„Siostry” B. Minier [PATRONAT]

Autor: Bernard Minier

Tytuł: Siostry (Martin Servaz #5) / Bielszy odcień śmierci (#1) / Krąg (#2) / Nie gaś światła (#3) / Noc (#4)

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Liczba stron: 368

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Wiadomość o kolejnej, piątej już książce o policjancie Martinie Servazie („Siostry”) bardzo mnie ucieszyła. Jeszcze bardziej ucieszył mnie fakt, że Dom Wydawniczy Rebis zaproponował mi objęcie tego tytułu patronatem medialnym bloga. Po przeczytaniu w zeszłym roku „Bielszego odcienia śmierci”, „Kręgu”, „Nie gaś światła” oraz „Nocy” napisałam bez cienia przesady, że „seria kryminalna Bernarda Miniera stała się jedną z moich ulubionych”, a Servaz to nowy typ policjanta – już nie przygłupi osiłek, ale intelektualista, którego siłą jest jego umysł. Ma on też jednak swoje słabe strony: jest beznadziejnym strzelcem i cierpi na lęk wysokości. W „Siostrach” czytelnik ma okazję cofnąć się do pierwszej sprawy Martina Servaza, daleko sprzed słynnego śledztwa opisanego w „Bielszym odcieniu śmierci”.

Czytaj dalej

Reklamy

„Burka w Nepalu nazywa się sari” E. Stępczak

Autor: Edyta Stępień

Tytuł: Burka w Nepalu nazywa się sari

Wydawnictwo: Znak Literanova

Liczba stron: 384

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Są takie książki, które czyta się trudno, a jednak nie żałuje się żadnej minuty z nimi spędzonej. To właśnie przypadek tytułu non-fiction Edyty Stępczak „Burka w Nepalu nazywa się sari”. Z powodu naszego lęku przed fanatycznymi muzułmanami i okrutnych ataków dżihadystów na miasta europejskie sporo mówi się i czyta o Bliskim Wschodzie, niewiele jednak wiemy o codzienności w Nepalu. Dla polskiego czytelnika postanowiła to zmienić Edyta Stępczak, dziennikarka i działaczka humanitarna. Mieszkała w Nepalu pięć lat, dzięki czemu miała okazję dość dobrze poznać ten kraj, ze szczególnym uwzględnieniem praw kobiet, a raczej walki o nie.

Czytaj dalej

„Uniesienie” S. King

Autor: Stephen King

Tytuł: Uniesienie

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 176

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Danuta Górska

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Wymyślone przez Stephena Kinga amerykańskie miasteczko Castle Rock raczej nie jest miejscem, w którym chciałoby się zamieszkać. Jest w nim coś takiego, co przyciąga złe siły: dość powiedzieć, że to tu działał słynny sklepik z marzeniami, na Schodach Samobójców pewna dziewczynka spotkała mężczyznę w czarnym kapeluszu, a ulicami przemieszczał się groźny pies Cujo. Teraz Castle Rock dostaje swoją szansę na odkupienie. Mieszkańcy mogą zachować się po ludzku i przepłoszyć zalegającą tu duszną, nieprzyjazną atmosferę. A wszystko to zacznie się za sprawą Scotta Careya, który pewnego dnia odkrywa, że cierpi na dziwną przypadłość… Tak zaczyna się najnowsza powieść Stephena Kinga „Uniesienie”. Czytaj dalej

Czytelnicze podsumowanie roku 2018

czytelniczze podsumowanie roku 2018według tanayah czyta

Drodzy Czytelnicy mojego bloga! Chcę Was dziś zaprosić na podsumowanie minionego roku. Książkowo sporo się działo: przeczytałam wiele pysznych tytułów, cztery z nich („Zdrada scenarzystów” W. Nerkowski, „Gniazdo” T. Goodkind, „Tak będzie prościej” P. Semczuk oraz „Ciszej niż śmierć” S. Hilary) objęłam swym patronatem medialnym, byłam na Warszawskich, Śląskich oraz Krakowskich Targach Książki, a także brałam udział w kilku świetnych spotkaniach autorskich: z Alkiem Rogozińskim, Wojciechem Orlińskim, Wojciechem Nerkowskim (organizowanym przez Stowarzyszenie Śląscy Blogerzy Książkowi, którego jestem częścią!) i Anetą Jadowską.

IMG_20180209_181634

Aneta Jadowska

IMG_20180407_143457

Alek Rogoziński

sdr

Wojciech Nerkowski

dig

Wojciech Orliński

Statystyki bloga bezlitośnie wykazują spadek zainteresowania blogosferą książkową (mam gorszy wynik zarówno niż rok, jak i niż dwa lata temu), ale nie poddaję się i robię dalej to, co lubię 😀 Mam nadzieję, że jesteście tu ze mną? Oczywiście, że jesteście, odwiedziły mnie bowiem 14504 osoby, a liczba wyświetleń wyniosła 24606 odsłon. Dziękuję Wam wszystkim z całego serducha ❤

A teraz pora na najpopularniejsze notki 2018 roku:

A najpopularniejszą recenzją minionego roku (napisaną przeze mnie w 2018) jest „Nieodnaleziona” R. Mroza – 182 odsłony. Czytaj dalej

Ciąg dalszy nastąpi 2 – wyzwanie książkowe tanayah czyta

Cześć! Pamiętacie moje wyzwanie o dokańczaniu napoczętych książkowych serii? Tak to wyglądało w latach: 20162017 i 2018. Przez cały rok starałam się aktywnie mierzyć z tym zadaniem, a teraz przyszła pora na wyniki! Przypomnę, że założyłam sobie, że zrealizuję poziom średni, to jest dokończę 4-10 serii. Podliczyłam wyniki i okazuje się, że ukończyłam 5 serii 😀 Są to: Cztery żywioły Saszy Załuskiej Katarzyny Bondy, Odrodzone królestwo Elżbiety Cherezińskiej, Ziemiomorze Ursuli le Guin, Jeździec miedziany Paulliny Simons oraz Nina Braun Niny Majewskiej-Brown. Razem w wyzwaniu przeczytałam 26 tytułów! Oczywiście zaczęłam w międzyczasie nowe serie, a jest ich 6… Wszystkie czytane przeze mnie serie, które chcę dokończyć, ujmę w spis na końcu tej notki, bo wyzwanie oczywiście będzie trwać również w 2019! Przypominam (proste!) zasady, bo te się nie zmieniają 🙂

Ciąg dalszy nastąpi_duże logo

Główne założenie: doczytujemy niedokończone serie książkowe.

Czytaj dalej

Podsumowanie grudnia

Cześć. Ostatni dzień miesiąca, a więc przyszła już pora na podsumowanie grudnia 🙂 Już na dniach pojawi się także duże czytelnicze podsumowanie 2018 roku, w którym opowiem Wam m.in. o najlepszych i najgorszych książkach, a także o spotkaniach autorskich, w których brałam udział czy najpopularniejszych notkach na blogu. Tymczasem jednak zerknijmy razem na książkowe wydarzenia grudnia. Zapraszam na wpis! Znajdziecie w nim jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

przeczytane

  • „Miejsce egzekucji” V. MacDermid (7/10): Nie spodziewałam się zbyt wiele po tej książce, mimo że powieść na okładce entuzjastycznie polecała Katarzyna Bonda, a opis głosił, że to jeden z najważniejszych kryminałów w historii literatury. A jednak! Mroczna atmosfera małej, zamkniętej społeczności po raz kolejny zadziałała na mnie jak trzeba i dostałam naprawdę ciekawy, mroczny kryminał. A gdy policja i czytelnik myślą wespół, że rozwiązali już wszystkie zagadki, autorka raz jeszcze ich zaskoczy. Warto!
  • „Poste restante” W. Brydak (6/10),
  • „Legenda o samobójstwie” D. Vann (8/10): Pierwsze podejście do młodziutkiego wydawnictwa Pauza, i od razu takie udane! To bardzo ciężki zbiór opowiadań, ale „ciężki” w tym dobrym znaczeniu: osadza się gdzieś w naszej duszy, przygniata emocjami do ziemi, wstrząsa nami i nie pozwala o sobie zapomnieć. Muszę koniecznie sprawdzić, czy inne powieści Pauzy również zrobią na mnie takie wrażenie.
  • „Trzykroć wrzasnął kocur szary” A. Bradley (7/10),
  • „Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami” O. Pavel (7/10): Grudniowa lektura DKK. Bardzo się cieszę, że miałam okazję czytać ten właśnie zbiór, bo literatura naszych sąsiadów zza południowej granicy jest mi zbyt mało znana. Owszem, liznęłam Kundery, Hrabala czy Haška, jednak to wciąż za mało. Teraz do tego zbioru nazwisk mogę dołączyć Pavla i jego opowiadania o sielskiej krainie dzieciństwa. Sielskiej, mimo wdzierającej się w nią wojny. Sielskiej, bo trochę na uboczu. Gdybym powiedziała, że to opowiadania o rybach, to nic bym nie powiedziała. A pisze Ota Pavel obłędnie, czytajcie!
  • „Władza absolutna” R. Mróz (8/10),
  • „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” T. Pratchett (6/10): To zbiór opowiadań, które spodobają się nie tylko dzieciom. Nie są to historie typowo o świętach, nazwałbym je zimowo-baśniowymi 😉 Chociaż Mikołaj też się w nich oczywiście pojawia. „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to zbiorek, który spodoba się także dorosłym fanom twórczości Pratchetta. Do tego książka jest pięknie wydana i zabawnie ilustrowana. Jak to napisał Rob Wilkins: „Więcej powieści nie będzie, ale rety, jaki dorobek!”.
  • „Skoro ptaki czynią słońce” A. MacLeod (8/10),
  • „Zbrodnia w wielkim mieście” A. Rogoziński (7/10): Gdy mam ochotę na coś lekkiego, z humorem i kryminalnym wątkiem to wiem, że po książki Alka mogę sięgać w ciemno. Nie zawiodłam się również na „Zbrodni w wielkim mieście”, niezależnej książce (tj. nie należącej do serii o Róży Krull), ale z cokolwiek znajomymi niektórymi bohaterami. Kto by przypuszczał, że wymyślona przez trzy pracownice pisma „Marzenia i sekrety” zbrodnia doskonała na ich antypatycznym szefie… spełni się? I co teraz mają zrobić Sandra, Martyna i Iwona? Wybuchy śmiechu gwarantowane, ale i śledztwo nie będzie tylko pretekstem do rozkręcenia fabuły. Wręcz przeciwnie, z powieści na powieść mam wrażenie, że Alek coraz lepiej obmyśla kryminalne wątki.
  • „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” M. Kisiel (8/10): Książka dla dzieci? No ale to Kisiel! A skoro Kisiel, a do tego powieść dzieje się w pewnym skądinąd znanym czytelnikom Ałtorki domu i występują tam Licho, Krakers i inni to przecież musiałam przeczytać! I dobrze zrobiłam, bo to bardzo ciepła i mądra powieść o tym, co jest w rodzinie najważniejsze. Można się i pośmiać, i powzruszać, i pochlipać troszeczkę na koniec. Plus za romantycznych wieszczów i cytowanie poezji!
  • „Cuda za rogiem” K. Higashino (6/10): Nie wiem, czy wiecie, ale rzucam się na niemal wszystko, co japońskie, to jest wszelkie powieści, ale też i przewodniki po kraju Kwitnącej Wiśni, jego historii i kulturze. Nie mogłam więc sobie odpuścić również tej przyjemnej powieści obyczajowej z nutką magii… Sklep, w którym właściciel odpowiada na każde pytanie-problem, jakie kogokolwiek trapi? Wystarczy tylko opisać sprawę w liście i wrzucić przez otwór w rolecie? Listy, które przychodzą z przeszłości? „Cuda za rogiem” nie są jedną z tych książek, które zapamiętam na długo, ale naprawdę miło spędziłam z nią czas.
  • „O pisaniu na chłodno” R. Mróz (6/10): Przyznam od razu: miałam ambiwalentne odczucia, gdy usłyszałam, o czym będzie kolejna książka Remigiusza Mroza. Nie za szybko aby? I czy w tym temacie da się powiedzieć jeszcze coś nowego? To na poły autobiografia („droga na pisarski szczyt”, nieomal Remigiuszowa wersja mitu „od pucybuta do milionera”), na poły kurs pisania. W pierwszej części możemy się więc dowiedzieć co nieco o autorze, który do tej pory unikał mówienia o swojej prywatności jak ognia, w drugiej poznać porady dla początkujących pisarzy. Trochę żałuję, że w części biograficznej zabrakło choć paru zdjęć. Czy warto? Rzecz raczej dla żelaznych fanów i dla tych, którzy stawiają swoje pierwsze znaki w czymś, co kiedyś – być może – będzie ich debiutancką powieścią.
  • „Królestwo” Sz. Twardoch (7/10),
  • „Miasto Świętych Mężów” L. Montero Manglano (8/10): Śmiało mogę powiedzieć, że trylogia Poszukiwacze to jedno z moich odkryć roku! Ten przygodowy thriller o Korpusie Poszukiwaczy odzyskujących hiszpańskie dzieła sztuki, które w biegu historii zostały wywiezione/skradzione i znajdują się obecnie poza granicami kraju to niezwykle fascynująca historia, w której kartki przewracają się same. Czego tu nie ma?! Tajemnicze skarby, śmiertelnie niebezpieczna dżungla, wrogowie, którzy depczą naszym bohaterom po piętach, przyjaźń do końca życia, braterstwo i niebezpieczne akcje. Lubicie Dana Browna? Luis Montero Manglano jest ponoć jeszcze lepszy (ponoć, bo nie mam porównania). I tylko szkoda, że to już koniec!
  • „Uniesienie” S. King (6/10),
  • „Osiedle marzeń” W. Chmielarz (7/10): Innym odkryciem 2018 roku jest dla mnie Wojciech Chmielarz. Dawno nie wciągnęłam się w cykl kryminalny tak, że po przeczytaniu jednego tomu zaraz polowałam w bibliotece na następne. W „Osiedlu marzeń” Mortka wraz z aspirantką (nie: panią aspirant!) Suchecką zwaną Suchą rozpracowuje kolejną paskudną zbrodnię. Kryminał na wskroś polski, błotnisty, a do tego świetnie napisany. Kto jeszcze nie czytał, ten nie ma na co czekać!
  • „Tamte dni, tamte noce” A. Aciman (8/10): I wreszcie perełka, z którą spędziłam ostatnie dni tego roku. Film na podstawie powieści Acimana obejrzałam latem, i byłam zachwycona: opowiedzianą przez niego historią, pięknymi włoskimi plenerami, niezwykłym miksem delikatności i dosłowności w opowieści o pierwszej wielkiej miłości młodego Elia. W książce jeszcze raz dostałam to wszystko, a dodatkowo jeszcze piękny język, którym została napisana powieść. Powinnam się nią rozsmakowywać długie dnie, a jednak nie mogłam się powstrzymać i pochłonęłam ją w dwa wieczory jak dojrzałą, soczystą brzoskwinię.

teraz czytam

  • „Burka w Nepalu nazywa się sari” E. Stępczak (252/400 stron),
  • „Jeremy Poldark” W. Graham (64/359 stron),
  • „O miłości” Ch. Bukowski (71/224 strony).

Czytaj dalej

„Królestwo” Sz. Twardoch

Autor: Szczepan Twardoch

Tytuł: Królestwo (Król #2) / Król (#1)

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Muszę przyznać, że gdy czytałam „Króla”, nie spodziewałam się kontynuacji. Szczepan Twardoch przyzwyczaił nas do pojedynczych historii, zamkniętych całości, do których potem już nie wracał. A tu proszę, oto ono: „Królestwo”, które opowiada dalsze losy Jakuba Szapiry, żydowskiego boksera. Czy ta książka była nam potrzebna? Wszak dobrze wiedzieliśmy, jak to wszystko się skończy: był rok 1937, Warszawa, Polska, Europa. Nad tym miejscem unosił się już Litani, wielki wieloryb, który pożerał po kolei całe miasto. Nad tym miejscem snuł się już odór trupów, pylisty zapach rozsypanych w ruinę budynków, smród krematoryjnych dymów już kręcił w nosie i powodował wymioty. A jednak Szczepan Twardoch zdecydował się opowiedzieć nam i tę historię. Historię o pewnym końcu świata.

Czytaj dalej