Podsumowanie października

Cześć, witajcie w podsumowaniu września 🙂 Powinniśmy witać już mroczne, chłodne dni, tymczasem na termometrze widnieje w dzień 20 stopni. Czy ktoś jeszcze nie wierzy w globalne ocieplenie? Niemniej to już jesień: czas, gdy mam ochotę na jeszcze więcej mrocznych treści. Horrory, thrillery, kryminały… To zdecydowanie ich czas. Pora na podsumowanie minionego miesiąca. W notce jak zawsze znajdziecie przeczytane książki, obejrzane filmy i seriale, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

20 października wybrałam się do Tarnogórskiego Centrum Kultury na spotkanie z Dominiką Słowik. Choć pytania prowadzącej były momentami niezrozumiałe zarówno dla pisarki, jak i publiczności, autorka „Samosiejek” dała z siebie wszystko i w sumie dzięki temu całkiem sporo się dowiedziałam, a także zdobyłam autografy na wszystkich trzech książkach Słowik, które posiadam 🙂

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie! Cóż, po pandemii są już niezbyt „międzynarodowe”, bo zagranicznych autorów jest jak na lekarstwo, choć w tym roku szło spotkać chociażby Oksanę Zabużko czy Petrę Dvořákovą. Ja podeszłam w tym roku do targów na totalnym luzie: przygotowywałam się na ostatnią chwilę, właściwie kupiłam tylko kilka książek do podpisów i z dość ubogą względem poprzednich lat listą ruszyłam do hali. Tak czy inaczej dostałam autografy od: Szczepana Twardocha, Joanny Ostrowskiej (tegoroczne Nike publiczności!), Anny Dziewit-Meller, Roberta Małeckiego, Magdy Knedler oraz Aleksandry Zbroi. Nie mam żadnych zdjęć z autorami, bo w sobotę, gdy zgromadziły się najciekawsze dla mnie osoby, było tak ciasno, gorąco i duszno, że nie miałam ani sił, ani chęci na zdjęcia. Kocham te coroczne spotkania z wielbicielami literatury, ale czy możemy, proszę, przeprowadzać je w bezpieczniejszych i mniej urągających rozsądkowi warunkach? → tu relacja Macieja Marcisza, z którego obserwacjami się niestety zgadzam.

30 października wzięłam udział w spotkaniu, które, co tu oszukiwać, najbardziej mnie w tym miesiącu podekscytowało 😀 Nie wiem, ilu z Was obserwuje kanał chłopaków z Vogule Poland, ale jeśli chcecie być na bieżąco ze światem szołbiznesu oraz lubicie ostre poczucie humoru, to powinniście zdecydowanie zainteresować się działalnością Madama i Chilewicza. Niedawno para wydała książkę pt. „Kuriozum”, która opowiada o ich 10 latach istnienia jako twór Vogule Poland. Znajdzie się też miejsce na bardziej osobiste tematy. Spotkanie wokół książki było przemiłe: na luzie, zabawne, ciekawe. Sala była pełna po brzegi. Chłopaki, gratuluję! Fajnie było Was w końcu zobaczyć na żywo ❤

  • „Pokaż mi swoją bibliotekę” A. Rybka (6/10): Wywiady z ludźmi kultury o książkach. Co lubił czytać w dzieciństwie Michał Rusinek? Jakie książki ma na regałach Sylwia Chutnik? Komu książki utrudniają poruszanie się po domu? Każdy książkoholik z chęcią się tego dowie. Szkoda tylko, że pytania są powtarzalne i po pewnym czasie formuła zaczyna nużyć. Nie wiem, czy Aleksandra Rybka przeprowadzała wszystkie wywiady na żywo, mam bowiem wrażenie, jakby nie reagowała momentami na to, co mówią rozmówcy, tylko „jechała gotowcem”. Szkoda.
  • „Kuriozum. Z pamiętniczka królowych dram” P. Chilewicz, A. Mączewski (8/10),
  • „Cantoras” C. de Robertis (8/10),
  • „Sundial” C. Ward (7/10),
  • „Dziewczęta wygnane” M. Paszyńska (6/10): Pierwszy tom sagi Owoc granatu. Lato 1939 roku, Kresy. Elżbieta i Stefania, wchodzące w dorosłość bliźniaczki, spędzają beztroskie wakacje w dworku dziadków. Sielankową atmosferę przerywa warkot niemieckich samolotów. Wkrótce ze wschodu nadciąga kolejne zagrożenie: Armia Czerwona. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie. Dziewczęta nie przypuszczają nawet, co szykuje dla nich los i jaką cenę przyjdzie im zapłacić za każdy dzień życia. Zaczęło się dość cukierkowo, później zrobiło się nagle zdecydowanie poważniej i mroczniej. Mam nadzieję, że ten poważniejszy ton zostanie utrzymany w kolejnych tomach.
  • „Ciotka Zgryzotka” M. Musierowicz (6/10): Ostatni póki co tom Jeżycjady: od paru lat autorka nie wydaje kolejnych tomów. Czy to brak pomysłów czy jakieś niesnaski na linii Musierowicz-Akapit Press, nie wiadomo. W każdym razie ten tom opowiada o Norze, która ciągle pakuje się w jakieś kłopoty. A to zgubi telefon, a to ktoś ukradnie jej rower, a to poparzy ją pokrzywa. Oczywiście mamy tu jak zawsze dużo ciepła, humoru, młodzieńcze zakochania i cytaty z greckich filozofów. Cóż, mam słabość do tej serii, mimo słabszych kolejnych odsłon.
  • „Taka tragedia w Tałtach” M. Matyszczak (6/10): Drugi tom kociej odsłony kryminałów Matyszczak. W Tałtach, małej mazurskiej wiosce, w willi znanego piosenkarza pięciu starych przyjaciół świętuje Nowy Rok. Niestety, jeden z nich nie doczeka pokazu fajerwerków… Dwa miesiące później u brzegu jeziora operator koparki natrafia na ciało mężczyzny. Sprawą zajmuje się komisarz Paweł Ginter. Czy przyczyn zabójstwa należy szukać w pamiętnej imprezie sylwestrowej? Okazuje się, że nie tylko koledzy nieboszczyka mieli motyw, by się go pozbyć. Podejrzanych jest więcej. Drugi tom ma te same wady i zalety co pierwszy. Zalety: ciekawe postaci i lekkie pióro. Wady: wkurzający kot i małe dłużyzny.
  • „Kąkol” Z. Papużanka (234/320 stron),
  • „Cała siła, jaką czerpię na życie. Świadectwa, relacje, pamiętniki osób LGBTQ+ w Polsce” aut. zbiorowy (476/960 stron),
  • „Shuggie Bain” D. Stuart (258/524 strony),
  • „Ten drugi” T. Tryon (108/344 strony),
  • „Dzieci” J. Paśnik (pozostały 4 godz. i 29 minut).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 7/3

Polskich/zagranicznych: 5/2

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 5/2

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,7

Najlepsza/najgorsza: „Cantoras”/„Pokaż mi swoją bibliotekę”

Tak jak zapowiadałam, wróciłam do oglądania. Najpierw obejrzałam trzeci (i ostatni) sezon serialu „Locke & key”. Była to najsłabsza odsłona, ale i tak oglądało się całkiem przyjemnie. Kolejny złol przybywa, by odebrać rodzeństwu magiczne klucze, a oni znów muszą walczyć, by go powstrzymać. Największa frajda to odkrywanie kolejnych kluczy i tego, co potrafią, ale chyba dobrze, że to już koniec, bo ta historia zrobiła się zbyt powtarzalna i płaska.

Drugi tytuł to polska produkcja „Wielka woda” opowiadająca o powodzi, która nawiedziła nasz kraj w 1997 roku. Wielka fala powodziowa zbliża się do Wrocławia. Lokalne władze, na czele z aspirującym urzędnikiem Jakubem Marczakiem, ściągają do miasta wykwalifikowaną hydrolożkę, Jaśminę Tremer, aby za wszelką cenę uratować miasto. W tym samym czasie Andrzej Rębacz wraca do rodzinnych Kęt pod Wrocławiem, nieoczekiwanie stając na czele zbuntowanych mieszkańców wsi, którzy nie chcą dopuścić do zniszczenia wału przeciwpowodziowego. Z biegiem czasu, pod narastającą presją władze podejmują trudną decyzję, która na zawsze zmieni życie głównych bohaterów oraz historię całego regionu i jego mieszkańców. Oglądało się to naprawdę dobrze, w napięciu. Anna Dymna powinna dostać jakąś nagrodę za swoją rolę! Trochę cukierkowe zakończenie jednego wątku to właściwie jedyne, do czego mogę się przyczepić.

Obejrzałam również jeszcze jeden krótki serial ‒ „Sprzątaczka”. Jego główną bohaterką jest Alex ‒ samotna matka, która po odejściu od przemocowego partnera podejmuje się pracy jako sprzątaczka w cudzych mieszkaniach. Ledwo wiążąc koniec z końcem i z trudem unikając bezdomności, Alex chce zapewnić lepsze życie swojej córce, Maddy. Przedstawiony z perspektywy zdesperowanej, lecz zdeterminowanej kobiety serial nakreśla wzruszający, brutalnie szczery, inspirujący, a czasami zabawny portret matki, która gotowa jest pokonać wszelkie trudności. Świetnie się to oglądało i nie dało się nie kibicować Alex.

W halloweenowy wieczór obejrzałam również jeden film. Zdradzę Wam coś teraz: kiedyś oglądałam dużo hororrów, i to często również na samotnych seansach, jednak z biegiem czasu zaczęły mi tak działać na wyobraźnię, że teraz skrajnie rzadko decyduję się na ten gatunek. No ale w końcu wczoraj była noc straszydeł, no nie? Postawiłam na film o zombie, gdyż relatywnie mało mnie przerażają. Okazało się, że w dodatku trafiłam na komedię 😀 Ziemię podbiły śmiertelnie niebezpieczne zombie. Niezdarny student Columbus jest przerażony faktem, że musi żyć w świecie opanowanym przez te krwiożercze stworzenia. Tallahassee – wręcz przeciwnie. Z zacięciem morduje żywe trupy. Mężczyźni sprzymierzają się ze sobą oraz siostrami Wichitą i Little Rock, by wspólnie stawić czoła groźnym najeźdźcom. W sumie dostałam co chciałam. Wciągający, niezbyt ambitny film o zombiakach, a do tego humor w gratisie (6/10).

W październiku w głośnikach lub na słuchawkach grały najczęściej:

Recenzenckie

Od Wydawnictwa Literackiego:

Od portalu duże Ka:

Kupione/zdobyczne

W październiku przybyło do mnie 10 książek.

W ramach wyzwania udało mi się przeczytać jedną książkę.

Wielkobukowe bingo (podstawowe):

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Ciotka Zgryzotka” M. Musierowicz ‒ Jesieniara,
  • „Taka tragedia w Tałtach” M. Matyszczak ‒ Poza sezonem,
  • „Pokaż mi swoją bibliotekę” A. Rybka ‒ P jak październik.

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia!

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s