„Opowieść podręcznej” M. Atwood

Autor: Margaret Atwood

Tytuł: Opowieść podręcznej

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba stron: 368

Rok pierwszego wydania: 1985

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Antyutopie są tym bardziej przerażające, im bardziej czujemy, że wizja snuta przez autora może się spełnić. Gatunek ten to przeciwieństwo utopii (czyli, mówiąc skrótowo: wizji idealnego świata), jego mroczny rewers. Pisarze ku przestrodze opisują zniewolone społeczeństwo przyszłości całkowicie podporządkowane władzy: ludzie są jak bezwolne trybiki pracujące w wielkiej maszynie. Nikt nie może o sobie decydować, nikt nie może mieć własnego zdania. Taką straszną wizję przyszłości, tym straszniejszą, że wciąż aktualną (a pierwotnie opisaną w 1985 roku) snuje przed czytelnikami Margaret Atwood w powieści „Opowieść podręcznej”.

Czytaj dalej

Reklamy

„W pierścieniu ognia” S. Collins

Autor: Suzanne Collins

Tytuł: W pierścieniu ognia (Igrzyska Śmierci #2) / Igrzyska śmierci / Kosogłos

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 360

Rok pierwszego wydania: 2009

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Z literą w tle, Czytam opasłe tomiska (359 stron, II. tom trylogii)


Uwaga! Chciałam na wstępie zaznaczyć, że nieuniknionym jest, by ta recenzja nie zdradzała w żaden sposób zakończenia pierwszej części trylogii (tj. „Igrzysk śmierci”). Po prostu nie miałabym czego opisać, gdybym zataiła kompletnie jak skończyła się poprzednia książka. Jeśli jeszcze jej nie czytałeś/aś, dla własnego dobra powróć do lektury tej notki dopiero po przeczytaniu „Igrzysk śmierci”. Dziękuję za uwagę 🙂 Czytaj dalej

„Igrzyska Śmierci” S. Collins

Autor: Suzanne Collins

Tytuł: Igrzyska Śmierci (Igrzyska Śmierci #1) / W pierścieniu ognia / Kosogłos

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2008

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Z literą w tle, Czytam opasłe tomiska (351 stron – I. część cyklu).


Strona, w jaką zmierza telewizja mnie przeraża. Nie chcę tu snuć długiego wywodu o tym, że kiedyś było lepiej czy przekonywać, że powinno się oglądać tylko rozwijające nasz umysł programy – rozrywka każdemu jest potrzebna i jeśli dla kogoś jest nią oglądanie seriali to nic mi do tego. Chciałam się skupić na jednym rodzaju programów, mianowicie reality shows. W Polsce w 2001 roku wystartował Big Brother – oparty na orwellowskiej koncepcji wiecznie obserwującego ludzi Wielkiego Brata program, w którym kilkanaście wyłonionych w castingu osób było zamykanych w wielkim domu pełnym kamer. Gra oczywiście szła o pieniądze i sławę, a uczestnicy mieli do wykonania różnorakie zadania. Telewidzowie mogli śledzić ich w najbardziej intymnych momentach.

Przyznaję – też oglądałam pierwszego Big Brothera, bo to było coś nowego, a przez to interesującego. Jednak podczas kolejnych edycji, a także, gdy – jak grzyby po deszczu – pojawiały się kolejne tego typu formaty, straciłam zainteresowanie. Cóż mnie obchodzi podglądanie obcych, niezbyt ciekawych ludzi? Okazało się, że wiele osób jest odmiennego zdania niż ja i choć był moment, gdy moda na reality show przygasła, w 2013 roku pojawił się inny program, emitowany przez MTV Polska – Ekipa z Warszawy. Kamery ponownie poszły w ruch, a młodzi ludzie, z tego co wiem, skupili się głównie na imprezach i szybkiej kopulacji z przypadkowymi osobami. Przeraża mnie to. A dlaczego w ogóle o tym wszystkim piszę i po co ten przydługi wstęp? Bo jestem pewna, że właśnie obserwowanie tego typu programów i zastanawianie się do czego to wszystko zmierza i co ludzie jeszcze zechcą zrobić za pieniądze skłoniło Suzanne Collins do napisana trylogii „Igrzyska Śmierci”. Czytaj dalej