Podsumowanie października

Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad! Te słowa Ani Shirley z cyklu powieści „Ania z Zielonego Wzgórza” brzmią mi teraz w głowie 🙂 Październik był w tym roku wyjątkowo piękny i cieszę się, że mieliśmy okazję nacieszyć się słońcem i ciepłem przed niewątpliwie chłodniejszym i bardziej deszczowym listopadem. Z jednej strony nie cierpię tego miesiąca, a z drugiej tak miło czyta się wtedy książkę pod kocem… Tymczasem jednak opowiem Wam co nieco o tym, jak mi minął październik: w notce znajdziecie przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Targi Książki w Krakowie! Choć z powodu pandemii były bardzo okrojone z atrakcji, to jednak wybrałam się na nie na jeden dzień, w sobotę, wraz z Zuzą z Książek Sardegny i Agą z Dowolnika 🙂 Z targów wychodziłam zawsze z górą autografów, więc dziwnie było oglądać bardzo krótką listę gości. Udało mi się jednak zdobyć autograf Marty Frej. Nie zawiódł czynnik ludzki, najważniejszy na targach: wspaniale było spotkać bliższych i dalszych znajomych.

Czytaj dalej

Podsumowanie października

Cześć, witam w podsumowaniu miesiąca 🙂 Od razu muszę zaznaczyć, że październik był dla mnie o wiele słabszy niż wrzesień, i to z wielu powodów. Przeczytałam mniej książek (ale za to obejrzałam więcej filmów), dopadło mnie zapalenie oskrzeli, więc tydzień przesiedziałam w domu (a zamiast się relaksować, śledziłam na bieżąco, co dzieje się w Polsce), no i tak ogólnie, dokładając do tego ciągły stres związany z pandemią, słabiej się czuję. Niemniej coś się udało przeczytać, coś obejrzeć, więc zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

  • „Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo” M. Breen, J. Jordahl (8/10): Komiks bardzo na czasie. Autorki na dużych (książka ma format A4), czytelnych, czarno-biało-niebiesko-czerwonych kartach prezentują kolejne ważne momenty walki kobiet o swoje prawa. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi z tą pierwszą i drugą falą feminizmu, kto to jest Malala, a kto Mary Wolstonecraft, to dobra lektura na początek! Teraz powinien się tam znaleźć jeszcze jeden rozdział: o tym, jak w 2020 roku Polki walczą o prawo do decydowania o sobie.
  • „Stacja Tokio Ueno” Y. Miri (6/10),
  • „Chata na krańcu świata” P. Tremblay (7/10),
  • „Daisy Jones & The Six” T. Jenkins Reid (6/10): W sierpniu czytałam „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” tej autorki i byłam zachwycona, tu mój entuzjazm nieco osłabł. Chyba przede wszystkim nie sprawdziła się forma wywiadów: jeśli byłyby to tylko krótkie fragmenty wplecione w powieść, to pewnie byłoby okej, ale cała książka zbudowana w ten sposób wydawała mi się miałka i czułam się, jakbym przeczytała przydługi numer Teraz Rocka. Niemniej „Daisy Jones…” to ciekawi bohaterowie i dobra historia, więc nie żałuję czasu z nią spędzonego.
  • „Ostatni skok” M. Rogala (7/10): Kolejny dobry kryminał z wątkiem obyczajowym autorstwa Małgorzaty Rogali. Czymś świeżym jest z pewnością umiejscowienie takiej historii w środowisku cyrkowych akrobatów, czegoś takiego jeszcze nie czytałam! A właściwie – nie słuchałam, bo „Ostatni skok” przyswajałam jako audiobook w rewelacyjnym wykonaniu Laury Breszki.
  • „Ostatnie królestwo” B. Cornwell (7/10): Nie ma to jak zacząć kolejną serię książkową, gdy ma się rozgrzebanych ich ciut i jeszcze trochę 😀 Tak się jednak składa, że o cyklu Wojny Wikingów słyszałam już tyle dobrego, że nie mogłam nie sprawdzić słuszności tych zapewnień. Okazuje się, że bynajmniej nie były one przesadzone! To bardzo dobra powieść historyczna z wartką akcją, więc z pewnością sięgnę po kolejne tomy.
  • „Mój rok relaksu i odpoczynku” O. Moshfegh (7/10): Wbrew pogodnemu tytułowi, jest to książka emocjonalnie bardzo ciężka. Opowiada o kobiecie, która choruje na depresję, ale nie otrzymuje właściwej diagnozy, i to mimo udania się do lekarza psychiatry! Beztroska lekarka faszeruje ją kolejnymi lekami nasennymi, bowiem kobieta postanowiła… przespać rok. Chce spać, ile się da i jak najmniej wychodzić z domu. Nikt nie widzi, jak poważny jest problem, nawet jej przyjaciółka. Świetna proza, ale w przypadku wydawnictwa Pauza to nie dziwi.
  • „Pokora” Sz. Twardoch (7/10): Mam mały problem z tą książką, chociaż ogólnie mi się podobała. Szczepan Twardoch to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy, ale mam wrażenie, że trochę już zjada swój ogon. Co prawda tym razem wziął się za czasy przed II WŚ, ale znów mamy walki, politykę, niezbornego głównego bohatera, który nie wie, czy jest Niemcem czy Polakiem, a jego ruchy są ruchami planktonu w oceanie, to znaczy płynie z prądem, gdzie go fala poniesie. „Pokora” zaczęła się świetnie, środek miała dobry, a potem straciła rozpęd. I choć wciąż czytam Twardocha z przyjemnością, to mam wrażenie, że literacko kręci się on w kółko.
  • „Pestki” A. Ciarkowska (7/10): Poetycka powieść o słowach, którymi (zwykle nieświadomie) ranią nas inni. Główna bohaterka całe życie uwikłana jest w konwenanse, to, co wypada, a czego nie wypada robić. Przytłaczają ją słowa matki, babci, koleżanek, nauczycielek, chłopaków, kochanków, partnerów: każdy ma jakieś rady, jakieś zalecenia, przestrogi, złote myśli, a ona czuje, że krok po kroku traci siebie, starając się dopasować i być taką, jak trzeba. Pouczająca i dająca do myślenia opowieść.
  • „Wybór Zofii” W. Styron (266/608 stron),
  • „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” E. Eddo-Lodge (132/288 strony),
  • „Muzeum luster” L. Montero Manglano (175/576 stron),
  • „Saturnin” J. Małecki (pozostało 2 godziny i 6 minut).
Czytaj dalej

Podsumowanie października

Cześć. No i nadszedł ostatni dzień października. Wieczory są już długie i chłodne, skłaniające do czytania pod kocem, z kubkiem herbaty lub grzanego wina obok. Ta pora roku skłania mnie też do częstszego sięgania z jednej strony po historie mroczne, a więc po horrory czy kryminały, a z drugiej po trudną literaturę piękną czy reportaże. A co Wy lubicie czytać jesienią? Zapraszam Was serdecznie na wpis, w którym znajdziecie jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

Październik to dla mnie oczywiście przede wszystkim miesiąc Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie, których i w tym roku sobie nie odpuściłam. To zawsze dla mnie czas, gdy mogę chwilę porozmawiać z ulubionymi autorami i zdobyć od nich autograf, ale też moment na spotkanie zarówno ze znajomymi z branży wydawniczo-blogerskiej, jak i z przyjaciółmi. W tym roku program targów był dla mnie troszkę mniej atrakcyjny, niemniej bardzo ucieszyła mnie możliwość zdobycia podpisu od tegorocznego laureata Nagrody Nike, Mariusza Szczygła. Odwiedziłam także m.in. Szczepana Twardocha, Sabinę Waszut czy Magdę Knedler.

received_542239133009215received_2539345986298423

Zaś na sam koniec miesiąca, tj. 29 października, wybrałam się na spotkanie w moim miejscu pracy, czyli w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bytomiu. Gościliśmy Olgę Rudnicką, autorkę komedii kryminalnych. Pisarka okazała się bardzo sympatyczna i ciekawie i wyczerpująco odpowiadała na wszystkie pytania 🙂

davdav

Czytaj dalej