Jakim jestem czytelnikiem?

Cześć! Wśród blogerów książkowych króluje teraz nowa zabawa – jakim jestem czytelnikiem? Marta z bloga Książkoholizm wezwała mnie do odpowiedzi 🙂

Jestem czytelnikiem nałogowym, bez nadziei na wyleczenie (i bez chęci, umówmy się). Zwykle decyduję się na książki spontanicznie, tzn. nie mam jakiegoś planu, że teraz będę czytać np. tylko klasykę, a potem wezmę się za fantastykę. Nie, ja działam pod wpływem emocji. Wiecie, śmieją się, że kobieta kupiła buty, bo powiedziały do niej „mamo”. Ja tak mam z książkami 😉 Kupuję i wypożyczam zdecydowanie za duże ilości do bieżącego „przerobu”, przez co książki piętrzą mi się w domu i w pracy. W domu – książki biblioteczne są ułożone w jedną wielką górę – w założeniu są to te pozycje, które mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie, ale w praktyce różnie z tym bywa (są takie, co leżą tam już pół roku – ale nie martwcie się: pracuję w bibliotece i nikt mnie karami nie straszy, więc póki nie ma na dany tytuł rezerwacji, może u mnie spokojnie leżeć). Ostatnio rośnie mi druga, na razie malutka, biblioteczna kupka, bo dokładanie czegoś do tamtej groziłoby już zawaleniem (ratunku!). Druga sprawa to książki zakupione – leżą w mniejszych stosikach i zajmują cały kwadratowy stoliczek z Ikei (boję się liczyć, ile ich jest). Oczywiście czytam książki tak z jednej, jak i z drugiej grupy (staram się robić to na zmianę), ale i tak stosy rosną, zamiast maleć… Jako ciekawostkę muszę jeszcze powiedzieć, że w pracy na zapleczu mam drugą górę książek, które koniecznie-muszę-pożyczyć-i-odłożyć-bo-a-nuż-ktoś-je-wypożyczy-i-potem-zapomnę, tak wielką, że kierowniczka kazała mi zrobić tam dla nich własną półkę 😉 Niech żyje książkowe szaleństwo! Czytaj dalej

Reklamy