Podsumowanie marca

Wiosna, wiosna nadchodzi! Czuję już jej zapach, jest lekko roślinny, ziemisty, pełen słońca. To moja ulubiona pora roku 🙂 Tymczasem w minionym miesiącu mogliśmy poczuć jeszcze ostatnie uderzenia zimy. Wieczory były długie i ciemne, więc sprzyjały czytaniu i oglądaniu seriali. Jak mi zatem minął kulturalnie ten miesiąc? Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zwykle znajdziecie przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

W pierwszej połowie marca byłam na Festiwalu Roślin w Katowicach. Pewnie tego o mnie nie wiecie, ale w trakcie lockdownu stałam się „rośliniarą” 😀 Kiedy nie można ruszyć się z domu, a każde wyjście na spacer wiąże się z rozmyślaniem, czy to na pewno bezpieczne oraz noszeniem maseczki na twarzy, domowa dżungla cieszy oko i koi duszę ❤ Nie ukrywam, że i nad tym wyjściem się mocno zastanawiałam, ale miałam już tak ogromną potrzebę opuszczenia domu, że postanowiłam sprawdzić, jak to będzie wyglądać. Impreza odbywała się w Spodku, ludzie na szczęście grzecznie przestrzegali odległości, mieli maseczki i nie tłoczyli się zbytnio. Udało mi się zmieścić w wyznaczonym sobie limicie pieniężnym i kupiłam dwie rośliny (zroślichę oraz begonię).

W ostatni dzień przed zamknięciem muzeów (które są, jak wiadomo, największym źródłem emisji wirusa ;P) popędziłam do Muzeum Historii Katowic na wystawę prac Edwarda Dwurnika. Uwielbiam zwłaszcza jego serię z miastami oraz tę tulipanową 🙂

Czytaj dalej

Podsumowanie marca

Cześć! Kto by przypuszczał jeszcze miesiąc temu jak to wszystko się potoczy… Nie muszę mówić, że to trudny czas dla Polski i Polaków. Nie chcę za dużo pisać na temat koronawirusa, bo i tak informacje atakują nas zewsząd w mediach, mam tylko nadzieję, że macie możliwość siedzieć bezpiecznie w domu, a ci, którzy muszą chodzić do pracy, zachowują się w sposób odpowiedzialny. Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia! ❤ Książki mogą być teraz dla nas, książkoholików, ratunkiem. Oderwijmy się więc na chwilę od rzeczywistości, a ja opowiem Wam, co przeczytałam i obejrzałam w marcu, a także jakie książki do mnie przybyły. Na końcu jak zwykle garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

Zanim jeszcze ze względów bezpieczeństwa zakazano wychodzenia bez potrzeby z domu, odwiedziłam wystawę Proste gesty w BWA w Katowicach. „Wystawa jest próbą odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób kompetencje artystów mogą wpływać na budowanie dobra wspólnego”. Prace były bardzo różnorodne, a poniżej niektóre z nich.

IMG_20200307_143720-01

IMG_20200307_142757-01

IMG_20200307_142932-01

Potem pozostało już tylko zwiedzanie on-line… Zresztą wiele muzeów, teatrów i innych instytucji przeniosło kulturę do sieci, co dało nam możliwość zajrzeć w miejsca, w które z różnych względów trudno nam osobiście dotrzeć 🙂 Ja wybrałam się na zwiedzanie wystawy II wojna światowa – dramat, symbol, trauma w MOCAKu (Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie).

IMG_20200331_130621_931

Czytaj dalej

Podsumowanie marca

Cześć. Minął kolejny miesiąc, więc pora porozmawiać trochę o tym, co działo się u mnie i na blogu w marcu 🙂  Ile historii udało mi się poznać, ile książek przygarnąć? Zapraszam na wpis! Znajdziecie w nim jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

podsumowaniemiesic485ca

Miałam szansę znaleźć się w materiałach promocyjnych wydawnictwa Świat Książki dotyczących tytułu Przemysława Semczuka „M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa”. Czy z niej skorzystałam? Oczywiście! A książka (i postać Kota) mrozi krew w żyłach.

IMG_20190331_125204_894

W marcu byłam również na trzech spotkaniach autorskich. Na samym początku marca w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Katowicach odbyło się spotkanie z Katarzyną Puzyńską. Nie wiedziałam, że Kasia to taka gaduła! 😀 Było bardzo sympatycznie i ciekawie.

received_400848960672127 (1)

fot. Marta Bajor

Potem katowicki Empik odwiedził Książę Komedii Kryminalnej, czyli Alek Rogoziński. Oczywiście śmiechu było tyle, że brzuch bolał, a tusz spływał z rzęs 😀 Dziękuję za miłe popołudnie, Alku!

IMG_20190331_125233_131

Na koniec marca przyjechał na Górny Śląsk Przemysław Semczuk. Chociaż książka, której spotkanie dotyczyło, powoduje ciarki na plecach, prowadzący i autor zdołali trochę rozluźnić atmosferę.

IMG_20190331_125210_631

A na kwiecień zapowiada się jeszcze więcej wyjść 🙂 Ale będzie kulturalnie!

przeczytane

  • „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” J. Ward (8/10),
  • „M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa” P. Semczuk (7/10),
  • „Wszystkie dzieci Louisa” K. Bałuk (7/10): Wstrząsający reportaż o dzieciach z probówki. I nie, mojego szoku nie wywołała metoda ich poczęcia, ale to, że w opisywanej klinice doktora Karwata dochodziło do szeregu nieprawidłowości. Nasienie dawców było źle opisane, mieszane, przyszłe matki były oszukiwane, wiele rzeczy działo się bez ich wiedzy i zgody… A Louis? To samotny mężczyzna ze spektrum autyzmu, który wymarzył sobie, że będzie miał najwięcej dzieci ze wszystkich Holendrów. Udało mu się. Jednak co mają czuć ci ludzie, którzy stali się ofiarą eksperymentu? Warto przeczytać.
  • „Podróż «Bazyliszka»” M. Brennan (7/10),
  • „Śmierć w blasku fleszy” A. Rogoziński (7/10),
  • „Biegacz” B. Grubich (6/10),
  • „Profesor Stoner” J. Williams (8/10): Marcowa lektura DKK „Trzynastka”. Z opisu na okładce kompletnie niepozorna, ale jakaż tu się kryje treść! Ile emocji, znaczeń, zmagań chłodnego rozumu z gorącym uczuciem, miłości do literatury z ogólną bezsilnością! To mocno poruszająca, napisana pięknym językiem powieść, którą naprawdę warto przeczytać. Już wiem, że głosy zachwytu nie były przesadzone.
  • „Dziwne losy Jane Eyre” Ch. Brontë (6/10): Obiecałam sobie, że w 2019 będę czytać więcej klasyków, i oto jest pierwszy z nich. Kanoniczny, wiktoriański romans, Jane Eyre i pan Rochester. Muszę przyznać, że choć początkowo byłam bardzo zadowolona z lektury, to gdzieś tak ostatnie 150 stron mnie wymęczyło, co wpłynęło na końcową ocenę. Lubię od czasu do czasu przeczytać coś z klasyki romansu, ale bywa, że poziom ckliwości jest dla mnie zbyt duży: i to właśnie stało się moim udziałem na ostatnich stronach powieści. Mimo wszystko cieszę się, że sięgnęłam w końcu po „Dziwne losy Jane Eyre”.
  • „451° Fahrenheita” R. Bradbury (7/10): A oto i klasyk numer 2. Tym razem spod znaku science-fiction/dystopii. Tu znów było na odwrót: początek mnie nieco męczył, środek i zakończenie wciągnęły. To krótka książeczka, która ma około 150 stron, a jednak mówi tyle bólu, strasznym świecie bez literatury, walce o zmianę rzeczywistości, że nie da się zostać obojętnym po jej przeczytaniu. Zwłaszcza, że można odnieść wrażenie, że wizja Bradbury’ego jest niepokojąco prawdziwa…
  • „Żona podróżnika w czasie” A. Niffengger (7/10): O tej książce słyszałam dużo dobrego, a jej tytuł nie raz przewijał się tu i ówdzie, wzbudzając moje zainteresowanie. W końcu sięgnęłam po książkę, która okazała się być godziwą literaturą rozrywkową na dobrym poziomie. Henry jest bibliotekarzem, który cierpi na pewną przypadłość: w sposób niekontrolowany podróżuje w czasie. Jak żyć z takim „chronologicznym zaburzeniem”? Jak się zakochać, założyć rodzinę? Czy ryzykować posiadanie dziecka? Książka Niffengger plusuje ciekawym konceptem i wartką akcją. Czyta się szybko i nie da się o tej książce zapomnieć!

teraz czytam

  • „Księga zwierząt niemalże niemożliwych” C. Henderson (153/430 stron),
  • „Gambit” M. Siembieda (123/416 stron),
  • „Egzekutor” Ch. Carter (26/416 stron).

Czytaj dalej