„Gwiazdozbiór psa” P. Heller

Autor: Peter Heller

Tytuł: Gwiazdozbiór psa

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 368

Rok pierwszego wydania: 2012

Tłumaczenie: Olga Siara

Źródło: Wygrana

Wyzwanie: Okładkowe love, Klucznik (Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana ;))


Istnieje wiele książek postapo i różnie można o nich mówić: że są mroczne, smutne, że dają do myślenia… Rzadko jednak powieść o świecie po zagładzie można nazwać wzruszającą. Jednak taka właśnie jest książka „Gwiazdozbiór psa” Petera Hellera.

146347-352x500Hig jako jeden z niewielu ludzi na ziemi przeżył epidemię grypy. Mężczyzna stracił ukochaną żonę i wszystkich znajomych. Jedyną bliską istotą, która mu pozostała, jest jego pies Jasper. Ten stary kundel jest ostatnim stworzeniem, które łączy go z dawnym światem, światem, którego już nie ma. Jest jeszcze Bangley, jego jedyny sąsiad, który świetnie posługuje się bronią i ochrania opuszczone lotnisko, na którym mieszkają, przed innymi. Jest to teraz ich dom, jedyne schronienie, a świat dookoła jest niebezpieczny, pełen wałęsających się agresywnych grup, które napadają, zabijają i okradają innych. Czytaj dalej

„Wieloryby i ćmy. Dzienniki” Sz. Twardoch + KONKURS

Autor: Szczepan Twardoch

Tytuł: Wieloryby i ćmy. Dzienniki

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 279

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Okładkowe love


Obracam w dłoniach okładkę i gładzę wypukłe litery układające się w imię i nazwisko autora oraz tytuł. Jestem zamyślona, refleksje i wrażenia pęcznieją we mnie, otulają mnie jak owoc otula się dookoła pestki. Obawiałam się, że lektura „Wielorybów i ciem” mnie zawiedzie, że odnajdę tu jakąś nachalną pozę, że zapiski będą patetyczne; z jednej strony czekałam na okruchy z życia Szczepana Twardocha, z drugiej, gdyby było ich zbyt wiele i jawiłyby mi się jako zanadto osobiste, pewnie czułabym się zażenowana. Okazuje się, że obawy były niepotrzebne – choć dzienniki pilchowickiego pisarza są intymne, skupione na nim samym, na sprawach dla niego ważnych, widać tu równocześnie samokontrolę w najlepszym tego słowa znaczeniu. Mam wrażenie, że Twardoch postawił w głowie mocną granicę pomiędzy tym, co prywatne, a tym, co publiczne, pomiędzy tym, o czym można mówić, a o czym wypadałoby milczeć. Czytaj dalej