„Lokis” P. Mérimée oraz „Wij” M. Gogol

Autor: Prosper Mérimée / Mikołaj Gogol

Tytuł: Lokis / Wij

Wydawnictwo: PIW / Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Liczba stron: 91 / –

Rok pierwszego wydania: 1869 / 1835

Źródło: Wypożyczona z biblioteki / E-book

Wyzwanie: Klasyka horroru 2


Jest w pisanych dawno książkach coś, co sprawia nielichą przyjemność przy czytaniu, lubię więc od czasu do czasu sięgnąć po taką historię i zanurzyć się w sposób narracji całkiem odmienny od tego, jaki stosuje się teraz. Czytanie klasyki horroru, jeśli mogę się wypowiedzieć po tych kilku tytułach, po które już sięgnęłam, bywa intrygujące, choć rzadko bardzo straszne (jednak straszy nas obecnie coś innego niż dziewiętnastowiecznego czytelnika, któż po opowieściach gore przejmowałby się ledwo uchwytnym widmem czającym się na granicy widzenia naszego oka?), jego siła polega zwykle na budowaniu napięcia, nie epatowaniu krwią i flakami. Tym razem szukałam przedstawicieli folk horroru i sięgnęłam po dwa krótkie teksty: „Lokisa” Prospera Mérimée i „Wija” Mikołaja Gogola. Wrażenia z lektury tych dwóch tekstów mam zgoła odmienne. Czytaj dalej

Reklamy

„Zombie.pl” R. Cichowlas, Ł. Radecki

Autor: Robert Cichowlas, Łukasz Radecki

Tytuł: Zombie.pl

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 436

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Przeczytam polski horror, Czytam opasłe tomiska (436 stron), Wielkobukowe wyzwanie (Książka gatunku, po który sięgasz sporadycznie: horror)


Książka pisana przez dwóch autorów? W takim przypadku zawsze nasuwa się pytanie, na ile taka kooperacja jest udana i jak wygląda podział ról. Praca przy powieści Roberta Cichowlasa i Łukasza Radeckiego była ponoć skonstruowana tak, że jeden pisał fragment tekstu, przesyłał go drugiemu, a ten drugi wycinał, dodawał, szlifował, dopisywał po swojemu… Autorom zależało na tym, by tekst był jednolity, aby w oczy nie rzucała się „zmiana pióra”: i muszę od razu przyznać, że to się im udało, nie zauważyłam bowiem specjalnych różnic w stylu. Czy jednak polska wersja opowieści o żywych trupach o niewydumanym tytule „Zombie.pl” mnie uwiodła? Czytaj dalej

„Razzmatazz” K. Mroziński

Autor: Karol Mroziński

Tytuł: Razzmatazz

Wydawnictwo: Harmonia

Liczba stron: 224

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdy pokazałam w social mediach zdjęcie książki, którą otrzymałam do recenzji, zawrzało. „Kupiłam, czekam! Love Karol!”, „A ja marzę o tym żeby przeczytać tę książkę <3”. Przyznam, że lekko mnie to zdziwiło: czy tylko ja nie wiem, kim jest Karol Mroziński, autor książeczki „Razzmatazz”? Wychodzi na to, że jak zwykle nie nadążam za nowymi gwiazdami internetu, ale już dość dawno przestałam się tym przejmować. Nie bardzo ogarniam, kto to jest Gonciarz, jakie treści promuje Człowiek Warga na kanale Z dupy, a co do SA Wardęgi to kojarzę tyle, że koleś przebrał swojego psa za wielkiego pająka, puścił w miasto i nakręcił o tym filmik. Zajrzałam na profil Mrozińskiego na fejsbuku, lecz niewiele to dało. Człowiek-enigma. Ponoć pisze wiersze, podobno studiuje prawo – pewne jest tylko to, że słynie ze śmiesznych historyjek publikowanych w internecie. Czytaj dalej

„Papierowa dziewczyna” G. Musso

Autor: Guillaume Musso

Tytuł: Papierowa dziewczyna

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 416

Rok pierwszego wydania: 2010

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (416 stron)


Są takie lektury, które wiele sobą obiecują. Książki, które nas magicznie przyciągają, zapowiadając fascynującą przygodę, cudowne zatopienie się w świecie z papieru. Nie sugerują może wielkich przemyśleń, ale mamią obietnicą przyjemnej rozrywki. „Papierowa dziewczyna”, a właściwie twórczość Musso, była mi polecana, słyszałam o autorze wiele ciepłych słów. Nastawiałam się na kilka godzin przyjemnego czytadła – dobrego w swojej klasie. Czytaj dalej

„Biała gejsza” C. Haywood

Autor: Chelsea Haywood

Tytuł: Biała gejsza

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 336

Rok pierwszego wydania: 2007

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Z literą w tle


Lato to dla mnie taki czas czytadeł. Dobra, prawda jest taka, że lubię książki ambitniejsze przeplatać tymi przyjemnymi w odbiorze, ale gdy słońce grzeje, czytadła królują. I nie zrozumcie mnie źle, wcale nie uważam, że są to tytuły gorszego sortu, ale sami rozumiecie, że czasem trafiają się gnioty. Taaak – to właściwie mówi wszystko, ale postaram się Wam mimo wszystko przybliżyć o czym opowiada „Biała gejsza”. Czytaj dalej