończącym się miesiącu. Gotowi? W notce znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Kamieniarz” C. Läckberg (7/10): Tak, wciąż jestem na samym początku Sagi o Fjällbace! To jest właśnie dobra strona mojego wyzwania Ciąg dalszy nastąpi – bardzo mnie motywuje do wyczytywania kolejnych tomów rozpoczętych serii! Powieści kryminalno-obyczajowe o Fjällbace to dla mnie jedne z tych książek, które czytają się niemal „same”, a ja się przy nich świetnie relaksuję. Bo nie wiem, czy wiecie, że czytanie kryminałów (o ile nie są bardzo mroczne i krwawe) mnie relaksuje 😉
  • „Przemytnicy książek z Timbuktu” Ch. English (6/10),
  • „Outsider” S. King (7/10),
  • „Miłość made in China” D. Malovic (7/10),
  • „Piknik pod Wiszącą Skałą” J. Lindsay (6/10): Podczas gdy spora część blogerskiego światka czytała nowe wydanie, zaproponowane przez wydawnictwo Replika, ja sięgnęłam na biblioteczną półkę po wydanie Książnicy sprzed 14 lat. Dobrze pracować w bibliotece 😉 Senna, upalna, oniryczna: tak w skrócie opisałabym tę historię. Mamy 1900 rok, Australię. Uczennice elitarnej pensji dla panienek wraz z nauczycielkami udają się z okazji imienin świętego Walentego na piknik pod tajemniczą Wiszącą Skałę. Kilka uczennic i jedna nauczycielka zaginą… Asia z kanału Tu Czytam powiedziała, że to taka powieść, której akcenty różnie się rozkładają ze względu na czytającego. Ja odebrałam ją jako powieść obyczajową, ale jest tu i trochę thrillera, i grozy.
  • „Zwrotnik Węży” M. Brennan (6/10),
  • „Twarz Grety di Biase” M. Knedler (7/10),
  • „Sycylijczyk” M. Puzo (6/10): Przeczytałam tę powieść głównie dlatego, że niektóre listy książek twierdzą, że to kolejna część „Ojca Chrzestnego”. Ostrzegam od razu, ze swoją poprzedniczką związana jest bardzo luźno. Obie powieści łączy postać Michaela Corleone, syna słynnego Ojca Chrzestnego. Michael musiał na pewien czas ukryć się na Sycylii, jednak i tak dopadną go gangsterskie sprawy. Jego ojciec zleca mu delikatną misję: przeszmuglowanie do Ameryki Turiego Guiliano, legendarnego sycylijskiego banity. Obserwujemy więc tutaj bardziej historię Turiego niż młodego Corleone, a wraz z biegiem stron dowiadujemy się, jak skomplikowane relacje panują w miasteczku Turiego i w okolicy. Powieść dobra, ale porównania z „Ojcem Chrzestnym” nie wytrzymuje.
  • „Farma lalek” W. Chmielarz (7/10): Czytałam już w swoim życiu tyle kryminałów i thrillerów, że właściwie trudno mnie zachwycić. A jednak Wojciechowi Chmielarzowi i jego policjantowi, Jakubowi Mortce, się to udało – kompletnie mnie kupili! Po lipcowej lekturze „Podpalacza” bardzo szybko zabrałam się za tom drugi, który podobał mi się chyba jeszcze bardziej. Autor rzuca komisarza w nowe środowisko w ramach tak zwanego programu Most. Mortka trafia do wioski Krotowice gdzieś w Karkonoszach, w nieznane sobie środowisko, społeczeństwo i układy. Nie będzie dane mu odpocząć… Naprawdę się cieszę, że tak wciągające serie kryminalne są jeszcze przede mną. Przypuszczam, że lada moment wezmę na tapet tom trzeci.
  • „Inwazja porywaczy ciał” J. Finney (6/10),
  • „Pył Ziemi” R. Cichowski (7/10): Znacie to uczucie, gdy w domu macie setki nieprzeczytanych książek, ale nagle nie macie co czytać? No właśnie. To spotkało mnie któregoś sierpniowego dnia, gdy nerwowo przerzucałam książki na regale, odrzucając kolejne tytuły. Wreszcie padło na fantastykę, której ostatnio czytam chyba za mało. Książka Cichowskiego jest tak dziwaczna, że cieszę się, że nie piszę Wam o niej regularnej notki, bo nie wiem, jak miałabym streścić jej fabułę 😉 Jednak w tym szaleństwie jest metoda, i ani się obejrzałam, a autor niesamowicie mnie wciągnął swoją opowieścią. Gdzieś w środku książka wytraciła trochę rozpęd, ale na końcu wszystko dość zgrabnie się poskładało. To był ciekawy eksperyment, panie Cichowski.
  • „Seans w Domu Egipskim” M. Szymiczkowa (7/10),
  • „Łańcuch Proroka” L. Montero Manglano (7/10): A miesiąc skończyłam ze świetną powieścią przygodową. Poszukiwacze to rewelacyjna seria na wakacje, choć pewna jestem, że równie dobrze sprawdzi się i na coraz dłuższe, jesienne wieczory. Ja w każdym razie mam zamiar skończyć ją we wrześniu (ostatni tom przede mną), bo po prostu muszę wiedzieć, co będzie dalej! Jeśli lubicie akcję, intrygujące zagadki, skarby kultury i tajemnice przeszłości to z całego serducha polecam Wam cykl Montero. Uwaga, wciąga!

teraz czytam

  • „Skoruń” M. Płaza (224/352 strony),
  • „Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” O. Koski,  J. Grcevich (134/330 stron),
  • „Mądrość i cuda świata roślin” J. Goodall (256/499 stron).

Czytaj dalej