„Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach” M. Golachowski

Autor: Mikołaj Golachowski

Tytuł: Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach

Wydawnictwo: Marginesy

Liczba stron: 512

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Wielkobukowe wyzwanie (Morska opowieść)


Zastanawialiście się kiedyś na co wydalibyście pieniądze, gdybyście wygrali dużo, ale to naprawdę dużo pieniędzy w Totolotka? Bo ja, gdybym już kupiła sobie jakiś piękny dom, w którym byłby osobny pokój na ogromną bibliotekę, ruszyłabym w podróż. Jedną, drugą, trzecią. Oczywiście wracałabym dość często do domu, do moich kątów, do kota, do własnego łóżka, bo jestem domatorem i własna przestrzeń jest dla mnie ważna – to strefa komfortu. Ale mimo to podróżować kocham – to moim zdaniem coś, co warte jest wydanych pieniędzy, bo doświadczenia i wspomnienia, jakie dzięki temu się zdobywa, zostają na zawsze.

No ale cóż, jest jak jest, podróże wykraczające poza jeden dzień odbywam zwykle raz, dwa razy do roku, więc korzystam z innej opcji, opcji dobrze chyba znanej każdemu molowi książkowemu: podróżuję statycznie, w wyobraźni. Truizmem byłoby stwierdzenie, że dzięki książkom mam nieograniczone możliwości, że mogę udać się w przeszłość lub w przyszłość, w kosmos lub w głębiny oceanu. Są też jednak podróże, który niby nie leżą poza moimi możliwościami, ale wiem, że pewnie nigdy się w nie nie udam inaczej niż książkowo – tak było w przypadku Mikołaja Golachowskiego i jego książki o jakże uroczym tytule „Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach”. Czytaj dalej

Reklamy

„Etiopia. Ale Czat!” M. Wojciechowska

Autor: Martyna Wojciechowska

Tytuł: Etiopia. Ale Czat!

Wydawnictwo: G+J RBA

Liczba stron: 288

Rok pierwszego wydania: 2009

Źródło: Wypożyczona z biblioteki


Od kilku dni po głowie chodzi mi pewien pomysł. I nie daje się wypchnąć z głowy cichutkimi: ale czy ja jeszcze potrafię? I czy mi się nie znudzi? Cóż, chyba trzeba to sprawdzić. Wiele lat temu, jako nastolatka, prowadziłam kilka blogów o tematyce typowej chyba dla młodych dziewczyn. Tematy notek oscylowały wokół tego co u mnie słychać i jak bardzo mroczną jestem duszyczką (słuchałam wtedy dużo ciężkiej muzyki; zresztą dalej słucham, ale już nie czuję się „mroczną duszyczką”) i o dziwo… ktoś to czytał i komentował 🙂 Blogi na początku lat dwutysięcznych były po prostu bardzo popularne.

Teraz powracam nieśmiało z blogiem, mając na niego konkretny pomysł. To będzie blog książkowy, blog z recenzjami. Ano cóż, czytam naprawdę dużo i jestem typowym przykładem mola książkowego, który nie potrafi wyciągnąć nosa spomiędzy kartek. Czytam kompulsywnie, czytam hobbystycznie, czytam z miłości i z uzależnienia, w dodatku nie ma takiego dnia, bym nie miała rozpoczętej jakiejś książki (albo pięciu naraz). I tak, teraz jestem w trakcie czytania:

Czytaj dalej