Relacja z Warszawskich Targów Książki 2016. Nie mogło być lepiej!

Cześć kochani! Chwilę mnie nie było na blogu. Wybaczcie to milczenie 🙂 Jeśli chodzi o recenzje, czytam teraz cykl Szpiedzy Aleksandra Makowskiego, zbiorcza recenzja trzech tomów pojawi się w okolicy 1 czerwca. Natomiast głównym powodem mojego milczenia jest to, że w dniach 20-22 maja byłam w Warszawie na WTK. Dziś zapraszam Was na relację z tych trzech cudownych dni – nie byłam w stanie napisać notki od razu, bo musiałam trochę ochłonąć, a poza tym… wiedziałam, że tą relacją zamknę temat targów, a bardzo chciałam jeszcze trochę nimi pożyć 🙂 Było cudownie ❤

Do Warszawy przyjechałam w piątek przed 13, ale od razu zakładałam, że tego dnia nie wybiorę się na stadion, a poświęcę ten czas na spacer po mieście i spotkania z ludźmi, a właściwie z jednym człowiekiem: przecudownym Jerzym, którego możecie kojarzyć z jego kanału o nazwie Kto czyta, żyje podwójnie 🙂 Gdybyście go nie znali, to podrzucam Wam link – tu możecie obejrzeć jego relację z WTK:

To strasznie fajne, znaleźć taką bratnią duszę, z którą nigdy, ale to NIGDY nie kończą się tematy do rozmowy 🙂 Nie będę się specjalnie rozpisywać na ten temat, zostawiam Was za to z pamiątkową fotką:

IMG_20160520_161601_przycięte

Czytaj dalej

Reklamy

„Mówiąc inaczej” P. Mikuła

Autor: Paulina Mikuła

Tytuł: Mówiąc inaczej

Wydawnictwo: Flow Books (Znak)

Liczba stron: 286

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Nawet trudno mi powiedzieć od kiedy kocham język polski, bo mam wrażenie, choć tego nie pamiętam, że to po prostu była miłość od pierwszego usłyszenia. Najpierw w ogóle jej sobie nie uświadamiałam, bo przecież dziecko nie ma od razu wykształconej świadomości językowej, ba! Nie ma też wykształconych odpowiednich umiejętności, które nabywa dopiero z czasem. Ponoć pierwszym słowem, jakie wypowiedziałam, było baba (babcia), a potem… potem to już poszło. Mówić nauczyłam się bardzo szybko (podobno najpierw zaczęłam gadać, a dopiero potem umiałam samodzielnie, bez podparcia, siedzieć!) i w lot podchwytywałam powiedzonka i słowa wypowiadane przez dorosłych. W rodzinie do dziś żywa jest anegdota, jak to mając około trzy latka i spacerując z rodzicami po mieście, na pytanie zadane przez mamę: „To ty już jesteś bardzo duża, Karolinko?” odpowiedziałam z dumą: „Niewątpliwie!”. Przechodząca obok kobieta, która to usłyszała, ponoć aż obejrzała się, zdziwiona, skąd dobiega ten dumny głosik. Wiecie, jak to mówią: nie widać, a słychać!

A potem przyszła szkoła, lekcje języka polskiego i… jeśli myślicie, że moja miłość zmalała, to odpowiadam wam: nic bardziej mylnego! Miłość kwitła, zaowocowała wybraniem humanistycznej klasy w liceum, następnie studiów na filologii polskiej (specjalizacja: literaturoznawstwo, bo jednak bardziej ciągnęło mnie w stronę literatury, a nie języka), a na koniec: pracy w bibliotece. Pracuję wśród książek, na co dzień obcuję z literaturą – tak prywatnie, jak i w pracy – i jestem szczęśliwa. Czytaj dalej