„Uczniowie Cobaina” M. Pech

Autor: Miroslav Pech

Tytuł: Uczniowie Cobaina

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Liczba stron: 198

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski

Źródło: Egzemplarz recenzencki


My girl, my girl, don’t lie to me, tell me where did you sleep last night? – śpiewał swym specyficznym, zachrypniętym głosem Kurt Cobain, wokalista grunge’owej grupy Nirvana. Ich muzyka towarzyszyła mi w czasach nastoletnich. Nosiłam trampki, dżinsy z wpiętymi w nie agrafkami i flanelowe koszule. Na rękach wiązałam bandany. „Uczniowie Cobaina” Miroslava Pecha mieli być więc powrotem do tamtych lat: do tamtej muzyki, do mojego nastoletniego buntu, do niepowtarzalnej lekkości nastoletnich dni, gdy człowiek myśli, że przed nim cały świat i nie wie tylko, czy wypada okazywać, że się tym przejmuje, czy przybrać na twarz maskę obojętności.

Czytaj dalej

Reklamy

„Krótka historia siedmiu zabójstw” M. James

Autor: Marlon James

Tytuł: Krótka historia siedmiu zabójstw

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 752

Rok pierwszego wydania: 2014

Tłumaczenie: Robert Sudół

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jamajka, rok 1976. Siedmiu gangsterów uzbrojonych w karabiny maszynowe wpada do domu Boba Marleya. Zamach na życie gwiazdora reggae jest nieudany, a sprawcy nigdy nie zostają złapani… Wokół tego zdarzenia narasta fabuła „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” Marlona Jamesa, laureata Nagrody Bookera. Właśnie tak, narasta wokół, bowiem zamach na Śpiewaka, jak nazywany jest Marley na kartach powieści, nie jest punktem wyjścia do rozważań o stosunkach Jamajki z Ameryką, polityce, gangach i biedzie, ale punktem zapalnym, dookoła którego puchnie cała fabuła. A czasownik ten jest tu jak najbardziej uzasadniony, bowiem „krótka historia” Jamesa liczy sobie w polskim wydaniu około 750 stron. Czytaj dalej

„Jim Morrison w intymnych wspomnieniach” J. Huddleston

Autor: Judy Huddleston

Tytuł: Jim Morrison w intymnych wspomnieniach

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 232

Rok pierwszego wydania: 2013

Tłumaczenie: oprac. zbiorowe

Źródło: Kupiona


Tak, posiadanie idola zobowiązuje. Odkąd usłyszałam, mając 13 czy 14 lat, muzykę The Doors, wpadłam po uszy. I choć słuchałam później wielu zespołów rockowych, ten jeden pozostanie dla mnie zawsze wyjątkowy i ulubiony. Mroczny, głęboki głos Jima, elektryzujące klawisze Raya, „ślizgające się” dźwięki gitary Robby’iego oraz mocna, rytmiczna perkusja Johna to było coś, co tworzyło niesamowity klimat muzyki granej przez tę czwórkę chłopaków z Ameryki. Bez żadnego z nich The Doors nie byłoby tym samym.

Słuchałam muzyki zespołu i czytałam każdą książkę na ich temat, jaka wpadła mi w ręce. Wspomnienia klawiszowca? Wspomnienia perkusisty? Wspomnienia nagłośnieniowca i wieloletniego przyjaciela? Tak, tak, trzy razy tak! Te książki były różne, opowiadały te same zdarzenia, ale z odmiennej perspektywy – jednak pewnie było jedno: raczej nie chcielibyście mieć takiego kumpla jak Jim. Dobra, był inspirujący, zgoda, miał w sobie tę zniewalającą, mroczną energię, ale to nie był chłopak, którego chciałabyś przedstawić swojej mamie. Ale kochał Pamelę Curson, swoją dziewczynę. Prawda?

If they say I never loved you, you know, they are a liar!

Czy na pewno? Jeśli tak, ich miłość była bardzo toksyczna. Czytaj dalej