„Gdzie się cis nad grobem schyla” A. Bradley

Autor: Alan Bradley

Tytuł: Gdzie się cis nad grobem schyla (Flawia de Luce #5) / Zatrute ciasteczko (#1) / Badyl na katowski wór (#2) / Ucho od śledzia w śmietanie (#3) / Tych cieni oczy znieść nie mogą (#4) / Obelisk kładzie się cieniem (#6) / Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni (#7) / Trzykroć wrzasnął kocur szary (#8) / Przytulnym miejscem jest mogiła (#9)

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 328

Rok pierwszego wydania: 2013

Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Wielkobukowe wyzwanie (Książka, która czeka na nas od lat)


W Bishop’s Lacey minęła zima, powoli odchodzą też w niepamięć tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w domu de Luce’ów kilka miesięcy temu. Przychodzi wiosna, a wraz z nią słońce, kwiatki, beztroska? O nie, nie tym razem: w Buckshaw nie może być spokojnie. Całe miasteczko jest podekscytowane zbliżającą się ekshumacją zwłok miejscowego świętego, Tankreda. Jak będzie wyglądało ciało? Co kryje wiekowy grobowiec? W dodatku zaginął organista, a niektórzy, jak gdyby nigdy nic, snują matrymonialne plany. Flawia nie będzie więc narzekać na brak zajęć. „Gdzie się cis nad grobem schyla” to już piąty tom przygód młodej chemiczki i samozwańczej detektyw.

Czytaj dalej

„Tych cieni oczy znieść nie mogą” A. Bradley

Autor: Alan Bradley

Tytuł: Tych cieni oczy znieść nie mogą (Flawia de Luce #4) / Zatrute ciasteczko (#1) / Badyl na katowski wór (#2) / Ucho od śledzia w śmietanie (#3) / Gdzie się cis nad grobem schyla (#5) / Obelisk kładzie się cieniem (#6) / Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni (#7) / Trzykroć wrzasnął kocur szary (#8) / Przytulnym miejscem jest mogiła (#9)

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 280

Rok pierwszego wydania: 2011

Tłumaczenie: Jędrzej Polak

Źródło: Egzemplarz recenzencki


„Tych cieni oczy znieść nie mogą” to czwarty tom przygód Flawii de Luce, małej dziewczynki, która żyje w wielkiej, podupadającej rezydencji wraz z tatą, dwiema siostrami oraz najętymi do pomocy Doggerem i panią Mullet. Tym razem w Bishop’s Lacey panuje zima i zbliża się najbardziej magiczny dzień w roku… Dzień Bożego Narodzenia. Flawia planuje zastawić pułapkę na Świętego Mikołaja, by raz na zawsze rozwiać targające nią wątpliwości: czy sympatyczny święty istnieje czy nie? A jeśli nie, to kto w odpowiedzi na listy dziewczynki daje jej wymarzone prezenty? Jednak radość świąt przyćmiewają nieustające kłopoty finansowe głowy rodu. Te święta nie będą spokojne, bowiem ojciec, by związać koniec z końcem, wynajmuje rezydencję ekipie filmowej. Mimo wszystko Flawia, Ofelia i Dafne są podekscytowane – w końcu odwiedzą ich gwiazdy telewizji! Szczególnie znaną jest Phyllis Wyvern. Czytaj dalej

„Muskając aksamit” S. Waters

Autor: Sarah Waters

Tytuł: Muskając aksamit

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 592

Rok pierwszego wydania: 1998

Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (592 strony), Klucznik (Rodzinne historie), Wielkobukowe wyzwanie (Opowieść o miłości)


Sarah Waters, brytyjska pisarka, znawczyni literatury wiktoriańskiej, uzyskała doktorat z pracy z zakresu gay and lesbian historical fiction, ma na swym koncie wiele nagródlesbijkaCzy to ma jakieś znaczenie? Zwykle nie i przeważnie nie rozpatruję twórczości autorów pod kątem ich życia prywatnego (ten nurt, tak zwany biografizm, już dawno jest passé), ale powieści Waters są tak zakorzenione w jej jestestwie, w jej doświadczaniu miłości, że po prostu nie mogę nie zwrócić na to uwagi. „Muskając aksamit” to druga powieść autorki, którą czytałam (pierwszą było rewelacyjne „Za ścianą”) i podobnie jak tam, tak i tu niezwykle ważnym elementem jest odnajdowanie swojej seksualności. Tak Nancy (z „Muskając aksamit”), jak i Lilian (z „Za ścianą”) są początkowo „uśpione”, nieświadome swych skłonności i gdy zbliżają się do kobiety są tym przestraszone, czują się zagubione. Wielką siłą książek Sary Waters jest to, że cały ten proces zobrazowany jest niezwykle wnikliwie, portrety psychologiczne są narysowane wyraźną kreską i są naprawdę wiarygodne, a sceny seksu, choć opisane bez pruderii (rzekłabym, że wręcz nieprzyzwoicie namiętne), są tu tylko dodatkiem to przepięknych, okrutnych i smutnych opisów miłości. O tak, Sarah Waters to potrafi! Czytaj dalej