„Powietrze, którym oddychasz” F. de Pontes Peebles

Autor: Frances de Pontes Peebles

Tytuł: Powietrze, którym oddychasz

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 528

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Michał Ronikier

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Pełna dźwięków samby opowieść o przyjaźni, miłości, zazdrości, marzeniach i sławie. Można powiedzieć, że to już wszystko było, ale nie w tym w końcu rzecz, by w 2020 roku wymyślić jeszcze w literaturze coś nowego, lecz w tym, jak te dobrze znane motywy się rozegra. Tu brzmią egzotycznymi dla nas instrumentami typu reco-reco, cavaquinho czy cuíca, ale już emocje i ludzkie słabości są uniwersalne, co pozwala nam się utożsamiać z bohaterami „Powietrza, którym oddychasz”. Przenieśmy się do Brazylii, do lat 30. XX wieku…

Czytaj dalej

„Pszczoły i grom w oddali” R. Onda

Autor: Riku Onda

Tytuł: Pszczoły i grom w oddali

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 464

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Katarzyna Sonnenberg

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Pierwsze zaskoczenie: że książka jest taka gruba, drugie: że dostaję wraz z nią zapis nutowy jednego z utworów Chopina. Aż żal, że nie potrafię grać na pianinie! Puszczam zatem, z braku lepszej możliwości, znany mi dobrze utwór (w interpretacji Vadima Chaimovicha) w serwisie YouTube. Riku Onda musi być uważną słuchaczką i miłośniczką muzyki klasycznej, skoro osnuła fabułę swojej książki „Pszczoły i grom w oddali” wokół konkursu pianistycznego. Muzyka jest spoiwem, treścią i kolejnym z bohaterów książki – a może jest nawet bohaterem głównym? Czyż nie jest ważniejsza od wykonujących ją pianistów?

Czytaj dalej

„Uczniowie Cobaina” M. Pech

Autor: Miroslav Pech

Tytuł: Uczniowie Cobaina

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Liczba stron: 198

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski

Źródło: Egzemplarz recenzencki


My girl, my girl, don’t lie to me, tell me where did you sleep last night? – śpiewał swym specyficznym, zachrypniętym głosem Kurt Cobain, wokalista grunge’owej grupy Nirvana. Ich muzyka towarzyszyła mi w czasach nastoletnich. Nosiłam trampki, dżinsy z wpiętymi w nie agrafkami i flanelowe koszule. Na rękach wiązałam bandany. „Uczniowie Cobaina” Miroslava Pecha mieli być więc powrotem do tamtych lat: do tamtej muzyki, do mojego nastoletniego buntu, do niepowtarzalnej lekkości nastoletnich dni, gdy człowiek myśli, że przed nim cały świat i nie wie tylko, czy wypada okazywać, że się tym przejmuje, czy przybrać na twarz maskę obojętności.

Czytaj dalej