„Kobieta ze szkła” C. Lea

Autor: Caroline Lea

Tytuł: Kobieta ze szkła

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 408

Rok pierwszego wydania: 2019

Tłumaczenie: Łukasz Małecki

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jest w Islandii coś takiego, co mnie od dawna fascynuje. Gdy patrzę na nią na zdjęciach, wygląda jak raj na ziemi: gejzery, gorące źródła, zorze polarne, ogromne wodospady, kaniony, jaskinie… A jednak te wszystkie cuda natury poza podziwem budzą też respekt, pokazując siłę przyrody i przypominając, że jej dzikie piękno wciąż (na szczęście) nie zostało całkowicie ujarzmione przez człowieka. Do niektórych miejsc na Islandii do dziś niełatwo dotrzeć, a cóż dopiero miał powiedzieć człowiek w XVII wieku? Dla niego mały, skalisty półwysep był zupełnie obcym, nieznanym światem. W takie miejsce trafia po nagłej śmierci ojca Rósa, główna bohaterka powieści Caroline Lei „Kobieta ze szkła”.

Czytaj dalej

„Wyspa” S. H. Björnsdóttir

Autor: Sigríður Hagalín Björnsdóttir

Tytuł: Wyspa

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 288

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Jacek Godek

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Tak się zabawnie złożyło, że w przeciągu ostatniego miesiąca przeczytałam dwie książki traktujące w pewien sposób o apokalipsie. Każda opowiedziała o zagładzie cywilizacji w inny sposób. Stephen King w „Śpiących królewnach” skupił się oczywiście na Ameryce i pokazał małe miasteczko Dooling, do którego dotarł tajemniczy wirus aurory, czyli śpiączki dotykającej jedynie kobiety (tu moja recenzja), zaś Sigríður Hagalín Björnsdóttir w swojej debiutanckiej powieści „Wyspa” postawiła na mieszankę thrillera, political fiction i dystopii, dzięki czemu pokazała upadek społeczeństwa w jednym z najlepiej zorganizowanych krajów XXI wieku, czyli na Islandii. Poza tematyką niewiele jednak łączy Kinga i Björnsdóttir.

Czytaj dalej

„Dom nad brzegiem oceanu” U. Jaksik

Autor: Urszula Jaksik

Tytuł: Dom nad brzegiem oceanu

Wydawnictwo: Pascal

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Kupiona


Muszę przyznać, że kiedyś jak ognia unikałam książek z takimi słowami w blurbie jak „miłość”, „kobieta”, „nieszczęście”, „rozstanie” etc. Wydawały mi się one tak obłędnie sztampowe i przewidywalne, że nie widziałam powodu, by poświęcać im swój czas. Ale cóż, poglądy z czasem się zmieniają, a miłość do literatury powoduje nieraz różne niespodziewane zwroty; dość rzec, że kiedyś uważałam science fiction za głupawe historyjki o kosmitach (sic!). Na tej samej zasadzie postanowiłam dać szansę obyczajówkom, bo nie każda musi być nudnym jak flaki z olejem powieścidłem o tym samym schemacie. A do czego prowadzi ten przydługi wstęp? Dzisiaj napiszę Wam kilka słów o książce Urszuli Jaksik pod tytułem „Dom nad brzegiem oceanu”. Czytaj dalej